Wpływ cyfrowej rewolucji na dobrobyt

15.07.2019
W ostatnich latach nastawienie zachodnich społeczeństw do technologii cyfrowych pogarsza się, w miarę jak zaczęły się ujawniać złe strony wychwalanych poprzednio innowacji. Jednak podobnie jak wszystkie rewolucje technologiczne, obecna jest obosiecznym mieczem, oferującym zarówno ogromne korzyści, jak i ciężkie wyzwania – i jest tak z pewnością nie tylko na Zachodzie.

Michael Spence (PS)


Na przykład badania pokazują, że w Chinach handel elektroniczny i cyfrowe finanse przyczyniły się do przyspieszenia tempa wzrostu gospodarczego i zarazem promowały wzrost sprzyjający włączeniu społecznemu. Bardzo małe przedsiębiorstwa (zatrudniające średnio trzech pracowników), które nie miały wcześniej dostępu do konwencjonalnych źródeł kredytów, obecnie mogą pozyskać finansowanie. Za pośrednictwem różnych platform internetowych mają dostęp do szerszego rynku niż do tej pory. Wiele platform zapewnia narzędzia i dane, które umożliwiają zwiększanie wydajności, poprawę jakości oferowanych produktów i czerpanie korzyści ze szkoleń.

Cyfryzacja powoduje inkluzję finansową

Ogólnie rzecz biorąc, platformy handlu elektronicznego wspomagają inkluzję finansową i ekonomiczną, o ile są otwarte i nastawione na poszerzanie dostępu do cyfrowych rynków, a nie na konkurowanie z liniami produktowymi własnych użytkowników. Ale oparta na technologiach cyfrowych automatyzacja, sztuczna inteligencja (AI) i uczące się maszyny nie wspierają inkluzji – ze względu na poważne zakłócenia na rynku pracy – i należy temu przeciwdziałać.

Będzie rosła wartość umiejętności związanych z tworzeniem lub korzystaniem z nowych technologii.

Zarazem, podobnie jak w poprzednich okresach transformacji technologicznej, w miarę dalszego rozwoju epoki cyfrowej powinniśmy się spodziewać znacznych zmian relatywnych cen towarów, usług i aktywów. Jeśli chodzi o miejsca pracy, wzrośnie wartość umiejętności związanych z tworzeniem lub korzystaniem z nowych technologii. Jednocześnie umiejętności, które zastępują technologie cyfrowe, gdyż są lepsze, będą tracić na wartości – a w niektórych przypadkach przestaną być potrzebne. To przejście do nowej równowagi wymaga czasu, a jego koszty ponosić będą poszczególni pracownicy i branże. Rządy będą musiały odpowiedzieć na te zmiany przy pomocy nowych lub rozszerzonych usług socjalnych i regulacji. Nawet w najlepszych przypadkach ten proces nie będzie łatwy.

Chociaż automatyzacja jest tylko jednym aspektem cyfrowej rewolucji, stanowi poważne wyzwanie, szczególnie jeśli chodzi o dystrybucję dochodów. Im dłużej to przejście będzie opóźniane, tym dłużej będziemy czekać na materializację pozytywnego wpływu nowych technologii na produktywność i wzrost gospodarczy. W dzisiejszych czasach komentatorzy często pytają, dlaczego dochodzi do osłabienia tempa wzrostu produktywności, skoro jesteśmy w samym środku cyfrowej rewolucji. Częściową odpowiedzią jest to, że istnieje pewne opóźnienie, jeśli chodzi o popularyzację umiejętności niezbędnych do wdrożenia nowych technologii w poszczególnych sektorach oraz w obrębie modeli biznesowych i łańcuchów dostaw.

Topnieje przewaga konkurencyjna bogatych

Problem ten dotyczy również krajów będących na wczesnych etapach rozwoju, gdzie pracochłonne i zorientowane procesowo produkcja oraz montaż odegrały ogromną rolę w zapewnianiu trwałego wzrostu gospodarczego. Postępy w dziedzinie robotyki i automatyzacji powodują stopniową utratę tradycyjnego źródła przewagi konkurencyjnej krajów rozwijających się. Nie ulega oczywiście wątpliwości, że platformy handlu elektronicznego mogłyby służyć jako częściowa alternatywa dla eksportu lokalnej produkcji poprzez przyspieszenie rozwoju rynków wewnętrznych. Jednak prawdziwym celem jest globalny rynek. Platformy cyfrowe mogłyby zapewnić alternatywny model wzrostu tylko wtedy, gdyby zostały rozbudowane w sposób pozwalający na wykorzystanie globalnego popytu (pod warunkiem, że na drodze nie staną taryfy celne i bariery regulacyjne).

Ważnym wyzwaniem będzie opracowanie regulacji, które zagwarantują prywatność i bezpieczeństwo danych osobowych, a jednocześnie umożliwią rozwój modeli biznesowych.

