Autor: Marek Pielach

Dziennikarz Obserwatora Finansowego, specjalizuje się w makroekonomii i finansach publicznych

Żeby eksportować drożej Polska potrzebuje polityki przemysłowej

Specjalizujemy się w produktach tańszych i niższej jakości niż gospodarka niemiecka, bo taka jest nasza rola w łańcuchu dostaw międzynarodowych korporacji. Dzięki temu nasz eksport nie załamał się w czasie kryzysu w Europie, ale granice wzrostu jego wartości są ograniczone – mówią Wojciech Mroczek i Marcin Grela, eksperci Instytutu Ekonomicznego NBP.

Żeby eksportować drożej Polska potrzebuje polityki przemysłowej

(infografika Darek Gąszczyk/CC BY-NC Israel Defense Forces)

Obserwator Finansowy: W raporcie poświęconym naszemu regionowi Europy przewidują panowie, że najważniejszym czynnikiem pobudzającym wzrost PKB w pierwszej połowie 2014 roku będzie eksport. Czy jest on podstawą funkcjonowania tych gospodarek w ogóle?

Marcin Grela (MG): Tak, państwa Europy Środkowej i Wschodniej mają nieduże, otwarte gospodarki, które w większym stopniu opierają się na eksporcie niż na popycie krajowym. Tak się dzieje od pierwszej połowy lat 90., a głównym czynnikiem wzrostu eksportu było wchodzenie tu korporacji międzynarodowych, które przenosiły produkcję z Europy Zachodniej. Płace w naszym regionie były bowiem niższe, a położenie geograficzne między Niemcami, a niezaniedbywaną przez korporację Rosją wraz z dużą grupą krajów poradzieckich, też odgrywało swoją rolę.

Co to znaczy, że Niemcy stały się pośrednikiem w eksporcie krajów Europy Środkowej i Wschodniej?

Wojciech Mroczek (WM): To znaczy, że w największym stopniu wykorzystują produkcję dóbr i usług pośrednich z krajów regionu, w tym z Polski, w swoim eksporcie. To niemieckie korporacje zdominowały ten handel i zorganizowały sieci dostaw w regionie. W praktyce, żeby Volkswagen wyprodukował samochód, na jego taśmach montażowych muszą pojawić się m.in. pasy bezpieczeństwa produkowane pod Wrocławiem. To zaś część polskiego eksportu do Niemiec.

Jakie to ma zalety, a jakie wady, że polski eksport zdominowały zagraniczne korporacje?

MG: Wadą i zaletą może być uzależnienie się od koniunktury na produkty tych korporacji. Jeśli jest ona dobra nasz eksport zyskuje, jeśli zła traci. Z drugiej strony ważny mógłby być element dywersyfikacji – to że dużym firmom będącym częścią korporacji międzynarodowych łatwiej jest eksportować na rynki odległe geograficznie, co zmniejszałoby uzależnienie od koniunktury lokalnej. Jest to jednak bardziej teoria, bo w rzeczywistości udział rynków pozaeuropejskich w strukturze eksportu pozostaje bardzo niewielki. Nasze produkty nie konkurują na rynku amerykańskim czy chińskim.

WM: Trzeba wziąć pod uwagę, że finalnymi produktami korporacji są produkty charakteryzujące się najwyższą dynamiką popytu. Dlatego eksport krajów, które mają w swojej ofercie najwięcej produktów korporacji międzynarodowych rośnie najszybciej.

W raporcie napisano, że na tle regionu wyjątkiem jest struktura polskiego eksportu, który „nadal posiada większe przewagi komparatywne dla towarów niskoprzetworzonych tj. mebli i ich części oraz produktów z drewna i korka”. Jesteśmy zapóźnieni?

WM: Nie. To zjawisko wynika przede wszystkim z rozmiarów naszej gospodarki. Być może faktycznie byliśmy też mniej konkurencyjni w przyciąganiu korporacji. Pozostałe kraje regionu są bardziej przez nie zdominowane. Nie patrzyłbym jednak na to wszystko w kategoriach zapóźnienia. Jeżeli przyjrzymy się np. Danii, to tam eksport produktów rolnych jest pielęgnowany od lat. I nie wynika to z tego, że nie potrafią robić nic innego i że to jest proste sprzedawanie żywności. To jest wysokonakładowe rolnictwo z odpowiednim marketingiem, który dba o sprzedaż tych produktów. W polskiej strukturze eksportu także nie ma nic anachronicznego.

