Wybór Ukrainy to wybór cywilizacyjny

30.10.2013
Nie ma ostatnio dnia żeby nie pojawiła się informacja dotycząca Ukrainy i jej starań - lub braku starań - w kierunku podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE. Ukraina jest w klinczu, z czego sprawę zdają sobie wszystkie trzy zainteresowane strony: nasz sąsiad, UE i Rosja naturalnie. Wiele wskazuje jednak, iż los znajdującej się na rozstaju dróg Ukrainy zbliża się do rozstrzygnięcia.

Spełnienie warunków wobec UE wydaje sie znacznie prostsze niż spełnienie oczekiwań Rosji (Wiktor Janukowycz, prezydent Ukrainy na spotkaniu z Hermanem van Rompuyem, przewodniczącym Rady Europy. CC By president of the European Council)


Wybór nie zależy tylko od rachunku gospodarczych zysków i strat z integracji z Unią lub z Rosją. Obarczony olbrzymim bagażem politycznych sprzeczności wewnętrznych kraj od lat znajduje się pod silną presją Rosji, usiłującej nakłonić go do przystąpienia do organizacji integracyjnych tworzonych na obszarze byłego ZSRR.

Jednocześnie ukraińskie elity nie rezygnują z długofalowego projektu integracji z UE. Po przyjęciu przez Radę Najwyższą Ukrainy ustaw zbliżających jej prawo do wymogów unijnych oraz zatwierdzeniu tekstu umowy stowarzyszeniowej z Unią przez rząd ukraiński, droga do podpisania tej umowy na listopadowym szczycie Partnerstwa Wschodniego w Wilnie jest otwarta. Jest wątpliwe, aby osoba więzionej Julii Tymoszenko mogła się stać w tak ważnym dla Europy procesie.

Gospodarcza integracja byłego ZSRR

Rosyjską kontrpropozycją było przyłączenie Ukrainy do Unii Celnej (UC), której historia sięga jeszcze roku 1995, kiedy przywódcy Rosji, Kazachstanu, Białorusi, Kirgistanu, Uzbekistanu i Tadżykistanu podpisali porozumienie w sprawie utworzenia UC, przekształconej w 2001 r. w Euroazjatycką Wspólnotę Gospodarczą (EaWG), do której w latach 2002-2003 dołączyły w charakterze obserwatorów Mołdawia, Ukraina i Armenia. Projekt, którego celem było stworzenie wspólnego rynku i jednolitego obszaru ekonomicznego, nie wychodził poza porozumienia dotyczące tworzenia bilansu paliwowo-energetycznego i regulacji w sprawie dostaw zboża na rynki państw członkowskich i de facto pozostawał martwy.

W 2006 r. podjęta została decyzja o tworzeniu UC w składzie tylko trzech państw, które wykazywały determinację w realizacji tej inicjatywy, a mianowicie Rosji, Białorusi i Kazachstanu. W 2007 r. postanowiono, iż proces powstawania UC będzie rozłożony na trzy lata, w tym okresie utworzona zostanie Komisja UC – ponadnarodowy organ, w którym Rosja uzyskała 57 proc. głosów, a Białoruś i Kazachstan po 21,5 proc. Już te proporcje ukazywały realne znaczenie partnerów i możliwości równoprawnej współpracy między nimi.

W 2009 r. przywódcy tych państw podpisali około 40 umów tworzących bazę prawną przyszłej UC, jednak wiosną 2010 r. wystąpiły poważne różnice zdań z prezydentem Łukaszenką i Władimir Putin oświadczył, że Wspólny Obszar Ekonomiczny może powstać bez Białorusi. Trudności te zostały przezwyciężone i od lipca 2010 r. kodeks celny wszedł w życie na terytorium trzech państw. W kwietniu 2011 r. zniesiono kontrolę celną na granicy Rosji z Białorusią, a w lipcu 2011 r. z Kazachstanem.

1 stycznia 2012 r. na terytorium trzech państw UC utworzono Wspólny Obszar Ekonomiczny, a od lipca tegoż roku zaczęły obowiązywać zasady integracyjne przyjęte 18 listopada 2011 r. Przewidują one, iż w eksporcie towarów stosowana jest zerowa stawka VAT oraz zwolnienie z akcyzy na podstawie dokumentów eksportowych. W imporcie towarów do Federacji Rosyjskiej z Białorusi i Kazachstanu VAT i akcyza jest pobierana przez rosyjskie organy podatkowe. Usługi świadczone przez podmioty tych partnerów na terytorium FR podlegają opodatkowaniu, zwolnieniom lub ulgom podatkowym  zgodnie z rosyjskim ustawodawstwem.

Od grudnia 2010 r. pewnej dynamiki zaczął nabierać także projekt utworzenia Unii Euroazjatyckiej na bazie Wspólnego Obszaru Ekonomicznego. Jesienią 2011 r. podczas kampanii wyborczej Putin opublikował artykuł „Nowy projekt integracyjny dla Eurazji – przyszłość, która rodzi się dzisiaj”. Nie kryjąc swoich ambicji, stwierdził on, że Unia Euroazjatycka pozwoli Rosji uzyskać status nowego światowego bieguna siły. Jednak o ile w lipcu 2011 r. twierdził, że przy tym tempie rozwoju projektu w 2013 roku Unia Euroazjatycka powinna stać się rzeczywistością, o tyle w roku 2013, to już w październiku, na skutek sprzeciwu Kazachstanu wobec nazwy „Unia Euroazjatycka”, musiał zwolnić tempo i stwierdzić, że realizacja tej idei powinna mieć miejsce na progu 2015 roku. 18 września 2012 r. przedstawiciele Mażylisu (kazachskiego parlamentu) wyrazili swój sprzeciw wobec planów tworzenia ponadnarodowej struktury politycznej, jaką miałby stać się parlament euroazjatycki, co zaproponował speaker Dumy Państwowej FR Siergiej Naryszkin.

Stwierdzili oni, że tworzenie takiego organu zagraża suwerenności ich kraju i nie może być nawet poddane referendum, gdyż jest sprzeczne z konstytucją. Także inne elementy wspólnej polityki gospodarczej, jak przejście na wspólną walutę, drepczą w miejscu. Jeśli pominąć surowce energetyczne, sprzedawane za dolary lub euro, we wszystkich grupach towarów dominacja rosyjskiego rubla jest przytłaczająca. Jego udział w obrotach trzech państw stanowi aż 90 proc.

Rosja nie osłabia nacisku na państwa byłego ZSRR (przykład: spowodowane proeuropejskim kursem obecnych władz Mołdawii ponowne wprowadzenie we wrześniu 2013 r. embarga na eksport mołdawskich win do Rosji). W przypadku Armenii, której niemal wszystkie ważne gałęzie gospodarki przeszły pod kontrolę rosyjskich firm, polityka ta przynosi oczekiwane rezultaty. 3 września 2013 r. prezydent Armenii Serż Sarkisjan oświadczył, że jego kraj jest gotów przyłączyć się do Unii Celnej.

Jaki jest w tej sytuacji strategiczny wybór Ukrainy wahającej się między dwoma ośrodkami siły. Co leży w jej krótko- i długookresowym interesie? Czy powinna decydować się na szybkie profity obiecywane przez Rosję po jej przyłączeniu do Unii Celnej a w perspektywie do Unii Euroazjatyckiej, czy też obrać długą drogę zbliżania się do UE bez określonej perspektywy pełnej integracji z UE?

Przesłanki wyboru

Teoretycznie korzyści z przystąpienia do Unii Celnej są uzasadnione ogólnymi ekonomicznymi prawami związanymi z rozszerzeniem rynku: obniżką cen towarów dzięki zmniejszeniu kosztów przewozów surowców oraz eksportu własnych produktów gotowych; rozwojem konkurencji na wspólnym rynku dzięki wyrównaniu poziomu rozwoju gospodarczego wśród państw członkowskich oraz wejściu na rynek nowych członków należących do wspólnej przestrzeni gospodarczej, wzrostem średniej płacy dzięki zmniejszeniu kosztów i wzrostowi wydajności, produkcji dzięki zwiększeniu popytu i zamożności całej populacji Unii Euroazjatyckiej w związku ze spadkiem cen i wzrostem zatrudnienia w rozwijających się firmach zorientowanych na import i eksport towarów i usług czy też większą opłacalnością nowych technologii i towarów dzięki rozszerzeniu rynku.