Kolejnym kluczowym elementem cyfrowej rewolucji są dane. Głównie dlatego, że zyskują na wartości, gdy zostaną zebrane, zagregowane i przeanalizowane przy pomocy odpowiednich narzędzi. Rozwój modeli biznesowych opartych na wykorzystywaniu danych, zwiększył obawy dotyczące prywatności. Szczególnie wrażliwą kwestią są na przykład dane dotyczące zdrowia, takie jak DNA oraz dokumentacja medyczna. Mają dużą, potencjalną wartość dla nauk biomedycznych, ale mogą również spowodować poważne szkody, jeśli znajdą się w niewłaściwych rękach. Ważnym wyzwaniem będzie więc opracowanie odpowiednich ram regulacyjnych, które zagwarantują prywatność i bezpieczeństwo danych osobowych, a jednocześnie umożliwią rozwój modeli biznesowych zależnych od ich gromadzenia i wykorzystywania.

Użyteczności produktów cyfrowych nie są ujęte w PKB

Ujmując sprawę nieco szerszej – obecny postęp technologiczny stanowi pewną zagadkę makroekonomiczna, jako że trendy w zakresie wzrostu i produktywności wydają się zmierzać w złym kierunku. Oprócz opóźnienia w upowszechnianiu potrzebnych umiejętności, jednym z możliwych wyjaśnień – choć na pewno nie jest to pogląd większościowy – jest to, że cyfrowa „rewolucja” nie jest aż tak rewolucyjna, jak sądzimy.

Inne wyjaśnienie jest takie, że technologie cyfrowe mają zazwyczaj dość nietypowe (choć nie całkiem unikalne) struktury kosztów, w których wysokie koszty stałe zastępowane są zerowymi lub niskimi kosztami krańcowymi. W związku z tym średnie koszty niektórych kluczowych technologii są znikome, jeśli uwzględnimy ich wykorzystanie w szerokiej gamie zastosowań i lokalizacji geograficznych. Bardzo cenne, „darmowe” usługi, z których korzystamy, zostały w rzeczywistości właściwie wycenione według ich kosztu krańcowego.

Podobnie wykładniczy wzrost mocy i użyteczności produktów cyfrowych również może być osiągnięty przy minimalnych kosztach. Dzisiejsze smartfony mają większą moc obliczeniową niż superkomputery z połowy lat 80. XX wieku i kosztują ułamek ich ceny. Jest oczywiście możliwe, że wzrost mocy obliczeniowej o 10 tysięcy razy, który nastąpił na przestrzeni ostatnich 20 lat, przy znikomych dodatkowych kosztach, mógł przynieść konsumentom jedynie minimalne korzyści. Jest to jednak mało prawdopodobne.

Co ważniejsze, żadne z tych zysków nie są ujmowane w rachunkach dochodu narodowego. Nie oznacza to oczywiście, że powinniśmy zrezygnować ze wskaźnika, jakim jest PKB lub dokonywać jego rewizji, ale musimy mieć świadomość jego ograniczeń. Problem z PKB nie polega na tym, że jest słabą miarą materialnego dobrobytu (odkładając na bok kwestie dystrybucji), ale na tym, że jest niekompletną. Nie obejmuje wzrostu zakresu towarów i usług dostarczanych po ujemnych kosztach inkrementalnych ani niematerialnej strony indywidualnego dobrobytu lub, mówiąc ogólniej, postępu społecznego.

Rewolucja technologiczna szybko wpłynie na produktywność

Wybiegając w przyszłość możemy stwierdzić, że ta sama dynamika struktury kosztów powinna przynieść duże wzrosty w wielu obszarach dobrobytu. Większość lekarzy będzie wkrótce miała cyfrowych asystentów proponujących możliwe diagnozy (zwłaszcza w przypadku niektórych nowotworów, retinopatii cukrzycowej i innych chorób przewlekłych), wykonujących nieinwazyjne zabiegi lub znajdujących opublikowane badania dotyczące danego problemu. Usługi te będą w wielu przypadkach dostępne zdalnie dla ludzi mieszkających na całym świecie, w tym w społecznościach ubogich lub wykluczonych. Podobnie usprawnienia technologiczne z zerowymi lub niskimi kosztami krańcowymi mogą mieć znaczący wpływ na zrównoważony rozwój, który jest kolejnym kluczowym składnikiem długoterminowego dobrobytu.

Istotnie, należy oczekiwać, że z czasem większość korzyści płynących z technologii cyfrowych wykraczać będzie poza wąski obszar wymiernego dobrobytu materialnego. Nie chodzi o to, aby odrzucać lub minimalizować wyzwania, którym należy stawić czoła w tej dziedzinie, zwłaszcza w odniesieniu do nierówności. Jednak mądre podejście do tych problemów musi odzwierciedlać ciągłe balansowanie między korzyściami, kosztami, ryzykiem a zagrożeniami w epoce cyfrowej.

Michael Spence, laureat nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii, jest profesorem ekonomii w Szkole Biznesu Sterna na Uniwersytecie w Nowym Jorku i starszym pracownikiem naukowym w Hoover Institution.

© Project Syndicate, 2019

www.project-syndicate.org


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test