Za zniekształcenia chińskich statystyk mogą odpowiadać błędy pomiarowe

31.07.2018
Chiny przygotowują w tym roku szczegółowy spis gospodarczy, który prowadzony jest tylko dwa razy na dekadę. Przy ostatnim pracowało 3 mln osób, rachmistrzowie doliczyli się ponad 8 mln firm i oszacowali PKB na 9,5 bln dol. A reszta świata zastanawia się, czy prawidłowo.


Eksperci spodziewają się, że tegoroczny spis wykaże, iż wielkość PKB na mieszkańca w Chinach przekroczyła 10 tys. dolarów. Wiele osób zastanawiać się jednak będzie, dlaczego Chiny w ogóle podejmują się takiego zadania? Przecież wszyscy wiedzą, że chińskie statystki dotyczące PKB są „tworzone przez urzędników”, jak sam powiedział kiedyś chiński premier Li Keqiang. Czy nie oznacza to, że dane są zwyczajnie zmyślane, aby wspierać narrację rządzącej partii o szybkim i ciągłym rozwoju? Po co więc udawać, że chodzi o prawdziwy spis, a nie zwykły wymysł?

Krytycy chińskich statystyk mają mnóstwo materiałów, na których opierają swoją argumentację. Ostatnio Chiny ogłosiły identyczne, bardzo satysfakcjonujące tempo wzrostu PKB (6,8 proc.), przez trzy kwartały z rzędu. Według statystyk chińska gospodarka rośnie w solidnym tempie nawet wtedy, gdy nie potwierdzają tego istotne czynniki skorelowane z produkcją, takie jak zużycie energii elektrycznej czy wolumen ładunków kolejowych.

Do tego ogólnokrajowa wartość chińskiego PKB jest karykaturalnie niezgodna z sumą danych dotyczących PKB z poszczególnych prowincji. Różne szczeble administracji rządowej nie potrafią ustalić wspólnej wersji swoich statystyk.

W ostatnich tygodniach chińskie dane po raz kolejny wywołały lekceważące reakcje. Chińskie Narodowe Biuro Statystyczne poinformowało, że „zyski sektora przemysłowego w pierwszych pięciu miesiącach tego roku wyniosły ponad 2,7 bln juanów, o 16,5 proc. więcej niż rok wcześniej”. Problem w tym, że o tej samej porze w zeszłym roku Biuro poinformowało, że zyski przemysłu za pięć miesięcy wyniosły 2,9 bln juanów. Oznaczałoby to nie wzrost o 16,5 proc., lecz spadek o 6 proc. Podobne rozbieżności pojawiły się w ostatnich danych dotyczących sprzedaży detalicznej.

Ogromna i przybierająca bardzo różne i zmienne formy gospodarka chińska jest z pewnością trudna do zarachowania. Bardzo trudno jest policzyć małe firmy i indywidualnych przedsiębiorców. Ponadto największą częścią chińskiego PKB nie jest rolnictwo ani przemysł, ale „mgliste” usługi, spośród których coraz większa część jest dostarczana w sposób cyfrowy.

Te trudności pomiarowe mogą wyjaśniać niektóre nieprawidłowości. Prawdą jest na przykład, że chińskie kwartalne dane dotyczące PKB są niewiarygodnie wygładzone. Ale podobnie jest w przypadku Indonezji. To sugeruje, że za zniekształcenia mogą odpowiadać także błędy pomiarowe, a nie tylko świadoma manipulacja.

Jak wskazuje Carsten Holz z Uniwersytetu Nauki i Technologii w Hongkongu, jeśli chodzi o dane kwartalne, Narodowe Biuro Statystyczne (NBS) może korzystać z danych przekazywanych mu bezpośrednio przez duże przedsiębiorstwa (osiągające roczne przychody powyżej 20 mln juanów). Zarazem NBS pozostaje w znacznej mierze w niewiedzy, jeśli chodzi o mniejsze firmy. Duże przedsiębiorstwa są w nieproporcjonalnie wysokim stopniu własnością państwa. Te zazwyczaj działają w znacznie bardziej stabilnym rytmie niż prywatni konkurenci, którzy sprawniej reagują na rynkowe fluktuacje. Co do reszty podmiotów gospodarczych, NBS zmuszone jest stawiać hipotezy, w których zazwyczaj skłania się ku kontynuacji wcześniejszych trendów.

Prawdą jest również, że chińskie PKB często rośnie szybciej niż fizyczne korelaty, takie jak wolumen ładunków kolejowych albo zużycie energii elektrycznej, czyli dwa alternatywne wskaźniki wskazane niegdyś przez Li Keqianga (obecnie zużycie energii elektrycznej i wolumen ładunków kolejowych rosną szybciej niż chiński PKB). Może to jednak wynikać z tego, że PKB odzwierciedla wartość towarów końcowych, a nie tylko ich ilość. Gospodarka, która wyprodukowała 100 telefonów w zeszłym roku i 103 w tym roku może rosnąć w tempie wyższym niż 3 proc. rocznie, jeśli produkowane telefony są również lepsze.

Wielu krytyków przytaczających sceptycyzm Li Keqianga zapomina, że ​​mówił on o danych dotyczących prowincji Liaoning, którą kiedyś nadzorował, a nie o chińskich statystykach narodowych. Od tego czasu władze kilku prowincji przyznały, że ich dane były znacznie zawyżane, co prawdopodobnie miało pomóc lokalnym liderom awansować na wyższe stanowiska.

Narodowe Biuro Statystyczne posiada własne zespoły badawcze w wielu częściach Chin i wymaga od dużych przedsiębiorstw, aby zgłaszały one dane bezpośredniego do niego. Takie rozwiązanie nie może zapobiec zgłaszaniu błędnych danych przez firmy, ale eliminuje bezpośrednie manipulacje lokalnych urzędników. Od przyszłego roku NBS sprawować będzie bardziej scentralizowaną kontrolę nad danymi o PKB z poszczególnych prowincji.

Część spośród niedawnych statystycznych kompromitacji Chin może, paradoksalnie, wynikać z wysiłków na rzecz poprawy sytuacji. Na przykład zyski przemysłowe zgłoszone ostatnio przez duże przedsiębiorstwa były niższe niż te ogłoszone w ubiegłym roku, ponieważ niektóre niedostatecznie duże i podwójnie liczone firmy zostały usunięte z próby. W świetle nowych badań zrewidowane zostały również dane dotyczące sprzedaży detalicznej, przez co są one nieporównywalne z wynikami odnotowanymi w zeszłym roku.

Chińscy rachmistrzowie powinni być bardziej otwarci na to, co mogą, a czego nie mogą zmierzyć i powinni zapraszać specjalistów z zewnątrz do sprawdzania swoich wyników. Kiedy otwarcie przyznają, czego nie wiedzą, zyskają na wiarygodności.  Praktykowany przez nich w przeszłości brak przejrzystości ochronił ich przed wnikliwą krytyką, ale zarazem uczynił ich obiektem lekceważenia.

© [2018] The Economist Newspaper Limited

Wszystkie prawa zastrzeżone. Artykuł opublikowany na licencji, tłumaczenie NBP. Oryginał w j. angielskim znajduje się na stronie www.economist.com


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test