Autor: Jacek Ramotowski

Dziennikarz zajmujący się rynkami finansowymi, zwłaszcza systemem bankowym.

Kredyty konsumpcyjne uratują banki przed stagnacją

Rynek kredytów konsumpcyjnych, który wyraźnie drgnął w III kwartale 2013 r., może stać się w najbliższych latach podstawowym obszarem bankowego biznesu. Zachętą jest wysoka rentowność tych produktów. Barierą – wysokie ryzyko i regulacje, które dotkną także ten segment. Niektóre banki od dawna już zapowiadają, że kredyt konsumpcyjny będzie dźwignią ich biznesu.
Kredyty konsumpcyjne uratują banki przed stagnacją

(infografika Darek Gąszczyk)

Banki maja problem – nie ma komu pożyczać. Duże firmy są bardzo umiarkowanie zainteresowane kredytem. Zgromadzone spore zapasy gotówki wystarczają na niezbędne wydatki, a gospodarka rośnie wciąż za wolno, by myśleć o inwestycjach. Nie sprzyja temu utrzymująca się niepewność, co do koniunktury w przyszłości.

Pomimo gwarancji de minimis na kredyty obrotowe dla małych i średnich firm, łagodzących wysokie w tym segmencie ryzyko, popyt także nie ruszył, a roczny wzrost kredytów na koniec III kwartału 2013 r. wyniósł 0,8 proc. Według danych Komisji Nadzoru Finansowego z „Informacji o sytuacji banków w III kwartale 2013”, w ciągu roku do końca trzeciego kwartału kredyty dla całego sektora przedsiębiorstw wzrosły o 1,4 proc.

W ciągu 2013 roku najsilniej wzrosły kredyty mieszkaniowe, aż o 4,1 proc. Stało się tak głównie z powodu stabilizacji cen mieszkań i obniżek stóp procentowych do poziomu najniższego w historii. Dzięki temu spadły koszty obsługi zadłużenia, a równocześnie przybyło osób mających zdolność kredytową. Taka sytuacja w 2014 roku nie powinna się już utrzymać, bo Rekomendacja S Komisji Nadzoru Finansowego wprowadza konieczność posiadania przynajmniej 5 proc. wkładu własnego. Banki i deweloperzy nasilili działania marketingowe, żeby do końca 2013 roku sprzedać jak najwięcej mieszkań i udzielić jak najwięcej kredytów. W 2014 roku rynek może nawet się skurczyć.

Prócz tego – jak wynika z raportu „Sytuacja na runku consumer finance w IV kwartale 2013 r.” przygotowanym na zlecenie Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce (KPF) – zaledwie 5 proc. gospodarstw domowych deklaruje, że jest prawdopodobne, iż kupią mieszkanie w ciągu najbliższych 12 miesięcy.

„Jest to najgorszy wynik od końca 2005 roku i świadczy o bardzo napiętych budżetach gospodarstw domowych oraz o trudnościach ze zdobyciem finansowania na zakup mieszkań. Jest to również zły sygnał dla branży budowlanej, gdyż może się okazać, że obecny wzrost popytu na mieszkania to jedynie chwilowy zryw i w perspektywie najbliższych miesięcy zainteresowanie kupnem mieszkania wróci do niskiego poziomu” – napisano w raporcie.

Konsumenci ratują banki

Pozostają kredyty konsumpcyjne. W II kwartale 2013 r. po raz pierwszy od dwóch lat nastąpił przyrost tych kredytów, a III kwartał przyniósł już wyraźne ożywienie. Stało się tak za sprawą m.in. złagodzenia Rekomendacji T przez KNF. Złagodziła ona wymogi badania zdolności kredytowej, co umożliwiło bankom powrót do oferty kredytów na niższe kwoty. Na to nałożył się lekki wzrost optymizmu gospodarstw domowych.

KNF podaje, że w III kwartale nastąpił najwyższy w ciągu ostatnich lat przyrost kredytów dla gospodarstw domowych. Skorygowany o kurs walutowy wyniósł 10,4 mld zł, przy czym szczególnie silny był w obszarze kredytów konsumpcyjnych.

Jednak – jak stwierdza cytowany wcześniej raport – poprawa na rynku kredytów konsumpcyjnych jest w dużym stopniu wynikiem zmian po stronie podaży. Z badań sytuacji na rynku kredytowym NBP wynika z kolei, że banki od II kwartału łagodzą politykę kredytową w tym segmencie i zapowiadają jej dalsze łagodzenie.

Popyt rośnie bardzo umiarkowanie. Raport stwierdza, że poprawa nastrojów gospodarstw domowych nie jest jeszcze wystarczająca, aby możliwy był trwały wzrost ich zadłużenia w średnim terminie. Wszystko zależy od tego, czy ich optymizm się utrwali i czy poprawa koniunktury przełoży się na poprawę ich sytuacji. Są one teraz nie tylko wyczulone na doświadczenia, które przyniósł kryzys, ale także na „pułapkę” przejściowej poprawy koniunktury w latach 2010-11.

