Bajecznie bogata Azja

23.11.2018
W filmie „Bajecznie bogaci Azjaci" (opartym na powieści Kevina Kwana z 2013 roku), który okazał się niespodziewanym przebojem kinowym, pani profesor ekonomii z Uniwersytetu w Nowym Jorku (Rachel) podróżuje ze swoim chłopakiem do Singapuru, aby poznać jego rodzinę.

Kenneth Rogoff (PS)


Na miejscu dowiaduje się, że jej wybranek (Nick) jest dziedzicem jednego z największych majątków w Azji, a także, że jego matka nie chce dopuścić, aby syn poślubił zwykłą dziewczynę, nawet jeśli jest ona Amerykanką azjatyckiego pochodzenia.

Opisywany film wywołał spore zamieszanie, częściowo ze względu na (świetną) obsadę, składającą się w całości z Azjatów (co jest wielką rzadkością), a po części dlatego, że przypomina wcześniejsze sukcesy wielkich komedii romantycznych. Być może nawet skończy się to długo oczekiwanym Oskarem dla Michelle Yeoh (znanej z filmu „Przyczajony tygrys, ukryty smok”), która gra tutaj surową, ale kochającą matkę.

Jednak gwiazdą filmu jest także Singapur, który pozostaje dla większości mieszkańców Zachodu miejscem całkowicie nieznanym. Dla niektórych prawdziwym szokiem przy oglądaniu filmu będzie po prostu to, jak bajecznie bogate stały się niektóre części Azji.

Aby zrozumieć, jak błyskawicznie rozwinęło się miasto-państwo Singapur, wystarczy porównać błyszczącą metropolię pokazaną w „Bajecznie bogatych Azjatach” z wypełnioną drewnianymi chatkami rybacką wioską przedstawioną w klasycznej komedii „Droga do Singapuru” z 1940 roku, z udziałem Binga Crosby’ego, Dorothy Lamour i Boba Hope’a. Dzięki temu porównaniu łatwiej jest zrozumieć, w jaki sposób członkowie fikcyjnej rodziny Youngów zdobyli oszałamiającą fortunę jako jedni z pierwszych inwestorów działających na lokalnym rynku nieruchomości. Przy rocznej produkcji wynoszącej w 2017 roku około 325 miliardów dolarów i 5,6 mln mieszkańców, Singapur posiada obecnie pozycję ekonomiczną równą Danii (choć jego populacja jest bardziej zróżnicowana).

Aby zrozumieć, jak błyskawicznie rozwinęło się miasto-państwo Singapur, wystarczy porównać błyszczącą metropolię pokazaną w „Bajecznie bogatych Azjatach” z wypełnioną drewnianymi chatkami rybacką wioską przedstawioną w klasycznej komedii „Droga do Singapuru” z 1940 roku.

Jest to bardzo pochlebne porównanie, biorąc pod uwagę fakt, że Dania zazwyczaj plasuje się na szczycie albo w pobliżu szczytu w różnych globalnych badaniach jakości życia. Singapur nie praktykuje tak agresywnej redystrybucji dochodów jak Dania, a zamiast tego utrzymuje niższe podatki i kieruje transfery głównie do osób o niskich dochodach. Niemniej wszyscy obywatele tego państwa mają dostęp do wysokiej jakości opieki zdrowotnej i szkolnictwa, a wielu z nich kwalifikuje się również do otrzymania wysoko dotowanych mieszkań. W filmie „Bajecznie bogaci Azjaci” jako synonim ubóstwa przedstawiana jest (w pomysłowy i zabawny sposób) konieczność udania się w daleką podróż lotniczą w klasie ekonomicznej zamiast pierwszej klasy.

Chociaż Amerykanie pochodzenia azjatyckiego odebrali film jako istotny punkt zwrotny dla azjatyckich aktorów w hollywoodzkich produkcjach głównego nurtu, stał się on zarazem przedmiotem gorących dyskusji w samym Singapurze. Chociaż wielu mieszkańców Singapuru cieszy się, że „CRA” (jak nazywany jest film w lokalnym języku Singlish) może wywołać lokalny boom turystyczny, pojawia się także wiele głosów krytycznych. Jednym z krytykowanych elementów jest fakt, że bohaterowie filmu nie używają więcej zwrotów w języku Singlish. Kolejna skarga dotyczy faktu, że żyjące w Singapurze duże społeczności Hindusów i Malajów są w filmie zupełnie niewidoczne. Przede wszystkim jednak, pojawiła się populistyczna reakcja na przedstawione w filmie ogromne bogactwo rodziny Youngów. W rezultacie niektórzy zastanawiają się, dlaczego w Singapurze nie obowiązują żadne podatki od zysków kapitałowych ani podatki od spadków. Dlaczego Nick miałby odziedziczyć tak ogromną ilość pieniędzy?

Te negatywne reakcje są jednak słabsze, niż mogliby się spodziewać Amerykanie lub Europejczycy. Jest tak być może dlatego, że klasa średnia dość dobrze radzi sobie w unikalnym systemie istniejącym w Singapurze, który jest zdecydowanie gospodarką rynkową, ale zarazem taką, w której rząd odgrywa dużą rolę w długoterminowym planowaniu i inwestycjach.

Można by cynicznie powiedzieć, że reakcja byłaby pewnie znacznie bardziej widoczna, gdyby krajowe media cieszyły się większą wolnością. Z pewnością jednak spowolnienie tempa wzrostu gospodarczego, zwłaszcza tam, gdzie wpływa ono na poziom dochodów klasy średniej, było głównym czynnikiem wzrostu popularności populizmu w Europie i Stanach Zjednoczonych, wzmocnionym niewątpliwie przez kryzys finansowy. Mimo że tempo wzrostu w Singapurze również spadło, wciąż wygląda ono korzystnie w porównaniu z Europą. Władze monetarne Singapuru prognozują, że tempo wzrostu gospodarczego przekroczy w 2018 roku 3 proc. i będzie takie samo, jak tempo wzrostu w Stanach Zjednoczonych, będące obecnie przedmiotem zazdrości wielu zaawansowanych gospodarek.

Chiny: Trzecia rewolucja – technologiczna

Sukces Singapuru jest jeszcze bardziej wyjątkowy, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że geograficzna bliskość równika jest zwykle związana ze słabym wzrostem i ubóstwem. Tymczasem Singapur położony jest praktycznie przy samym równiku (w jednej, niezbyt wiarygodnej scenie w filmie, Nick i Rachel przywożeni są z lotniska w dżipie z otwartym dachem). Ekonomiści badający uwarunkowania wzrostu gospodarczego zażarcie spierają się na konferencjach, czy dla wzrostu ważniejsze są „instytucje” czy „kultura”. Sukces Singapuru, który odziedziczył instytucje angielskie i elementy kultury chińskiej, obie strony starają się tłumaczyć wpływem promowanego przez siebie czynnika.

Można mieć nadzieję, że Azja stanie się teraz w większym stopniu częścią kultury hollywoodzkiej i w większej liczbie filmów oglądać będziemy azjatyckie lokalizacje i aktorów z Azji. Film „Bajecznie bogaci Azjaci”, wyprodukowany za jedyne 30 milionów dolarów (w porównaniu do ponad 300 milionów dolarów, które Disney wydał na „Avengers: Wojna bez granic”), zarobił na całym świecie już ponad 200 milionów dolarów.

Jest to imponujące osiągnięcie w odniesieniu do każdego filmu, ale szczególnie takiego, który zaczyna się od lekcji na temat teorii gier. W pierwszej scenie Rachel wykorzystuje grę w pokera, aby przedstawić omawianą koncepcję siedzącej w skupieniu dużej grupie studentów i dać nauczkę swojemu asystentowi dydaktycznemu. Oczywiście na większości kursów dotyczących teorii gier zamiast grania w gry studenci muszą raczej przyswoić dużą ilość wiedzy matematycznej na temat relacji strategicznych. Ale one także mogą być dobrą zabawą. Profesor Avinash Dixit z Uniwersytetu Princeton słynie z tego, że do zilustrowania kluczowych koncepcji wykorzystuje sceny z filmów takich, jak „Doktor Strangelove”.

Być może teraz Hollywood wykorzysta filmy takie jak „Bajecznie bogaci Azjaci”, aby przedstawić kluczową wiedzę na temat regionu, w którym dokonał się największy sukces gospodarczy na przestrzeni kilku ostatnich dziesięcioleci. Na ten temat można z pewnością opowiedzieć jeszcze wiele innych historii.

Kenneth Rogoff, były główny ekonomista Międzynarodowego Funduszu Walutowego, jest profesorem ekonomii i polityki publicznej na Uniwersytecie Harvarda.

© Project Syndicate, 2018

www.project-syndicate.org

 


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły