Sytuacja Grecji nie jest tak beznadziejna, jak się powszechnie uważa

12.09.2012
Inspektorzy MFW, EBC i Komisji Europejskiej sprawdzają, na ile zadłużony kraj wywiązuje się z przyjętych zobowiązań. Teoretycznie od oceny inspektorów „trojki” zależeć ma uwolnienie kolejnej raty pomocy – 31 mld euro. W praktyce jednak decyzję w tej sprawie podejmą europejscy politycy.

Jean-Claude Juncker uważa, że nie wolno Grecji pofolgować - musi podejmować trudne reformy. (CC BY-NC oaø)


Z wypowiedzi kanclerz Angeli Merkel oraz przewodzącego eurogrupy Jean-Claude Junckera wynika, że rządy europejskie nie godzą się na przesunięcie o 2 lata (do 2016 r.) terminu wprowadzania przez rząd grecki oszczędności. Z drugiej strony jest mało prawdopodobne, by krytyczne opinie, które zapewne znajdą się w raporcie inspektorów, spowodowały wstrzymanie wypłaty kolejnej raty pomocy. Przywódcy europejscy starają się nieustannie wywierać presję na rząd grecki, a pośrednio także na greckie społeczeństwo, uznając, że bez takich nacisków reformy w Grecji nie będą kontynuowane.

Ale scenariusz wyjścia Grecji ze strefy euro rozważany jest raczej przez publicystów i ekonomistów niż przywódców krajów Unii Europejskiej. Wprawdzie lider współrządzącej w Niemczech partii FDP, Philipp Rösler, powiedział w lipcu, że pomysł opuszczenia przez Grecję strefy euro „utracił swą grozę”, lecz otoczenie pani Merkel zdaje sobie sprawę, że bankructwo Grecji byłoby bardziej chaotyczne, kosztowne i wpływające na inne kraje, niż sądzą szeregowi posłowie do Bundestagu. Dlatego kanclerz Merkel udzieliła ostrej reprymendy tym posłom własnej partii, którzy sugerują konieczność opuszczenia przez Grecję strefy euro, a minister finansów, Wolfgang Schäuble, nazwał przeciwnika dalszej pomocy, profesora Hans-Werner Sinna, szefa instytutu Ifo z Monachium (jego nazwisko po niemiecku znaczy „ sens”) – profesor Unsinn, czyli „Nonsens”.

Eksport łagodzi recesję

Fiskalna i gospodarcza sytuacja Grecji jest gorsza niż zakładały prezentowane przez rząd tego kraju i uzgadniane z „trojką” scenariusze. Z drugiej jednak strony, jeśli wyniki podawane przez greckie Ministerstwo Finansów są rzetelne, następuje wyraźna poprawa w obszarze finansów publicznych, mimo trwającego spadku PKB.

W przyjętej w czerwcu 2011 r. przez rząd grecki i zaaprobowanej przez parlament „Średniookresowej strategii fiskalnej na lata 2011-2015” przewidywano spadek PKB Grecji w roku 2011 o 3,5 proc., a w 2012 r. wzrost o 0,8 proc. Tymczasem w ubiegłym roku spadek wyniósł 6,9 proc., a w I półroczu 2012 r. kolejne 6,5 proc. Głęboka recesja utrudnia konsolidację finansów publicznych. – Potrzebujemy małego oddechu, by przywrócić wzrost gospodarczy – mówił przed kilku dniami premier Grecji AntonisSamaras, w wywiadzie dla niemieckiego tabloidu „Bild”.

W kraju wciąż spada produkcja przemysłowa, a indeks PMI, określający koniunkturę w tym sektorze, wyniósł w lipcu 41,9 i był jednym z najniższych w UE.

Spadające płace – w sektorze publicznym i prywatnym – spowodowały znaczną obniżkę jednostkowych kosztów pracy – o 11,1 proc. w stosunku do roku poprzedniego. W stosunku do 2009 r. spadek ten wynosi aż 17,4 proc. Warto jednak pamiętać, że w latach 2000-2009 jednostkowe koszty pracy w Grecji wzrosły o 36,8 proc. – najszybciej wśród krajów strefy euro. Obecny spadek jest więc tylko częściową korektą. Poprawa konkurencyjności widoczna jest już w statystykach handlu zagranicznego. W ubiegłym roku eksport grecki wzrósł aż o 39 proc., rok wcześniej – o 11 proc. Znacznie szybciej rośnie eksport poza Unię Europejską niż eksport do krajów Unii. Deficyt w obrotach towarowych Grecji zmniejszył się w latach 2008-2011 o ponad 24 mld euro, czyli przeszło 10 proc. PKB! W 2008 r. import grecki był 3,5-krotnie większy od eksportu. W roku ubiegłym „zaledwie” 2-krotnie większy.

Również w tym roku wzrost eksportu netto będzie w istotnym stopniu łagodził spadek PKB. Po czterech miesiącach 2012 r. eksport był wyższy niż w roku ubiegłym o 7 proc. , a import niższy o 13 proc. Gdyby podobna tendencja utrzymała się do końca roku, deficyt handlowy Grecji obniżyłby się o ok. 10 mld euro, czyli 4,5 proc. PKB.

Deficyt na rachunku bieżącym bilansu płatniczego obniża się wolniej niż deficyt handlowy. Główny powód to zmniejszenie wpływów z turystyki i eksportu usług, w tym transportowych. W 2011 r. deficyt ten wyniósł 21 mld euro, czyli 9,3 proc. PKB wobec 23 mld w 2010 r. (10 proc. PKB). Po I kwartale 2012 r. deficyt na rachunku bieżącym sięgnął 4,7 mld euro i był o 2,5 mld euro niższy niż w I kwartale roku ubiegłego i aż o 4,7 mld euro mniejszy niż w I kwartale 2010 r.

Najniższa inflacja w Unii

Dane te świadczą o tym, że w Grecji tzw. dewaluacja wewnętrzna (obniżka cen czynników produkcji) przynosi skutki. Jej efektem powinno być przeorientowanie gospodarki na wzrost eksportu, który powinien łagodzić spadek popytu wewnętrznego. Na razie przedsiębiorstwa nie obniżyły cen choć koszty wynagrodzeń spadły. Wielu ekspertów uważa, że problem leży w braku elastyczności greckiego rynku, zdominowanego przez wielkich producentów, którzy nie odczuwają presji konkurencji.

Mimo tego, w lipcu inflacja w Grecji wyniosła zaledwie 0,9 proc. w skali 12 miesięcy i była najniższa w Unii Europejskiej, co jest jedną z niewielu pozytywnych informacji dla społeczeństwa, w którym średnie dochody spadły w ostatnich dwóch latach o kilkanaście procent. Jeśli sytuacja ta utrzyma się przez kilka lat, Grecja stanie się krajem relatywnie tanim, co pozwoli jej zwiększyć wpływy z turystyki – ważnej dla gospodarki gałęzi. W ubiegłym roku wpływy z turystyki spadły o 12,5 proc., a w ciągu pięciu miesięcy 2012 r. – o 13,9 proc. To skutek relatywnie wysokich kosztów pobytu w Grecji oraz obaw turystów zagranicznych związanych z nieustającymi protestami społecznymi. Sytuacja ta może jednak szybko się odwrócić.

W maju bezrobocie w Grecji wynosiło 23,1 proc. i było, po Hiszpanii, najwyższe w Unii Europejskiej (danych za późniejsze miesiące jeszcze nie ma). To rzecz jasna zjawisko niepokojące, ale jego pozytywnym efektem będzie brak presji na wzrost płac, a to znaczy, że „wewnętrzna dewaluacja” będzie kontynuowana.

Roczny poślizg w wychodzeniu z zapaści

Celem polityki rządu greckiego było ograniczenie w 2011 r. deficytu pierwotnego, czyli deficytu pomniejszonego o koszty obsługi długu w sektorze finansów publicznych (sektor General Government), do -0,8 proc. PKB, a w 2012 r. uzyskanie pierwotnej nadwyżki +2 proc. PKB i zwiększanie tej nadwyżki do +7 proc. w 2014 r. Według „Strategii” deficyt sektora General Government w tym roku miał wynieść 12,781 mld euro, czyli 5,6 proc. PKB. Jednak w projekcie budżetu rząd określił cel mniej ambitny – osiągnięcie w bieżącym roku deficytu (według ESA-95) 13,73 mld euro, czyli 6,7 proc. PKB.

