Rosyjskie sposoby na przetrzymanie kryzysu

Rosja wygrzebała się z kryzysu kosztem zwiększenia udziału państwa w gospodarce i wydania jednej trzeciej rezerw na rozbudowane programy socjalne, które podtrzymały konsumpcję wewnętrzną. Dziś Kreml zapowiada modernizację gospodarki, choć nikt nie wie, skąd wziąć na to pieniądze.

Bank  Światowy twierdzi, że Rosja ma doskonałe podstawy do szybkiego rozwoju gospodarczego. Rosyjscy ekonomiści sądzą z kolei, że on już się rozpoczął. Zachodni analitycy są trochę bardziej sceptyczni, ale podkreślają, że Rosja ma jedną z najlepszych na świecie pozycji startowych: znaczne zasoby finansowe, bardzo niewielki dług, zmniejszającą się inflację.

Tymczasem sami Rosjanie stawiają sobie tradycyjne pytanie: co robić ?

Premier Władimir Putin na wszelki wypadek już ogłosił zakończenie recesji. Wśród chaosu, jaki jesienią 2008 roku ogarnął światowe finanse, wyjątkowo widowiskowy był krach w Rosji, gdzie w ciągu dwu i pół miesiąca rynek giełdowy stracił prawie ¾ swojej wartości. Rok 2009 przyniósł załamanie produkcji przemysłowej i pierwszy od ośmiu lat deficyt rosyjskiego budżetu.  Przez półtora roku ekonomiści, analitycy finansowi i rosyjska opozycja krytykowali rosyjski rząd za to, co zrobił i czego nie zrobił w walce z kryzysem. A teraz rosyjska gospodarka – jak piłka – upadła na ziemię i odbiła się w górę. Jak wysoko, to się jeszcze okaże.

Prezydent Dmitrij Miedwiediew zakłada, że bardzo wysoko. Już dziś mówi o konieczności modernizacji gospodarki, gigantycznego skoku technologicznego, który przeniesie rosyjskie przedsiębiorstwa, dojadające radzieckie jeszcze zapasy, w wiek „high-tech”. Korzystając z pozostałych jeszcze rezerw, prezydent chciałby stworzyć „parki technologiczne”, które stałyby się inkubatorami nowoczesności.

Prywatyzacja na niby

„Szczerze mówiąc, Kreml nigdy nie był dobry we wprowadzaniu prawdziwych reform” – pisze jednak analityk Ben Aris w raporcie „Russia 2010”. Ma rację. Na razie biurokracja rosyjska wyżywa się w kłótniach, gdzie założyć pierwszy „park”: pod Moskwą czy na Syberii. Część elity postanowiła rozwiązać problem modernizacji starymi metodami z czasów ZSRR. Brytyjski i niemiecki kontrwywiad alarmują, że rosyjskie szpiegostwo przemysłowe osiągnęło poziom nie notowany od końca zimnej wojny. Chaotycznym walkom podjazdowym w aparacie władzy towarzyszą mimo wszystko próby pozyskania zagranicznych inwestycji na rosyjską modernizację. Ale przywódcy Zachodu są równie sceptyczni jak Ben Aris – na ostatnim szczycie UE-Rosja odmówili finansowania rosyjskiej modernizacji, jeśli nie będzie ona połączona z demokratyzacją społeczeństwa. Tyle, że tego ostatniego nie przewiduje żaden rządowy plan: zmiany mają się ograniczyć wyłącznie do gospodarki. Mimo to Rosja uważana jest znów za wschodzącą gwiazdę światowej gospodarki. Analityków bardziej zajmuje, czy Moskwa podejmie ścisłą współpracę z Pekinem (w tym energetyczną), a nie to, czy ma za co.

Kreml przyjął już plan prywatyzacji, w którym przewiduje sprzedanie całości lub części państwowych udziałów w ok. 450 przedsiębiorstwach. – Skala przewidywanej wyprzedaży jest stosunkowo mała – zauważa Ben Aris. Co więcej, uzyskane z tego tytułu 2,4 mld USD mają posłużyć zmniejszeniu deficytu budżetowego. Nikt nie przewiduje użycia ich na programy modernizacyjne. Jednocześnie na skutek kryzysu i rozmaitych pakietów pomocy, oferowanych firmom przez władze, bardzo znacznie wzrósł udział państwa w rosyjskiej gospodarce. Formalnie państwo kontroluje wytwarzanie ok. 40 procent PKB, a obecni zarządcy tej własności stanowią silne lobby i wcale nie chcą się jej pozbywać.

