Autor: Aleksander Piński

Autor recenzji książek i przeglądów najnowszych badań ekonomicznych.

Sekret skutecznej polityki przemysłowej

Nie ma jednej recepty na bogactwo dla wszystkich krajów, ale najszybciej rozwijające się państwa świata mają kilka cech wspólnych – pisze Justin Yifu Lin w książce „The Quest for Prosperity: How Developing Economies Can Take Off”.
Sekret skutecznej polityki przemysłowej

Justin Yifu Lin, były wiceszef Banku Światowego, w „The Quest for Prosperity: How Developing Economies Can Take Off” („Poszukiwanie dobrobytu: Jak przyspieszyć bogacenie się krajów rozwijających”) także pośrednio krytykuje polską transformację ustrojową.

Książkę w 2012 r. wydało uniwersyteckie wydawnictwo – Princeton University Press – a poleca m.in. trzech noblistów z ekonomii: George A. Akerlof, Robert Fogel i Thomas C.Schelling.

Lin urodził się w 1952 r. Yilan County na Tajwanie. W 1971 r. przyjęto go do elitarnego National Taiwan University i wybrano szefem stowarzyszenia studentów. W czasie studiów poprosił o transfer do Akademii Wojskowej, którą ukończył w 1975 r. z drugim wynikiem w klasie. W 1978 r. otrzymał tytuł MBA (studia skończył dzięki stypendium przyznanym mu przez armię Tajwanu).

17 maja 1979 r. pełniąc służbę wojskową zdezerterował i wpław przedostał się do Chińskiej Republiki Ludowej (przepłynął 2,3 km wspierając się dwiema piłkami do koszykówki). Zostawił w kraju ciężarną żonę i trzyletnią córkę (kilka lat później dołączyły do niego, gdy studiował w USA).

Armia Tajwanu początkowo uważała, że zginął i nawet wypłaciła jego żonie odszkodowanie za jego śmierć (równowartość 31 tys. dolarów). W 2000 r., kiedy potwierdzono, że żyje i ma się dobrze wysłano za nim list gończy zarzucając mu dezercję i zdradę (ustalenie tego trwało tak długo ponieważ zmienił imię i nazwisko  – poprzednio nazywał się Lin Zheng-yi). Zażądano też od jego żony zwrotu wypłaconych pieniędzy wraz z odsetkami.

Kiedy w 2002 r. zmarł jego ojciec i chciał przyjechać na Tajwan na pogrzeb, przedstawiciele Armii Tajwanu potwierdzili, że jak tylko pojawi się w kraju zostanie aresztowany i postawiony przed sądem, a czyny o które się go oskarża zagrożone są karą śmierci, dożywotnim więzieniem albo 10 latami pozbawienia wolności.

Tajwańscy wojskowi nie odpuścili sprawy nawet po mianowaniu Lina głównym ekonomistą Banku Światowego. 18 kwietnia 2011 r. wiceminister obrony narodowej Tajwanu Lin Yu-pao podkreślił w wypowiedzi dla prasy, że Justin Yifu Lin jest zdrajcą i nie mają zamiaru przestać go ścigać.

Lin w 1982 r. ukończył także ekonomię polityczną na Peking University. W 1980 r. pełnił funkcję tłumacza dla laureata Nagrody Nobla z ekonomii Theodore`a Schultza, podczas jego wizyty w Pekinie. Schultz był pod dużym wrażeniem Lina i pomógł mu dostać się na studia doktoranckie na University of Chicago, które Lin ukończył w 1986 r. W 1987 r. prowadził badania na Yale University po czym powrócił do Chin, gdzie został doradcą chińskiego rządu specjalizującym się rozwoju obszarów wiejskich i restrukturyzacji państwowych firm.

Był także profesorem ekonomii na Peking University i Hong-Kong University of Science and Technology. Jest także założycielem China Center for Economic Research, najważniejszego rządowego, ekonomicznego think-tanku w Chinach. Od czerwca 2008 r. do czerwca 2012 r. pełnił funkcję głównego ekonomisty Banku Światowego, pierwszego w historii z kraju rozwijającego się.

W prologu książki Li powołuje się na Deng Xiaopinga, architekta chińskich reform gospodarczych, który w 1985 r. powiedział prezydentowi Ghany – Jerry Rawlingsowi: „Proszę nie kopiujcie naszego modelu. Jeżeli można wyciągnąć jakiś wniosek z naszej sytuacji, to taki by formułować politykę dostosowaną do sytuacji konkretnego kraju”. Głównym zadaniem książki Lina jest pomoc w przygotowaniu takich strategii.

