• Christine Lagarde

Żeby pomóc biednym, potrzeba ożywienia w krajach bogatych

03.01.2012
Symulacje MFW sugerują, że spadek globalnego tempa wzrostu o 1,5 pkt proc. przez oddziaływanie na handel i przepływy finansowe tylko w 2012 r. spowoduje braki w finansowaniu zewnętrznym na poziomie ok. 27 mld dol. Może to wpędzić w nędzę kolejne 23 mln ludzi, w większości w Afryce i Azji. Co mogą zrobić te kraje, żeby sobie pomóc – pisze Christine Lagarde, szefowa MFW.
Christine Lagarde, szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego.  (CC BY-NC-ND European Council)

Christine Lagarde, szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego. (CC BY-NC-ND European Council)

Christine Lagarde, szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego. (CC BY-NC-ND European Council)

Już trzeci raz w ciągu ostatnich pięciu lat najbiedniejszym krajom świata grozi kryzys, któremu nie zawiniły — spodziewane załamanie koniunktury, wywołane zaburzeniami finansowymi w najbardziej rozwiniętych gospodarkach świata. W latach 2007-2008 kraje o niskich dochodach przeżywały wstrząsy spowodowane cenami żywności i ropy, a zaraz potem rozpoczął się globalny kryzys finansowy. W 2012 roku czekają je być może jeszcze większe kłopoty. Z uwagi na występujące we współczesnym, zglobalizowanym świecie współzależności, ciężka sytuacja krajów ubogich będzie mieć niepożądane konsekwencje dla wszystkich państw — i bogatych, i biednych.

W szczycie globalnego kryzysu w 2009 r. kraje o niskich dochodach doświadczyły spowolnienia wzrostu, wywołanego przez spadek eksportu, mniejsze przekazy od pracujących za granicą oraz ograniczenie inwestycji zagranicznych. Miało to poważne skutki społeczne: Bank Światowy szacuje, że w końcu 2010 r. nędza dotknęła kolejne 64 mln ludzi.

Jednak mogłoby być jeszcze gorzej. Dzięki dużej poprawie polityki gospodarczej w poprzednim dziesięcioleciu kraje o niskich dochodach weszły w te kryzysy w sytuacji na tyle lepszej, że zniosły ich wstrząsy lepiej niż w przeszłości. Miały mniejszy deficyt, zarówno w budżecie, jak i w rozrachunkach bieżących, niższą inflację, większe rezerwy walutowe, były też —częściowo dzięki umorzeniom — mniej obciążone zadłużeniem.

W efekcie większość z tych państw była w stanie mimo mniejszych przychodów utrzymać a nawet zwiększyć wydatki i dopuścić do wzrostu deficytu budżetowego. Wsparło to wzrost gospodarczy, umożliwiając jednocześnie zwiększenie nakładów na mające żywotne znaczenie inwestycje i na programy społeczne, niezbędne dla złagodzenia trudności, jakie dotknęły najbiedniejszych. To spowolnienie trwało poza tym stosunkowo krótko, co po części wynikało z zapoczątkowanej w poprzedniej dekadzie większej otwartości krajów o niskich dochodach na handel ze światem.

Nadal są one jednak bardzo wrażliwe na ciosy. Wielu państwom nie starczyło czasu na przebudowę „buforów” polityki gospodarczej, które tak dobrze im się przysłużyły. W budżetowych arsenałach mają mniej amunicji, powiększyły się luki w bilansie rozrachunków bieżących, spadły rezerwy walutowe, a obciążenie długiem w niektórych krajach znacząco wzrosło. Co więcej, na skutek napięć budżetowych w krajach rozwiniętych pomoc zagraniczna może być przez pewien czas poważnie ograniczona. W tej sytuacji nie jest wcale pewne, czy kraje o niskich dochodach będą mieć dostęp do dodatkowego finansowania na preferencyjnych warunkach.

W efekcie kolejne globalne spowolnienie może uderzyć w nie naprawdę mocno. Symulacje Międzynarodowego Funduszu Walutowego sugerują, że spadek globalnego tempa wzrostu o 1,5 punktu procentowego poprzez oddziaływanie na handel i przepływy finansowe tylko w 2012 r. spowoduje wytworzenie się obliczanych na 27 mld dol. braków w finansowaniu zewnętrznym. Wpędziłoby to w nędzę kolejne 23 mln ludzi, w większości w Afryce subsaharyjskiej i w Azji.

Co mogą zrobić te kraje, żeby sobie pomóc? Pole do stymulacji budżetowej jest mniejsze, niż w 2009 r., ale kraje, które mają wystarczające możliwości budżetowe oraz dostęp do finansowania powinny utrzymywać poziom wydatków i chronić najistotniejsze programy wydatków społecznych i na infrastrukturę. Kraje o umiarkowanej inflacji mogłyby śmielej sobie poczynać w polityce pieniężnej i kursowej.

Czołowym priorytetem na rok 2012 r. i lata następne musi być tworzenie zwiększonej odporności na wstrząsy. Kraje o niskich dochodach powinny wzmocnić swoją bazę przychodów (żeby zmniejszyć zależność od finansowania zewnętrznego), a jednocześnie poprawić efektywność wydatków. Chodzi szczególnie o ulepszenie zasięgu i celów systemów zabezpieczenia społecznego w taki sposób, by w razie przedłużającego się spowolnienia globalnego jak najlepiej chroniły one najbiedniejszych. Liczne kraje, w tym Armenia, Burkina Faso, Sierra Leone, Ghana i Kenia podjęły już udane działania w tym kierunku, stosując uzależnione od dochodów programy bonów żywnościowych, zasiłki macierzyńskie i rodzinne, świadczone w szkołach usługi społeczne i preferencyjne programy transferów gotówkowych, nastawione na grupy najbardziej narażone na pogorszenie warunków, jak np. sieroty.

W dłuższym okresie kraje o niskich dochodach skorzystałyby na z dywersyfikacji gospodarki i unikaniu nadmiernego uzależnienia od paru produktów czy kilku partnerów handlowych. W krajach o bardziej zróżnicowanej gospodarce jest większe prawdopodobieństwo wystąpienia t. zw. wzrostu włączającego —czyli takiego, który powoduje powstanie większej liczby miejsc pracy i bardziej powszechny podział jego efektów. W celu pobudzenia długofalowych perspektyw wzrostu kraje o niskich dochodach będą także musiały sprostać ogromnym potrzebom w sferze infrastruktury, zwłaszcza w dziedzinie wytwarzania elektryczności i w transporcie.

Co możemy zrobić, żeby im pomóc? MFW gotów jest zapewnić doradztwo, wsparcie finansowe i pomoc techniczną. Nasze możliwości pożyczek preferencyjnych zwiększyliśmy do 2014 r. do 17 mld dol., podwajając jednocześnie kwotę, z jakiej mogą skorzystać poszczególne kraje. W 2012 r. obniżyliśmy także —do zera— oprocentowanie pożyczek preferencyjnych. Wprowadziliśmy większą elastyczność naszych instrumentów pożyczkowych, tak więc wsparcie finansowe może do naszych członków docierać szybciej, stwarzając im wystarczające szanse dokonania priorytetowych wydatków na wspieranie wzrostu i ochronę najbardziej zagrożonych mieszkańców.

Tak więc najlepszym sposobem, w jaki społeczność międzynarodowa może pomóc krajom o niskich dochodach jest —w ostatecznym rozrachunku — uporządkowanie przez kraje rozwinięte własnej gospodarki oraz wznowienie silnego i trwałego wzrostu w skali globalnej. Pomoże to zyskać pewność, że kraje o niskich dochodach pozostaną na ścieżce konsolidacji i powiększą swoje imponujące osiągnięcia z ubiegłej dekady.

Christine Lagarde jest dyrektorem zarządzającym Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

© Project Syndicate, 2011

www.project-syndicate.org


Tagi


Artykuły powiązane