Ukraińskie finanse stabilnie, ale też zagrożone

02.01.2020
Opublikowany niedawno raport ukraińskiego banku centralnego o stabilności finansowej kraju pokazuje jak w pigułce stan gospodarki Ukrainy. Z jednej strony poprawia się stan finansowy gospodarstw domowych i biznesu. Z drugiej: sytuacja międzynarodowa zmienia się na niekorzyść.

Siedziba Narodowego Banku Ukrainy (NBU) w Kijowie (fot. PAP)


Nie zważając na kiepską sytuację ukraińskiej gospodarki, systemowe ryzyka w sektorze finansowym znajdują się na historycznie niskim poziomie – ocenia Narodowy Bank Ukrainy (NBU), wskazując na sprzyjające warunki dla działalności banków, stabilny wzrost bazowych funduszy, rozwój kredytowania osób fizycznych i utrzymującą się dochodowość sektora bankowego.

Mimo spowolnienia wzrostu ukraińskiej gospodarki, makroekonomiczne warunki sprzyjają działalności sektora bankowego nad Dnieprem. Kluczowe ryzyko makroekonomiczne to przerwa we współpracy z MFW – ocenia NBU. Powoduje wzrost kosztów refinansowania długu państwowego – rośnie koszt zaciągania kredytów na światowych rynkach kapitałowych. Dostęp do nich jest niezbędny, bo Ukraina znajduje się w szczycie wypłat z tytułu zadłużenia zewnętrznego.

Według NBU poprawia się stan finansowy gospodarstw domowych i biznesu. Rosną dochody ludności, a poprawa nastrojów konsumentów, w połączeniu ze wzrostem, stymuluje wzrost zaciąganych kredytów. Jeśli chodzi o biznes, to rosną dochody firm, rentowność ustabilizowała się, a obciążenia kredytowe pozostają przeważnie na akceptowalnym poziomie. Firmy deklarują chęć zaciągania kredytów na inwestycje, a banki chęć ich udzielania.

Na poziomie ogólnym sytuacja wygląda całkiem nieźle, ale zgłębiając szczegóły już nie jest tak różowo.

Rosnące ryzyko

Analizując światowe tendencje mające wpływ na ukraińską gospodarkę i sektor finansowy NBU zwraca uwagę, że geopolityczne i geoekonomiczne ryzyka są wysokie i wciąż rosną.

Z jednej strony to działalność Fed i zeszłoroczna, twarda polityka monetarna, która zaowocowała odpływem kapitału z krajów rozwijających się, z drugiej strony utrzymujący się gospodarczy nacisk na Ukrainę ze strony Rosji. Nie bez znaczenia jest także rosnący na świecie protekcjonizm gospodarczy. W dodatku na rynkach światowych spadają ceny surowców stanowiących trzon ukraińskiego eksportu.

W ocenie NBU gospodarki głównych partnerów handlowych Ukrainy najprawdopodobniej będą nadal zwalniać – już teraz wg. danych OECD wskaźniki Composite Leading Indicator pozostają na najniższym poziomie od czasów Wielkiej Recesji i nadal spadają. Wszystko to stwarza znaczne zagrożenia dla realnego sektora ukraińskiej gospodarki i stabilności finansowej kraju.

Do tego wszystkiego dochodzą też wewnętrzne ryzyka dla stabilności finansowej Ukrainy – główne ryzyko to możliwy, niekorzystny dla państwa rozwój wydarzeń wokół znacjonalizowanego w 2016 r. Privatbanku.

Zagrożenia związane są m.in. z ogromnymi wypłatami z tytułu spłaty zadłużenia zagranicznego.

NBU podkreśla także zagrożenia związane z ogromnymi wypłatami z tytułu spłaty zadłużenia zagranicznego, które Ukraina musi dokonać w tym i przyszłym roku. Przy ograniczonych możliwościach pozyskania kapitału na rynkach międzynarodowych grożą one znacznym zmniejszeniem rezerw walutowych.

