• Lamido Sanusi

Chiński neokolonializm

13.03.2013
Czas, żeby Afryka obudziła się i uświadomiła sobie prawdziwą naturę swojego romansu z Chinami.
Afrykańscy i chińscy przywódcy na szczycie poświęconym relacjom Afryka-Chiny (CC BY-ND GovernmentZA)

Afrykańscy i chińscy przywódcy na szczycie poświęconym relacjom Afryka-Chiny (CC BY-ND GovernmentZA)

Afrykańscy i chińscy przywódcy na szczycie poświęconym relacjom Afryka-Chiny (CC BY-ND GovernmentZA)

Nigeria, 160-milionowy kraj z dużym rynkiem wewnętrznym, wydaje duże środki na import dóbr konsumenckich z Chin, które mogłoby być równie dobrze produkowane na miejscu. Kupujemy tekstylia, wyroby skórzane, przeciery pomidorowe, krochmal, meble, elektronikę, materiały budowlane, dobra plastikowa. Można wymieniać w nieskończoność.

Z drugiej strony Chińczycy kupują nigeryjską ropę. W wielu miejscach Afryki, wybudowali platformy wydobywcze. Wybudowali także infrastrukturę. Ale, z pewnymi wyjątkami, zrobili to używając sprzętu i robotników zaimportowanych od siebie, nie szkolili pracowników lokalnych.

Tak więc Chiny po prostu biorą od nas dobra podstawowe, nieprzetworzone, a sprzedają nam wyroby już gotowe. To właśnie było istotą kolonializmu. Brytyjczycy pojawili się w Afryce i Indiach, żeby zabezpieczyć sobie dostęp do surowców i rynków. Afryka znów, tym razem chętnie, otwiera się na formę nowego imperializmu.

Cały komentarz na stronie Financial Times


Tagi


Artykuły powiązane