Ani oszczędzać, ani żyć na kredyt

W ślad za kolejną decyzją RPP pogarsza się sytuacja oszczędzających, polepsza pożyczkobiorców. Zarobek na depozytach jeszcze spadł, za to kredyty staniały. W dodatku klienci-dłużnicy jednocząc siły wygrywają procesy z bankami. Sąd przyznał rację „Nabitym w mBank”. Na rynku płatności mobilnych rośnie konkurencja, bo banki planują stworzenie własnego systemu.
Ani oszczędzać, ani żyć na kredyt

(CC By Images of money)

RPP na początku lipca po raz kolejny obniżyła stopy procentowe, więc banki zareagowały redukcją stawek oprocentowania depozytów. W lipcu spadło ono średnio o 0,15-0,22 punktu procentowego – wyliczyli analitycy Open Finance. Teraz przeciętne stawki dla depozytów kwartalnych i rocznych to już zaledwie 2,5 proc. Zarobek na lokacie półrocznej może być jeszcze niższy – 2,48 proc. Jedynie lokaty dwuletnie oferują klientom nieco większą korzyść, bo 2,7 proc. w skali roku.

Jak oszczędzać, to z funduszem

Niektóre banki jak Santander Consumer, czy Getin są w przypadku 24-miesięcznych depozytów gotowe zapłacić nawet ponad 4 proc. W dwuletniej perspektywie nie da się wykluczyć, że stopy zaczną ponownie rosnąć, banki starają się więc zapewnić sobie teraz tanie źródło finansowania na długi czas.

W przypadku lokat na krótsze terminy oczywiście wciąż zdarzają się oferty powyżej 5 proc., ale mocno obwarowane dodatkowymi warunkami. Stawki tradycyjnych lokat są zdecydowanie niższe. Szczęściem dla klientów banków można się spodziewać, że to już koniec takich obniżek. Rynek nie spodziewa się następnych redukcji stóp NBP, a trzymiesięczny WIBOR jest na rekordowo niskim poziomie 2,7 proc.

Jednak na bardziej atrakcyjne stawki oprocentowania lokat trzeba będzie długo poczekać, więc alternatywą dla oszczędzających stają się fundusze. Bankowe grupy kapitałowe wspierają ten kierunek przepływu oszczędności organizując różnego rodzaju promocje. CDM Pekao internetowym klientom redukuje na okres wakacji opłatę transakcyjną o 25 proc. W Deutsche Banku w każdy weekend można dostać 50 proc. zniżki przy internetowych operacjach. Z kolei mBank, który i tak sprzedaje jednostki bez opłat, zwraca 1 proc. środków zainwestowanych w wybrane fundusze. Do tego dochodzą jeszcze promocje lokat z funduszami, gdzie przy zakupie jednostek uczestnictwa można założyć lokatę z ponadprzeciętnym oprocentowaniem. BGŻOptima i w Meritum Bank kuszą depozytami na 6 proc.

Życie na kredyt nadal nie kusi

Spadki stóp procentowych sprzyjają za to kredytobiorcom, a szczególnie posiadaczom złotowych kredytów hipotecznych, których oprocentowanie jest najczęściej bezpośrednio powiązane ze stawką WIBOR3M. Oznacza to znaczną redukcję wysokości comiesięcznych rat kredytowych. Ma to znaczenie również dla nowych kredytobiorców, choć trzeba zauważyć, że banki są dość ostrożne w łagodzeniu warunków zdolności kredytowej. Nic dziwnego, bo przecież w perspektywie kilku lat, wraz z powrotem podwyżek stóp, kredytobiorcy będą musieli płacić dużo wyższe raty.

Banki przestały wykorzystywać obniżki stóp procentowych do podnoszenia marży na kredytach złotowych. Z danych dostarczonych przez Dom Kredytowy Notus wynika, że marża przeciętnego kredytu w złotych (250 tys. zł, LTV=80 proc., podstawowy crosselling) od kilku miesięcy waha się graniach 1,56-1,58 p.p.

Coraz bardziej interesująca staje się sytuacja posiadaczy kredytów we frankach szwajcarskich. Po pierwsze, zbiorowe procesy klientów przeciw bankom okazują się być dość skutecznym narzędziem. Sąd wydał wyrok na ich korzyść w sprawie przeciwko BRE Bankowi, dotyczącej zmiany oprocentowania kredytów walutowych decyzją zarządu. Taka możliwość, wykorzystywana przez bank, nie pozwoliła jego klientom skorzystać z ulgi jaką dawały obniżki stóp procentowych w Szwajcarii. Sprawa oczywiście szybko się nie skończy, bo BRE będzie się od orzeczenia odwoływał, ale mamy już swoisty precedens, który może zmienić podejście klientów w negocjacjach z bankami.

Po drugie, kredyty walutowe i udzielające ich banki z południa Europy znalazły się pod obstrzałem klientów, polityków i sądów z kilku krajów. Chorwacki sąd uznał, że banki przyznając kredyty we frankach wprowadzały klientów w błąd i muszą teraz przewalutować je z powrotem na lokalną walutę, a oprocentowanie ma być przywrócone do poziomu z dnia zawarcia umowy. Ten wyrok już zaczął się odbijać echem w innych krajach regionu, bo jeden z banków z Bośni i Hercegowiny zawczasu rozpoczął rozmowy z niezadowolonymi posiadaczami kredytów we frankach.

To kolejne kroki po węgierskiej politycznej interwencji, która dała możliwość spłaty walutowego zadłużenia po narzuconym, korzystnym dla dłużników kursie. Polscy klienci są teraz w lepszej sytuacji, ale nie da się wykluczyć, że gdyby złoty mocno się osłabił również oni zaczęliby batalię z bankami. Z kolei niektórzy politycy przy najbliższych wyborach mogą używać tego tematu w walce o głosy.

Po kilku latach stagnacji poprawia się sytuacja na rynku kredytów konsumpcyjnych. Z kwartalnej ankiety przeprowadzanej przez NBP wśród banków wynika, że złagodziły one kryteria udzielania pożyczek. Oferują wyższą kwotę, obniżają marże, wydłużają okres kredytowania. To oczywiście ma związek z nową Rekomendacją T, która daje możliwość stosowania uproszczonych procedur przy badaniu zdolności kredytowej i podejmowaniu decyzji o przyznaniu pożyczki. Może się więc okazać, że rynek ten wreszcie ożyje, choć wciąż barierą może być nastawienie kredytobiorców. Odbudowanie optymizmu konsumentów zajmuje zdecydowanie więcej czasu niż potrzeba na poprawę makroekonomicznych wskaźników.

W kartach ostra gra

Gorąca atmosfera panuje na rynku kart bankowych, bo dyskusja o wysokości opłaty interchange zatacza coraz szersze kręgi. Sprawą zajmują się teraz ustawodawcy. Komisja Finansów Publicznych debatowała na początku lipca nad zmianami w ustawie o usługach płatniczych. Przyjęty został projekt ustalający wysokość opłaty na 0,5 proc. Wcześniejsze próby porozumienia w kwestii obniżki stawek nie dały oczekiwanych efektów, więc doczekaliśmy się interwencji ze strony państwa.

Co więcej, nowe przepisy dotyczące usług płatniczych zaproponowała również Komisja Europejska, która planuje obniżenie maksymalnych stawek interchange do 0,2 proc. dla kart debetowych i 0,3 proc. dla kredytowych. Obniżka tej opłaty może być pozytywnym impulsem do rozwoju sieci terminali płatniczych, bo część przedsiębiorców nie decydowała się na ich instalację właśnie z powodu wysokich kosztów.

Oczywiście powodów do zadowolenia nie mają organizacje Visa i MasterCard, zwłaszcza że stawki interchange to nie jedyny ich problem. Banki coraz mocniej nadeptują tym organizacjom na odcisk tworząc alternatywne systemy płatności. Sześć polskich banków: PKO BP, BZ WBK, ING, Millennium, mBank i Alior Bank tworzą własny system płatności mobilnych, oparty na rozwiązaniu wykreowanym przez pierwszy z nich, czyli telefon wyposażony w specjalną aplikację. Tak szeroko zakrojone porozumienie może stworzyć poważną konkurencję dla Visy i MasterCard i na pewno wytworzy napięcie pomiędzy nimi i bankami.

Pojawia się też pytanie o przyszłość płatności NFC w Polsce, czyli tych będących mariażem zbliżeniowej karty płatniczej z telefoniczną kartą SIM. Jedno jest pewne – wszystkie te ruchy prowadzą do rozwoju płatności z użyciem telefonu komórkowego, które w najbliższych latach mają szansę zagrozić plastikowym pieniądzom.

Warto wspomnieć o jeszcze jednej innowacji. PKO BP zaoferował konto dla dzieci poniżej 13 roku życia. Wygląda na to, że walka o klientów zacznie się na jeszcze wcześniejszym etapie niż dotychczas. Oferta banku to wyjście poza wiekową granicę ograniczonej zdolności do czynności prawnej. Barierę udało się łatwo obejść, bo dziecko jest posiadaczem rachunku, ale to rodzic dysponuje środkami w jego imieniu. Młody użytkownik może zarządzać swoimi oszczędnościami, wykonywać przelewy na zdefiniowane i zatwierdzone przez rodzica rachunki, a do tego dochodzi cała masa materiałów edukacyjnych, z których może korzystać.

Pomysł wydaje się trafiony, bo współczesne dzieci w błyskawicznym tempie odnajdują się w świecie Internetu i elektroniki, więc czekanie z założeniem rachunku do 13 lat wydaje się stratą czasu. Jeśli więc rozwiązanie PKO BP się sprawdzi, to zapewne kolejne banki zdecydują się na oferowanie rachunków dla małolatów.

OF

(CC By Images of money)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Polskie banki dobrze przygotowane na skutki pandemii

Kategoria: Rynki kapitałowe
Obecny kryzys jest kryzysem sfery realnej gospodarki, który może, ale nie musi, przeistoczyć się w kryzys bankowy. Na szczęście w obecny kryzys polskie banki wchodzą dobrze przygotowane, z wysokimi buforami na kapitale, w ciężar których można absorbować straty – mówi prof. Marcin Liberadzki z Kolegium Zarządzania i Finansów Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.
Polskie banki dobrze przygotowane na skutki pandemii

Po kryzysie płatności się zmienią

Kategoria: Trendy gospodarcze
Zamknięcie większości gospodarek z powodu pandemii znajduje odzwierciedlenie w zmianach wielkości i struktury światowych płatności oraz przyśpiesza ich digitalizację. Podmioty finansowe czeka zmiana strategii, a płatności staną się niewidzialne.
Po kryzysie płatności się zmienią

Ukraina – wschodzący rynek płatności elektronicznych

Kategoria: Analizy
W ciągu ostatnich pięciu lat Ukraina przeszła prawdziwą rewolucję na rynku płatności elektronicznych – ich liczba wzrosła kilkukrotnie. Równolegle rosła liczba obecnych na rynku systemów płatniczych. Nie obyło się jednak bez kłopotów.
Ukraina – wschodzący rynek płatności elektronicznych