• Obserwator Finansowy

Zabraknie zysków na inwestycje

18.04.2020
O 30 do 40 proc. zmaleją w tym i w przyszłym roku nakłady na bezpośrednie inwestycje w świecie – oceniła Konferencja Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju (UNCTAD) już po wyhamowaniu postępów koronawirusa w Chinach. Inwestycje takie finansowane są głównie z zysków przedsiębiorstw, a tych nie będzie.

Eksperci UNCTAD na bieżąco śledzą możliwy wpływ pandemii koronawirusa na sytuację gospodarczą w świecie, w tym zwłaszcza na spodziewaną wielkość inwestycji. Podstawą do oceny są informacje zbierane od 5 tysięcy międzynarodowych koncernów, których decyzje biznesowe przesądzają o poziomie bezpośrednich inwestycji w świecie (BIZ).

Najbardziej namacalnym dowodem narastającego kryzysu jest gwałtownie malejąca od kilku miesięcy  liczba zawieranych transakcji inwestycyjnych. Jak podaje opracowywany przez UNCTAD Investment Trends Monitor z końca marca 2020 r., w ubiegłym roku zawieranych było w świecie miesięcznie przeciętnie 1200 porozumień o inwestycjach transgranicznych (M&A – mergers and acquisitions). W żadnym miesiącu 2019 r. ich liczba nie spadła poniżej 1 tysiąca. Jeszcze w lutym 2020 r. zawarto ich w świecie razem 874, ale w marcu (do 20 marca) już tylko 385. W obecnym miesiącu spadek liczby porozumień w porównaniu z kwietniem 2019 r. sięgnie przypuszczalnie 70 proc.

Chińskie inwestycje w sieci 5G wzrosną czterokrotnie

Sytuacja z inwestycjami zmienia się bardzo dynamicznie. Powodem są gwałtownie topniejące zyski międzynarodowych firm, z których realizowana jest większa część transgranicznych przedsięwzięć inwestycyjnych. W krajach rozwiniętych udział reinwestycji z osiągniętych wcześniej zysków na tym samym rynku sięga aż 61 proc. W krajach rozwijających się udział ten jest przeciętnie niższy (40 proc.), ale sytuacja jest pod tym względem bardzo zróżnicowana. W krajach np. afrykańskich, gdzie bezpośrednie inwestycje są stosunkowo młode, są one finansowane raczej z importowanego kapitału. Inaczej jest w bardziej rozwiniętych krajach azjatyckich, takich np. jak Tajlandia, gdzie udział kapitału z reinwestycji z zysku z wcześniejszych przedsięwzięć sięga aż 72 proc.

Tak czy inaczej, bez zysków nie ma kolejnych inwestycji przedsiębiorstw. Te tymczasem gwałtownie maleją. Od 1 lutego 2020 r., kiedy stało się już jasne, że koronawirus wymknął się z Chin, do 23 marca swoje prognozy co do spodziewanych zysków zrewidowało w dół ponad 3,9 tysiąca z 5 tysiąca największych międzynarodowych firm w świecie. Korekty są zresztą powtarzane. Jeszcze 4 marca największe firmy spodziewały się, że przeciętna obniżka zysku wyniesie 9 proc. Po kolejnych niespełna trzech tygodniach prognozowane spadki pogłębiły się aż do 30 proc.

Wedle ocen z końca marca spadkami zysków (przeciętnie o 35 proc.) silniej dotknięte zostaną przedsiębiorstwa z krajów rozwiniętych niż rozwijających się. Nie wiadomo jednak dokładnie jaka część tego spadku wynika bezpośrednio z rozprzestrzeniania się koronawirusa, a jaka jest jego skutkiem ubocznym. Do takich zaliczyć można np. gwałtowny spadek cen ropy naftowej w świecie, w konsekwencji rewizji popytu, z ponad 50 dolarów za baryłkę w pierwszej połowie lutego do niewiele ponad 20 dolarów za baryłkę na przełomie marca i kwietnia 2020 r. Krach ten nie pozostanie bez wpływu na przychody i zyski koncernów naftowych.

Spadki zysków notują przedsiębiorstwa we wszystkich branżach, ale najsilniej w tych, których znaczenie dla międzynarodowych inwestycji bezpośrednich jest akurat największe – w energetyce, w przemyśle (zwłaszcza samochodowym), a także w dziedzinach konsumpcji silnie uzależnionych od stanu koniunktury (np. linie lotnicze, hotele). Perspektywy inwestycyjne w tych dziedzinach będą w najbliższych miesiącach, a nawet latach, znacznie ograniczone. Międzynarodowe firmy nie będą miały na nie niezbędnego kapitału.

Inwestycje zagraniczne skracają dystans do bogatszych

Oceny ekspertów UNCTAD bazują przede wszystkim na informacjach i doświadczeniach zebranych w Chinach i w innych krajach azjatyckich, w których najwcześniej pojawiła się epidemia koronawirusa, ale zarazem najwcześniej – dzięki wprowadzonej izolacji – udało się zahamować, a nawet zastopować przyrost nowych zachorowań. Pozwala to ostrożnie prognozować jak długo jeszcze będą obowiązywały okresy izolacji. A to z kolei może umożliwić szacowanie dalszych strat, w tym także w dziedzinie inwestycji.

Prognozy co do długości lockdownu ograniczają się na razie do krajów azjatyckich i regionu Pacyfiku. W pierwszych dniach kwietnia – podsumowywali eksperci z Economist Inteligence Unit (Asia economy: Asia coronavirus round-up: when to expect stabilisation? (dostęp dla subskrybentów, przyp. OF) – jeśli chodzi o nowe zachorowania, sytuacja stabilizowała się w Chinach, na Tajwanie i w Bangladeszu. W ciągu kwietnia ma szansę ustabilizować się także w Australii, Malezji, Indiach, Pakistanie, Korei Południowej i Sri Lance. Dłużej może to potrwać m.in. w Hongkongu i Singapurze. W Chinach – jak zauważa z kolei MFW – można odnotować pierwsze oznaki ponownego ożywienia gospodarczego, chociaż nadal nie wyklucza się ponownej fali epidemii.

Od drugiego tygodnia kwietnia notowane są statystyczne symptomy wypłaszczania fali nowych przypadków zachorowań także w niektórych krajach europejskich. To jakby pierwszy mały krok do hamowania postępów pandemii. Za wcześnie jeszcze na optymizm, ale oceny dotyczące spadku bezpośrednich inwestycji w świecie mogą już znacznie nie pogorszyć się w porównaniu do szacunków  podanych przez UNCTAD w końcu marca.

>>> UNCTAD o wpływie koronawirusa na inwestycje bezpośrednie w świecie


Tagi


Artykuły powiązane