Wzrost PKB w Polsce powyżej 3 proc. dopiero w 2018 roku

26.01.2017
Wzrost PKB około 3 proc. oraz inflacja 2 proc., a więc powyżej dolnego odchylenia celu inflacyjnego NBP – to prognoza na 2017 rok. Inwestycje publiczne z funduszy unijnych wprawdzie ruszają, ale ich przełożenie na PKB będzie widoczne dopiero w 2018 roku – uważają ekonomiści.

Od lewej: Tomasz Kaczor (BGK), Maciej Reluga (BZ WBK), Marcin Mrowiec (Pekao)


– Kiedy patrzymy na sektor publiczny słyszymy retorykę, że alokacja funduszy unijnych przyśpiesza gwałtownie i to prawda, ale prawdą jest też, że nim pierwsze faktury zostaną zapłacone minie jeszcze rok-półtora, więc efekty będzie widać głównie w 2018 roku. Pierwsza połowa 2017 roku będzie jeszcze w dużej mierze stracona dla inwestycji publicznych – mówił Marcin Mrowiec, główny ekonomista Banku Pekao SA, podczas konferencji „Emerging Europe Sovereign and Bank Outlook” zorganizowanej w Warszawie przez agencję ratingową Fitch.

– Jeśli chodzi o sektor prywatny, to kolejna zagadka, bo strukturalnie patrząc mamy niemal wszystkie składniki, które do wyższych inwestycji są potrzebne: wysokie wykorzystanie mocy produkcyjnych, wysokie zwroty na inwestycjach, bardzo dobrą sytuację finansową przedsiębiorstw. Firmy mają dużo gotówki więc mogłyby inwestować od razu, ale tego nie robią. Najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem jest niepewność regulacyjna – dodawał Mrowiec.

– 2016 rok był rozczarowujący dla polskiej gospodarki w wielu aspektach. Oczywiście głównie przez inwestycje publiczne, ale w trzecim kwartale sektor prywatny dołączył do tego spadku. To duże pytanie na 2017 roku jak będą się kształtowały inwestycje prywatne. My również zakładamy, że w pełni ruszą dopiero w 2018 roku i dlatego tegoroczny wzrost będzie nawet poniżej 3 proc. – mówił Maciej Reluga, główny ekonomista Banku Zachodniego WBK.

– Zgadzam się, że potencjalnie słabsze inwestycje są w tym roku czynnikiem ryzyka, ale mimo wszystko uważam, że wzrost PKB wyniesie nawet 3,3-3,6 proc. – uważa z kolei Tomasz Kaczor, główny ekonomista Banku Gospodarstwa Krajowego.

Konsensus panował za to w stosunku do prognoz inflacji – osiągnie ona w tym roku około 2 proc., a więc jeszcze nie 2,5 proc. cel inflacyjny RPP, ale przekroczy dolne pasmo jego odchyleń na poziomie 1,5 proc.

– Nie martwiłbym się, że po tylu latach inflacja zbliża się do celu. To dobrze. Martwiliśmy się deflacją przez prawie trzy lata, a teraz gdy inflacja rośnie to mam wrażenie, że niektórzy komentatorzy zmienili strony i postrzegają to jako zagrożenie – mówił Maciej Reluga.

– Ważna jest dla mnie reakcja Rady Polityki Pieniężnej. Rada posługuje się retoryką, że stopy nie zostaną zmienione w tym roku i zastanawiam się czy ta retoryka zostanie utrzymana po marcowej projekcji inflacji. Kolejne pytanie brzmi: czy RPP podniesie stopy, nawet gdy inflacja osiągnie cel już pod koniec roku, biorąc pod uwagę choćby niskie stopy EBC. Podwyżka stóp mogłaby przecież oznaczać umocnienie złotego i podcięcie źródeł naszego wzrostu – zastanawiał się Marcin Mrowiec.

Sama agencja Fitch ocenia wzrost PKB na 3 proc. w 2017 roku i 3,2 proc. w 2018 roku. 13 stycznia podtrzymała rating Polski na poziomie A- z perspektywą stabilną.

W ocenie Fitch nasza gospodarka ma stabilne fundamenty makroekonomiczne, zdrowy system bankowy i politykę pieniężną. Dług publiczny na poziomie 53 proc. PKB niewiele odstaje od mediany dla innych krajów z ratingiem A (52 proc.), ale niepokoi rosnąca tendencja. Zadłużenie zagraniczne netto na poziomie 31 proc. PKB już wyraźnie odbiega od mediany (12 proc.), mniejszy także względem porównywalnych krajów jest nasz PKB na mieszkańca.

Ten ostatni czynnik powstrzymuje też przed wskoczeniem na wyższą półkę ratingową Czechy, które dziś ocenianie są na A+ z perspektywą stabilną. Na korzyść naszego południowego sąsiada działa przede wszystkim niski dług publiczny. Fitch przewiduje, że w 2018 roku osiągnie on 37 proc. PKB, a w 2025 roku tylko 32 proc. PKB.

Z drugiej strony na Węgrzech dług publiczny wynosi aż 74 proc. PKB, podczas gdy mediana dla krajów BBB to tylko 40 proc. – Nie wiem czy wszyscy wiedzą, że Węgry awansowały do ratingu BBB-, czyli najniższego ratingu inwestycyjnego w maju 2016 roku – mówił Arnaud Louis z Fitch.

Paul Gamble z Fitch przedstawił zaś szerszy opis ryzyk globalnych. I tak rating USA na poziomie AAA jest niezagrożony z powodu statusu dolara jako waluty rezerwowej i głębokości amerykańskiego rynku finansowego, niemniej agencję niepokoi rosnący dług publiczny, który przekracza 100 proc. i jest najwyższy wśród krajów o najlepszym ratingu. Gamble mówił, że plan fiskalny Trumpa może być zaplanowany na kolejne 30 proc. długu do PKB, ale realnie uda się zrealizować około 10 proc.

Twardego lądowania w Chinach nie powinniśmy się spodziewać już w tym roku, niemniej i tam dług publiczny rośnie, tak samo jak ilość niespłaconych kredytów. Jeśli będzie potrzeba chińskie władze też mogą sięgnąć po stymulację fiskalną oraz kontrolę kapitałów.

W Europie oprócz poziomu zadłużenia niepokoi Brexit. W negatywnym scenariuszu może się okazać, że Wielka Brytania będzie musiała wyjść z UE bez gotowego porozumienia z pozostałymi 27 krajami.

Paul Gamble wspomniał też o Rosji, która ma najniższy rating inwestycyjny głównie z powodu niskiego zadłużenia. Kraj ma jednak strukturalny problem ze wzrostem. Nie ma po prostu źródeł, dzięki którym mógłby rosnąć o więcej niż 1-2 proc. rocznie.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test