• Tomasz Urbaś

W przemyśle deflacja – cel inflacyjny jest zbyt wysoki

27.01.2014
W listopadzie 2012 r. RPP rozpoczęła cykl obniżek stóp procentowych. W grudniu 2012 r. został osiągnięty cel inflacyjny. Na początku 2013 r. doszło do gwałtownej dezinflacji, a RPP obniżyła stopy procentowe do najniższego w historii poziomu 2,5 proc. Pomimo to inflacja średnioroczna w 2013 r. spadła głęboko poniżej celu inflacyjnego. Czy cel nie jest zbyt wysoki?

(źródło: GUS; infografika Darek Gąszczyk)


Decyzje RPP były uzasadniane wystąpienie luki popytowej, która zdaniem członków Rady wymagała stymulacji popytu niskimi stopami procentowymi. Czy tylko luka popytowa odpowiada za obniżenie inflacji? Czy jesteśmy świadkami ważnych zmian po stronie podażowej gospodarki? Czy uzasadnione jest rozważenie obniżenia celu inflacyjnego?

Obecna niska inflacja jest na poziomie tej z przełomu 2005 i 2006 r. Wówczas do wzrostu inflacji wystarczała obniżka stopy referencyjnej do 4 proc. Dzisiaj stopa referencyjna jest niższa aż o 1,5 proc. niż przed ośmiu laty, a tak dynamicznego odbicia inflacji jak w 2006 r. jeszcze nie widać. Ograniczenie skuteczności tradycyjnych instrumentów polityki pieniężnej wynika z ostrożności banków, konsumentów i przedsiębiorców do kredytowania po światowej Wielkiej Recesji.

Głównym beneficjentem niskich stóp procentowych w 2013 r. okazało się państwo. Zobowiązania netto instytucji rządowych szczebla centralnego wobec banków wzrosły w 2013 r. aż o 37 mld zł (34 proc.), gdy należności (głównie kredyty i pożyczki) gospodarstw domowych wobec banków przyrosły o 28 mld zł (4,5 proc.), a przedsiębiorstw jedynie o 5 mld zł (1,8 proc.). Wypychanie przez rząd sektora prywatnego z kredytu ma jednak granicę w limitach zadłużenia sektora publicznego zwłaszcza w związku z unijną procedurą nadmiernego zadłużenia. Przy stagnacji kredytu dla przedsiębiorstw może to oznaczać problemy władz monetarnych w zwiększeniu podaży pieniądza i podwyższeniu inflacji mimo niskich stóp procentowych.

Niska inflacja konsumpcyjna to jedna strona medalu. RPP wskazuje, że w Polsce występuje „ujemna dynamika cen produkcji sprzedanej przemysłu”. Rada unika używania magicznego słowa „deflacja”, ale od 2012 r. w polskim przemyśle deflacja dowodnie ma miejsce. Ceny spadają o ok. 1-2  proc. (rok do roku). Podobne zjawisko wystąpiło w 2009 r.

(źródło: GUS; infografika Darek Gąszczyk)

Spadek cen w przemyśle w 2009 r. miał miejsce po ich gwałtownym wzroście na przełomie 2008/2009 r. (nastąpiło wówczas kryzysowe osłabienie złotego i wzrost cen w eksporcie). Dzięki dużemu początkowemu wzrostowi cen w eksporcie, mimo trwającej od kwietnia 2009 r. deflacji cen w przemyśle, poziom cen nie obniżył się poniżej cen z grudnia 2008 r. Przyczyniło się to do uniknięcie recesji, mimo rocznej deflacji.

Tymczasem deflacja 2013 r. nie była poprzedzona tak gwałtownym jak na przełomie 2008/2009 r. wzrostem cen (np. w eksporcie). Ceny w przemyśle od maja 2012 r. do grudnia 2013 r. spadły o 2,8 proc. W grudniu 2012 r. poziom produkcji osiągnął lokalne minimum, był niższy niż w grudniu 2011 r., co potwierdzało tezę o wystąpieniu luki popytowej. Jednak w 2013 r. mimo spadających w przemyśle cen, produkcja wzrosła aż o ok. 6,6 proc.

Wzrost produkcji przemysłowej w 2013 r. mimo spadku cen wskazuje, że luka popytowa może mieć malejące znaczenie dla dezinflacji w Polsce. Wykluczając nieracjonalność producentów, jednoczesny wzrost produkcji i spadek cen może być związany z istotnym wzrostem wydajności. Obniżenie cen przez producentów mogło nastąpić dzięki restrukturyzacjom (zwłaszcza zwolnienia pracowników nie zatrudnionych bezpośrednio w produkcji). Przedsiębiorstwa mogły również zredukować ceny dzięki zmniejszeniu jednostkowych kosztów stałych przy zwiększeniu rozmiarów produkcji (korzyści skali zwłaszcza poprzez ekspansję na rynkach zagranicznych). Swój udział w stworzeniu potencjału do obniżenia cen mogło mieć również uruchomienie wydajniejszych linii produkcyjnych.

Według GUS w 2012 r. zatrudnienie w przemyśle spadło o 1 proc., a w pierwszych trzech kwartałach 2013 r. o dalsze 1,1 proc. Jednocześnie wydajność pracy w I-III kwartałach 2013 r. wzrosła o 2,5 proc. po wzroście o 1,9  proc. w 2012 r. (w cenach stałych).

Spadające ceny w przemyśle i mniejszy wzrost cen konsumpcyjnych w 2013 r. w Polsce to prawdopodobnie w części efekt pozytywnych zmian po stronie podażowej gospodarki. W gospodarkach rosnących, ścigających światową czołówkę, poprawie ulega efektywność gospodarowania, która ogranicza presję inflacyjną. Towarzyszy temu umacnianie się krajowej waluty. Takie procesy wystąpiły np. w Niemczech i Japonii po II wojnie światowej. W Niemczech powiązano coraz większą wydajność nowoczesnego przemysłu z konserwatywną strategią polityki pieniężnej niezależnego banku centralnego. Skutkiem tego obok wzrostu PKB per capita i wynagrodzeń była również bardzo niska inflacja i umacniająca się legendarna niemiecka marka.

Wzrost wydajności w Polsce będzie przyspieszał w efekcie dokonywanych zmian akcentów w polityce gospodarczej. W ramach budżetowych Unii Europejskiej na lata 2014-2020 nacisk jest kładziony na pobudzenie innowacyjności. Rząd przygotowuje programy zwiększające nakłady na naukę oraz prace badawczo-rozwojowe, których celem jest modernizacja polskiej gospodarki.

Nożyce pomiędzy cenami, a produkcją przemysłową w Polsce to świeże zjawisko wymagające dalszej obserwacji i badań. Jeżeli bowiem jesteśmy świadkami efektów wzrostu produktywności, to z przyczyn strukturalnych będziemy doświadczać spowolnienia presji inflacyjnej. W takim wypadku warto rozważyć obniżenie celu ilościowego polityki pieniężnej z obecnych 2,5 proc. np. do 1-2  proc. rocznej inflacji.

Ewentualne obniżenie wartości celu inflacyjnego jest dobrze zakotwiczone w niskich oczekiwaniach inflacyjnych osób prywatnych. Na koniec 2013 r. oczekiwana w 2014 r. inflacja konsumpcyjna wynosi 0,7  proc. Niskiej inflacji w Polsce w długim okresie będzie towarzyszyło umacnianie się złotego, tak jak kiedyś umacniała się marka, czy jen. Tańszy import będzie dodatkowo stabilizował ceny. Ponadto realną ulgę odczują kredytobiorcy walutowi znajdujący się od 2008 r. w pułapce kredytowej na skutek wzrostu zobowiązań kredytowych przewalutowanych na złotego oraz spadku cen nieruchomości.

Eksporterzy po okresie konkurowania niskimi cenami są przygotowani do rywalizacji wytwarzanymi coraz efektywniej lepszymi produktami. Niski wzrost cen poprzez obniżenie inflacyjnego opodatkowania oszczędności będzie stymulował większą stopę oszczędności zwłaszcza gospodarstw domowych. Umożliwi to sfinansowanie większych inwestycji koniecznych dla zdynamizowania wzrostu gospodarczego (powstanie nowoczesnych, wydajnych i dobrze płatnych miejsc pracy).

(infografika Darek Gąszczyk)

(infografika Darek Gąszczyk)

Autor jest publicystą; prowadzi bloga. Specjalizuje się w dziedzinie finansów i bankowości.

OF


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test