Mimo to Bank Światowy chwali rosyjskie władze: „Straty rosyjskiej gospodarki okazały się mniejsze niż początkowo przewidywano. Częściowo stało się to dzięki zastosowaniu dużego pakietu antykryzysowego, opracowanego przez rząd” – czytamy w raporcie na temat Rosji. Bank jednocześnie chwali Kreml za uniknięcie wstrząsów społecznych, które jeszcze kilkanaście miesięcy temu, przy całkowitym załamaniu rosyjskiego rynku, wydawały się nieuniknione.

Kryzys jako prowokacja CIA

W początkach 2009 roku wybitny znawca rosyjskiej gospodarki Anders Aslund zaproponował usunięcie litery „R” z nazwy grupy rosnących potęg gospodarczych BRIC (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny). Spadek produkcji przemysłowej pod koniec roku wyniósł ponad 25 proc. Tymczasem reakcja władz państwowych, tak dziś chwalonych za sukcesy w przeprowadzeniu gospodarki przez trudny okres, okazała się całkowicie nieadekwatna. W początkach kryzysu, czyli we wrześniu 2008 roku, wśród rosyjskich przywódców można było nawet zaobserwować z trudem skrywane zadowolenie, że kryzys zaczął się i najbardziej dotknął USA, a więc kraj uznawany w Moskwie za największego strategicznego konkurenta.

Na załamanie moskiewskich giełd (odpowiednio 15-19 września i 6 października 2009) Kreml był całkowicie nieprzygotowany i zareagował w sposób właściwy dla dawnych, radzieckich czasów. Odpowiedzią na gwałtowny spadek wartości akcji rosyjskich przedsiębiorstw było usunięcie Aleksandra Potiemkina, dyrektora jednej z dwóch moskiewskich giełd (MMVB, handlującej w rublach).

Potiemkin sprzeciwiał się wprowadzeniu „wakacji giełdowych”, argumentując, że zamknięcie moskiewskich giełd nic nie da, gdyż rosyjskimi akcjami handlują też na parkietach Londynu i Nowego Jorku. – Przywódcom państwa tak trudno cokolwiek wytłumaczyć w takiej kryzysowej sytuacji. (…) Jeśliby choć cokolwiek rozumieli z rynku akcji – lamentował na wieść o dymisji szefa giełdy w środku kryzysu finansista Anatolij Gawrilenko.

Kremlowska elity władzy, której gros stanowią byli oficerowie różnych, radzieckich jeszcze służb specjalnych, zareagowała w ten sposób, bo początkowo krach na giełdzie został w Moskwie uznany za wymierzoną w Rosję akcję zachodnich służb specjalnych. Ujawnieniu się tych fobii sprzyjało zaostrzenie sytuacji międzynarodowej po wojnie rosyjsko-gruzińskiej z sierpnia 2008 roku. Na szczęście dla Rosji kremlowskie korytarze pełne są nie tylko byłych oficerów służb, ale i świetnych ekonomistów.

Rezerwy ze sprzedaży ropy i gazu

Pierwsze decyzje podjęte przez ministra finansów i wicepremiera Aleksieja Kudrina były standardowe dla wszystkich rządów w owym czasie. Początkowo Ministerstwo Finansów i Centralny Bank Rosji rozmieściły w komercyjnych bankach 19 mld USD w formie trzymiesięcznych depozytów w celu podtrzymania płynności finansowej rynku. Ale już w momencie podejmowania decyzji ruch okazał się spóźniony. 24 września 2008 roku cztery największe rosyjskie koncerny energetyczne (Gazprom, Łukoil, TNK-BP, Rosnieft) poprosiły o wsparcie finansowe na spłatę krótkoterminowych zobowiązań. Sam Łukoil wystąpił o 2-5 mld USD.

Światowy kryzys uderzył z całą siłą w branżę energetyczną. W ciągu pół roku ceny ropy spadły o połowę (ze 110-120 USD za baryłkę do 52-56 USD). W ciągu następnego roku spadek cen ropy odbił się też na cenach rosyjskiego gazu. Rosyjska gospodarka – co podkreślają wszyscy biznesmeni, ekonomiści i analitycy – uzależniona jest od cen surowców, głównie energetycznych. Ich spadek, połączony z gwałtownym odpływem kapitału zagranicznego z Rosji oraz załamaniem giełd postawił kraj na krawędzi totalnej katastrofy.

Według szacunków analityków z Moskwy do 80 proc. gospodarczego załamania w pierwszej połowie 2009 roku spowodowane było tym, że rosyjski przemysł, pozbawiony dopływu kapitału, z dnia na dzień przestał cokolwiek produkować, a zamiast tego wyprzedawał swój majątek. Zatrzymanie fabryk doprowadziło do załamania łańcucha dostaw i błyskawicznie rosnącego bezrobocia. W kwietniu 2010 r. sam prezydent Dmitrij Miedwiediew przyznał, że nawet jego światowy kryzys „zadziwił stopniem załamania rosyjskiej gospodarki oraz jej zależnością od zasobów surowcowych”.