W tej sytuacji kluczowe jest dalsze kredytowanie przez MFW i inne instytucje międzynarodowe. Znaczącym ryzykiem jest możliwe spowolnienie tempa wzrostu PKB, niewykonanie planu wpływów podatkowych i duże prawdopodobieństwo zmniejszenia w 2020 r. wielkości tranzytu rosyjskiego gazu ziemnego.

Źródłem ryzyka systemowego jest także wysoka dolaryzacja, bo choć od 2015 r. udział aktywów i pasywów dolarowych banków spadł o ponad 10 proc., to nadal udział dolarowych depozytów i kredytów pozostaje na poziomie ok. 40 proc. Przy tym duża grupa firm ma zaciągnięte kredyty w dolarach, ale zyski osiąga w znacznej mierze w hrywnach, co czyni te kredyty szczególnie wrażliwymi na wahania kursowe. NBU chciałby obniżenia poziomu dolaryzacji w tym segmencie do około 20 proc.

Jeszcze gorzej ma się rzecz z długiem państwowym – tam dolaryzacja sięga dwóch trzecich, co w ocenie ukraińskiego banku centralnego stwarza ryzyko makroekonomiczne.

Ukraina na progu totalnej prywatyzacji

Tu lekarstwem ma być przekierowanie zainteresowanych graczy międzynarodowych na zakup obligacji rządowych denominowanych w hrywnie zamiast w walutach obcych.

Kredytowanie konsumpcyjne w ocenie NBU jest obecnie wysokodochodowe i atrakcyjne dla banków komercyjnych, które powinny jednak uwzględniać związane z nimi ryzyko. Dla oceny rezerw banki stosują modele, które nie uwzględniają możliwych, gwałtownych zmian makroekonomicznych, a w konsekwencji ich rezerwy mogą być zbyt małe, by im podołać.

W związku z tym NBU zapowiedział możliwość podniesienia obowiązkowych rezerw i zaapelował do banków o ograniczenie wypłaty dywidend oraz przeniesienie zysków na kapitał zapasowy. „W najbliższych latach wymagania co do kapitału będą się w sposób istotny zwiększać, więc instytucje finansowe będą zobowiązane trzymać więcej kapitału dla pokrycia możliwych strat” – przestrzega ukraiński bank centralny.

Dług i deficyt a PKB

Do połowy przyszłego roku Ukraina będzie musiała co kwartał wypłacać wierzycielom średnio 2,6 mld dolarów. W sumie od połowy tego roku do końca 2021 r. do spłaty jest ponad 20 mld dolarów.

Jeśli nie będzie dodatkowych źródeł kredytowania wydatki związane z obsługą zadłużenia zmniejszą rezerwy walutowe, bo niewielkie w stosunku do potrzeb rozmiary wewnętrznego rynku papierów skarbowych nie dają możliwości pozyskania wystarczającej ilości kapitału.

Jak przewiduje bank centralny, dopuszczenie nierezydentów do kupna obligacji deminowanych w hrywnie, choć w istotnym stopniu zwiększy dopływ kapitału, to jednak nie rozwiązuje sytuacji całkowicie. Jak zauważają autorzy raportu NBU koszt pozyskiwania przez Ukrainę kredytów jest dziś jednym z najwyższych na świecie (dochodowość dolarowych obligacji na poczatku czerwca sięgała 7-9 proc.). W ich ocenie rząd powinien postawić na zmniejszenie deficytu budżetowego, co z jednej strony będzie zmniejszać potrzeby finansowe, z drugiej wpłynie na zmniejszenie inflacji i w rezultacie także na oprocentowanie zaciąganych kredytów.

Warunkiem nowych emisji obligacji są stabilizacja makroekonomicznej sytuacji kraju, wzrost PKB, spowolnienie inflacji, umiarkowany deficyt bilansu płatniczego i zmniejszenie długu publicznego do 60 proc.

Jak daleko do spełnienia tych postulatów pokazują opublikowane w październiku najnowsze dane ukraińskiego ministerstwa finansów, zgodnie z którymi bezpośredni i gwarantowany przez państwo dług tylko we wrześniu wzrósł o 1,03 mld dolarów i osiągnął poziom 82,95 mld dolarów, czyli ok. 67 proc. ukraińskiego PKB z 2018 r.

W ciągu całego zeszłego roku ukraiński dług wzrósł o ponad 2 mld dolarów.

W sumie od początku roku zadłużenie wzrosło o 4,64 mld dolarów i to mimo potężnych spłat istniejącego, wymagalnego już zadłużenia, które wyniszczają ukraińską makroekonomię. Tymczasem w ciągu całego zeszłego roku ukraiński dług wzrósł o 2,02 mld dolarów.

Co prawda ministerstwo finansów informuje, że w związku ze wzmocnieniem kursu hrywny do dolara dług denominowany w narodowej walucie zmniejszył się, jednak to nie zmienia ogólnego obrazu, bo równolegle zmniejszył się liczony w hrywnie PKB, w lwiej części zależny od eksportu surowców, za które w przeliczeniu na hrywnę ukraińskie firmy dostają teraz mniej.

NBU przewiduje spowolnienie wzrostu PKB Ukrainy z zeszłorocznego poziomu 3,3 proc. do zaledwie 2,5 proc. w tym roku i to mimo zwiększenia konsumpcji wewnętrznej podtrzymywanej m.in. ogromnymi transferami waluty dokonywanymi przez emigrantów zarobkowych. Należy liczyć się też ze znacznym zmniejszeniem wpływu z eksportu usług w razie uruchomienia gazociągu Nord Stream 2.

Obecnie Ukraina zarabia ok. 3 mld dolarów rocznie na tranzycie rosyjskiego gazu. W dodatku – jak oceniają analitycy – światowe spowolnienie uniemożliwi wzrost ukraińskiego eksportu towarowego. W tej sytuacji utrzymywanie poziomu konsumpcji oraz import paliw będą powiększać deficyt rachunku bieżącego, który w 2019 r. pozostaje na poziomie 3,3 proc. PKB. Na dodatek, jak zauważa ukraiński bank centralny, już w zeszłym roku spadła dochodowość realnego sektora gospodarki.

Przy takim rozwoju wydarzeń jedynym ratunkiem jest zewnętrzna „kroplówka” – jeśli uda się utrzymać współpracę z MFW to napływ nad Dniepr inwestycji i pozyskiwane kredyty zagraniczne pozwolą na pokrycie deficytu. W przeciwnym razie konieczna będzie „korekta kursowa”, czyli dewaluacja hrywny – przewiduje NBU.

Rodziny na krawędzi

Niezależnie od trudnej sytuacji rosną dochody gospodarstw domowych. Podniesienie w 2018 r. płacy minimalnej dało w efekcie 9,9 proc. wzrost płacy realnej. Jest on jednak przejadany przez Ukraińców, bo równolegle rosną wydatki bieżące na drożejące dobra konsumpcyjne.

Przekłada się to na sektor bankowy – oszczędności nie rosną, a środki ludności w bankach znajdują się głównie na rachunkach bieżących i krótkoterminowych depozytach. Równocześnie rośnie wolumen kredytów konsumpcyjnych.

Dotychczas ukraińskie budżety domowe były z powodzeniem „pompowane” rosnącymi sumami przelewów od emigrantów zarobkowych, jednak w zeszłym roku trend ten uległ załamaniu i o ile zagraniczne przekazy w 2017 r. wzrosły o 34-36 proc., o tyle w 2018 r. już tylko o 12,8 proc.

Najnowsze szacunki są jeszcze gorsze i zgodnie z nimi suma tegorocznych przekazów będzie równa zeszłorocznej, a to oznacza, że już wkrótce ich amortyzujący efekt może się zakończyć.


Tagi


Artykuły powiązane