Gospodarstwa domowe nadal nie są na tyle pewne swojej sytuacji, by zaciągać kredyt. „W obszarze finansowania (zakupu dóbr trwałych) gospodarstwa domowe wciąż deklarują dużą niechęć do kredytu” – napisano w raporcie. Odsetek tych gospodarstw, które byłyby skłonne kupować na kredyt, lekko wzrósł w IV kw., ale nadal nieznacznie tylko przekracza poziom notowany w poprzednich miesiącach. Stosunkowo silnie wzrósł odsetek gospodarstw domowych myślących o kupnie samochodu, ale to wciąż nie przekłada się na popyt na tego typu kredyty. Wartość kredytów samochodowych spadła w ciągu roku do końca października 2013 r. o 917 mln zl, czyli 15,6 proc.

Wysoka rentowność kredytów konsumenckich

Obniżki stóp procentowych spowodowały, że oprocentowanie depozytów spadło z 4 proc. na początku roku do 2,4 proc. na koniec III kwartału, a kredytów – z 7,8 proc. do 7 proc. Rozpiętość wzrosła więc z 3,8 do 4,7 proc. Średnie oprocentowanie kredytów konsumpcyjnych dla gospodarstw domowych w III kwartale wynosiło 20,7 proc. – podaje KNF.

Te właśnie są najbardziej rentowne. Z wyliczeń Marty Penczar z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową wynika, że skorygowana o ryzyko marża odsetkowa netto na tych produktach utrzymuje w okolicach 8,5 proc., gdy dla kredytów hipotecznych w I kwartale tego roku było to zaledwie 1,14 proc. To wyraźnie zachęca banki, żeby z kredytów konsumpcyjnych uczynić dźwignię biznesu.

– Wysoka rentowność powoduje, że kredyty konsumpcyjne będą jednym z głównych punktów strategii biznesowych banków – powiedziała Marta Penczar na grudniowym Kongresie Consumer Finance zorganizowanym przez Gdańską Akademię Bankową i KPF.

Jednak rentowność kredytów konsumpcyjnych zmniejszy się, a powodem będą regulacje, a zwłaszcza dotyczące bancassurance. Zgodnie z zaleceniem KNF, banki nie mogą już teraz traktować jako przychodu całej prowizji, jaką dostają od ubezpieczyciela, gdy udzielając kredytu sprzedają równocześnie ubezpieczenie. Ale KNF planuje też prokonsumenckie zapisy, które spowodują obniżki prowizji.

Banki będą musiały też budować długoterminiowe pasywa, żeby w 2017 roku spełnić normę płynności długoterminowej mówiącą, iż długoterminowe aktywa mają być finansowane długoterminowymi pasywami, co podniesie ich koszty finansowania. Kredyty konsumpcyjne nie wymagają jednak długoterminowych źródeł finansowania – w przeciwieństwie do hipotecznych – co tym bardziej będzie zachęcać banki do zwiększenia ich udziału w swoich aktywach – twierdzi Marta Penczar.

Na drugiej szali są koszty ryzyka. W segmencie kredytów konsumpcyjnych systematycznie one spadają. Marta Penczar podaje, że w II kwartale 2010 roku utworzone odpisy netto stanowiły 6,72 proc. wartości kredytów konsumpcyjnych, gdy w III kwartale 2013 roku już tylko 2,09 proc.

Dane KNF również pokazują, że jakość kredytów konsumpcyjnych uległa poprawie. Stan kredytów zagrożonych obniżył się o 1,8 mld zł, a opóźnionych w spłacie powyżej 30 dni o 1,4 mld zł, a ich udział w portfelach w III kwartale 2013 spadł do odpowiednio 15,2 proc. i do 17,0 proc. z 17,2 i 18,9 proc. rok wcześniej.

KNF podaje jednak, że stało się to głównie z powodu sprzedaży części portfela złych kredytów. W ciągu trzech kwartałów 2013 roku banki dokonały takich transakcji na ponad 1,8 mld zł, przy czym głównie były to kredyty konsumpcyjne. Sprzedaż złych kredytów pozwala poprawiać jakość portfela i rozwiązywać odpisy, ale nie poprawia rentowności. Wcale nie świadczy, że banki „nauczyły” się panować nad ryzykiem związanym z kredytami konsumpcyjnymi.

KNF podaje na dodatek, że pomiędzy bankami występują duże różnice jeśli chodzi o jakość  portfela kredytów konsumpcyjnych. Banki koncentrujące się głównie na segmencie consumer finance, mają w portfelach nawet 20-30 proc. kredytów zagrożonych. Natomiast tylko w nielicznych bankach uniwersalnych, mających też duże portfele tych kredytów, udział tych zagrożonych przekracza 10 proc.

Ryzyko firm pożyczkowych

O ile ograniczenie kosztów pozaosetkowych kredytu nie powinno w znaczący sposób zaszkodzić rentowności kredytów konsumpcyjnych w bankach, to może zaszkodzić biznesowi firm pożyczkowych. Ministerstwo Finansów zamierza w projekcie ustawy o kredycie konsumenckim wyznaczyć ten limit na 50 proc. wartości kredytu.

