Wysoka cena flirtu Węgrów z Azerami

10.09.2012
Państwowy fundusz z Azerbejdżanu podał, że nie ma w planach zakupu węgierskich obligacji skarbowych. Wiadomość brzmi równie intrygująco, jak hipotetyczny komunikat, że polski rząd nie ulokuje części rezerw w papierach wysp Tonga. Niewinna z pozoru informacja - jej tło - wywołuje jednak wielkie emocje w kilku stolicach.

Ilham Alijew, prezydent Azerbejdżanu, dba o interesy gospodarcze swojego kraju. (CC By-SA WEF)


Fundusz State Oil Fund of the Republic of Azerbaijan (SOFAZ) zarządza majątkiem sektora naftowego i gromadzi dochody ze sprzedaży ropy i gazu. Aktywa SOFAZ wynoszą obecnie ok. 30 mld dolarów. Jego przywoływana na wstępie enuncjacja wiąże się z zadawnionym konfliktem ormiańsko-azerskim (Armenia – Azerbejdżan), ale co mają z nim wspólnego Węgrzy? Pytanie o tyle zasadne, że Armenia zawiesiła stosunki dyplomatyczne z Węgrami, Biały Dom domaga się wyjaśnień od Budapesztu, w Erywaniu zrywane są flagi z budynku konsulatu honorowego Węgier, a Armeńska Akademia Nauk zawiadomiła swego odpowiednika nad Dunajem, że zrywa z nim wszelkie kontakty.

Morderca wraca do domu

Paradoksalnie, obecna afera bierze początek w programie sprzed 8 lat „Partnerstwo dla Pokoju”, prowadzonym pod auspicjami NATO. Jednym z jego najbardziej banalnych punktów był kurs angielskiego, który odbył się w 2004 r. w Budapeszcie. Języka uczyli się m.in. wojskowi z Armenii i Azerbejdżanu. Jeden z uczestników – porucznik armii Azerbejdżanu, Ramil Safarow, zabił siekierą swego śpiącego kolegę-kursanta, którym był oficer z Armenii – por. Gurgen Margarian.

Morderca został skazany nad Dunajem na dożywocie i karę odbywał w węgierskim więzieniu. Władze w Baku prosiły Budapeszt o ekstradycję swego obywatela. Poprzedni rząd Węgier nie wyrażał na to zgody, ale obecny przyjął za dobrą monetę zapewniania azerskiego Ministerstwa Sprawiedliwości, że wyrok wydany przez budapeszteński sąd zostanie wyegzekwowany bez zmian w ojczyźnie skazańca. I wypuścił zabójcę „do domu”.

Baku przyznaje teraz oficjalnie, że rozmowy o ekstradycji Safarowa trwały ponad rok i odbywały się na najwyższych szczeblach. Azerbejdżan zdecydował się nawet otworzyć ambasadę w Budapeszcie, choć np. Armenia prowadzi swoje interesy na Węgrzech z placówki dyplomatycznej w Wiedniu.

Po swoim czynie Ramil Safarow został wykreowany w Azerbejdżanie na bohatera narodowego. W tej atmosferze, natychmiast po opuszczeniu węgierskiego więzienia i powrocie do Baku, został ułaskawiony, przywrócony do służby w armii oraz awansowany na majora. Dostał także do ręki pieniądze z pensji odkładanej dla niego przez 8 lat nieobecności oraz klucze do nowego mieszkania.

Już podczas rozprawy Safarow, pochodzący ze spornego terytorium Karabachu, o które Armenia stoczyła 20 lat temu zwycięską wojnę z Azerbejdżanem, mówił, że wstąpił do armii po to aby uśmiercić jak najwięcej Ormian. Tłumaczył, że śmiech kolegi, który tak jak on mieszkał w budapeszteńskim akademiku Uniwersytetu Obrony Narodowej im. Miklósa Zrínyi, przypominał mu śmiech żołnierzy wroga, cieszących się ze zwycięstwa. Było to dla niego tym dotkliwsze, że jako dziecko przeżył wymordowanie swojej rodziny przez oddziały wojskowe z Armenii. Siekierę i narzędzia do ostrzenia Safarow kupił dzień przed morderstwem. Zaostrzył topór, zakradł się do pokoju swojej ofiary i odciął jej głowę. Potem włamał się do następnego pokoju z zamiarem zabicia kolejnego Ormianina, ale się rozmyślił.

Układy na szczycie

Premier Victor Orbán pytany przez dziennikarzy, czy istniało tajne porozumienie z Azerbejdżanem w sprawie tej ekstradycji powiedział, że Węgry są „demokratycznym państwem europejskim, a przepisy prawa międzynarodowego nie opierają się na tajnych porozumieniach, ale na tym, jak są sformułowane”. Szef rządu dementował w ten sposób pogłoski, że Budapeszt wypuścił Safarowa w zamian za obietnicę, że „śpiący na pieniądzach” SOFAZ kupi węgierskie obligacje państwowe. Miało to pomóc Madziarom przeżyć trudny rok 2013 i stanowić zabezpieczenie na wypadek, gdyby rozmowy z MFW w sprawie kredytu stand-by zakończyły się fiaskiem.

