• Kamil Smogorzewski

Z cyrylicą i kosmodromem w tle

06.12.2017
Nursułtan Nazarbajew, prezydent Kazachstanu, podjął w ostatnim czasie decyzję, która jest niepopularna nawet wśród jego popleczników. Do 2025 roku Kazachstan całkowicie zrezygnuje z cyrylicy na rzecz alfabetu łacińskiego. Czy język i - szerzej – kultura mogą wpływać na pozycję geoekonomiczną państwa?


Statusu Kazachstanu na arenie międzynarodowej nie da się prosto i jednoznacznie określić. Z perspektywy geopolitycznej to państwo znajdujące się w zasięgu rosyjskiej strefy wpływów i należące do tzw. rosyjskiego świata. To obszar, w którym ulokowane są żywotne interesy Kremla, a ich ochrona ma na celu podtrzymanie (w perspektywie Kremla) lub odbudowanie (w perspektywie świata) pozycji mocarstwowej Federacji Rosyjskiej.

Kazachstan to także państwo położone na osi przecięcia wpływów rosyjskich i chińskich w Azji Środkowej. Umiejętnie wykorzystane atuty geograficzne mogą zatem służyć budowaniu pozycji regionalnego, silnego państwa. Z drugiej jednak strony zbyt impulsywne wychodzenie przed szereg może eskalować napięcie w relacjach z Moskwą. Nie bez znaczenia jest tez spuścizna historyczna, która hamuje procesy budowania relatywnej niezależności politycznej i – w mniejszym stopniu – ekonomicznej.

Geopozycje Kazachstanu

Czynniki wyznaczające pozycję Astany prezentują się zdecydowanie lepiej w kontekście międzynarodowej rywalizacji gospodarczej. Kazachskie stepy bogate są w złoża ropy naftowej. Zgodnie z ostatnim raportem BP Statistical Review of World Energy potwierdzone zasoby czarnego złota plasują państwo na 13. miejscu w świecie i osiągają wartość 3,9 mld ton. Po kilku ostatnich latach spadków wielkości wydobycia w 2017 roku planowane jest jego zwiększenie do 81 mln ton. Będzie zarazem oznaczało niedotrzymanie warunków wstąpienia do OPEC z 2016 roku. Nazarbajew zobowiązał się wówczas do wydobycia nieprzekraczającego 1,2 mln baryłek dziennie.

Niemniej to, co wydaje się głównym atutem gospodarczym, okazuje się również największym problemem. Eksport surowców energetycznych to aż 71 proc. eksportu ogółem. Każdy spadek cen ropy naftowej odbija się zatem na wpływach do budżetu, a tym samym na wydolności inwestycyjnej i redystrybucyjnej państwa. Ponadto szacuje się, że ponad 50 proc. złóż eksploatowanych jest co najmniej od dwudziestu lat bez prac modernizacyjnych. Zresztą sam fakt posiadania złóż nie przesądza o wzmocnieniu siły państwa na arenie międzynarodowej (casus złóż ropy w Wenezueli lub choćby złoża metali ziem rzadkich w Polsce).

Deficyt paliw i ostre podwyżki cen uderzają w Kazachstan

Obraz sytuacji może poprawić to, że do Kazachstanu wróciły największe światowe firmy wydobywcze (w tym chińskie). Co więcej, w 2016 roku po wielu latach udało się uruchomić wydobycie na obszarze największych potwierdzonych złóż – polu Kaszagan. Inwestycja prowadzona jest przez spółkę NCOC (North Caspian Operating Company), której udziałowcami są Royal Dutch Shell, KazMunaiGaz, Eni, Total, Exxon oraz China National Petroleum Corporation i Inpex. Oprócz ropy naftowej szacowanej na 38 mld baryłek odkryto tam również złoża gazu ziemnego o wielkości 1 tryliona metrów sześciennych.

