content

Wolny handel w Azji nie tylko bez USA, ale i bez Chin

28.06.2018
Nowe porozumienie o wolnym handlu jest jednym z największych na świecie. Uczestnictwo i wiodąca rola Japonii wzmocni gospodarkę tego kraju i jej znaczenie w światowym eksporcie.


Po wycofaniu się w lutym Stanów Zjednoczonych z Partnerstwa Transpacyficznego (TPP) pozostałych 11 państw podpisało 8 marca 2018 r. nowe porozumienie o wolnym handlu: Comprehenvsive and Progressive Agreement for Trans-Pacific Partnership (CPTPP). Jest to jedno z największych na świecie porozumień o wolnym handlu.

Utrzymano w nim wszystkie uzgodnione wcześniej w ramach negocjacji TPP obniżki ceł i ulgi dla inwestorów zagranicznych z wyjątkiem 22 poprawek, które chciała przeforsować administracja prezydenta Trumpa. W 11 krajach sygnatariuszy porozumienia mieszka 500 mln ludzi, a udział tych gospodarek w światowym PKB wynosi 13,8 proc. (10,5 bln dol.). Głównym celem CPTPP jest stopniowa obniżka, a w kilkuletniej perspektywie eliminacja, taryf celnych i znoszenie barier pozataryfowych w handlu pomiędzy krajami członkowskimi porozumienia. Uczestnicy zobowiązali się także do wprowadzenia u siebie odpowiednich reform sprzyjających napływowi prywatnych inwestycji.

Innym, równie ważnym celem było utworzenie alternatywnego bloku handlowego zdolnego przeciwstawić się gospodarczej ekspansji Chin w tym regionie. Krajom sygnatariuszom CPTPP nie pasuje bowiem narzucany odgórnie przez komunistyczne władze Chin model handlu międzynarodowego. Bardziej odpowiadają im zasady handlu regulowanego w oparciu o kapitalistyczne reguły gry i możliwości osiągania wzajemnych korzyści, bez dominacji jednego mocarstwa.

W sytuacji, w której brak jest w tym porozumieniu Stanów Zjednoczonych istnieją jednak uzasadnione obawy, że dominującym partnerem handlowym w ramach CPTPP może stać się Japonia.

Według szacunków ekonomistów z Petersen Institute for International Economics, wycofanie się USA z projektu spowoduje spadek PKB w tym kraju o co najmniej 0,5 proc. w skali roku (o ok. 131 mld dolarów). Mniejsze o 2 mld dol. rocznie zyski z handlu z krajami CPTPP zanotują te firmy amerykańskie, które eksportowały znaczą część swojej produkcji do krajów CPTPP. Natomiast najwięcej na liberalizacji handlu w omawianym regionie mają zyskać kraje azjatyckie, jak Malezja, Singapur, Brunei i Wietnam, których PKB wzrośnie o 2 proc.

Relatywnie najmniej zyskają pozostałe kraje porozumienia, tj. Japonia, Nowa Zelandia, Kanada, Meksyk. Chile, Peru i Australia, których PKB wzrośnie tylko o 1 proc. rocznie. Zarówno w Kanadzie, jak i w Australii największymi przeciwnikami tego porozumienia handlowego były i są nadal związki zawodowe, które, podobnie jak prezydent Donald Trump, uważają, że tego rodzaju multilateralne porozumienia o „wolnym” handlu prowadzą w krajach gospodarczo wysoko rozwiniętych do zmniejszania się miejsc pracy i obniżki płac.

Inne nastroje panują w Japonii, która poprzez udział w CPTPP liczy nie tylko na przyśpieszenie tempa wzrostu swojego PKB o więcej niż 1 proc, rocznie, lecz przede wszystkim na wzmocnienie swojej pozycji vis-a-vis Chin i Stanów Zjednoczonych. Obecna administracja w Waszyngtonie chce bowiem zmusić władze w Tokio do podpisania niekorzystnej, bilateralnej umowy handlowej, dającej większe korzyści firmom amerykańskim. Niedawne wykreślenie Japonii przez Waszyngton z listy sojuszników, których nie obowiązują wyższe taryfy celne na stal i aluminium, rząd w Tokio potraktował jako rodzaj presji mającej go skłonić do podpisania bilateralnego porozumienia handlowego z USA, dającego większy dostęp firmom amerykańskim do japońskiego rynku.

