Banki coraz agresywniej stawiają na depozyty

28.11.2011
Obawy o brak dostępu do tańszego kapitału z zagranicy i zapowiedź przez nowy rząd rychłej likwidacji lokat antypodatkowych zachęca większość banków do wzmacniania własnej bazy depozytowej. W listopadzie banki postawiły akcent głównie na ofertę lokat i kont oszczędnościowych.

(CC BY-NC s_falkow)


Atmosfera na rynku międzybankowym wciąż się pogarsza, a stopy rynkowe nadal pną się do góry. W ciągu miesiąca WIBOR3M wzrósł z 4,87 proc. na 4,96 proc. Skoro rośnie koszt pieniądza na rynku międzybankowym, to banki są chętne płacić coraz więcej za depozyty zbierane od klientów. Stawki najlepszych lokat na krótkie terminy, czyli na 2 lub 3 miesiące, sięgają 8-9 proc.

W gronie instytucji oferujących najwyższe oprocentowanie niezmiennie królują małe i mniej znane banki, czyli Meritum Bank, FM Bank, Neobank czy Idea Bank. Grupa Getin Nobel Bank o depozyty walczy również ostro za pośrednictwem internetowego ramienia Getinu. Do rozgrywki włączył się również ostatnio Volkswagen Bank Direct.

Spektakularnym wydarzeniem na rynku depozytów jest jednak pojawienie się nowego internetowego gracza, a mianowicie BGŻ Optimy. To bank, który ogłasza się jako instytucja specjalizująca się w oszczędzaniu. I na starcie zaoferowała swoim klientom atrakcyjne możliwości oszczędzania. Szczególnie jeśli chodzi o jednodniową lokatę z dzienną kapitalizacją, która daje możliwość zarobienia 6,48 proc. bez podatku, co odpowiada tradycyjnej lokacie na 8 proc. Do tego dochodzi konto oszczędnościowe z oprocentowaniem 4,6 proc. w skali roku. Oferta standardowych depozytów na różne okresy ma zaś oprocentowanie od 5,1 do 5,3 proc.

Nowa instytucja podgrzała tylko temperaturę na rynku depozytów, przeciągając część środków z innych banków. Klienci mogą więc przebierać w promocyjnych ofertach depozytów, i to nie tylko wśród nowych instytucji, czy tych o mniej znanej marce. Również duże banki starają się pozyskać depozyty klientów.  Kredyt Bank w ramach promocji oferuje od 5 do 6,1 proc. na koncie oszczędnościowym.

Krok dalej poszedł Bank Millennium, który za środki na koncie oszczędnościowym gotowy jest zapłacić 7 proc. Dotyczy to tylko nowych środków wpłacanych do banku.  Podwyżkę oprocentowania zafundował swoim klientom również ING Bank, gdzie np. oprocentowanie internetowej lokaty skoczyło z 4,5 na 5 proc. Oprocentowanie depozytów podniósł również Polbank, który w przypadku lokaty na 5 miesięcy płaci 7,3 proc., choć również dotyczy to wyłącznie nowych środków.

Większość lokat o atrakcyjnym oprocentowaniu bazuje na mechanizmie dziennej kapitalizacji odsetek, umożliwiającej unikanie podatku od zysków kapitałowych.  Coraz bliżej jest jednak zamknięcia tej furtki w przepisach podatkowych. Na pierwszym posiedzeniu nowego rządu zajęto się projektem ustawy okołobudżetowej, gdzie znajdziemy zapis o zmianach w ordynacji podatkowej. Odsetki mają być zaokrąglane do pełnego gorsza, a nie do złotego, co położy kres lokatom antypodatkowym już na wiosnę 2012 roku.

Banki wykorzystują więc ostatnie chwile oferowania wysokich odsetek kosztem fiskusa. Przy okazji wprowadziły nowe rozwiązania, które pomagają zmaksymalizować zyski z lokat antybelkowych. Część z nich proponuje lokaty z wysokim oprocentowaniem obowiązującym do końca lutego, a po tym terminie spada ono w okolice zera. Chodzi o to, by odsetki zostały naliczone i wypłacone jeszcze przed wejściem w życie niekorzystnych przepisów.