Mimo postępów w ograniczaniu deficytu, wynikisą gorsze od planowanych. W roku ubiegłym deficyt sektora General Government, według metodologii ESA 95, wyniósł 19,59 mld euro, czyli 9,1 proc. PKB. Deficyt pierwotny przekroczył 3,61 mld euro, czyli 1,7 proc. PKB. W pierwszym półroczu 2012 r. deficyt sektora General Government wyniósł 9,88 mld euro, a deficyt pierwotny -0,49 mld euro, czyli 0,24 proc. PKB. Deficyt był mniejszy niż w analogicznym okresie roku ubiegłego o 12,9 proc., co jest wyraźnym postępem, ale Grecja z pewnością w tym roku nie osiągnie nadwyżki pierwotnej w wielkości przewidywanej w „Średnioterminowej strategii fiskalnej”. A to oznacza przesunięcie co najmniej o rok momentu wychodzenia z zapaści.

Po pierwszym półroczu dodatni wynik pierwotny uzyskały fundusze pozabudżetowe, fundusze socjalne i samorządy. Ujemny był natomiast wynik pierwotny budżetu centralnego, mimo że dochody wzrosły o 2,9 proc., a wydatki spadły o 7,7 proc. Dane te zostaną zweryfikowane przez inspektorów „trojki”. Jeśli ich wiarygodność nie zostanie zakwestionowana, Grecja będzie miała silne argumenty potwierdzające, że program reform, choć z opóźnieniem, działa.

31 sierpnia rząd premiera Antonisa Samarasa uzgodnił kolejny pakiet oszczędnościowy, który ma przynieść w efekcie, w ciągu dwóch lat, 11,7 mld euro, czyli ponad 5 proc. PKB. Lista ma być ostatecznie zatwierdzona przez liderów partii, tworzących koalicję rządową. Konieczna będzie także aprobata ze strony inspektorów „trojki”.

Grecki minister finansów, który przygotowywał propozycje – Yannis Stournaras – starał się obciążyć cięciami wszystkie grupy społeczne. Największy opór stawiał szef Demokratycznej Lewicy Fotis Kouvelis, który niechętnie zgodził się uczestniczyć w rządowej koalicji.

Niższa renta dla niezamężnej córki

Przegląd cięć jest ciekawy dla obserwatorów zagranicznych, którzy ze zdumieniem dowiadują się, jakie przywileje socjalne obowiązywały do niedawna w Grecji. Ich likwidacja jest dla Greków dużym wyrzeczeniem, ale dla mieszkańców biedniejszych krajów strefy euro (np. Słowacji lub Estonii), którzy składają się na fundusz ratunkowy, utrzymanie niektórych z tych przywilejów (nawet w okrojonej formie) może się wydać niedorzeczne.

Pakiet przewiduje między innymi dalsze cięcia wynagrodzeń pracowników publicznych, redukcję dotacji do niektórych usług publicznych, likwidację dodatków wakacyjnych dla emerytów oraz wzrost opłat za transport publiczny. Ceny biletów w komunikacji publicznej mają wzrosnąć o 25 proc.

Nacisk położony jest na cięcia wydatków, a nie wzrost podatków, aczkolwiek nieustannym problemem Grecji jest nieefektywny ich pobór.

Ponad 4,6 mld euro oszczędności przyniesie redukcja emerytur, kolejne 1,39 mld – zmniejszenie wydatków na zdrowie, 1,32 mld – redukcja wynagrodzeń urzędników państwowych, z czego 330 mln euro da redukcja o 12 proc. wynagrodzeń dla specjalnej grupy urzędników cywilnych. Zmniejszenie innych wydatków na administrację zapewni 1,27 mld euro oszczędności, a 3,3 mld euro przyniesie obniżka płac w przedsiębiorstwach publicznych, z czego 339 mln euro to obcięcie 13 i 14 pensji. Dodatkowo przyspieszona zostanie o rok reforma sposobu wynagradzania urzędników cywilnych, co da, według wyliczeń greckiego Ministerstwa Finansów, 120 mln euro.

