Autor: Regina Skibińska

Dziennikarka specjalizująca się w tematyce ubezpieczeniowej.

Katastrofy naturalne powodują coraz wyższe straty

Pandemia nie zatrzymała ocieplenia klimatu i katastrof naturalnych. W 2020 r. straty z ich tytułu były wyższe niż rok wcześniej i istnieje ryzyko, że z roku na rok będzie coraz gorzej.

Susze, burze, huragany, pożary i powodzie – katastrofy naturalne powodowane przez zmiany klimatu z roku na rok wywołują coraz większe straty i ubiegły rok był pod tym względem rekordowy. Żywioły powodują śmierć tysięcy ludzi – w zeszłym roku katastrofy naturalne pochłonęły, według firmy reasekuracyjnej Munich Re, około 8,2 tys. ofiar śmiertelnych – oraz milionów zwierząt oraz niszczą ogromne obszary lasów. Ich konsekwencją są ogromne szkody materialne. Tradycyjnie szkody na całym świecie szacują reasekuratorzy, dla których ocena ryzyka jest podstawą funkcjonowania.

Rok 2020 to piąty najkosztowniejszy rok dla branży ubezpieczeniowej od 1970 r.

Globalne straty spowodowane klęskami żywiołowymi w 2020 r. wyniosły 210 mld dol., z czego około 82 mld dol. (głównie w zamożniejszych częściach świata) było ubezpieczonych – podaje Munich Re. To znacznie więcej niż w 2019 r., kiedy straty zostały oszacowane na 166 mld dol., z czego pod ochroną asekuratorów pozostawało 57 mld dol. Nieco inaczej wyglądają szacunki innego reasekuratora, Swiss Re, który podaje, że ubezpieczone straty z tytułu katastrof naturalnych wyniosły 76 mld dol. Zdaniem Swiss Re Institute, rok 2020 to piąty najkosztowniejszy rok dla branży ubezpieczeniowej od 1970 r.

Nieznacznie inne wyliczenia prezentuje firma Aon, zajmująca się zarządzaniem ryzykiem oraz pośrednictwem ubezpieczeniowym i reasekuracyjnym, która w raporcie Weather, Climate & Catastrophe Insight 2020 Annual Report podsumowała koszty katastrof naturalnych. Z raportu wynika, że w zeszłym roku koszty katastrof naturalnych wyniosły 268 mld dol. Większość szkód, bo aż 64 proc., nie było ubezpieczonych.

Najkosztowniejsze ubiegłoroczne katastrofy to huragany na Atlantyku (USA i Ameryka Środkowa), które według organizacji Christian Aid kosztowały 40 mld dol. Powodzie w Chinach spowodowały straty wynoszące 32 mld dol., a pożary na zachodnim wybrzeżu USA – 20 mld dol. Mniej – choć ciągle mówimy o gigantycznych stratach – bo 13 mld dol., wyniosły szkody wyrządzone przez cyklon Amphan w Indiach, Bangladeszu i na Sri Lance, powodzie w Indiach (10 mld dol.) i plaga szarańczy, która spustoszyła Afrykę Wschodnią (8,5 mld dol.).

Zmiany klimatu systemowym ryzykiem dla stabilności finansowej

W Europie największe straty spowodowały huragany Ciara i Alex (5,9 mld dol.). Europa w ogóle jest pod względem szkód wyrządzonych przez żywioły uprzywilejowana na tle reszty świata. Jak podaje Munich Re, ogólne straty wyniosły 12 mld dol. (10,6 mld euro), a ubezpieczone straty wyniosły 3,6 mld dol. (3,1 mld euro). Oprócz huraganów Ciary i Alexa na naszym kontynencie najbardziej dotkliwe były obfite opady deszczu w południowej Francji i we Włoszech oraz grudniowe trzęsienie ziemi w Chorwacji.

Bogatszy kraj, wyższe straty

Jeśli chodzi o rodzaje katastrof, to największe straty ekonomiczne, wynoszące 78 mld dol., spowodowały cyklony tropikalne. Nieznacznie mniej, bo 76 mld dol., kosztowały powodzie, a burze konwekcyjne doprowadziły do szkód w wysokości 68 mld dol. Finansowo najbardziej dotknięte katastrofami naturalnymi były w 2020 r. USA i to w dużej mierze szkody w tamtej części świata odpowiadają za pogorszenie statystyk szkodowych.

Wyższe koszty katastrof naturalnych w krajach bogatych nie oznaczają, że tam zdarzenia te są bardziej dramatyczne, ale to, że wartość zniszczonego majątku większa jest w USA niż w państwach afrykańskich czy większości krajów Azji czy Ameryki Południowej. Z tego powodu fale upałów na Syberii, powodzie w Sudanie Południowym czy pożary w Argentynie, Paragwaju, Brazylii i Boliwii mimo ogromnych rozmiarów i tragicznych skutków nie spowodowały największych strat materialnych.