Optymiści wierzący w przyszłość Ukrainy związaną z jej wstąpieniem do UC oceniają, iż w wymiarze finansowym jej korzyści objęłyby dostęp do 170-mln. rynku UC (co pozwoliłoby na wzrost eksportu o 5-9 mld dol.), obniżkę cen ropy i gazu (co dałoby oszczędności rzędu 3-6 mld dol. rocznie). Równoczesne zniesienie przez Rosję ceł na eksport węglowodorów poprawiłoby bilans handlowy Ukrainy o 2,9 mld dol. ( przy cenie 180 dol. za 1 tys. m.sześc. jak w handlu Rosji z Białorusią, eksport osiągnąłby wartość 5 mld dol. – tyle ile wyniósł deficyt w handlu z Rosją w roku 2010). Dodatkowy zysk w wysokości 1 mld dol. przyniosłoby zniesienie barier technicznych.

W sytuacji gdy Rosja domaga się od Ukrainy zapłacenia w tym roku kar umownych w wysokości 7,1 mld dol. za zmniejszenie odbioru rosyjskiego gazu (umowa eksportowa przewidywała formułę take or pay, czyli konieczność zapłaty za cały zakontraktowany gaz niezależnie od tego, czy został on pobrany i bez możliwości jego reeksportu), oferta przystąpienia do UC wygląda kusząco dla słabej gospodarki Ukrainy. W ślad za ulgowymi cenami na nośniki energii powstają lepsze możliwości rozwoju dla gałęzi przemysłu najsilniej związanych z energetyką, takich jak metalurgia, budowa maszyn i urządzeń, przemysł chemiczny, a to z kolei da przyrost miejsc pracy. Wzrost produkcji i eksportu pozwoliłby na stabilizację finansową kraju i zapewnił stabilny popyt na hrywnę.

Łączne korzyści dla Ukrainy z udziału we Wspólnym Obszarze Gospodarczym mieściłyby się w przedziale 6-10 mld dol. Dałoby to wzrost PKB kraju o 1 proc. rocznie i w ciągu dekady zwiększyło ogólną aktywność ekonomiczną o 17 proc. PKB.

Zwolennicy rozwoju Ukrainy w ramach standardów postsowieckich uważają także za przywilej uniezależnienie się od nowych wymogów MFW, który żąda podniesienia cen gazu dla gospodarstw domowych przy zamrożeniu emerytur i świadczeń socjalnych. Sądzą oni także, że przystąpienie Ukrainy do Wspólnego Obszaru Gospodarczego odpowiada ogólnoświatowym procesom integracyjnym, obejmującym kraje o bliskich więziach historycznych, podobnej strukturze ekonomicznej (Ameryka Środkowa, Południowa Afryka, Wschodnie Karaiby, UE itd.), nie przesądzając o utracie suwerenności. Taka integracja odpowiadałaby nastrojom większości społeczeństwa Ukrainy, która zalicza siebie do prawosławnej cywilizacji wschodniosłowiańskiej.

Istnieją także ważkie argumenty przeciw przystąpieniu Ukrainy do UC, mające charakter głównie, choć nie tylko, polityczny. Należy do nich wzrost wpływów Rosji w Ukrainie, zarówno w wymiarze wewnętrznym jak i zewnętrznym. W przypadku przystąpienia w nieodległej przyszłości do Związku Euroazjatyckiego (UC stanowi  pierwszy etap takiego procesu), część uprawnień władz politycznych należałoby przekazać na poziom ponadpaństwowy. Drugim elementem takiego kroku byłoby umocnienie tendencji autorytarnych, które i obecnie istnieją w Ukrainie. Spowodowałoby to nasilenie krytyki ze strony opinii światowej i pogłębiło izolację od procesów ogólnoeuropejskich.