Profesor wraca do głównego tematu w czwartym rozdziale zatytułowanym „Lessons from Successful Catch-up countries” („Lekcja z krajów, które z sukcesem doganiały bogate państwa”). Powołuje się w nim na wydane w 2008 r. przez Bank Światowy opracowanie „The Growth Report: Strategies for Sustained Growth and Inclusive Development” („Raport o wzroście gospodarczym: Strategie dla trwałego wzrostu i powszechnego rozwoju”).

Dokument wymienia 13 krajów, których gospodarki rosły średnio o co najmniej 7 proc. rocznie przez minimum 25 lat. To Botswana, Brazylia, Chiny, Hongkong, Indonezja, Japonia, Korea, Malezja, Malta, Oman, Singapur, Tajwan i Tajlandia. Niedługo do tej grupy mogą dołączyć Indie i Wietnam. Co ciekawe, tak wysokie tempo wzrostu stało się możliwe do uzyskania dopiero po II wojnie światowej ze względu na masowy import technologii i know-how.

Jak twierdzi Lin nie ma jednej recepty na bogactwo, ale prymusi w dążeniu do dobrobytu mają kilka cech wspólnych. Wszystkie te kraje sprowadzały technologie i know-how z zagranicy, a następnie za ich pomocą  produkowały towary, na które był na świecie wysoki popyt („importowały to co świat wiedział, a eksportowały to co świat chciał”).

Państwa te utrzymywały  relatywnie stabilną polityka fiskalną i monetarną. Zdarzała się wyższa inflacja (tak, jak w Korei Południowej w latach 70. i w Chinach w połowie lat 90.), wysokie zadłużenie, ale sytuacja nigdy nie wymknęła się spod kontroli.

Prymusi charakteryzują się także wysoką stopą oszczędności i inwestycji. W krajach takich jak Singapur i Malezja osiągnięto ją obowiązkowymi programami odkładania części pensji. Growth Commission Report sugeruje jednak, że najważniejsze było podniesie stopy zwrotu z inwestycji, które z kolei zachęciło do oszczędzania. Na przykład w Korei Południowej aż do lat 60. poziom oszczędności był bardzo niski – na poziomie ok. 10 proc. PKB. W kolejnych latach wzrósł do ponad 30 proc.

Wreszcie wszystkie te kraje miały rządy, które świadomie tworzyły okoliczności sprzyjające wzrostowi gospodarczemu. Stosunkowo najmniej ingerowały w gospodarkę władze Hongkongu (aczkolwiek także prowadziły politykę wspierania jej wybranych gałęzi). W pozostałych władze intensywnie interweniowały za pomocą m.in. ulg podatkowych, subsydiowanego kredytu, bezpośrednich pożyczek, tak aby skierować prywatne firmy do gałęzi przemysłu, które zdaniem polityków były korzystne dla rozwoju gospodarczego państwa.

Powstaje pytanie, jak wybrać gałęzie gospodarki, które należy rozwijać? Zdaniem Lina budowanie strategii należy rozpocząć od stworzenia listy towarów i usług, na które popyt dynamicznie rośnie od mniej więcej 20 lat w krajach o zbliżonej strukturze przewag komparatywnych do naszego kraju i PKB na obywatela ok. 100 proc. wyższym.

Kiedy Wielka Brytania zdecydowała się zastosować politykę przemysłową, by wspomóc wytwórców wełny, tak by dogonić Holandię w XVI w. i XVII w. jej PKB było na poziomie 70 proc. lidera. Gdy Francja, Niemcy i USA korzystały z polityki przemysłowej by wesprzeć przemysł stalowy, maszynowy, stoczniowy i tekstylny dogonić swoje odpowiedniki w Wielkiej Brytanii, PKB na obywatela było na poziomie 60 proc. – 75 proc. Wielkiej Brytanii. Również japońska polityka przemysłowa „wzięła na cel” amerykański przemysł motoryzacyjny, gdy PKB Japonii, był na poziomie 40 proc. PKB na mieszkańca w USA.

Tę sama strategię stosowały kraje, który podniosły swój dochód narodowy z niskiego na średni światowy poziom. W drugiej połowie XIX w. Japonia wzorowała się na Prusach. Jak podaje Angus Maddison w 1890 r. PKB na obywatela Niemiec wynosił 2458 dol. W Japonii było to 1012 dol, czyli 42 proc. niemieckiego. To oznacza, że strategia Japonii była realistyczna.

Dlatego w latach 60. i 70. XX w. Tajwan, Chiny i Korea Południowa wzorowały się na przemyśle Japonii, a nie USA. Ich PKB na obywatela wynosił wówczas 35 proc. japońskiego a tylko 10 proc. amerykańskiego.

Tymczasem kiedy w latach 50. XX w. Chiny rozpoczęły industrializację, celem Mao Zedonga było pobicie Wielkiej Brytanii w ciągu 10 lat a USA w ciągu 15 lat, chociaż PKB na obywatela Chin wynosił wówczas, według parytetu siły nabywczej, 5 proc. PKB USA i 7 proc. PKB Wielkiej Brytanii.

Z punktu widzenia Polski i Polaków wyjątkowo ciekawa jest część książki Lina, w której pośrednio krytykuje on metodę transformacji ustrojowej przeprowadzoną w naszym kraju. Lin zwraca uwagę, że w Chinach zastosowano stopniowe przechodzenia z socjalizmu do kapitalizmu (w przeciwieństwie do zastosowanej w Polsce i większości krajów bloku wschodniego tzw. terapii szokowej).

Nie wystawiano gałęzi przemysłu traktowanych priorytetowo w poprzednim systemie nagle na globalną konkurencję. Części państwowych firm pozwolono zbankrutować, ale dopiero wówczas kiedy dynamiczny wzrost gospodarczy stworzył możliwość zatrudnienia dla zwalnianych pracowników. Natomiast wiele starych firm poradziło sobie w nowej rzeczywistości dzięki popytowi na ich produkty zbudowanemu przez dynamiczny wzrost gospodarczy. Zgromadziły one w ten sposób kapitał, który umożliwił im modernizację i dorównanie zagranicznym konkurentom. Jak podsumowuje Lin: reformy chińskie były reformami „bez przegranych”.

Profesor zwraca także uwagę, że chińską drogę wybrała Słowenia. Przez długi okres chroniła wybrane części gospodarki przed międzynarodową konkurencją i utrzymywała duży udział państwa w gospodarce. Jeszcze pod koniec lat 90. bankowość była zdominowana przez dwa państwowe banki a firm państwowe albo z dużym udziałem państwa odpowiadały za ok. połowy wartości dodanej w gospodarce.

Powołano do życia m.in. The Development Corporation of Slovenia, która zapewniała subsydiowane pożyczki dla słoweńskich firm, tak by mogły się przygotować do konkurencji z zachodnimi spółkami. Przygotowano również szereg programów dla pracowników: subsydia do miejsc pracy, roboty publiczne, programy szkoleniowe itd.

Jak twierdzi Lin skutkiem było stworzenie „innowacyjnej, gospodarki wypełnionej duchem przedsiębiorczości”, która jest konkurencyjna, ma stabilny wzrost gospodarczy i spokój społeczny. Dziś Słowenia jest najbogatszym słowiańskim państwem. Od 1992 r. do 2010 r. PKB zwiększył się o trzy czwarte i osiągnął 85 proc. średniej dla 27 krajów UE.

Książki Lina nie czyta się łatwo. Autor zdaje się to zauważać, bo za wszelką cenę próbuje uatrakcyjnić przekaz wtrącając wiele skądinąd zabawnych i pouczających cytatów (takich jak na przykład  słowa amerykańskiego naukowca Howarda Scotta: „Kryminalista to osoba wyposażona w instynkt drapieżcy, ale pozbawiona środków, by stworzyć korporację”).

Jeżeli jednak ktoś interesuje się źródłami bogactwa narodów, to warto się z nią zapoznać, bo pokazuje sposób myślenia człowieka który współtworzył politykę gospodarczą Chin w ciągu ostatniego ćwierć wieku i odpowiada za jeden z największych i najszybszych awansów cywilizacyjnych w historii (Chińczyk jest już prawie w połowie tak bogaty, jak Polak).

Warto jednak tę lekturę uzupełnić o opublikowaną w periodyku „Development Policy Review” z 6 sierpnia 2009 r. dyskusję między Justin Linem a prof. Ha-Joon Chang z Cambridge University zatytułowaną „Should Industrial Policy in Developing Countries Conform to Comparative Advantage or Defy it?” („Czy polityka przemysłowa powinna być zgodna z przewagami komparatywnymi czy też postępować wbrew nim”). Okazuje się bowiem, że kraje które odniosły największy sukces gospodarczy po II wojnie światowej – Japonia, Korea Południowa – miały politykę przemysłową nastawioną na tworzenie i rozbudowywanie przemysłów bardzo często sprzecznych z ich przewagami komparatywnymi.

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Historia 99 czerwonych balonów i jednego w kolorze przekwitającej wiśni

Kategoria: Analizy
W ostatnim tygodniach można było na łamach OF przeczytać dwa artykuły autorstwa Grażyny Śleszyńskiej na temat Japonii. Mimo że autorka stara się uniknąć szafowania zbyt pochopnymi opiniami, to jednak sposób ich formułowania wręcz zachęca do polemiki.
Historia 99 czerwonych balonów i jednego w kolorze przekwitającej wiśni