Ułomna geneza ekspansywnych oszczędności

27.05.2013
Kliku moich kolegów z Uniwersytetu Harvarda padło ostatnio ofiarą wymiany ognia między „oszczędnościowcami” i „stymulatorami” fiskalnymi. Ponieważ barykady „oszczędnościowców” zostały nadwątlone wskutek ciągłego naporu faktów, „stymulatorzy” uznali, że pomyłki przeciwników stanowią wygodne oręże. Jest to jednak broń niewłaściwa.

Jeffrey Frankel


Prasa poświęcała zadziwiająco dużo uwagi parze ekonomistów Carmen ReinhartKennethowi Rogoffowi, gdyż odkryto, że w opublikowanej w 2010 r. pracy, badającej statystyczne zależności między zadłużeniem i wzrostem, popełnili oni pomyłkę w wyliczeniach. Obwinieni szybko uznali swój błąd.

Wkrótce potem historyk Niall Ferguson — także z Harvardu — dostał się pod ostry ostrzał krytyki, gdyż poproszony o skomentowanie słynnego powiedzenia Keynesa „w długim okresie wszyscy będziemy martwi” w odpowiedzi zasugerował, że „Keynes być może dlatego obojętnie odnosił się do długiego okresu, że nie miał dzieci, a nie miał dzieci, bo był gejem”. Ferguson też szybko za to przeprosił.

Szacunki Reinhart i Rogoffa z 2010 r. zastąpiła praca napisana przez nich — wspólnie z Vincentem Reinhartem — w 2012 r., która uwzględnia znacznie obszerniejszy zestaw danych i nie zawiera już błędu. No, a „niektórzy z najlepszych przyjaciół Fergusona” są gejami, Keynes natomiast tak naprawdę próbował mieć dzieci.

Rzecz jasna, skoro barykady „oszczędnościowców” zostały nadwątlone wskutek ciągłego naporu faktów (z których najbardziej godnymi uwagi są recesje w Europie, a obecnie konwersja Japonii na wiarę w ekspansję monetarną), „stymulatorzy” uznali, że pomyłki duetu Reinhardt/Rogoff stanowią wygodne oręże. Jest to jednak broń niewłaściwa.

Żaden z tych sporów nie odnosi się bowiem do twierdzenia Keynesa, że w warunkach wysokiego bezrobocia, niskiej inflacji oraz niskich stóp procentowych (które utrzymują się dziś w krajach zamożnych, podobnie jak było w latach 30. XX w.) ekspansja fiskalna pobudza gospodarkę (czyli jest ekspansjonistyczna), a ograniczenia budżetowe powodują jej kurczenie się. Mimo to, zawarte w pracach Reinhart i Rogoffa zasadnicze odkrycie jest nadal trafne: w krajach, gdzie relacja zadłużenia do PKB przekracza 90 proc., tempo wzrostu gospodarczego jest przeciętnie niższe. To odkrycie — podobnie jak rady, wygłaszane przez jego autorów w odniesieniu do pokłosia kryzysu finansowego z 2008 r. — nie miało zresztą na celu wsparcie twierdzenia, że recesja to dobry okres na wprowadzanie ograniczeń fiskalnych.

Spór o wypowiedź Fergusona jest jeszcze mniej związany z tematem, bo fraza Keynesa o długim okresie, nie dotyczyła w momencie powstania polityki fiskalnej i nie stanowiła argumentu przeciwko t.zw. odroczonej gratyfikacji (ang. deferred gratification). Keynes nie był także zwolennikiem stosowania bez zahamowań stymulacji fiskalnej, niezależnie od warunków gospodarczych; dowodził natomiast, że „właściwą porą na ograniczenia skarbowe jest okres boomu, a nie zapaści”.

Jednak już badania innego harvardzkiego kolegi, Alberta Alesiny, mają o wiele bardziej bezpośredni związek z twierdzeniem, iż wprowadzanie oszczędności jest w dzisiejszych warunkach właściwe. Ważne prace Alesiny z 1995 i 1997 roku (pisane z Roberto Perottim) a także z 1998 i 2010 r. (tu współautorką była Silvia Ardagna) sugerują, że ograniczenia fiskalne nie działają recesyjnie, mogą być nawet ekspansywne, czyli pobudzać gospodarkę.

To prawda, że czasami kraj znajdujący się pod presją wierzycieli nie ma innego wyjścia prócz „konsolidacji” fiskalnej; tak było z Grecją i niektórymi innymi członkami strefy euro. Nie oznacza to jednak, że oszczędności działają pobudzająco, zwłaszcza jeśli nie jest możliwa deprecjacja waluty w celu zwiększenia eksportu.

Podobnie jak w przypadku Reinhart i Rogoffa, konkluzje zawarte w pracach Alesiny są znacznie bardziej wyważone, niż można by sądzić na podstawie twierdzeń niektórych konserwatywnych polityków, utrzymujących, iż badania akademickie dowodzą, że oszczędności budżetowe generalnie są ekspansywne. Niemniej wygląda na to, że konkluzje Alesiny nie pozostawiają wiele miejsca na wątpliwości: „Nie wydaje się, by nawet największe udane dostosowania miały, przeciętnie biorąc, konsekwencje recesyjne” natomiast „kilku dostosowaniom fiskalnym towarzyszyła ekspansja gospodarki i to nawet w krótkim okresie”.

Ponadto „ jeśli chodzi o stabilizację poziomu zadłużenia i unikanie załamania gospodarczego, cięcia wydatków są znacznie bardziej skuteczne niż podwyżki podatków”. Najnowsza (z maja 2013 r.) praca Alesiny — napisana wraz z Carlo Favero i Francesco Giavazzim — podaje, że „dostosowaniom bazującym na cięciach wydatków towarzyszyły zazwyczaj łagodne i krótkotrwałe recesje, a w wielu wypadkach recesji w ogóle nie było”.

Według najnowszych rad Alesiny dla prowadzących politykę gospodarczą, USA powinny zacząć natychmiast ciąć wydatki. Reinhart i Rogoff w swoich zaleceniach skłaniają się bardziej ku ograniczeniom finansowym, odroczeniu dostosowań fiskalnych (czyli przycinaniu przyszłych świadczeń, przy jednoczesnym zwiększaniu bieżących nakładów na infrastrukturę), czy — jeśli jest już bardzo źle, jak w Grecji — ku restrukturyzacji zadłużenia.

Ekonometryczne ustalenia Alesiny zostały właśnie zaatakowane — i to z nieoczekiwanej strony. Perotti, współautor jego dwóch artykułów, odżegnuje się teraz od nich, uzasadniając to problemami metodologicznymi (odnoszą się one także do pracy Alesiny i Ardagna). W ramach bowiem stosowanego przez nich sposobu datowania ten sam rok mógł być liczony jako rok dokonania konsolidacji fiskalnej, rok ją poprzedzający i rok po niej następujący. Poza tym okazało się, że niektóre z posunięć, traktowanych przez nich jako konsolidacje związane z dużymi cięciami wydatków, tak naprawdę nie zostały wprowadzone w życie.

W każdym z przypadków wzrostu ważną rolę odgrywała dewaluacja, obniżka kosztów pracy oraz stymulowanie eksportu (tak było na przykład ze stabilizacją w Danii i w Irlandii w latach 80. XX w.).

Perotti dochodzi do wniosku, że „przekonanie o «ekspansywnym charakterze oszczędności fiskalnych» w krótkim terminie to prawdopodobnie złudzenie; wydaje się natomiast, że związek typu «coś za coś» między oszczędnościami fiskalnymi a wzrostem naprawdę istnieje”. W efekcie „przeprowadzona przez kilka krajów europejskich konsolidacja budżetowa mogła przyczynić się do pogłębienia recesji“.

To znacznie silniejsze oskarżenie rozumowania, które leży u podstaw niedawnych prób usprawiedliwienia cięć wydatków w czasie trwania recesji, aniżeli jakiś błąd w arkuszu kalkulacyjnym, czy nonszalancka wzmianka o seksualności Keynesa. Żaden z tych błędów nie wspiera sprawy oszczędności, a rzeczywistość jest dla niej wręcz niszcząca.

©Project Syndicate, 2013

www.project-syndicate.org


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test