W sferze ekonomicznej również istnieją negatywne aspekty integracji ze Wspólnym Obszarem Gospodarczym. Ze względu na ulgowe ceny surowców energetycznych prawdopodobnie doszłoby do sporów w ramach WTO, gdyż byłyby one odbierane jako ukryte subsydiowanie gospodarki i pociągały za sobą sankcje. Drugi aspekt negatywny to utrata 50-mln. rynku unijnego dla ukraińskich towarów. UE jest obecnie największym partnerem handlowym Ukrainy. Udział Rosji w obrotach wynosi około 40 proc. ale pomijając surowce energetyczne, obroty te stanowią około 23 proc., podczas gdy obroty handlowe z UE wynoszą ponad 32 proc. Państwa UE są też największymi inwestorami w Ukrainie, a ich łączne inwestycje kilkakrotnie przewyższają rosyjskie.

Przystąpienie do UC byłoby także ciosem dla krajowej produkcji, gdyż spowodowałoby konieczność podniesienia cła na te towary, które Ukraina mogłaby importować po niskich cenach, ze względu na to iż w kraju produkty te nie są wytwarzane, a równocześnie konieczność obniżenia cła na towary, które można by zastąpić produkcją rodzimą. Skumulowanym rezultatem akcesji do UC w dziedzinie ekonomicznej byłaby rezygnacja z modernizacji własnej gospodarki, gdyż ulgowe ceny na nośniki energii zlikwidowałyby wszelkie bodźce dla efektywnego, energooszczędnego gospodarowania.

Doświadczenia Unii Celnej

Argumentów przeciw wejściu do UC dostarczają także niedługie doświadczenia państw należących do tej organizacji. W działalności UC dominują trzy główne kierunki określające cele Wspólnego Obszaru Gospodarczego oraz instrumenty ich osiągnięcia. Jest to pogłębienie integracji gospodarczej przez rozwój handlu, czemu służy zniesienie zewnętrznej kontroli celnej, zmniejszenie kosztów handlowych i uproszczenie procedur. Konieczne jest znoszenie barier pozataryfowych w postaci zróżnicowanych standardów technicznych (w tym wymogów weterynaryjnych i fitosanitarnych). Te cele są osiągalne jedynie na drodze głębokich zmian instytucjonalnych we wszystkich państwach członkowskich UC.

Jak wygląda praktyczna realizacja tych celów? Unia Celna zakłada wprowadzenie jednolitej taryfy celnej na swojej granicy zewnętrznej (z istotnymi dla poszczególnych państw wyjątkami, które powinny być usunięte do 2015 r.). Za podstawę przyjęto taryfy rosyjskie, które były znacznie wyższe niż w pozostałych dwóch państwach. Państwa UC usunęły wewnętrzne granice i wszystkie towary między nimi cyrkulują bez kontroli celnej, jednakże kazachscy i białoruscy eksporterzy stale narzekają na stosowanie przez władze rosyjskie pozataryfowych sposobów walki z importem – głównie przepisów weterynaryjnych i fitosanitarnych.

Aktualnie w Kazachstanie wskutek akcesji do UC zwrot na zainwestowanym kapitale spadł o 0,6 proc., a płace realne o 0,5 proc. Średnioważona stawka celna w Kazachstanie wzrosła z 5,3 proc. do 9,5 proc. (właśnie zbyt wysokie taryfy celne stały się przyczyną całkowitego fiaska poprzedniej próby utworzenia Unii Celnej w 1996 r.). W przypadku Białorusi ten wzrost nie był tak duży, ale także zaszkodził interesom konsumentów, np. przez cła na import samochodów. Prowadzi to do spadku importu np. z Chin, ale przede wszystkim powoduje wzrost importu z Rosji, wprawdzie często towarów tańszych, ale gorszej jakości. Zastąpienie importu z Europy towarami rosyjskimi oznacza poważny przepływ dochodu z Kazachstanu do Rosji. W Kazachstanie Unię Celną określono nawet jako „idealny system” wyprowadzania kapitału.

Dokładnie to samo stałoby się na Ukrainie, gdyż import ze wszystkich państw spoza UC znacznie podrożeje, jeśli uwzględnić, że obecnie średnioważona importowa stawka celna w Ukrainie wynosi 4,45 proc., a w UC 9,43 proc. Jeszcze ważniejszym skutkiem podrożenia importu jest droższy dostęp do wysoko zaawansowanych technologii, co w dłuższej perspektywie prowadzi do obniżenia osiągniętego poziomu wydajności.

Mimo wzrostu obrotów handlowych o 30 proc. nastąpiłby spadek aktywności w prawie całym sektorze usług ze względu na brak ochrony tego sektora w przeciwieństwie do sektora produkcyjnego (przemysł tekstylny, meblowy, maszyn i urządzeń, samochodowy i transportowy). Sam fakt wzrostu w tych dziedzinach jest pozytywny, ale jednocześnie w gospodarce pojawiają się dysproporcje rozwojowe wynikające z niewłaściwej alokacji zasobów spowodowanych przez sztuczne preferencje dla określonych gałęzi gospodarki.

Przypadek Białorusi jest szczególny ze względu na to, że cała jej gospodarka jest od lat dotowana przez Rosję (niezwykle niskie ceny ropy i gazu). Mimo to członkostwo w UC nie chroni jej przed częstymi konfliktami z Rosją. Przed kilkoma dniami prezydent Łukaszenka na konferencji prasowej w Moskwie oświadczył, że Białoruś może wyjść z Unii Celnej, jeśli Moskwa nie zaprzestanie od 1 stycznia 2014 r. pobierać ceł eksportowych na produkty naftowe wyprodukowane z rosyjskiego surowca. Białoruś musi przekazywać z tego tytułu do Rosji 4 mld. dol. rocznie. Według Łukaszenki jeśli Rosja wywiąże się z tego zobowiązania, to Białorusini będą żyć jak w Emiratach Arabskich.

– W przeciwnym razie my Unii Celnej nie będziemy ciągnąć, jeśli nie będziemy mieć z niej efektów ekonomicznych – powiedział.

Konflikt wewnątrz

Decyzja na rzecz opcji prorosyjskiej lub proeuropejskiej jest dla Ukrainy brzemienna w skutki także na jej arenie wewnątrzpolitycznej. Może ona powodować wzrost napięcia w stosunkach między ugrupowaniami oligarchicznymi, gdyż ich interesy ekonomiczne są często rozbieżne. O ile dla jednych korzystne są wysokie ceny gazu, to dla innych – niskie. Narastać mogą także sprzeczności między regionami. Na wschodzie i południu kraju przeciwników przystąpienia Ukrainy do UE jest mniej (40,5 proc.) i niż przeciwników przystąpienia do UC (40,9 proc.), na zachodzie i w centrum to 62,8 proc. i 37,8 proc.).

Stojący przed Ukrainą dylemat nie jest łatwy. Aktualny stan jej elit nie pozwala zakładać znaczącej determinacji w dążeniu do spełnienia politycznych i gospodarczych standardów unijnych. Brak jasnej deklaracji co do możliwości realnej akcesji Ukrainy do UE, a jedynie podpisanie umowy stowarzyszeniowej (która nie daje szybkich bezpośrednich efektów ekonomicznych) i brak takich gwarancji na przyszłość muszą wywoływać stan głębokiej rozterki.

Przyczynia się do tego szantaż ze strony Rosji, presja ze strony Gazpromu, potężna kampania propagandowa ostrzegająca przed nadciągającym bankructwem Ukrainy w przypadku podpisania mglistej umowy z UE, która ostatecznie odetnie ją od państw byłego ZSRS, wspieranie politycznych demonstracji ugrupowań prorosyjskich, wykorzystywanie Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego jako fundament duchowej wspólnoty Słowian nieskażonych miazmatami dekadenckiej kultury Zachodu.

Przyczyny takiego działania Rosji są jasne. W odróżnieniu od UE nie stawia ona w procesie akcesyjnym żadnych warunków jakościowych dotyczących gospodarki czy polityki. Forsowanie procesu „integracji” państw byłego ZSRR ma na celu wyłącznie zablokowanie zbliżenia Ukrainy do Zachodu i jest próbą odbudowy przestrzeni postimperialnej. W tej sytuacji wybór Ukrainy jest zasadniczy nie tyle z punktu widzenia ekonomii, co polityki. To wybór cywilizacyjny.

Autor jest znawcą Rosji, politologiem, był ambasadorem RP w Armenii i Mołdawii, pracował w ambasadzie w Moskwie. Wykłada na Uniwersytcie Warszawskim, SGH i w Collegium Civitas.

OF


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test