Badanie jądra ciemności

19.08.2018
Ekspansja kredytowa, a więc rosnąca finansjeryzacja gospodarki, prowadzi do powstawania kryzysów. Ale co, lub kto, napędza tę machinę? Na to pytanie próbuje odpowiedzieć prof. Jan Toporowski w zachwycającej erudycją książce „Kredyt i kryzys”.


Prof. Jan Toporowski to brytyjski ekonomista polskiego pochodzenia. Od czasu do czasu wydaje książkę, o której jest niezwykle głośno w świecie ekonomii. Tak było chociażby z pozycją „Dlaczego gospodarka światowa potrzebuje krachu” (2012). Teraz naukowiec współpracujący z Uniwersytetem Londyńskim i Uniwersytetem Amsterdamskim po raz kolejny zmusza do głębszego namysłu publikując „Kredyt i kryzys. Od Marksa do Minsky’ego” (Instytut Wydawniczy Książka i Prasa, Warszawa 2017).

Toporowski podejmuje próbę spojrzenia przez stare okulary – przez pryzmat myśli Karola Marksa, Johna M. Keynesa, Irvinga Fishera, Michała Kaleckiego czy Hymana Minksy’ego – na fascynujące związki ekspansji kredytowej, rynku kapitałowego i stóp procentowych z pojawianiem się kryzysów finansowych. Wczytując się i w znane, i w zapomniane książki i artykuły dawno nieżyjących już ekonomistów, próbuje trafić do samego źródła krachów i recesji.

Naukowiec znany z promowania myśli Michała Kaleckiego nie idzie na łatwiznę, nie ogranicza się do wertowania dzieł podpisanych znanymi nazwiskami. Na potrzeby swojej publikacji wydobywa z najciemniejszych i najbardziej zakurzonych zakątków bibliotek publikacje takich ekonomistów, jak na przykład Ralph Hawtrey, który przez chwilę, pod koniec lat 20. XX wieku, cieszył się większą estymą niż John M. Keynes. Jego teoria pieniądza nie wytrzymała próby czasu, ale – jak wskazuje Toporowski – Hawtrey antycypował zasadę rosnącego ryzyka Kaleckiego (która mówi o tym, że rosnąca podaż kredytu nie prowadzi do zwiększenia inwestycji, bo te są uzależnione tak naprawdę od wielkości oszczędności firm).

Również wielbiciele polskiej myśli ekonomicznej znajdą w książce Toporowskiego niezwykły smaczek. Jest nim postać Marka Breita, niezwykle zdolnego ekonomisty pochodzenia żydowskiego. Jego kariera trwała krótko (zginął podczas II wojny światowej), i była burzliwa w sensie intelektualnym. Breit najpierw zasłynął w środowisku ekonomistów z krytyki poglądów Josepha Schumpetera na cykl koniunkturalny z pozycji austriackiej szkoły ekonomii, by już w kilka lat później przejść do obozu neokeynesistów. Breit pracując z Kaleckim doszedł do wniosku, że płynność bilansów przedsiębiorstw jest kluczem do inwestycji w kapitał trwały, których dynamika z kolei odpowiada za cykle koniunkturalne.

Zresztą prof. Toporowski nie ukrywa już we wstępie do książki, że chce dzięki tej publikacji poszerzyć menu polskich studentów i badaczy ekonomii o krajowe dania. „Z racji położenia kraju na styku wielu spośród najważniejszych krzyżujących się prądów w myśleniu o gospodarce, polska teoria ekonomii może poszczycić się bogatą tradycją. Zbyt wiele jej wkładu w dorobek dyscypliny pada jednak ofiarą ograniczeń wynikających z panującej w Polsce atmosfery akademickiego konserwatyzmu i ograniczonego zrozumienia bogactwa rozważań o pieniądzu” – pisze Toporowski. To prawdopodobnie dlatego omówienie myśli Kaleckiego i Breita zajmuje co najmniej połowę treści „Kredytu i kryzysu”.

W książce jest sporo także o giełdzie i jej roli w tworzeniu się cykli koniunkturalnych. Większość przybliżanych przez prof. Toporowskiego ekonomistów nie miała zbyt dobrego zdania o roli rynku kapitałowego. Wskazywali oni, że – wbrew oczekiwaniom, jakie z nim są wiązane – nie jest on de facto sprawnym narzędziem finansowania rozwoju przedsiębiorstw, a staje się miejscem starcia spekulantów. Staje się areną, na której spotykają się chciwi, by „przeciągać linę”. W tym kontekście „wynaturzania się” rynku giełdowego Toporowski przypomina teorię kursów akcji Keynesa określaną mianem „konkursu piękności”, która mówi o tym, że „spekulanci kupują i sprzedają akcje w zależności od tego, jak w ich mniemaniu inni spekulanci […] będą przeciętnie oceniać akcje w przyszłości” – jak pisze Toporowski. I cytuje Keynesa: „Można by porównać zawodowe inwestycje do konkursów piękności. […] Każdy wybiera nie te twarze, które jemu wydają się najładniejsze, ale te, które przypuszczalnie przypadną do gustu innym uczestnikom konkursu. […] Inwestowanie polega na dociekaniu co się przeciętnie uważa za przeciętną opinię ogółu”. Skoro inwestowanie w wartość fundamentalną przedsiębiorstw przegrywa ze spekulacją, nie może być dobrze.

Prof. Toporowski generalnie zgadza się z twierdzeniem, że stopa procentowa nie determinuje poziomu inwestycji w gospodarce, a więc i cyklu koniunkturalnego. Nie podoba mu się fakt, że – jak sam pisze – „w erze finansów finanse finansują głównie finanse”. Poza tym zwraca uwagę, że np. w całej dyskusji o kryzysie z lat 2007-2009 niemal nikt nie podniósł kwestii roli spadku prywatnych inwestycji.

„Kredyt i kryzys” to publikacja, która jest dowodem na wielką wiedzę i erudycję autora. Traktując o jednej z najbardziej fascynujących, ale i najtrudniejszych kwestii dręczących współczesną ekonomię –zależności ekspansji kredytowej i cyklu koniunkturalnego – nie może być łatwa do przełknięcia. Jest to książka wymagająca od czytelnika i wiedzy, i skupienia. Zarówno wtedy, gdy autor przybliża poglądy Keynesa, jak i wtedy, gdy za pomocą równań prezentuje teorię niestabilności finansowej Kaleckiego-Steindla.

Aby przeczytać ją ze zrozumieniem, potrzeba też sporo czasu, ale naprawdę warto go poświęcić – jeśli ktoś fascynuje się myślą ekonomiczną, jest to lektura obowiązkowa.

 


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły