Autor: Jacek Ramotowski

Dziennikarz zajmujący się rynkami finansowymi, zwłaszcza systemem bankowym.

Międzynarodowe banki rozwoju powinny łączyć siły

Międzynarodowe banki rozwoju mają za sobą kilka dekad „historii sukcesu”. Powinny jednak uzyskać mandat do zmiany modelu działania, gdyż czekają je nowe wyzwania. Więcej koordynacji, spójności i synergii – pisze Center for Global Development, wydając pięć rekomendacji.
Międzynarodowe banki rozwoju powinny łączyć siły

Międzynarodowe banki rozwoju zaczęły powstawać po II wojnie światowej. Odegrały bardzo ważną rolę w zapewnianiu długoterminowego kapitału do odbudowy Europy, gdy nie działał jeszcze rynek finansowy. Potem w krajach rozwijających się łączyły one długoterminowe finansowanie z wiedzą techniczną, przez co wspierały inwestycje, pomagały w absorpcji finansowania zewnętrznego, stymulacji wzrostu i ograniczaniu ubóstwa.

Efekty, jakie przyniosło ich funkcjonowanie, to nie tylko zmniejszenie ubóstwa, ale i analfabetyzmu, śmiertelności niemowląt. Miały wielki wkład w przyspieszenie wzrostu gospodarek wschodzących oraz w ich konwergencję.

Banki rozwoju muszą się jednak zmieniać, bo wyzwania są inne. Do największych należą:

  • zmiany klimatyczne,
  • ryzyka pandemii, rosnący brak odporności na zarażenia,
  • słabości zarządzania kryzysami migracyjnymi przy rosnących falach uchodźców,
  • słabe przygotowanie biednych krajów na wypadek klęsk żywiołowych.

Równocześnie gospodarka światowa wchodzi w fazę ograniczonego popytu, przy niskim wzroście i możliwej długotrwałej stagnacji. Większość krajów rozwiniętych jest wysoce zadłużona, więc ograniczenia fiskalne zmniejszają możliwości inwestycji w infrastrukturę publiczną – energetyczną, drogi, porty itp.

Kraje rozwijające się dają kruchą nadzieję na utrzymanie globalnego wzrostu gospodarczego. Choć przeszły one kryzys finansowy dobrze w porównaniu z państwami o wysokich dochodach, jednak wzrost także tych gospodarek możliwy jest dzięki ekstremalnie niskim stopom procentowym oraz popytowi na towary napędzanemu głównie przez zapotrzebowanie Chin. Powoduje to ryzyko zahamowania wzrostu na całym świecie. Jest to równocześnie szansą, żeby zmienić jakość rozwoju na rzecz przyjaznego środowisku. Pojawia się możliwość „restartu” prowadzącego do zrównoważonego i trwałego wzrostu gospodarczego na świecie – twierdzą analitycy Center for Global Development (CGDev).

W tej sytuacji międzynarodowe banki rozwoju straciły już monopol na „mądrość” i „wiedzę”, którą mogły udostępniać i propagować na całym świecie oraz na finansowanie. Pozostają wciąż jednak znakomitym instrumentem do łączenia tych wszystkich aktywów. Szczególnie te największe z nich, o zasięgu globalnym i ponadregionalnym, powinny działać w bardziej skoordynowany sposób, wykorzystywać synergie. Cały system współdziałających ze sobą banków powinien kierować się wspólnymi, przejrzystymi i stabilnymi zasadami.

Światowe wyzwania rozwojowe są bezprecedensowe, wymagają elastyczności i skutecznych, skoordynowanych oraz wielostronnych odpowiedzi, tym bardziej, że niepowodzenia w tym zakresie są paliwem do tendencji odwrotnej: zrywania więzi lub rezygnacji ze wspólnego zarządzania zmianami obejmującymi cały świat. Pokazał to Brexit.

Pięć rekomendacji CGdev ma służyć temu, żeby międzynarodowe banki rozwoju mogły w tej sytuacji działać lepiej. Oto one:

  1. Bank Światowy powinien spajać liczne działania pozostałych banków rozwoju, zwłaszcza te o ogólnoświatowym zasięgu. Powinien utworzyć fundusz lub linię finansową o wartości 10 mld dolarów rocznie przez pięć lat, służącą finansowaniu projektów mających pierwszoplanowe znaczenie dla zrównoważonego wykorzystania kluczowych dla rozwoju zasobów publicznych.

Finansowane byłyby z niej te projekty, które mają szansę najszerszego globalnego oddziaływania w zakresie źródeł energii, ochrony klimatu i zdrowia, polityki rozwoju oraz badań organizowanych na szczeblu międzynarodowym. Fundusz byłby osobno zarządzany, udzielałby dotacji mogących stanowić kapitał absorbujący pożyczki także z innych międzynarodowych banków rozwoju.

  1. Konieczne jest zwiększenia wsparcia dla zrównoważonego rozwoju infrastruktury. Powinno ono wzrosnąć z obecnych ok. 50 mld dolarów do ok. 200 mld dolarów rocznie w ciągu najbliższej dekady. „Kołem zamachowym” dla tego wzrostu powinno być przekształcenie Międzynarodowego Bank Odbudowy i Rozwoju (IBRD – jednej z pięciu instytucji wchodzących w skład Banku Światowego) w Międzynarodowy Bank Odbudowy i Zrównoważonego Rozwoju (IBRSD). Instytucja ta powinna udzielać pożyczek z Banku Światowego na rozwój badań oraz finansowanie „zielonych” inwestycji.

Banki rozwoju powinny dążyć do maksymalnego wykorzystania różnorodności instrumentów finansowych, a istotnym kryterium doboru finansowanych projektów powinna być ich zdolność do maksymalnego zaangażowania kapitału prywatnego, zwłaszcza jeśli chodzi o projekty w sektorze energetycznym.

  1. Akcjonariusze banków rozwoju powinni zobowiązać się do utrzymania obecnych wolumenów preferencyjnego wsparcia w ciągu następnej dekady. To oznacza co najmniej 25 mld dolarów rocznie przeznaczanych na preferencyjne kredyty. Ponieważ niektóre państwa nie potrzebują już subsydiowanego finansowania, powinno ono trafiać do najbiedniejszych, pogrążonych w kryzysie lub wymagających odbudowy po konfliktach. Tu także kluczową rolę do odegrania ma Bank Światowy, który swoje preferencyjne finansowanie powinien przesunąć do Afrykańskiego Banku Rozwoju, gdyż jest ono szczególnie niezbędne w ubogich krajach Afryki Subsaharyjskiej.
  2. Akcjonariusze powinni podjąć formalne zobowiązania do zapewnienia środków na warunkach preferencyjnych – zwłaszcza w Banku Światowym i w krajach o średnim dochodzie – umożliwiających bankom rozwoju szybką reakcję na kryzysy humanitarne. We współpracy z agencjami ONZ powinny one szybko i elastycznie reagować na sytuacje związane z nieoczekiwanymi szokami, takimi jak epidemie, klęski żywiołowe, migracje ludności. Ze środków tych mogłyby korzystać banki rozwoju na inwestycje w odbudowę krajów po konfliktach.
  3. Banki rozwoju powinny realizować wspólne działania i wyzwalać pomiędzy sobą synergie. To wymaga zmiany strategii zarządzania ze strony akcjonariuszy. Powinni co pięć lat dokonywać przeglądu działania, porównań i oceny ich efektów, a także przeglądu zasobów, jakimi poszczególne banki dysponują.

CGDev uważa, że jego zalecenia pomogłyby zwiększyć efektywność działania banków rozwoju bez zwiększania obciążeń finansowych akcjonariuszy, czyli rządów, i bez zwiększania pomocy dla jednych grup krajów kosztem innych.

Center for Global Development to międzynarodowy think-tank powstały w 2001 roku. Ma siedzibę w Waszyngtonie i zaliczany jest do grona najbardziej wpływowych instytucji tego typu na świecie. Szefem rady CGDev od 2014 roku jest Lawrence Summers, były sekretarz skarbu USA i były rektor Uniwersytetu Harvarda.

>>raport Center for Global Development

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Rządy wycofują się z akcjonariatu banków

Kategoria: Rynki kapitałowe
W krajach rozwiniętych banki należą zwykle do międzynarodowych funduszy inwestycyjnych, trudno więc mówić o narodowości kapitału. Na rynkach wschodzących państwo często jest właścicielem banków, choć zwykle jego władza kurczy się. Osoby fizyczne rzadko posiadają znaczące pakiety bankowych akcji.
Rządy wycofują się z akcjonariatu banków

Banki włoskie wydobyły się z kryzysu

Kategoria: Analizy
Trzy lata po kryzysie najstarszego banku włoskiego Banca Monte dei Paschi, ze Sieny, w którego ratowanie zaangażował się rząd, sytuacja włoskich banków jest nadspodziewanie dobra.
Banki włoskie wydobyły się z kryzysu

Bankowe problemy gospodarki niemieckiej

Kategoria: Analizy
Gospodarka niemiecka mimo spowolnienia wciąż jest największą gospodarką Unii Europejskiej i czwartą gospodarką świata. Ale jej banki przeżywają kłopoty, co może wskazywać, że niemiecki system bankowy powinien zostać przebudowany.
Bankowe problemy gospodarki niemieckiej