Autor: Stephen S. Roach

Jest członkiem zwyczajnym wydziału w Yale University; publicysta Project Syndicate.

Przywracanie do życia chińskiego konsumenta

Wprawdzie ostatecznie osądzi to historia, ale są powody, by wierzyć, że zakończone ostatnio w Chinach Trzecie Plenum będzie uważane za punkt zwrotny w rozwoju kraju. Wyższe kierownictwo Chin wprowadza bowiem cały zestaw reform, które w dłuższym okresie mogą pobudzać przestawianie się gospodarki z uzależnienia od eksportu na wzrost napędzany konsumpcją.
Przywracanie do życia chińskiego konsumenta

Stephen S. Roach

Transformacja ta była dotychczas określana za pomocą sformułowanych ogólnie celów i aspiracji. Na przykład przyjęty w marcu 2011 roku 12. Plan Pięcioletni zapowiadał pojawienie się gospodarki napędzanej konsumpcją, bazującej na urbanizacji oraz rozwoju sektora usług, który istnieje dziś w stanie embrionalnym. Choć zapowiedzi te miały znaczenie, bo określały możliwości stojące przed chińską klasą średnią, to brakowało w nich najważniejszego elementu: zachęt, które chińskie rodziny skłoniłyby do przeznaczenia nowego dochodu na konsumpcję według własnego uznania.

Dotychczas postępują one przeciwnie; od kiedy pod koniec lat 90. XX wieku zarzucono system „żelaznej miski ryżu” – czyli opieki od kołyski po grób, jaką państwo zapewniało pracownikom oraz ich rodzinom – chińskie gospodarstwa domowe odczuwają brak zabezpieczeń finansowych i gospodarczych. Wskutek tych obaw o przyszłość każdy dodatkowy dochód zostanie przez nie raczej odłożony niż wydany na dobra konsumpcyjne. Ekonomiści nazywają to oszczędzaniem na gorsze czasy. A chińscy przywódcy uważają to za zjawisko irytujące.

Reformy zatwierdzone przez Trzecie Plenum skupiają się na „klinie” między dochodem a konsumpcją i obejmują konkretne propozycje, nastawione na zmianę dyktowanych strachem zachowań chińskich rodzin. Szczególnie ważna jest propozycja, by rozpaczliwie niedofinansowanemu krajowemu systemowi zabezpieczenia społecznego przekazywać 30 proc. zysków przedsiębiorstw państwowych (SOE), które obecnie wynoszą prawie 400 miliardów dolarów. W Chinach na przykład państwowa opieka zdrowotna jest wprawdzie niemal powszechna, ale ma nieznaczny zakres.

Tak samo jest z chińskim systemem emerytalnym: obejmuje on około 50 proc. siły roboczej, ale aktywa, przeznaczone na zapewnienie dożywotnich świadczeń wynoszą zaledwie 600 dolarów na pracownika (w systemie krajowym, systemach władz lokalnych oraz prywatnych programach emerytalnych łącznie). Nie ma się więc co dziwić, że w obawie przed tak niepewną przyszłością chińskie gospodarstwa są nadmiernie oszczędne. Rozwiane obaw, które decydują o takim postępowaniu może potrwać długo i to nawet przy odpowiednim finansowaniu systemu zabezpieczenia społecznego.

Na Trzecim Plenum wysunięto także kilka innych propozycji w celu zmiany zachowań chińskich rodzin. Szczególnie istotna jest zasadnicza zmiana w polityce jednego dziecka; chodzi o złagodzenie napięć, wynikających z nieuniknionego zmniejszenia liczby ludzi w wielu produkcyjnym. Dla prawie 200 milionów pracowników-migrantów – czyli coraz bardziej elastycznej siły roboczej – decydujące znaczenie ma reforma systemu meldunków, hukou, umożliwiająca ludziom przenoszenie z miasta do miasta uprawnień do świadczeń społecznych.

Konsumentów w Chinach powinno także ucieszyć prawdopodobne wprowadzenie określanych przez rynek stawek oprocentowania ich rachunków oszczędnościowych, co przyczyni się do przyrostu zysków z dochodów z pracy. Ten znacznie już spóźniony zwrot w polityce gospodarczej stanowi istotny element zatwierdzonego oficjalnie przez Trzecie Plenum traktowania wycen rynkowych jako czynnika „decydującego” o alokacji zasobów w Chinach.

Użycie słowa „decydujący” ma ważne reperkusje w przypadku kluczowych zasobów –  w tym paliw, kapitału finansowego, oczywiście też waluty krajowej – których ceny tradycyjnie ustala państwo. W Chinach zawsze traktowano kwiecistą retorykę jak mechanizm zapowiadający ważne zmiany polityczne – wystarczy przypomnieć „reformy i otwarcie” zainicjowane pod koniec lat 70. przez Deng Xiaopinga. Taką samą zagrywkę stanowi posłużenie się przez Trzecie Plenum słowem „decydujący”.

Wszystko to rzuca nowe światło na strategię rozwoju współczesnych Chin. Poczynając od czasów Denga uczeni i inżynierowie – technokraci, ogarnięci dążeniem do przekształcenia dysfunkcyjnej, centralnie planowanej gospodarki w napędzanego inwestycjami i eksportem olbrzyma – zaprojektowali i wcielili w życie model rozwoju, który był nastawiony na producenta. Dziś w grę wchodzi zadanie całkowicie odmienne: przekształcenia technokratycznej struktury modelu producenckiego zgodnie z wizją kwitnącego społeczeństwa konsumpcyjnego.

Potrzeba zarządzania tą zmianą skłania do pytań, które są najtrudniejsze ze wszystkich: czy „piąte pokolenie”, czyli nowe kierownictwo Chin, któremu przewodzi prezydent Xi Jinping, jest w stanie poradzić sobie z tym wyzwaniem? Trzy powody pozwalają sądzić, że tak.

Po pierwsze, w wyższym kierownictwie Chin słabnie rola technokratów. Z badań prowadzonych przez Chenga Li z Brookings Institute wynika, że wśród 25 obecnych członków Biura Politycznego tylko 15 proc. stanowią inżynierowie i uczeni, choć w 2007 roku było ich 40 proc., a w 2002 roku – 72 proc. Analiza Chenga Li zwraca uwagę na stosunkowo liczną obecność wyższych funkcjonariuszy z wykształceniem prawniczym i w dziedzinie nauk społecznych – a są to umiejętności bardziej przylegające do wizji społeczeństwa konsumpcyjnego.

Po drugie, Trzecie Plenum powołało nowy organ wysokiego szczebla –  tak zwaną Główną Grupę Wiodącą ds. Reform. Ta mała grupa, którą kierować będzie zapewne Xi, odegra kluczową rolę w opracowaniu szczegółowych dyrektyw, wprowadzających zaproponowane przez Plenum reformy – co oznacza groźbę marginalizacji dominujących od dawna technokratów z Krajowej Komisji Rozwoju i Reform, będącej następczynią starej Państwowej Komisji Planowania.

Po trzecie wreszcie, Xi dysponuje o wiele szerszym zapleczem władzy, niż dwaj jego poprzednicy, Jinag ZeminHu Jintao: w pierwszych latach po objęciu kierownictwa obydwaj czuli się niepewnie. W odróżnieniu od nich Xi szybko wziął pod swoje rozkazy Komunistyczną Partią Chin, rząd oraz armię – i skutecznie pilotował historyczne reformy, podjęte przez Trzecie Plenum.

Ich sprawdzianem będzie – jak zawsze – dopiero wcielenie w życie. Ponieważ jednak obecnie przywódcy Chin odnoszą się bezpośrednio do tych norm postępowania ogromnej części mieszkańców, które nie pasują do następnej fazy transformacji, możliwość wzrostu Chin przez konsumpcję jest bardziej przekonująca niż kiedykolwiek.

©Project Syndicate, 2013

www.project-syndicate.org

Stephen S. Roach

Tagi


Artykuły powiązane

Obawy o finanse a krańcowa skłonność do konsumpcji

Kategoria: Trendy gospodarcze
Wyniki prowadzonego w czasie pandemii badania, pokazują, że brytyjskie gospodarstwa domowe, obawiające się o swoją przyszłość finansową - w przypadku jednorazowej korzystnej zmiany dochodu -  zamierzają jednak wydać na konsumpcję więcej niż pozostałe.
Obawy o finanse a krańcowa skłonność do konsumpcji

Coraz więcej handlu polsko-chińskiego, ale - wciąż za mało

Kategoria: Analizy
Polskie firmy eksportujące do Chin są większe oraz mają silniejsze powiązania międzynarodowe niż pozostali krajowi eksporterzy. Może to świadczyć o wyższej produktywności firm wchodzących na rynek chiński. Chiny są dla nas 2. pod względem wielkości kierunkiem importu, lecz dopiero 19. największym kierunkiem eksportu towarów.
Coraz więcej handlu polsko-chińskiego, ale - wciąż za mało

Jak pandemia wpłynęła na gospodarstwa domowe w strefie euro

Kategoria: Trendy gospodarcze
Pandemia w zróżnicowany sposób dotknęła gospodarstwa domowe w strefie euro. Obawy finansowe okazały się znacznie silniejszym czynnikiem kształtującym wydatki na konsumpcję niż obawy dotyczące zdrowia.
Jak pandemia wpłynęła na gospodarstwa domowe w strefie euro