Biorąc pod uwagę zwłokę w reakcji władz węgierskich na pytania dotyczące uwolnienia Safarowa, opinia publiczna przyjmuje te wyjaśnienia z dużym dystansem. Władzom nie pomagają też inne fakty.

W czerwcu premier Orban był przyjmowany z pompą podczas wizyty oficjalnej w Baku. Gościł go Ilham Alijew, syn poprzedniego, zmarłego prezydenta Heydara Alijewa. Ilham objął władzę w kraju bezpośrednio z fotela szefa SOFAZ. Rozmowy dotyczyły głównie spraw gospodarczych, w tym azerskiego gazu i węgierskiego eksportu w zamian. Partnerzy nie kryli się też specjalnie z projektem emisji węgierskich obligacji skarbowych w Azerbejdżanie.

Ustalono już wstępnie, że emisja miałaby wartość 2-3 mld dol., a papiery denominowane byłyby w walucie azerskiej. Jeszcze pod koniec sierpnia węgierska prasa pisała, że Centrala Obrotów Długami Państwowymi tzw. AKK (Államadósság Kezelő Központ Zrt) rozważa zaciąganie długów „na nietypowych rynkach”, a konkretnie w Turcji i Azerbejdżanie. Wcześniej Węgry próbowały przekonać do siebie potencjalnych pożyczkodawców saudyjskich i chińskich. Na razie, bezskutecznie.

*Budżet Azerbejdżanu (źródło: EIU/ opr.graf. DG)

Rynek finansowy zareagował na te zamiary bardzo negatywnie. Prezes AKK musiał wydawać uspokajające oświadczenia, w których zapewniał, że nie będzie azerskiej emisji przed porozumieniem z MFW.

Głowa na moście

Rząd węgierski, mimo fatalnej z powodu Safarowa prasy, nie rezygnuje ze swoich planów związanych z Azerbejdżanem.

Jak gdyby nigdy nic, na początku października w Budapeszcie odbędą się, zaplanowane wcześniej, dwustronne rozmowy gospodarcze. Dotychczasowe efekty współpracy są bardziej niż mizerne. Wartość węgierskiego eksportu nie przekracza 75 mln dol. i co rok jest mniejsza – obecnie wynosi 0,06 proc. całej węgierskiej sprzedaży na zagranicę. Zaangażowanie Węgrów w rozwój wzajemnych kontaktów może być w tym świetle mało zrozumiałe. Wszystko wyjaśnia magiczne słowo gaz.

Budapeszt chce zmniejszyć zależność energetyczną od dostaw z Rosji. Służyć ma temu m.in. program „Otwarcie na wschód”, z tym że „wschód” definiowany jest nieco inaczej niż wcześniej. W 2013 r. ok. 3 mld forintów, czyli ponad 10 mln euro, mają wynieść wydatki na zwiększenie penetracji rynków Arabii Saudyjskiej, Chin i właśnie Azerbejdżanu. Budapeszt chciałby zakładać własne firmy w tych krajach, na wzór japońskich domów handlowych. Miałyby one ułatwiać eksport towarów węgierskich, a jednocześnie ściągać nad Dunaj tamtejszych inwestorów.

Jak piszą analitycy z Economist Intelligence Unit, pomimo niepewnej sytuacji światowej gospodarki, w gospodarce Azerbejdżanu nadal odnotowuje się wzrost. W ujęciu ogólnym PKB przestał wzrastać, ale dzieje się tak wyłącznie na skutek sytuacji w sektorze energetycznym, a w sektorach pozostałych tempo ekspansji pozostaje znaczne – od stycznia do listopada 2011 roku wyniosło 9,5 proc. w skali roku. Rok wcześniej wynosiło 5,9 proc.

W 2011 roku zmalało zarówno wydobycie ropy, jak i gazu. Od stycznia do listopada łączne wydobycie ropy spadło o 10,2 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim i wyniosło 42,2 mln ton. Co do gazu, wydobycie od stycznia do listopada było niższe o 2,6 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim (wyniosło 23,8 mln m sześc.), wyliczają eksperci EIU. Jeszcze we wrześniu 2011 r. władze zakładały, że produkcja gazu w tym roku wzrośnie o 7 proc.

Mówi się więc o tym, że Węgry mogłyby być dla Azerbejdżanu pomostem do Unii Europejskiej. Jego jakże niewygodną „ozdobą” byłaby jednak głowa porucznika Margariana i czyny majora Safarowa.

Autor jest dziennikarzem gazety codziennej Népszava. Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Był korespondentem agencji prasowej MTI w Warszawie.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test