W tle zamajaczyła wizja „kryzysu roku 1998”, gdy Rosja zmuszona została do ogłoszenia niewypłacalności. Jednakże załamanie gospodarki sprzed 12 lat pozostawiło w rosyjskiej elicie traumę – wtedy kryzys dotknął kraj pozbawiony jakichkolwiek zasobów, który musiał nieomalże żebrać o międzynarodową pomoc finansową (ówczesny prezydent Borys Jelcyn prosił nawet Aleksandra Kwaśniewskiego o wsparcie przez Polskę tych rosyjskich próśb). Kreml wyciągnął z tego wnioski i w trakcie boomu surowcowego z lat 2004-2008 utworzył fundusze rezerwowe, do których odprowadzano część dochodów z handlu ropą i gazem. Kolejny kryzys zastał więc Rosję z zabezpieczeniem w postaci prawie 600 mld USD w złocie i walut CBR oraz na kontach dwóch Funduszy: Rezerwowego i Przyszłego Rozwoju. Problemem było tylko ich właściwe użycie.

Blokada transferu kapitału

Na przełomie 2008 i 2009 roku – poza podejmowanymi z dnia na dzień decyzjami o wpompowaniu w sektor finansowy pewnej ilości pieniędzy – na Kremlu trwały gorączkowe prace nad strategiczną koncepcją obrony przed kryzysem. Ujawniono ją w końcu wiosną 2009 roku i prawie bez zmian powtórzono kilka tygodni temu.

Powstały dwie listy przedsiębiorstw „strategicznych”, „najważniejszych dla gospodarki”. Na poziomie krajowym objęły one 295 koncernów, na regionalnym – kolejne 1148. Te i tylko te firmy mogły ubiegać się o bezpośrednie wsparcie finansowe ze strony państwa. Na listach znalazły się oczywiście wszystkie firmy sektora energetycznego i najważniejsze banki (które w większości są w dodatku państwowe),  ale również prywatne koncerny rosyjskich oligarchów, których akcje gwałtownie potaniały. Ze względów politycznych rosyjskie władze nie chciały się zgodzić na ich ewentualny wykup przez zagranicznych inwestorów. W ten sposób m.in. ocalało imperium „aluminiowego oligarchy” Olega Deripaski, RusAł.

Dotowanie banków i przemysłu ujawniło od razu wszystkie wady rosyjskiego systemu gospodarczego. Kolejno ministerstwo finansów, Centralny Bank Rosji, a także rozliczne służby specjalne podjęły serie decyzji i akcji zmierzających do zatamowania wywozu kapitału za granicę. Wszystko dlatego, że rosyjscy biznesmeni, otrzymawszy pomoc państwa dla swoich przedsiębiorstw, natychmiast próbowali przenieść pieniądze poza zasięg rosyjskich władz,  na prywatne konta w rajach podatkowych. Danych na temat skuteczności wprowadzonego zakazu wywozu kapitału brak. Jednak do dziś w Rosji nie zbankrutowała ani jedna duża, znacząca firma, nie mówiąc już o przedsiębiorstwach znajdujących się na „strategicznych” listach. Co prawda według danych „Forbesa” z 2009 roku liczba dolarowych miliarderów w Rosji zmniejszyła się ze 110 do 32, ale nikt z nich nie zbankrutował. Co pozwala wnioskować, że zakazy transferu kapitału okazały się skuteczne.

Poszerzanie obszaru nędzy

Rynek skosił natomiast znaczną część małych i średnich przedsiębiorstw, doprowadzając do szybkiego wzrostu bezrobocia. Przewidując taki rozwój wypadków, rosyjskie władze wprowadziły w życie cały pakiet pomocy społecznej. Chodziło zarówno o „ochronę stabilności wewnętrznej” (tak brzmi pierwszy punkt programu antykryzysowego), jak i zwiększenie popytu wewnętrznego, który miał być poduszką dla rosyjskiego przemysłu. W 2009 roku podniesiono np. o 24 proc. emerytury i renty, a w obecnym podwyżka wyniesie kolejne 46 proc. Jednocześnie rosyjskie władze zwiększyły liczbę osób, którym wypłacane są zasiłki dla bezrobotnych, jak też podwyższyły same zasiłki.

Przy okazji znów dał o sobie znać problem zawarty w słynnej wypowiedzi byłego premiera Rosji Wiktora Czernomyrdina: „Chcieliśmy jak najlepiej, a wyszło tak jak zwykle”. Według oficjalnych danych Ministerstwa Rozwoju Gospodarczego w Rosji jest 1,06 mln bezrobotnych. Tymczasem urzędy pracy informują, że zarejestrowały 2,61 mln bezrobotnych. A to oznacza, że około miliona osób na skutek utraty pracy pozostało poza systemem opieki społecznej i bez środków do życia.

Bank Światowy w swym najnowszym raporcie na temat Rosji z kwietnia 2010 roku podaje, że 14 proc. mieszkańców żyje tam w warunkach biedy, gdy tymczasem bez rozbudowy państwowych programów socjalnych byłoby ich 16 proc. Zmniejszenie liczby biednych do poziomu przedkryzysowego (12,5 proc.) BŚ przewiduje na 2010 rok.

Pieniądze na rozbudowę programów socjalnych pochodziły z funduszy rezerwowych. Dotychczas z ok. 600 mld USD zapasów Kreml wydał ok. 200 mld. Przy czym ok. 50 mld stracił na różnicach kursów oraz we wcześniejszych inwestycjach w amerykańskie fundusze hipoteczne. – Przy niskich cenach ropy i obecnej szybkości wydawania pieniędzy starczyłoby tylko do końca obecnego roku – uważa analityk Jelena Rybakowa z Citigroup.

Rosyjscy ekonomiści skupieni wokół wicepremiera Aleksieja Kudrina postanowili więc użyć innego narzędzia. Mimo ciągle ogromnych rezerw, od 2009 roku, po dziewięciu proficytowych latach, rosyjski budżet planowany jest z deficytem. Jednocześnie na przełomie 2008/09 przeprowadzono cichą, rozłożoną na cztery miesiące, 20-procentową dewaluację rubla, przerzucając zatem część kosztów kryzysu na społeczeństwo.

W tej sytuacji rozbudowa sfery socjalnej w czasie kryzysu (poza koniecznością zwiększenia popytu wewnętrznego) musiała mieć na celu również osłabienie niezadowolenia społecznego. Oba cele zostały osiągnięte. Mimo załamania gospodarki w 2009 roku, w Rosji jedynie sporadycznie dochodziło do protestów społecznych, które nie zagroziły rządzącej elicie.

Pompowaniu pieniędzy na rynek wewnętrzny towarzyszy wprowadzenie bardzo ostrych środków protekcjonistycznych. W przeciągu półtora roku podwyższono cła na import kilkudziesięciu rodzajów towarów. Rodzimi producenci otrzymali preferencje przy zamówieniach państwowych, nawet jeśli ich cena była wyższa o 5-25 proc. od ceny oferowanej przez zagraniczną konkurencję. Zwiększono także subsydiowanie rodzimej produkcji rolnej. Jej ofiarą przy okazji padł import z Polski. Działania te są w jawnej sprzeczności z wymogami Światowej Organizacji Handlu, z którą Rosja od lat przeciąga negocjacje akcesyjne. Są także sprzeczne ze zobowiązaniami niewprowadzania środków protekcjonistycznych dla ochrony własnego rynku, podjętymi przez Rosję na szczycie G20 jeszcze w listopadzie 2008 roku.

Nikt ze światowych przywódców nie ośmielił się do dziś zwrócić uwagę przywódcom Rosji, że łamią przyjęte zobowiązania. W ogólnie napiętej sytuacji gospodarczej na świecie wyniki ekonomiczne, firmowane przez rząd w Moskwie, robią całkiem dobre wrażenie.


Tagi


Artykuły powiązane

Białoruś: Zależność gospodarczą można wykorzystać

Kategoria: Trendy gospodarcze
Białoruś czerpała duże korzyści z silnych więzi gospodarczych z Rosją, co jednocześnie wstrzymywało ją przed podejmowaniem zasadniczych reform rynkowych.
Białoruś: Zależność gospodarczą można wykorzystać

Świat ucieka Rosji

Kategoria: Trendy gospodarcze
Rosji grozi długoletnia stagnacja gospodarcza. Wysokie ceny ropy nie kreują już impulsów prorozwojowych, a sankcje pogłębiają izolację gospodarki rosyjskiej.
Świat ucieka Rosji

Kryzys demograficzny w Rosji

Kategoria: Analizy
Pomimo zwiększenia współczynnika dzietności między 2005 r. a 2018 r. nie udaje się zahamować kryzysu demograficznego w Rosji. Jego głównymi przyczynami są wysoka śmiertelność i zły stan zdrowia mieszkańców. Najszybciej spada liczba ludności w wieku produkcyjnym, co będzie miało negatywne implikacje dla rosyjskiej gospodarki.
Kryzys demograficzny w Rosji