Zagraniczni inwestorzy będą mieć takie warunki jak polscy

05.04.2016
Fakt, że fabryka Jaguara powstanie na Słowacji, a nie u nas to żaden dramat. Tego typu inwestycje szkodą wręcz lokalnemu rynkowi pracy – mówią polscy politycy i zapowiadają równe warunki dla inwestorów zagranicznych i polskich. Dyskutowany jest też pomysł zastąpienia PIT i CIT podatkiem od przychodów.

Tadeusz Kościński - wiceminister rozwoju, Maciej Nowohoński - członek zarządu Orange Polska, poseł Adam Abramowicz (Fot. MP)


– Idealny inwestor powinien być polskiego pochodzenia. Bardzo mało o tym mówimy, ale dużo jest Polaków na świecie i to byłby mocny sygnał dla wszystkich, że tu coś dobrego się dzieje. Kolejną cechą jest inwestowanie w coś innowacyjnego (…) Spodziewałbym się, że taki inwestor popatrzy na lokalną społeczność: jak może pomóc w tym, żeby ona komponowała się z tą inwestycją (…) Powinien popatrzeć też regionalnie, nie tylko Warszawa, Poznań, Kraków, ale też wschód Polski (…) Taki idealny inwestor pomógłby nam też rozwinąć nasze specjalności: czy to statki, czy samoloty, przy których mogliby współpracować lokalni przedsiębiorcy – wymieniał Tadeusz Kościński, wiceminister rozwoju podczas konferencji ”Rola inwestorów zagranicznych i oczekiwania wobec nich w Polsce na przestrzeni lat 1990-2015 oraz zagraniczne doświadczenia” zorganizowanej przez Fundację Republikańską.

– U nas ulgi w strefach ekonomicznych daje się nie tam, gdzie chce państwo, ale tam gdzie chce inwestor. To jest pomieszanie pojęć jeżeli pod Poznaniem, gdzie jest najlepszy teren inwestycyjny, robi się strefę ekonomiczną. Tak samo w Warszawie, Gdańsku, Tychach. Jeżeli dziś mamy tak, że inwestor przychodzi i w każdym miejscu, które pokaże palcem na mapie dostaje podstrefę, to on nigdy nie zainwestuje w Polsce Wschodniej, bo po co. Z tym trzeba całkowicie skończyć i myślę, że nasz rząd przeorientuję całą tę filozofię – zapowiadał poseł Adam Abramowicz (PiS) – przewodniczący parlamentarnego Zespołu na rzecz wspierania Przedsiębiorczości i Patriotyzmu Ekonomicznego.

– Dla wszystkich inwestorów i krajowych i zagranicznych ważna jest stabilność i przewidywalność. Mamy taki pomysł w zespole i już o nim dialogujemy z Ministerstwem Finansów aby podatki PIT i CIT zreformować na podatek od przychodów. Jak rozmawiam z przedsiębiorcami to wzbudza to wielki entuzjazm bo to jest proste, bo nie trzeba się zajmować pod koniec roku tym jaki samochód kupić albo dywan do gabinetu, tylko zajmować się biznesem. Zapłacić państwu to co należy i nie gromadzić papierów. Jak będziemy podążać w tym kierunku to od razu jest to sposób na ściągniecie inwestora – dodawał.

Poseł zaznaczył też, że ulgi dla inwestorów zagranicznych będą możliwe tylko jeśli ci podzielą się technologią. Taką taktykę bardzo konsekwentnie stosowała pół wieku temu Korea Południowa.

– Nawet rozwój energetyki jądrowej polegał na tym, że Koreańczycy najpierw kupowali budowane pod klucz elektrownie ze Stanów Zjednoczonych, Kanady i Francji, a potem kolejne projekty były z jak największym udziałem koreańskich podmiotów. Doprowadziło to do tego, że rozwinęli swoją technologię opartą na amerykańskiej i teraz mogą ją eksportować. Zupełnie jak z samochodami i innymi produktami: kupowali żeby rozłożyć je na części, a potem zrobić po swojemu i sprzedawać – mówiła dr hab. Marta Kightley z SGH.

Wszyscy paneliści zgodzili się jednak, że model koreański jest nie do powtórzenia w Polsce. Był on bowiem realizowany pół wieku temu przez dyktaturę i polegał na gromadzeniu krajowych oszczędności kosztem poziomu życia społeczeństwa (niskie płace, wytwarzanie tylko podstawowych dóbr na rynek wewnętrzny). Przy otwartych granicach Unii Europejskiej i społeczeństwie o innej mentalności taki eksperyment byłby niemożliwy.

– Korei chodziło przede wszystkim o pozyskanie technologii, nam od początku lat 90. o zagospodarowanie bezrobocia. Takie były motywy przyjmowania inwestycji zagranicznych – zauważył Tomasz Kasprowicz z inicjatywy New Europe 100.

– Ktoś powiedział, że główne drogi były trzy: środkowoeuropejska czyli sprzedać wszystko zachodnim korporacjom, ukraińska czyli ukraść wszystko z kolegami i środkoazjatycka czyli ukraść wszystko z rodziną – żartował Kasprowicz.

– Jakie były efekty widzimy. Ukraina, która była bogatsza od Polski jest teraz dużo, dużo biedniejsza, a Rosja dopiero zaczyna się do polskiego poziomu zbliżać. Polityka, która została u nas przyjęta w czasie transformacji biorąc pod uwagę skalę porównawczą wydaje się trafiona, a w każdym razie nie znamy lepszej alternatywy – podsumował Tomasz Kasprowicz.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test