W perspektywie najważniejszych rankingów biznesowych Kazachstan co roku notuje nieznaczne awanse zajmowanych pozycji. W raporcie Doing Business 2017 zajmuje 35. miejsce (skok o 6 miejsc wobec 2016 roku), wyprzedzając Rosję (40), Belgię (42) i Włochy (50) oraz plasując się tuż za Japonią. Polska w tym rankingu zajmuje 24. pozycję. Wśród krajów uwzględnionych w publikacji Competitiveness Report Kazachstan znalazł się na 57. miejscu (Polska na 39.), wyprzedzając kraje należące do UE – Węgry (60), Cypr (64) i Rumunię (68). W rankingu innowacyjności z 2017 roku prowadzonym przez Bloomberg Astana awansowała o dwie lokaty, na miejsce 48.

W listopadzie Ministerstwo Gospodarki Narodowej Kazachstanu zaprezentowało wyniki obrotu handlu zagranicznego. W okresie styczeń-wrzesień 2017 roku wyniósł on 55,4 mld dol., co oznacza wzrost o 25,7 proc. w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku. Wielkość eksportu w tym czasie wzrosła o 31,4 proc. (34,4 mld dol.), a importu o 17,2 proc. (20,9 mld dol.).

Poprawa wyników widoczna jest również w przypadku napływu bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ). W latach 2013-2015 notowano odpływy sięgające nawet 30 proc. W 2016 roku trend ten się odwrócił i BIZ brutto wzrosły o 40 proc., do poziomu 20,6 mld dol. Czołowi inwestorzy pochodzą z Holandii (7,91 mld dol.), Stanów Zjednoczonych (3,42 mld dol.), Szwajcarii (2,70 mld dol.) i Francji (1,14 mld dol.). Chiny – choć coraz śmielej wchodzą na kazachski rynek – zajmują po 2016 roku piąte miejsce (961 mln dol.). Główny zainteresowany swoją strefą wpływów, czyli Rosja, znalazła się na następnej pozycji z wielkością BIZ wynoszącą 867 mln dol.

W przypadku państwa pozostającego pod rządami autorytarnymi kierunki napływu inwestycji w dużej mierze nie są przypadkowe. Nazarbajew z pewnością nie pozostawia tej kwestii „niewidzialnej ręce rynku”. Dlatego mimo barier natury prawnej i biurokratycznej, które napotykają w Kazachstanie wszyscy inwestorzy, wybrani mogą liczyć na specjalne traktowanie władz. Taka arbitralność stosowania przepisów nie jest niczym szczególnym, charakteryzuje większość państw obszaru byłego ZSRR. Ciekawe natomiast jest to, że największymi względami nie cieszy się wcale Moskwa, ale Amsterdam, Berno, Waszyngton i Paryż.

Od przestrzeni rosyjskiej do przestrzeni kosmicznej

Nursułtan Nazarbajew od kilku lat usilnie stara się zmienić pozycję Kazachstanu. Włącza się stopniowo w gospodarcze, polityczne i kulturalne procesy globalizacyjne, w podobnym tempie wyłączając kraj z rosyjskiego świata. Nie znaczy to bynajmniej otwartej wrogości wobec włodarzy na Kremlu. To raczej przecinanie kolejnych kabli w bombie z nadzieją na to, że następny nie okaże się tym ostatnim.

W dobie wyścigu o laur pierwszeństwa w osiągnięciu możliwości eksploatacji przestrzeni kosmicznej ciekawym przykładem próby zmiany geoekonomicznego statusu Kazachstanu jest kwestia kosmodromu Bajkonur. W 1994 roku doszło do podpisania umowy dzierżawy, w ramach której Rosja za tereny kompleksu uiszcza opłatę w wysokości 115 mln dol. rocznie. W 2004 roku podpisano porozumienie przedłużające umowę do 2050 roku.

W 2010 roku szef kazachskiej spółki rozwoju programu kosmicznego (Kazakhstan Gharysh Sapary) oświadczył jednak, że program ten na lata 2010-2014 obejmuje stopniowe przeniesienie pełnego prawa własności kosmodromu Bajkonur na Kazachstan. 14 listopada tego roku zgodnie z podpisanym protokołem do umowy dzierżawy 11,6 tys. ha (z 670 tys. ha ogółem) trafiło z powrotem pod władanie Astany. W obliczu trudności z budową przez Rosję nowego kosmodromu na terenie Kazachstanu działania Astany mogą doprowadzić do przekroczenia pewnej linii granicznej w stosunkach dwustronnych z Moskwą.

W służbie międzynarodowemu pokojowi

Ostatni pokaz umiejętności dyplomatycznych Nazarbajewa trwał od czerwca do września 2017 roku, podczas Expo 2017 – wystawy światowej zorganizowanej w Astanie pod hasłem „Energia przyszłości”. Wzięli w niej udział przedstawiciele ponad 110 krajów i ponad 20 organizacji międzynarodowych. Impreza przyciągnęła miliony odwiedzających i najważniejsze głowy państw i rządów, m.in. Władimira Putina, Narendrę Modiego i Xi Jinpinga. Wśród gości znalazł się również Andrzej Duda, co zaowocowało podpisaniem dziesięciu umów handlowych i deklaracjami ściślejszej współpracy gospodarczej i politycznej. Dość wspomnieć, że zgodnie z danymi GUS w I półroczu 2017 roku odnotowano wzrost polskiego eksportu do Kazachstanu o 49 proc., do poziomu 230 mln dol. W przypadku importu wzrost miał wartość 83 proc., osiągając wartość 419 mln dol.

W styczniu 2017 roku w Astanie odbywała się pierwsza runda pokojowych rozmów w sprawie Syrii, a już 30 października rozpoczęła się siódma tura. Kazachstan występuje zatem w roli mediatora w jednym z najkrwawszych i najpoważniejszych konfliktów ostatnich kilkunastu lat. I choć dotychczasowe spotkania nie przyniosły przełomowych rozwiązań, podkreśla się większy postęp niż w przypadku równoległych rozmów pokojowych między ONZ a władzami Syrii prowadzonymi w Genewie.

Złożoność sytuacji w Syrii, a przez to postępująca destabilizacja Bliskiego Wschodu oraz znaczenie interesów wszystkich zaangażowanych w konflikt stron nie sprzyjają wizjom szczęśliwego zakończenia rozmów w Astanie. Niemniej to właśnie Nazarbajew, a dzięki temu Kazachstan, zapisze się na kartach historii jako rozjemca i piewca pokoju. Dla wzrostu pozycji międzynarodowej państwa i zaufania globalnego biznesu jest to w XXI wieku oblicze niezbędne.

Zaangażowanie Nazarbajewa w międzynarodowe mediacje uwidoczniło się także w przypadku rozmów na temat rozwoju programu nuklearnego w Iranie w 2013 roku, w formule 5+1 (USA, Rosja, Francja, Chiny, Wielka Brytania oraz Niemcy), a także negocjacji w kwestii zajęcia przez Moskwę Krymu. Te ostatnie dały asumpt do „porozumień mińskich”. Gdy doszło do zestrzelenia przez Turcję rosyjskiego SU-24, nie kto inny jak Kazachstan występował w roli mediatora pomiędzy Moskwą a Stambułem. Co więcej, 1 stycznia 2017 roku Kazachstan został niestałym członkiem Rady Bezpieczeństwa OZN, mając względny wpływ na kształtowanie ładu (bądź nieładu) międzynarodowego.

W kierunku cywilizacji łacińskiej

Deklaracja o rezygnacji z używania cyrylicy na rzecz alfabetu łacińskiego jest kolejnym po kwestiach gospodarczych i wizerunkowych krokiem ku bardziej elastycznej polityce zagranicznej. Historia zna wiele przykładów wykorzystania języka w celach politycznych, jak choćby casus Turcji z początku XX wieku. Ataturk dokonał wówczas symbolicznej (kolejnej) rewolucji i przez znaki łacińskie dokonał próby oderwania Turcji od kalifatu, Bliskiego Wschodu i świata arabskiego w ogóle. Widział państwo tureckie przez pryzmat świeckości, prawa i europejskości. Mechanizmy przeorientowania pozycji międzynarodowej pozostały podobne.