Blisko 68 tys. pracowników, zatrudnionych w przedsiębiorstwach użyteczności publicznej, będzie miało obniżone wynagrodzenie o 1/3, co zapewni, w ciągu dwóch lat, 274 mln euro oszczędności i pozwoli ograniczyć dotacje do tych przedsiębiorstw.

Od 30 do 35 tys. urzędników cywilnych zostanie przesuniętych do rezerwy kadrowej, gdzie pobierać będą pensje w wysokości 75 proc. dotychczasowych. Zamrożenie awansów w policji i w wojsku da 165 mln euro.

Wysocy urzędnicy państwowi – poczynając od dyrektorów departamentów w ministerstwach – otrzymywali miesięczne premie w wysokości od 250 do 900 euro. Zostaną one skasowane.

Zlikwidowane zostaną „trzynastki” i „czternastki” wypłacane pewnym grupom emerytów w sektorze publicznym i prywatnym. Emerytury od 1000 do 1500 euro zostaną obniżone o 2 proc., emerytury od 1500 do 2000 o 5 proc., emerytury powyżej 2 tys. euro o 10 proc. Wszystkie emerytury mają zostać skontrolowane w celu wykrycia fałszerstw przy ich przyznawaniu.

Niezamężne córki oficerów wojskowych i państwowych urzędników cywilnych będą w dalszym ciągu mogły pobierać specjalne renty, ale ich wysokość zostanie ograniczona do 720 euro miesięcznie.

W obszarze służby zdrowia rząd przewiduje ograniczenie wydatków na refundację lekarstw, redukcję kosztów operacyjnych systemu, wzrost składki zdrowotnej, płaconej przez rolników.

Obniżone też zostaną o 389 mln euro wydatki na edukację, między innymi poprzez zwiększenie pensum nauczycielskiego, scalenie niektórych szkół wyższych, obniżenie cen podręczników, których zakup jest refundowany przez państwo, ograniczenie wydatków administracyjnych i wprowadzenie opłat dla zagranicznych studentów.

Fiskus dobierze się do szwajcarskich kont

Ograniczone zostaną rozmaite przywileje, którymi cieszyli się politycy i wysocy urzędnicy państwowi. Obniżone mają zostać na przykład subsydia na partie polityczne i zmniejszony zakres darmowych usług, z których korzystają parlamentarzyści. To oczywiście tylko groszowe oszczędności, ale ważne z punktu widzenia wizerunku rządu.

Z drugiej strony, wydatki na zasiłki i opiekę socjalną zostaną zredukowane o 913 mln euro. W tej sumie mieści się obniżenie zasiłków rodzinnych, rent inwalidzkich, ponowne przebadanie orzeczeń o rentach, obniżenie emerytur wypłacanych osobom wcześniej nieubezpieczonym, likwidacja zasiłków dla osób zatrudnionych w branżach sezonowych – np. turystyce i budownictwie oraz specjalnych zasiłków dla bezrobotnych.

Samorządy mają zaoszczędzić 735 mln euro, między innymi dzięki łączeniu rozmaitych instytucji, prywatyzacji części usług komunalnych, lepszemu wykorzystywaniu własności samorządowej, utworzeniu agencji zakupów na szczeblu samorządowym.

Zmiany w podatkach mają dać łącznie zaledwie 450 mln euro. Wzrosną między innymi opłaty sądowe, a rolnicy będą otrzymywać niższą refundację VAT.

Rząd liczy, że „złotą żyłą” mogą być pieniądze wyprowadzone z Grecji i ukryte w szwajcarskich bankach. Grecki minister finansów szacuje, że może być tam 20 mld euro, których opodatkowanie, specjalnym podatkiem w wysokości 20-30 proc., przyniesie aż 4-6 mld euro. Wkrótce ma zostać podpisana umowa między Grecją i Szwajcarią, która pozwoli na ujawnienie ukrytych kont. Wcześniej podobne umowy Grecja zawarła z Niemcami i Wielką Brytanią.

opr. graf. DG/CC BY-SA by archer10 (Dennis)

opr. graf. DG/CC BY-SA by archer10 (Dennis)

Witold Gadomski


Tagi


Artykuły powiązane