Władze Japonii nie zamierzają jednak ustąpić i chcą przyznać Stanom Zjednoczonym te same koncesje handlowe, jakie zostały uzgodnione w „starym” TPP i obowiązują obecnie w CPTPP. Poprzedni, japoński negocjator bilateralnej umowy handlowej z USA zaproponował temu krajowi ponowne przystąpienie do CPTPP argumentując, że Japonia opowiada się za rozwojem multilateralnych porozumień handlowych i może udzielać innym krajom tylko takich samych ułatwień dla handlu, jakie obowiązują w tego rodzaju porozumieniach.

Nie bardzo wiadomo czy i w jaki sposób Japonia potrafi oprzeć się presji ze strony Stanów Zjednoczonych i jak dalej potoczą się dalsze negocjacje. Faktem jednak jest, że udział Japonii w CPTPP i wprowadzenie nowych zasad handlu w Azji i regionie Pacyfiku wzmacnia jej pozycję nie tylko wobec USA, lecz także wobec Chin. Prezydent Xi Jinping zasygnalizował niedawno, że wobec wycofywania się Stanów Zjednoczonych z multilateralnych porozumień handlowych, to właśnie Państwo Środka może zostać „liderem wolnego handlu i globalizacji”.

Oświadczenie to najbardziej zaniepokoiło władze Japonii, które obawiają się dominacji Chin w regionie Azji i Pacyfiku. A dominację tę ułatwia obecne wycofywanie się USA z tego regionu i nie tylko z tego regionu. Władze w Tokio doskonale zdają sobie sprawę z zagrożeń dla ich politycznej i gospodarczej roli w regionie Azji i Pacyfiku, jakie mogą wyniknąć z dominacji Chin w tym regionie. Zdają sobie też sprawę z tego, że Chiny mogą przyciągnąć do współpracy szereg krajów nie tylko azjatyckich w ramach forsowanej przez siebie inicjatywy Nowego Jedwabnego Szlaku (The Belt and Road) skoncentrowanej na rozbudowie sieci infrastruktury łączącej Państwo Środka z krajami Azji Środkowej, Bliskiego Wschodu, Afryki i Europy. Inicjatywa ta będzie miała kluczowe znaczenie dla rozwoju gospodarki chińskiej i współpracujących z nią krajów świata. Dlatego Japonia stara się wykorzystywać „strategiczny” multilateralizm CPTPP dla wzmocnienia swojej pozycji oraz jednocześnie do „osłabienia” gospodarczej i handlowej ekspansji Chin w Azji i regionie Pacyfiku.

Tak więc porozumienie o wolnym handlu CPTPP, o którego podpisanie najbardziej zabiegała Japonia, może posłużyć temu państwu do odtworzenia swojej gospodarczej i politycznej pozycji w regionie Azji i Pacyfiku. Pomoże także w przyśpieszeniu wzrostu gospodarczego, o ile uda się rządowi w Tokio przyciągnąć do Japonii więcej bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ). Jednym z podstawowych celów rządu premiera Shinzo Abe jest zwiększenie ich napływu do 2020 roku aż o 100 procent. Umożliwiłoby to utworzenie w Japonii wielu nowych miejsc pracy i lepsze wykorzystanie kapitału ludzkiego oraz innowacji. Warunkiem sine qua non jest jednak utrzymanie przez Japonię wiodącej roli w CPTPP.