Kazachstan nie zamierza powrócić do alfabetu sprzed wprowadzenia cyrylicy – stworzy go od podstaw, obawiając się wyzwolenia siły panturkizmu z jednej i panslawizmu z drugiej strony. Chcąc włączyć państwo i społeczeństwo w sieć powiązań globalizacyjnych, Nazarbajew musi dokonywać kroków, które to ułatwią. Umiejętność posługiwania się znakami łacińskimi zwiększa choćby swobodę nauki języków zachodnich, w tym angielskiego. W dłuższej perspektywie oznacza to ułatwienia dla prowadzenia biznesu na terenie Kazachstanu i wzrost liczby wykwalifikowanych pracowników potrafiących porozumieć się z kontrahentami.

Język niesie za sobą również całą sferę symboli i określonych artefaktów kulturowych. Cyrylica nierozerwalnie wiąże się z Rosją i wszystkimi jej przymiotami, które na Zachodzie są zupełnie niezrozumiałe. Używanie jej w języku narodowym niejako automatycznie stawia państwo w określonej strefie politycznej. W strefie gospodarczej widać to w przypadku kultury biznesowej. Kraje rosyjskojęzyczne używające cyrylicy charakteryzują się podobnym zestawem zachowań i choć globalizacja w pewnym stopniu zaciera te różnice, to dotyczy to w zasadzie jedynie najwyżej postawionych pracowników międzynarodowych korporacji. Żeby takie mogły w danym kraju funkcjonować i się rozwijać, niezbędne jest, aby również administracja publiczna rozumiała inny zestaw działań biznesowych.

Cyrylica jest również jednym ze środków soft power używanych przez Rosję w celu integracji obszaru poradzieckiego. Kazachstan, wyłamując się z kręgu jej użytkowników, pozbawia tym samym Moskwę silnego narzędzia propagandowego. Spowodować to może napięcia wewnętrzne wywołane reakcją ponad 25-proc. diaspory rosyjskiej, a co za tym idzie – eskalować pojawiające się problemy do rangi tarć międzynarodowych. Nie od dziś wiadomo, że Kreml umiejętnie posługuje się ludnością rosyjską poza granicami Rosji w celu osiągania celów polityki zagranicznej. Destabilizacja kraju w naturalny sposób odbiłaby się negatywnie na większości wskaźników gospodarczych i zaufaniu inwestorów.

Co dalej

Era Nazarbajewa dobiega jednak powoli końca. Stąd też wysiłki, aby Kazachstan w dalszej perspektywie nie powrócił do retoryki konieczności powiązania własnego istnienia z istnieniem Federacji Rosyjskiej. Kierunek ku większej demokratyzacji państwa przybiera postać zawoalowanej próby namaszczenia następcy wywodzącego się z kręgów obecnej władzy. Dla globalnego biznesu najważniejsza jest jednak stabilność i przewidywalność rządu, a nie wachlarz przymiotów nowoczesnego państwa zachodniego. Stąd też dalsze działania prowadzące do zmiany międzynarodowego status quo Kazachstanu są niezbędne.

Zgodzić się należy z analitykami think-thanku Geopolitical Futures, że jeśli Kazachstan nie będzie w stanie zarządzać „miękkim lądowaniem” po odejściu Nursułtana Nazarbajewa, stawką będzie nie tylko wewnętrzna polityka tego kraju, ale również geopolityka Azji Środkowej. W obliczu zwiększającego się znaczenia regionu ze względu na globalne interesy chińskie jego destabilizacja wpłynie negatywnie na całą Eurazję. Zdają sobie z tego sprawę wszystkie zainteresowane strony – Rosja, Chiny i Unia Europejska. W najbliższej przyszłości okaże się, czy świadomość ta doprowadzi do wzmocnienia pozycji Kazachstanu, czy raczej do prób podporządkowania sobie Astany przez nowego lub starego protektora.

Autor jest współpracownikiem Zakładu Badań nad Konfliktami w Akademii Finansów i Biznesu Vistula w Warszawie.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły