Autor: Daniel Gros

Dyrektor brukselskiego think tanku Ośrodek Badań Polityki Europejskiej, publicysta Project Syndicate.

Rosyjskie zagrożenie słabnie z braku paliwa

Aneksja Krymu oraz interwencja zbrojna Rosji w Donbasie – to dla Europy najważniejsze wydarzenie 2014 r. Działania Kremla bezpośrednio zakwestionowały podstawowe zasady, przyświecające Europie przez ponad 60 lat, zwłaszcza zaś zasadę wyrzeczenia się użycia siły do zmiany granic narodowych. Tej agresywnej polityki zagranicznej Rosja nie jest jednak w stanie utrzymać.
Rosyjskie zagrożenie słabnie z braku paliwa

Wysuwa się często argument, że Rosja zareagowała na zjawisko, postrzegane przez nią jako wdzieranie się Unii Europejskiej i NATO do krajów „bliskiej zagranicy”. Historia sugeruje jednak prostsze wyjaśnienie: Rosja, rozzuchwalona trwającym przez dziesięć lat stałym wzrostem cen ropy, gotowa była chwytać się każdej okazji rozszerzenia swojej potęgi militarnej.

Czterdzieści lat temu podobnie było ze Związkiem Radzieckim; rosnące przez dłuższy okres wpływy z ropy naftowej napędzały coraz większe zadufanie w polityce zagranicznej, czego kulminacją była w 1979 roku inwazja na Afganistan. W następstwie pierwszego (z 1973 roku) embargo naftowego ceny ropy wzrosły czterokrotnie, a wykrycie w ZSRR latach 70. wielkich jej złóż umożliwiło gigantyczny wzrost produkcji. W efekcie od 1965 do 1980 roku wartość radzieckiej produkcji ropy zwiększyła się niemal dwudziestokrotnie.

Obfitość naftowego bogactwa podniosła wiarygodność ówczesnego reżimu – także przez umożliwienie dużego przyrostu wydatków wojskowych – a w geriatrycznym kierownictwie Związku Radzieckiego ta rosnąca potęga gospodarcza i wojskowa odnowiła poczucie, że jest niezniszczalna. Inwazja na Afganistan nie była bowiem jedynie improwizowaną reakcją na rozwój tamtejszych wydarzeń (pucz w Kabulu); była także bezpośrednim skutkiem wspomnianej tendencji.

W podobny schemat wpisuje się reakcja Putina na wystąpienia Euromajdanu na Ukrainie. W obydwu przypadkach wyglądało na to, że małym (przynajmniej na krótką metę) kosztem można osiągnąć duży zysk strategiczny. Bo choć obecnie szkodliwe konsekwencje podjętej przez Związek Radziecki afgańskiej awantury są dobrze znane, to w swoim czasie inwazję tę uważano za znaczącą porażkę Zachodu.

Odwrót armii radzieckiej w 1988 roku przypisuje się zwykle skuteczności afgańskich powstańców, działających pod przewodem mudżahedinów wyszkolonych w Pakistanie przy wsparciu USA. Niewątpliwie jednak pewną rolę odegrał tu następujący w latach 80. XX wieku spadek cen ropy, który sprawił, że wartość radzieckiej produkcji tego surowca skurczyła się do jednej trzeciej jej rekordowego poziomu. Doprowadziło to do okresu skrajnej słabości ekonomicznej – a to było kluczowym czynnikiem rozpadu Związku Radzieckiego, który nastąpił zaledwie w trzy lata po wycofaniu się z Afganistanu.

W latach 90. Rosja była zbyt zaabsorbowana własnymi poradzieckimi kłopotami, żeby sprzeciwiać się powiększeniu UE czy NATO na wschodzie. Nie miała zresztą na to środków, bo spadało zarówno rosyjskie wydobycie ropy, jak i jej ceny: dna sięgnęły one w okresie 1999-2000, kiedy baryłka tego surowca kosztowała ledwie 10 dolarów.

W pierwszej dekadzie nowego stulecia pozycja Rosji stopniowo się zmieniała, bo ceny ropy rosły – a z nimi jej rosyjska produkcja – co prowadziło do ożywienia podstaw gospodarki akurat w okresie, gdy kierownictwo kraju stawało się coraz bardziej autokratyczne. Dopiero wtedy Rosja zaczęła twierdzić, że USA i ich europejscy sojusznicy w sposób dorozumiany zobowiązali się, że nie będą rozszerzać NATO na wschodzie.

Ponieważ ceny ropy stale rosły, wartość jej rosyjskiej produkcji sięgnęła nowego rekordu i w 2008 roku było to mniej więcej dziesięć razy tyle, co w roku 1999; w tymże 2008 roku Rosja dokonała inwazji na Gruzję. Wprawdzie podczas wielkiej recesji w 2009 roku nastąpiło załamanie cen ropy, ale szybko one odżyły, a w latach 2012-2013 wartość rosyjskiego wydobycia osiągnęła kolejny rekord. I dokładnie wtedy usztywniło się stanowisko Rosji wobec stowarzyszenia Ukrainy z UE. Zważywszy, że negocjacje UE i Ukrainy w tej sprawie toczyły się już od ponad dwóch lat nie wywołując większych reakcji Rosji, nagły i ostry sprzeciw Kremla całkowicie zaskoczył Unię.

Stanowisko Rosji wobec bliskiej zagranicy nie jest tak nieobliczalne, jak mogłoby się wydawać. Gdy ceny ropy rosną, swoją ukrytą niechęć Rosja wyraża w sposób bardziej agresywny, często przy użyciu środków militarnych. Ponadto przy wyższych cenach ropy przemysł naftowy „wypycha” inne sektory eksportowe, które popierają otwarty rynek i mniej agresywną politykę zagraniczną.

Po radzieckiej wojnie w Afganistanie nastąpiło długotrwałe obniżenie cen ropy. Ostatnie załamanie jej cen sugeruje, że historia może się powtórzyć, bo obniżka do 50-60 dolarów za baryłkę zmniejsza wartość rosyjskiej produkcji ropy o połowę.

A ceny ropy to niejedyny problem Rosji. Wygląda na to, że zachodnie sankcje – które jeszcze parę miesięcy temu wydawały się czymś w rodzaju ukłucia szpilką – wywołują poważne szkody, a rubel stracił w zeszłym roku prawie połowę wartości wobec dolara. Wprawdzie gdy kurs rubla ustabilizuje się na nowym poziomie równowagi, nastąpi uspokojenie rynków finansowych, jednak gospodarka Rosji nadal będzie słaba, co przywódców tego kraju zmusi do dokonania trudnych wyborów.

Ze względu zatem na te uwarunkowania pat w Donbasie wydaje się bardziej prawdopodobny niż wyraźna ofensywa, nastawiona na okupację reszty tego regionu i ustanowienie wiodącego na Krym korytarza lądowego. Przy obecnym poziomie cen ropy nowego projektu prezydenta Putina – Noworosji – po prostu nie da się rozwijać.

Rosja rzecz jasna nadal będzie stawiać wyzwanie Europie. Żadne prężenie muskułów nie jest jednak w stanie zrównoważyć rozpadu materialnych podstaw gospodarki. Rozpad ten wywołało ustalenie nowego poziomu równowagi na rynku ropy. Oznacza to, że USA pośpieszyły Europie na pomoc, choć w inny niż zwykle sposób: amerykańska produkcja ropy i gazu z łupków może odegrać większą rolę w powstrzymywaniu Rosji niż wojska NATO na wschodnich granicach Europy.

© Project Syndicate, 2015

www.project-syndicate.org


Tagi


Artykuły powiązane

Przemysł naftowy w USA w obliczu szoku cenowego

Kategoria: Analizy
Wydłużanie się okresu niskich cen ropy naftowej wywoła prawdopodobnie długotrwałe szkody w zdolnościach produkcyjnych wielu krajów. W Stanach Zjednoczonych ujemne konsekwencje obecnego kryzysu mogą być opóźniane z uwagi na wysoką efektywność amerykańskich firm naftowych oraz pomoc ze strony rządu.
Przemysł naftowy w USA w obliczu szoku cenowego

Rynek ropy naftowej po ataku dronów

Kategoria: Analizy
Czy i kiedy światowa podaż ropy wróci do stanu sprzed ataku na saudyjską rafinerię? Im szybciej to się stanie, tym mniejsze będą wzrosty cen tego surowca.
Rynek ropy naftowej po ataku dronów