„Korporacje międzynarodowe w dużej mierze nadały krajom Europy Środkowej i Wschodniej rolę producentów tańszych odpowiedników produktów oferowanych przez kraje Europy Zachodniej” – można przeczytać w raporcie. Mamy podobną strukturę eksportu jak kraje UE-15, tylko robimy tańsze rzeczy?

WM: Tak. Przedsiębiorstwa niemieckie na przykład skupiły się na produktach o wyższej jakości i większej wartości dodanej eksportując je poza Europę do krajów o wyższym popycie, a ta część tańszej produkcji, która była przeznaczona do krajów Europy Zachodniej i byłego Związku Radzieckiego została przesunięta do Polski i innych krajów. W efekcie specjalizujemy się w produktach tańszych i niższej jakości.

Czy w przyszłości będziemy robili rzeczy o lepszej jakości i coraz droższe dochodząc do takiego poziomu eksportu jaki dziś mają bogate kraje Europy Zachodniej?

WM: Nie sądzę, bo produkowanie w Polsce tańszych rzeczy wynika z polityki korporacji. Ich celem nie jest by polska produkcja dorównywała jakościowo produkcji niemieckiej, bo generalnie produkowane w Polsce czy w pozostałych krajach regionu produkty mają innych odbiorców niż ich niemieckie odpowiedniki.

MG: Warto dodać, że największe zyski w hierarchii międzynarodowych łańcuchów dostaw powstają na etapie wymyślania, marketingu, potem usług posprzedażowych. Ci, którzy zajmują się tylko produkcją zarabiają niestety najmniej.

Widać jakąś dziedzinę, w której moglibyśmy wymyślać, sprzedawać i zarabiać?

WM: Powinno się poszukiwać takiej niszy, ale pamiętajmy, że np. do wykreowania wielkich japońskich marek przyczyniła się kilkudziesięcioletnia polityka przemysłowa państwa. Nie byłoby Sony gdyby nie konsekwentna polityka rządu japońskiego.

Jakie są z tego wnioski praktyczne – czego od inwestujących u nas korporacji powinniśmy wymagać?

WM: Powinniśmy szukać swego miejsca w hierarchii łańcuchów produkcji w takich miejscach, gdzie przesunięcie (delokalizacja produkcji) będzie trudna, nawet jeśli znajdzie się inny kraj o jeszcze niższych kosztach. Uważam, że otwieranie się w przyszłości krajów byłego ZSRR będzie dla nas wyzwaniem bo tam korporacje są jeszcze mało obecne. Gdy zaś będziemy już mieli produkcję, którą trudno i nieopłacalnie jest przenieść możemy myśleć jak dzięki polityce przemysłowej przesuwać się w tym łańcuchu wartości coraz wyżej, ale taki proces wymaga lat.

Rozmawiał Marek Pielach

(infografika Darek Gąszczyk)

(infografika Darek Gąszczyk)

OF

(infografika Darek Gąszczyk/CC BY-NC Israel Defense Forces)
(infografika Darek Gąszczyk)
Prognozy-tempa-

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Geograficzne zróżnicowanie handlu zagranicznego Polski

Kategoria: Analizy
Wraz ze zwiększaniem się obrotów w polskim handlu zagranicznym rosną dysproporcje w strukturze geograficznej eksportu i importu. Istotną część eksportu do krajów UE stanowią produkty importowane z krajów trzecich, zarówno w postaci dóbr pośrednich, jak i w coraz większym stopniu dóbr finalnych.
Geograficzne zróżnicowanie handlu zagranicznego Polski

Nadwyżka w handlu zagranicznym Polski, ale w tle spowolnienie

Kategoria: Analizy
Wyniki polskiego handlu zagranicznego w 2019 r. wskazują na znaczną poprawę salda obrotów. Dynamika eksportu obniżyła się relatywnie niewiele, biorąc pod uwagę skalę spowolnienia handlu światowego. Natomiast wyraźnie osłabła dynamika importu, mimo że Polska odnotowała jeden z najwyższych wzrostów gospodarczych w Europie.
Nadwyżka w handlu zagranicznym Polski, ale w tle spowolnienie