Autorzy raportu Christian Aid zauważają także, że nie zawsze „sprawcy” zmian klimatu najbardziej cierpią z powodu żywiołów. Chociaż zmiany klimatyczne mogły mieć wpływ na wszystkie katastrofy naturalne, to dotknęły one wiele krajów, które ponoszą niewielką odpowiedzialność za globalne ocieplenie. Przykładem jest Nikaragua, którą nawiedził huragan Iota, najsilniejszy sztorm atlantyckiego sezonu huraganów oraz Filipiny, gdzie spustoszenie siały tajfuny Goni i Vamco.

W gospodarkach wschodzących duża luka ubezpieczeniowa hamuje rozwój gospodarczy.

Bardzo duże różnice pomiędzy różnymi regionami widać nie tylko w wysokości strat, ale też w odsetku strat, które były ubezpieczone. O ile w USA dwie trzecie poniesionych szkód było objętych ochroną asekuratorów, o tyle w przypadku powodzi w Chinach było to zaledwie 2 proc. Niskie pokrycie ubezpieczeniowe szkód utrudnia naprawę strat po klęskach żywiołowych. W gospodarkach wschodzących duża luka ubezpieczeniowa hamuje rozwój gospodarczy.

Potrzebna jest prewencja

Miniony rok pokazał, że niebezpieczeństwo katastrof naturalnych i pandemii jest realne i długoterminowe zagrożenia mogą się skonkretyzować, a konsekwencje są wtedy bardzo poważne. Na ryzyko ogólnoświatowej pandemii eksperci wskazywali od lat, ale mało kto brał na serio ostrzeżenia. Teraz świat uświadomił sobie, że pandemie rzeczywiście są jednym z głównych ryzyk, ale oprócz nich na szczycie znajdują się ryzyka środowiskowe.

Pięć lat po porozumieniu klimatycznym w Paryżu, rok 2020 był kolejnym z serii bardzo ciepłych lat. Średnia temperatura na świecie (od stycznia do listopada) w 2020 r. była wyższa o około 1,2 °C niż 150 lat temu. Regiony na północ od koła podbiegunowego doświadczyły gwałtownego wzrostu temperatury, ponad dwukrotnie większego niż średni globalny wzrost. W niektórych częściach północnej Syberii doszło do temperatur przekraczających 30 °C oraz gigantycznych pożarów.

Ernst Rauch, główny klimatolog w Munich Re, podkreśla, że nawet jeśli klęsk pogodowych w ciągu jednego roku nie można bezpośrednio powiązać ze zmianą klimatu, to w dłuższym okresie ekstremalne kataklizmy są konsekwencją trwającego od dziesięcioleci trendu ocieplenia atmosfery i oceanów. Rosnąca liczba fal upałów i susz podsyca pożary, a silne cyklony tropikalne i burze stają się coraz częstsze. Badania pokazują, że takie wydarzenia jak fale upałów w północnej Syberii są 600 razy bardziej prawdopodobne niż wcześniej.

Jak przewiduje Global Risks Report 2021, ryzyka środowiskowe będą dominować przez najbliższą dekadę. Podziały społeczne, niepewność i niepokój będą komplikować współpracę w kierunku powstrzymania postępującej degradacji naszej planety. A jest ona niezbędna, jeśli chcemy ograniczyć skalę katastrof naturalnych.

Nie istnieje szczepionka przeciwko zagrożeniom klimatycznym.

– Największym ryzykiem, w perspektywie wieloletniej, pozostaje brak działań związanych ze zmianami klimatu. Nie istnieje bowiem szczepionka przeciwko zagrożeniom klimatycznym, dlatego postpandemiczne plany naprawcze powinny koncentrować się na wzroście, dostosowanym do treści programów zrównoważonego rozwoju, co w efekcie ułatwi odbudowę gospodarek – mówi Peter Giger, group chief risk officer w Zurich Insurance Group.

Zaniepokojenie potencjalnymi konsekwencjami zmian klimatu wyraża również Torsten Jeworrek, członek zarządu Munich Re, który mówi, że rekordowe liczby wielu istotnych zagrożeń są powodem do niepokoju, niezależnie od tego, czy mówimy o silnych huraganach, dużych pożarach czy serii burz w USA. Zmiany klimatyczne będą odgrywać coraz większą rolę we wszystkich tych ryzykach.

Ubezpieczenia nie rozwiążą problemu suszy, ale mogą ograniczyć straty

Wzrost zagrożenia katastrofami znajduje odzwierciedlenie w stawkach reasekuracyjnych. Kumulacja takich zdarzeń, jak globalna pandemia, straty w wyniku katastrof, niższe zyski z inwestycji i rosnące obawy dotyczące zmian klimatycznych powodują wzrost awersji do ryzyka na całym świecie. Rezultatem są nie tylko znacznie wyższe ceny, ale także bardziej restrykcyjne warunki oferowane przez reasekuratorów. Globalne stawki reasekuracyjne w przypadku ryzyk katastroficznych wzrosły średnio o 6 proc., a w USA wzrost przekroczył 8 proc. rocznie – podaje firma brokerska Howden. To będzie musiało odbić się na cenach polis majątkowych w bieżącym roku.


Tagi