Obecnie koszty kredytu w firmach pożyczkowych – odsetkowe i pozaodsetkowe – bywają znacząco wyższe. Firma doradcza PWC obliczyła np., że w przypadku pożyczki paruset złotych na tydzień koszt pożyczki wynosi ok. 10 proc. kwoty netto, ale roczna rzeczywista stopa procentowa przekracza 1.000 proc. Prawdopodobnie w ten segment rynku „chwilówek” ustawa uderzy najmniej, bardziej natomiast w segment konkurencyjny dla banków.

Tymczasem klienci zadłużeni zarówno w firmach pożyczkowych, jak i w bankach, są najbardziej ryzykowni. Według Piotra Bednarskiego z PWC, przeciętne miesięczne spłaty kredytów w gospodarstwach domowych zadłużonych w bankach wynoszą 19 proc. ich dochodów, a w firmach pożyczkowych – 24 proc. Jednak ci, którzy spłacają kredyty tylko w firmach pożyczkowych, przeznaczają na to 19 proc. miesięcznych dochodów, a spłacający zobowiązania i w takich firmach i w bankach – 29 proc.

Według danych biorących pod uwagę rynek firm pożyczkowych w relacji do wielkości zadłużenia konsumentów, mają one zaledwie 2,5 proc. udziału. Jednak według danych przytoczonych na Kongresie Consumer Finance przez Andrzeja Topińskiego, głównego ekonomistę Biura Informacji Kredytowej, jeśli wziąć pod uwagę rynek kredytów do 10.000 zł, to zadłużenie w bankach wynosi 9 mld zł, a w firmach pożyczkowych – 4 mld zł. A to oznacza, że w tym segmencie mają one blisko połowę rynku.

Według planowanej nowelizacji ustawy o kredycie konsumenckim, firmy pożyczkowe będą musiały też wpisywać swoją działalność do rejestru w Ministerstwie Gospodarki, prowadzić działalność wyłącznie jako spółki akcyjne lub z ograniczoną odpowiedzialnością i mieć kapitał nie mniejszy niż 200.000 zł. Będą mogły dostarczać informacje do Biura Informacji Kredytowej i pobierać je stamtąd. To powinno znacznie zmniejszyć ryzyko udzielania kredytów konsumenckich.

– Zdecydowana większość klientów (firm pożyczkowych) jest zadłużona i w nich, i w bankach. I ci klienci są znacznie bardziej ryzykowni – powiedział Andrzej Topiński na Kongresie Consumer Finance.

Rynek będzie rósł

Jeśli firmy pożyczkowe faktycznie będą dostarczać informacje o klientach do BIK i pobierać je stamtąd, to w bardzo dużym stopniu ograniczy to także ryzyko kredytowe banków. Dlatego rynek kredytów konsumenckich ma szansę na przyspieszenie dynamiki wzrostu, bo zmniejszenie kosztów ryzyka może oznaczać też obniżenie kosztów kredytu. Z raportu KPF wynika, że ponad jedna trzecia gospodarstw domowych nie jest skłonna do zaciągania kredytu, gdyż obawia się, że miałaby kłopoty z obsługą spłaty. Koszty wymieniają one jako  podstawową barierę.

Piotr Białowolski z SGH przewiduje, że przyszłym roku rynek kredytów konsumpcyjnych wzrośnie o 2,6 proc. Marta Penczar z IBnGR uważa, że przyszłoroczny wzrost będzie większy i wyniesie 4,1 proc., a w następnych latach przyspieszy nawet do 9-9,5 proc.

– Sukces na rynku kredytów konsumpcyjnych będzie zależał od utrzymania jakości portfela. Przy niewielkich, jednocyfrowych wzrostach wolumenów tylko dobra jakość pozwoli na generowanie rentowności ­– powiedziała Marta Penczar.

W latach 2005-2009 portfele kredytów konsumpcyjnych rosły o 13-32 proc. rocznie. Wtedy banki nadrabiały ilością jakość udzielanych kredytów. W przyszłym roku będą wyposażone w kolejne narzędzia pozwalające lepiej ocenić ryzyko kredytobiorcy. Pozostaje tylko pytanie, czy będą chciały z nich skorzystać, czy też powielą nie tak dawny błąd, stawiając na agresywną sprzedaż.

OF

(infografika Darek Gąszczyk)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Ukierunkowana pomoc fiskalna lepiej stymuluje konsumpcję

Kategoria: VoxEU
Transfery fiskalne o mniejszej wartości wypłacane większej grupie gospodarstw domowych o niskich dochodach stymulują łączną konsumpcję bardziej niż większe transfery przekazywane węższej grupie gospodarstw.
Ukierunkowana pomoc fiskalna lepiej stymuluje konsumpcję

Obawy o finanse a krańcowa skłonność do konsumpcji

Kategoria: Trendy gospodarcze
Wyniki prowadzonego w czasie pandemii badania, pokazują, że brytyjskie gospodarstwa domowe, obawiające się o swoją przyszłość finansową - w przypadku jednorazowej korzystnej zmiany dochodu -  zamierzają jednak wydać na konsumpcję więcej niż pozostałe.
Obawy o finanse a krańcowa skłonność do konsumpcji