Rezerwy banku centralnego Ukrainy szybko wzrosły i jeszcze szybciej maleją

21.04.2020
Ukraiński bank centralny ogłosił rekordowy wzrost poziomu swoich rezerw. W lutym zakładał, że do końca 2022 r. mogą wzrosnąć nawet do poziomu 32 mld dolarów. Ale z powodu koronawirusa musiał je zacząć wyprzedawać. Efekt interwencji był słaby i hrywna straciła na wartości ponad 10 proc.
Kozak_Ukrainskie finanse_pap

Narodowy Bank Ukrainy (NBU), siedziba w Kijowie (©PAP)

Narodowy Bank Ukrainy (NBU), siedziba w Kijowie (©PAP)

W zeszłym roku rezerwy kruszcowo-walutowe ukraińskiego banku centralnego (NBU) wzrosły o 4,5 mld dolarów, czyli aż o 22 proc., z 20,8 mld dolarów 1 stycznia zeszłego roku do 25,3 mld dolarów 31 grudnia.

Osiągnęły siedmioletni rekord – wyższy poziom rezerw odnotowano w 2012 r.

W ciągu roku NBU kupił na rynku 7,9 mld dolarów – najwięcej w ciągu ostatnich 14 lat.

Największy wzrost miesięczny odnotowano w grudniu 2019 roku – sprzyjały temu mniejsze niż w pozostałych miesiącach wypłaty z tytułu obsługi zadłużenia i zwiększona podaż waluty na rynku międzybankowym. Bank centralny kupił wtedy aż 2,9 mld dolarów, a na obsługę zadłużenia zagranicznego wydał jedynie 220 mln dolarów.

Od nabywców obligacji napłynęło 514 mln dolarów, a prawie 144 mln dolarów regulator zyskał dzięki wzmocnieniu kursu hrywny i przeszacowaniu wartości instrumentów finansowych denominowanych w narodowej walucie.

Sektor rolniczy dostarczył walut

Przez cały zeszły rok podaż waluty na rynku międzybankowym znacząco przekraczała popyt. NBU, opisując przyczyny znaczącego skoku poziomu swoich rezerw, stwierdził, że wysoki ich poziom zabezpieczali ukraińscy eksporterzy, w pierwszej kolejności z sektora rolniczego, którzy zwiększyli sprzedaż.

Koronawirusowe tsunami uderza w gospodarkę Ukrainy

Swój udział mieli także zagraniczni nabywcy denominowanych w hrywnie obligacji rządowych, którzy wydali na nie 4,3 mld dolarów. Poza tym firmy państwowe i prywatne aktywnie zdobywały zewnętrzne finansowanie.

Równocześnie popyt importerów na walutę był umiarkowany, dzięki spadkowi światowych cen paliw. Mniejsza była także repatriacja dywidend biznesu za granicę.

Stan rezerw, jak wyliczył NBU, pokrywał przeszło trzymiesięczne potrzeby ukraińskiego importu i był wystarczający do zabezpieczenia bieżących operacji banku centralnego i rządu.

Jest dużo i będzie więcej?

Szef NBU Jakow Smolij poinformował, że do końca tego roku rezerwy walutowe Ukrainy sięgną 29 mld dolarów, dzięki środkom z MFW i sprzedaży hrywnowych obligacji zagranicznym nabywcom. Bank centralny oceniał, że mogą wzrosnąć do końca 2022 r. nawet do poziomu 32 mld dolarów.

Warunkiem jest utrzymywanie się zainteresowania ukraińskimi obligacjami ze strony zagranicznych nabywców i dalsza współpraca z MFW.

NBU twierdzi, że nadwyżka bilansu płatniczego, w połączeniu z wpływami od MFW, pozwoli akumulować rezerwy na prognozowanym poziomie, niezależnie od wysokich wypłat z tytułu zadłużenia zagranicznego. Dzięki temu już w przyszłym roku uda się osiągnąć 100 proc. kryterium MFW adekwatności rezerw. A rok później mogą wynosić nawet 32 mld dolarów.

W ukraińskim banku centralnym wskazują też dalsze, potencjalne źródła zwiększania rezerw. Głównym są pieniądze z państwowego koncernu Naftohaz Ukrainy – niemal 3 miliardy dolarów, które otrzymał od rosyjskiego Gazpromu w wyniku zeszłorocznej decyzji trybunału arbitrażowego w Sztokholmie.

Ukraińscy emeryci klepią biedę, a pieniędzy i tak mało

NBU kupił od spółki 500 mln dolarów. Na kontach „do wzięcia” jest jeszcze 2,4 mld dolarów. „Nie widzimy potrzeby posiadania przez Naftohaz tej waluty do wewnętrznych płatności. Spółka ma dodatkowe wpływy walutowe z tranzytu rosyjskiego gazu, dlatego oczekujemy, że te pieniądze wejdą na rynek. Jeśli nie wykupią ich firmy i banki komercyjne, to kupi bank centralny, żeby zwiększyć rezerwy” – zapowiedział Smolij.

Kolejne źródło to kredyty MFW, Banku Światowego i Unii Europejskiej. Możliwe jest też ich uzupełnienie poprzez rządowe wejście na zagraniczne rynki kapitałowe.

Stosunkowo wysoki poziom rezerw czyni ukraińską gospodarkę stabilniejszą i niezależną, w tym także od kredytów MFW. Równocześnie jej reputacja wśród inwestorów nie jest najlepsza. To oznacza, że rola programu MFW jest bardziej polityczna niż ekonomiczna – „jego istnienie przekonuje zagranicznych i wewnętrznych inwestorów co do odpowiedzialnej polityki gospodarczej rządu” – ocenia ministerstwo gospodarki.

Od początku roku do 1 marca do skarbca trafiło kolejne 1,7 mld dolarów. Stan rezerw wynosił już około 27 mld dolarów. Jak wyjaśnia NBU to rezultat z jednej strony emisji przez rząd euroobligacji, z drugiej operacji regulatora w zakresie zarządzania rezerwami i na rynku walutowym.

Rząd wyemitował obligacje na kwotę 1,25 mld euro, a wydał na obsługę istniejącego zadłużenia 656 mln dolarów. NBU kupił na rynku międzybankowym 348 mln dolarów. 178 mln dolarów dało przeszacowanie hrywnowych instrumentów finansowych związane z umocnieniem kursu narodowej waluty.

Struktura dobra czy nie?

Na początku roku struktura rezerw wyglądała następująco: w papierach wartościowych ulokowano równowartość 21,31 mld dolarów, czyli 84,2 proc. ogółu rezerw, w gotówce i na rachunkach bankowych 2,77 mld dolarów, a w złocie 1,22 mld dolarów.

Papiery wartościowe o ratingu AAA warte były 13,3 mld dolarów, AA 2,17 mld dolarów, natomiast 5,75 mld dolarów przypadało na papiery o ratingu A.

Kolejny trudny rok dla Ukrainy

W podziale na waluty rezerwowe 19,4 mld przypadało na dolara amerykańskiego, równowartość 2,68 mld dolarów NBU trzymał w euro, 0,58 mld dolarów w funcie brytyjskim, na chiński juan przypadało 0,79 mld dolarów, a na japońskiego jena 0,59 mld dolarów.

Środki finansowe, które pożyczył MFW, w zdecydowanej większości nie są wydawane, ale uzupełniają rezerwy. „To sygnał stabilności dla inwestorów. Ich zdaniem współpraca MFW z danym krajem oznacza, że jest w nim przewidywalny rząd prowadzący politykę niedopuszczenia do deficytu budżetowego i bilansu handlowego” – tłumaczył koordynator platformy eksperckiej NBU Andriej Blinow.

Jednak nie wszyscy uważają, że to dobre rozwiązanie. Zwiększanie przez bank centralny rezerw za pomocą kredytów zaciąganych w międzynarodowych instytucjach finansowych oraz inwestowanie w papiery wartościowe wywołuje kontrowersje.

Wiceprzewodniczący parlamentarnej komisji finansów Aleksandr Dubynski zwraca uwagę na niekorzystną strukturę ukraińskich rezerw. O ile większość banków centralnych stara się lokować znaczącą część rezerw w złocie, o tyle ukraiński regulator stawia na zagraniczne papiery dłużne – aż 85 proc. to właśnie obligacje wypuszczone przez USA.

Bierzemy kredyty w walucie i nie inwestujemy ich w swoją gospodarkę, tylko w zadłużenie zagraniczne USA, finansując ich deficyt budżetowy.

Jego zdaniem to stawia pod znakiem zapytania deklarowane przez ukraiński rząd potrzeby zaciągania kredytów zagranicznych. „Cała historia jest o tym, że tak bardzo potrzebujemy kredytów, bo musimy odbudować gospodarkę i przyciągać inwestycje. Bierzemy kredyty w walucie i nie inwestujemy ich w swoją gospodarkę, tylko w zadłużenie zagraniczne USA, finansując ich deficyt budżetowy. Czyli wszystkie nasze podwyżki opłat za gaz, historie z podnoszeniem wieku emerytalnego, sprzedażą ziemi, wyprzedażą przedsiębiorstw państwowych – bez tych działań nie dostaniemy kredytów. To wszystko po to, żeby pożyczyć pieniądze na 7 do 13 proc. rocznie, a za zaciągnięte długi kupujemy obligacje USA z oprocentowaniem 0,5 proc. rocznie. Oddajemy w ten sposób swój PKB” – komentował.

Koronawirus osłabia rezerwy

Plany NBU dotyczące zwiększania poziomu rezerw stanęły pod znakiem zapytania w związku z pandemią koronawirusa. Zamiast rosnąć na początku marca stopniały z 27 mld do nieco ponad 24 mld – to efekt walki banku centralnego o powstrzymanie gwałtownej dewaluacji hrywny.

Pieniądze wydano, ale efekt interwencji był słaby i hrywna zdewaluowała się o ponad 10 proc. Ponadto dała o sobie znać struktura rezerw.

Już dawno temu eksperci zwracali na nią uwagę, ponieważ nie pozwalała regulatorowi na błyskawiczną reakcję. Aby zaspokoić popyt Ukraińców na dolara, którego w skarbcu jest jak na lekarstwo, NBU musiał najpierw sprzedać papiery wartościowe na zagranicznych rynkach, a następnie ściągnąć gotówkę samolotami.

W sytuacji ograniczenia ruchu lotniczego spowodowanego koronawirusem zadanie to było utrudnione i zajęło kilka dni. Przyczyniło się więc do nasilenia niepokoju na i tak mocno już niestabilnym rynku gotówkowym.


Tagi


Artykuły powiązane