Inne banki obiecują gwarancję oprocentowania, czyli że w przypadku likwidacji dziennej kapitalizacji same podniosą oprocentowanie, tak by ich klient nie stracił. Widać więc, że część instytucji robi, co może by zebrać jak największą kwotę depozytów. Może to oznaczać przygotowanie się na falę kolejnych problemów na rynku międzybankowym związanych z kłopotami gospodarczymi. Zaostrzenie się kryzysu może skutkować tym, że polskie banki zostaną odcięte od źródeł finansowania swych właścicieli. Jednocześnie spadek wzajemnego zaufania instytucji finansowych utrudni korzystanie z pożyczek międzybankowych, więc jedynym rozwiązaniem będą depozyty klientów.

W listopadzie powoli zaczyna rozkręcać się przedświąteczne szaleństwo zakupowe, na którym zazwyczaj starają się skorzystać banki. W tym roku jest podobnie, bo kilka instytucji wprowadziło już do swojej oferty świąteczne pożyczki. ING Bank zachęca do kredytu gotówkowego książką i audiobookiem z bajkami. Z kolei BPH obdarowuje amatorów promocyjnej pożyczki maskotką renifera albo opakowaniem czekoladek.

Trudno więc powiedzieć, by banki były dla klientów hojne. Bardziej wygląda to na próbę wykorzystania marketingowego efektu świąt, ale jak najniższym kosztem.  Kredyt na święta znajdziemy też w Kredyt Banku, który daje kolejny przykład marketingowej zagrywki. Jak do tej pory banki raczej nie promowały kredytów gotówkowych używając marży, ale chwaliły się niskim oprocentowaniem. Użycie w reklamach marży daje możliwość kuszenia cyfrą 4,9 proc. Zważywszy na przyzwyczajenia klientów, można przypuszczać, że wielu z nich weźmie to za oprocentowanie.

Co więcej tę niską marżę dostaną wyłącznie klienci, którzy zdecydują się na wykupienie ubezpieczenia i wzięcie karty kredytowej. Dla pozostałych będzie ona o dwa punkty wyższa. Standardową ofertę kredytu gotówkowego, ale w świątecznym opakowaniu znajdziemy jeszcze w Alior Banku i w Banku Pekao. W ubiegłym roku, mimo aktywnej promocji świątecznych kredytów, zadłużenie z ich tytułu specjalnie się nie zwiększyło. Można się spodziewać, że w tym roku będzie podobnie, bo polityka kredytowa w bankach nie zmieniła się od tego czasu na korzyść klientów.

Polskie banki nie koncentrują się jednak wyłącznie na bieżącej sytuacji na rynku depozytów, czy kredytów. W listopadzie pojawiły się kolejne innowacje i zapowiedzi następnych. MultiBank i mBank wraz z Visą przeprowadzają pilotaż płatności NFC dla posiadaczy iPhone’ów. Część klientów korzystających z tych aparatów będzie mogła płacić nimi, tak jak kartą zbliżeniową. Jeśli tego typu rozwiązania się przyjmą, to w niedalekiej przyszłości telefony zastąpią karty płatnicze. Na pewno komórki będą jednak stawać się coraz ważniejszym kanałem kontaktu z bankiem.

Większość polskich banków w ostatnich miesiącach dynamicznie rozwija bankowość mobilną. I na nią między innymi chce postawić Alior Bank, który w przyszłym roku wystartuje z nowym projektem pod nazwą Alior Sync. Ma to być bank internetowy nowej generacji, uwzględniający nowe trendy w rozwoju Internetu i usług mobilnych. Zdaniem jego przedstawicieli dotychczasowa oferta bankowości internetowej nie jest w stanie za nimi nadążyć. Nowinki mają polegać np. na udostępnianiu wirtualnego oddziału banku w oparciu o wizualizację, technikę 3D, czy video-chaty z klientami.

Bank chce również aktywnie korzystać z serwisów społecznościowych. Zważywszy na to, że życie współczesnego człowieka coraz bardziej przenosi się do Internetu, a telefon komórkowy staje się przedłużeniem jego ręki, czy mózgu, to może się okazać, że Alior wyznaczy nowy trend na rynku polskiej bankowości.


Tagi


Artykuły powiązane