Chociaż polityka Donalda Trumpa zmieniła kierunek, to emerykańskie firmy, przede wszystkim farmerzy, wciąż naciskają na przystąpienie do CPTPP.  Znacząca część produkcji zbóż, wieprzowiny i wołowiny dotąd trafiała do krajów sygnatariuszy CPTPP, a także do Chin. Obecnie ich miejsce zajmą eksporterzy tych produktów z Australii i Kanady. W wyniku rozwijającej się wojny handlowych pomiędzy USA i Chinami (cła) eksport wielu amerykańskich towarów do Państwa Środka stanie się nieopłacalny. Z powodu wycofania się z umów handlowych spore straty zanotuje w USA zapewne także branża farmaceutyczna oraz inne, najbardziej technologicznie zaawansowane gałęzie przemysłu. W takiej sytuacji istnieje ogromne ryzyko, że Stany Zjednoczone nie będą też mogły wyegzekwować wśród sygnatariuszy CPTPP respektowania praw własności intelektualnej (praw do patentów, know-how i marek), na czym tak bardzo zależało administracji prezydenta Baracka Obamy.

Na koniec warto wspomnieć o ważnej, choć przez wielu ekspertów niedocenianej korzyści, wynikającej z udziału w multilateralnych porozumieniach handlowych. Zacieśnianie więzów współpracy z krajami danego regionu prowadzi bowiem także do poprawy stosunków politycznych. Administracja prezydenta Donalda Trumpa zdaje się tego nie dostrzegać i prowadzi politykę rozmontowywania istniejącego porządku światowego połączoną z osłabianiem roli oraz kompetencji różnych organizacji międzynarodowych, w tym szczególnie Światowej Organizacji Handlu (WTO). Wielu sojuszników USA jest zdezorientowanych i nie bardzo potrafi odnaleźć się w nowej sytuacji geopolitycznej –  nasilającej się rywalizacji pomiędzy poszczególnymi mocarstwami gospodarczymi. Niewielu przywódców państw zachodnich wierzy w zapewnienia obecnej administracji w Waszyngtonie, że nie multilateralne porozumienia handlowe, lecz bilateralne układy handlowe mogą zapewnić większe korzyści z handlu międzynarodowego.

Niezależnie od tego, jaki model handlu międzynarodowego uznawany jest w danym okresie za najbardziej korzystny, wszystkie kraje i ugrupowania integracyjne rywalizują ze sobą, a każdy stara się zwiększyć swój udział w globalnym eksporcie. Złotym okresem dla USA były lata tuz po II wojnie światowej. W 1948 roku udział tego mocarstwa w światowym eksporcie towarów wyniósł aż 21,6 proc. Dla porównania, udział Wielkiej Brytanii wyniósł wówczas 11,3 proc., Chin zaledwie 0,9 proc. a Japonii 0,4 proc. Natomiast w 2016 roku to Chiny stały się największym na świecie eksporterem z udziałem globalnym 13,6 proc. Udział Stanów Zjednoczonych zmniejszył się do 9,4 proc. a Wielkiej Brytanii do zaledwie 2,6 proc.

Z kolei najlepszym pod tym względem rokiem dla Japonii okazał się rok 1993, kiedy udział tego kraju w globalnym eksporcie towarów wyniósł aż 9,8 proc, w porównaniu do 4,2 proc. w 2016 roku i 4,3 proc. w roku ubiegłym.

Wiele czynników przemawia za tym, że uczestnictwo i wiodąca rola Japonii w CPTPP przyczyni się w najbliższych latach do znaczącego wzrostu jej udziału w światowym eksporcie towarów. Byłby to najbardziej dobitny dowód potwierdzający wyższość multilateralnych porozumień handlowych nad porozumieniami bilateralnymi. Mało prawdopodobne jest zwiększenie udziału i roli USA w skutek polityki forsowania bilateralnych układów handlowych. Może to co najwyżej doprowadzić do krótkookresowej poprawy amerykańskiego bilansu handlowego kosztem pogorszenia relacji mocarstwa z jego sojusznikami.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły