Nie mamy szans, by być samodzielnym podmiotem sceny globalnej

13.01.2012
Interesuje nas na ogół to co dzieje się w Polsce, Europie i Stanach Zjednoczonych. Przestrzenie Indii i Chin leżą praktycznie poza naszą wyobraźnią. Podobnie, jak inni Europejczycy, a także Amerykanie, cierpimy na uwiąd myślenia strategicznego – uważa prof. Antoni Kukliński, współautor The Future of Regions – The Megaspaces of XXI Century.

Prof. Antoni Kukliński (Fot. Dolnośląska Fundacja Rozwoju Regionalnego)


Obserwator Finansnowy: Z pracy „The Future of Regions …”, której pan jest współautorem i współredaktorem, wynika, że życie gospodarcze świata będzie się koncentrować w sześciu megaprzestrzeniach  – Stanach Zjednoczonych, Europie, i Rosji, od dawna uznawanych za strażników porządku światowego, a także w Brazylii, Chinach i Indiach.

Antoni Kukliński: W pracy analizujemy sześć obszarów, które prawdopodobnie będą mieć największy wpływ na losy świata w XXI wieku, choć to nie musi być pełny obraz. W przyszłości mogą pojawić się inne megaprzestrzenie.

Czy mogą  nimi się stać zintegrowane państwa arabskie, Afryka subsaharyjska? A może Indonezja, licząca przecież ponad 240 mln mieszkańców?

W tym gronie niezwykle intrygująca jest przyszłość Afryki subsaharyjskiej, a mianowicie to, czy będzie się rozwijać autonomicznie i w przyszłości stanie się megaprzestrzenią, czy też będzie fragmentem przestrzeni chińskiej. Obserwujemy ofensywę gospodarczą Chin na kontynencie afrykańskim, a obecni na nim od dawna Europejczycy i Amerykanie są w defensywie. Należy przy tym dodać, że Chińczycy postępują makiawelicznie – zupełnie nie obchodzą ich demokracja, czy prawa człowieka. Nie próbują nawracać afrykańskich przywódców na swoją wiarę. Interesuje ich tylko biznes.

Szybki wzrost znaczenia Chin to jeden z najbardziej wnikliwie obserwowanych i analizowanych procesów we współczesnym świecie. Co przesądziło o dzisiejszej pozycji tego kraju?

Siłą Chin jest trójkąt – autokracja, technokracja i planowanie strategiczne. Chińczycy nie tworzą nowego rozdziału w historii demokracji. Oni piszą kolejny fragment historii gospodarki planowej. W Rosji ten eksperyment się nie udał, a w Chinach na razie wychodzi. To jest de facto gospodarka planowa uzupełniona o niektóre rozwiązania kapitalistyczne, które są jednak traktowane jedynie jako instrumenty służące realizacji planu.

W kontekście Chin interesującym zagadnieniem jest przyszłość języka chińskiego, jako ewentualnego języka światowego. Z jednej strony Instytut Konfucjusza intensywnie propaguje naukę chińskiego, ale z drugiej strony przedstawiciele elit Państwa Środka coraz powszechniej posługują się angielskim, także w domach. Dlatego uważam, że angielski może utrzymać pozycję najważniejszego języka gospodarki globalnej.

Mówiąc o perspektywach Chin warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną istotną rzecz. Dziś założenie o dalszym szybkim rozwoju tego państwa wydaje się być trafne, ale nie da się wykluczyć, że w dalszej przyszłości napięcia społeczne doprowadzą do pęknięcia, a wówczas ten tryumfalny marsz zostanie zahamowany.

Dla Polski z pewnością niezwykle istotna jest Rosja, która jest wymieniana wśród innych megaprzestrzeni.

Rosja wydaje się być najsłabszym ogniwem w analizowanym gronie. Bez wątpienia jest jednak nadal potęgą, mimo że wiele lat temu jej elity podjęły błędne decyzje strategiczne. Dwa pokolenia Rosjan pracowały na budowę gigantycznego arsenału militarnego, szykowanego na przyszłą Trzecią Wojnę Światową, do której na szczęście nie doszło. Ten arsenał dziś stwarza ogromne problemy techniczne i gospodarcze związane z jego rozbrojeniem, szczególnie dotyczy to ogromnych zasobów broni chemicznej.

Teraz Rosja stanęła przed ważnym wyborem strategicznym. Wydaje się, że władze tego kraju odczuwają schadenfreude z powodu osłabienia Stanów Zjednoczonych, ale to jest błędne rozumowanie. Jeżeli Europa i Ameryka przestaną się liczyć na światowej scenie Rosja zostanie sam na sam Chinami, a w tej konfrontacji byłaby bez szans. Gdyby rosyjskie władze wykorzystały nadarzającą się w tej chwili okazję i podjęły bliską współpracę z Europą i Ameryką, tworząc alians trzech megaprzestrzeni, to byłaby to licząca się przeciwwaga dla Chin. Rosjanie raz podjęli już błędną decyzję więc trudno dziś zawyrokować na jaki krok zdecydują się teraz.

Dzisiejsza rola mocarstwowa naszego wschodniego sąsiada ma trzy wymiary – militarny, kosmiczny, a po trzecie to ropa i gaz. Z tych względów nadal jest to siła specjalna, ale należy jednocześnie podkreślić, że ten kraj, nie decydując się na radykalne przekształcenie swojej gospodarki, zmarnował ostatnie dwadzieścia lat. W nadchodzącej przyszłości wiele będzie zależało od tego jak szybko będzie się rozwijała rosyjska klasa średnia. Na razie ten proces jest bardzo powolny. Kluczowym pytaniem jest to, czy elita Rosji będzie zainteresowana budowaniem dobrobytu własnego społeczeństwa, czy utrzymywaniem mitu światowego mocarstwa.

O ile w Polsce mówi się już dość dużo o Chinach, o tyle Indie wydają się być dla nas nadal tematem marginalnym. Jakie są główne atuty i wyzwania tego kraju?

Jego głównym atutem, choć brzmi to paradoksalnie, jest sytuacja demograficzna. Jeszcze kilka lat temu uznawano, że właściwa jest polityka Chin utrzymujących restrykcyjną kontrolę urodzeń. Indie się na to nie zdecydowały i wszystkim wydawało się, że popełniają błąd. Tymczasem właśnie dzięki takiemu podejściu w ciągu najbliższych dwudziestu lat Indie będą dysponowały bardzo liczną grupą młodych dynamicznych, zdolnych ludzi, do tego mówiących po angielsku. Istotnym atutem jest też wielka burżuazja, która staje się istotną siłą globalną.

Słabością Indii jest brak infrastruktury technicznej, a państwo chyba nie ma wystarczającej siły do jej rozbudowy, to znaczy nie ma mocy do wywłaszczenia gruntów potrzebnych pod budowę dróg, czy linii kolejowych. To jest zresztą bariera, z którą nie może się uporać także Polska. Nie miały z tym problemu Stany Zjednoczone, które budowały swoją sieć autostrad w latach 50-tych i 60-tych, a ten kraj jest przecież symbolem szacunku do własności prywatnej.

Kolejnym wyzwaniem Indii jest system kastowy i jego pogodzenie z demokracją. Analizując możliwy rozwój sytuacji w tym kraju warto rozważyć scenariusz jego ewentualnego sojuszu z Chinami w odległej przyszłości. To państwa całkowicie odmienne kulturowo, a do tego są potencjalnymi rywalami, ale trudno dziś przewidzieć, czy za 20 lub 30 lat wpływowe wielkie burżuazje nie uznają, że w ich interesie jest współpraca tych państw. Takie porozumienie całkowicie zmieniłoby światowy porządek.

Czego wobec tych wyzwań możemy spodziewać się po Europie i Stanach Zjednoczonych?

Obecnie sytuacja po obydwu stronach Atlantyku jest dramatyczna. Widoczny jest kompletny uwiąd myślenia strategicznego i można odnieść wrażenie, że Europejczycy wspólnie z Amerykanami bez sprzeciwu oddają światowe przywództwo. Pracując nad swoim wkładem do „Future of Regions”, a było to wiosną tego roku, pisałem, że jestem optymistą jeśli chodzi o megaprzestrzeń europejską. Uznałem, że będzie się ona dalej rozwijać i konsolidować. Teraz sytuacja jest o wiele trudniejsza i bardziej złożona. Pojawiają się tendencje podziału Europy i zadaję sobie pytanie, czy w najbliższych dziesięcioleciach nastąpi renacjonalizacja Europy.

Istotnym problemem jest to, że po obydwu stronach Atlantyku zawodzą mechanizmy wyłaniania elit, a to od ich postępowania będzie zależeć przyszła pozycja Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych. Mimo tych pesymistycznych perspektyw nie spieszyłbym się z wysyłaniem kwiatów na pogrzeb Wspólnoty Atlantyckiej. Amerykanie w tandemie z Europejczykami, jeżeli zmienią swoje obecne nastawienie, nadal mogą być kluczowymi aktorami sceny światowej.

Niezależnie od problemów wewnętrznych Ameryki i Europy londyńskie City i Wall Street to filary światowych finansów. Czy także tu powinniśmy spodziewać się radykalnych zmian?

Nie spodziewam się, żeby City i Wall Street straciły swoje znaczenie. Nowy Jork i Londyn będą odgrywać kluczową rolę jeszcze przez długie dziesięciolecia, ale spodziewam się, że wyłoni się trzeci filar, który zbudują Chińczycy. Trudno powiedzieć czy to będzie Szanghaj, Hongkong, czy może Singapur, ale to wydaje się być nieuniknione. Warto też zauważyć, że świat finansów przez ostatnie 200 lat był całkowicie zdominowany przez kulturę anglosaską. Wytworzył on zbiór norm i obyczajów i przez to był w miarę przewidywalny dla wszystkich jego uczestników.

Decyzje Chińczyków obecnych w Londynie są kompletnie nieprzewidywalne dla ich europejskich, czy amerykańskich partnerów, bo nie są one podyktowane zdrowym rozsądkiem, lecz podporządkowane imperialnym decyzjom Pekinu. Znacznie łatwiej przychodzi nam porozumienie z finansistami hinduskimi, być może ze względu na dziedzictwo imperium brytyjskiego.

Globalną walutą jest nadal dolar, a przyszłość euro jest trudna do przewidzenia. Czy któraś z istniejących walut może osiągnąć dzisiejszą pozycję dolara?

Po pierwsze powstrzymałbym się z ogłaszaniem końca euro. To nadal może być nie tylko wspólna waluta Europy, ale także pieniądz globalny. Jeśli Chiny będą się dalej rozwijać w takim tempie jak obecnie to juan pewnie także stanie się walutą światową. Już teraz niektóre transakcje zawierane z partnerami afrykańskimi rozliczane są w chińskiej walucie, ale to jest bardzo dyskretny proces. Należy tu dodać, że także Chińczycy, którzy posiadają gigantyczne rezerwy denominowane w dolarze, choć mogliby doprowadzić do amerykańską walutę do ruiny, mają interes w utrzymaniu jej pozycji. Trudno jednak stwierdzić jak długo Chińczycy będą bronić dolara.

Jakie wnioski z koncepcji megaprzestrzeni powinni wyciągnąć Polacy?

To wnioski dwojakiego rodzaju. Przede wszystkim powinniśmy nauczyć się rozumować kategoriami megaprzestrzeni. Do tej pory przedmiotem naszych zainteresowań było to co dzieje się w Polsce, Europie i Stanach Zjednoczonych. Przestrzenie Indii i Chin były praktycznie poza naszą wyobraźnią.

Kolejny wniosek dotyczy przyszłej pozycji naszego państwa w świecie. Jeśli spojrzymy na Europę z punktu widzenia Chin to oni widzą Polskę jako fragment sceny europejskiej. To jest bardzo ważne spostrzeżenie także w kontekście dyskusji z ostatnich dni. Polacy muszą sobie zdawać sprawę, że nie żyjemy w wieku XIX, ani XX, tylko XXI i nie mamy szans na to, żeby być samodzielnym podmiotem sceny globalnej. Polska może być podmiotem sceny globalnej tylko poprzez uczestnictwo w europejskim gronie podejmującym decyzje. Wierzę, że możemy być w pierwszym szeregu.

Kolejnym wnioskiem jest potrzeba przygotowania państwa na nowe zjawiska, na globalizację przestrzeni gospodarczej. Z jednej strony powinniśmy jak najszybciej integrować się z Europą, ale z drugiej musimy dysponować mechanizmami obrony naszej suwerenności.

>czytaj recenzję The Future of Regions – The Megaspaces of XXI Century

Rozmawiał Artur Burak

Prof. Antoni Kukliński jest absolwentem Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, przez wiele lat był związany z Uniwersytetem Warszawskim. Jest honorowym członkiem Klubu Rzymskiego, organizacji powołanej do prognozowania rozwoju świata, i prezesem Polskiego Towarzystwa Współpracy z Klubem Rzymskim. Założyciel i pierwszy dyrektor Europejskiego Instytutu Studiów Regionalnych i Lokalnych EUROREG.


Tagi


Artykuły powiązane