Nowe regulacje nie mogą być sprzeczne

W Unii można być przywódcą poprzez przykład. I Niemcy taki przykład dali. Wprowadzili do konstytucji twarde reguły polityki budżetowej. W 2016 r. obiecali sobie zrównoważyć budżet państwa – podkreślam sobie, nie krajom Unii. Ale jeśli któreś państwo będzie gorsze albo stan jego finansów publicznych będzie znacznie odbiegał od niemieckiego, to rynki finansowe je ukarzą – mówi prof. Marek Belka, prezes NBP.
Nowe regulacje nie mogą być sprzeczne

Prof. Marek Belka, prezes NBP

Obserwator Finansowy: 17 czerwca rozpocznie się szczyt UE, 26 czerwca szczyt G20 – oba poświęcone wzmocnieniu nadzoru nad rynkami finansowymi. Najdalej w tych projektach idzie USA. Proponuje m.in. lustracje instytucji kredytowych, wymuszenie na bankach redukcji działalności, a nawet zamykanie instytucji stanowiących ryzyko systemowe. Czy sądzi Pan, że Stany podejmą tak daleko idącą kontrolę, jeśli nie zdecydują się na to inne państwa G20 i cała UE?

Prof. Marek Belka: Najlepsze byłoby pełne skoordynowanie inicjatyw regulacyjnych, jeśli nie całego świata, to przynajmniej głównych ośrodków finansowych. Ale sytuacja sektora finansowego i jego wpływu na gospodarkę jest różna na różnych kontynentach i dlatego proponowane rozwiązania regulacyjne idą w innych kierunkach.

Europejczycy – w przeciwieństwie do Amerykanów – koncentrują się na regulowaniu rynków instrumentów pochodnych. Kilka krajów zastanawia się nad wprowadzeniem specjalnych obciążeń podatkowych dla sektora finansowego. W tej sytuacji trudno wyrokować, czy Amerykanie wprowadzą jednostronnie pewne rozwiązania, nie czekając na innych partnerów z G20. Ważne jest natomiast, by – o ile te inicjatywy nie zostaną skoordynowane – to nie były również wzajemnie sprzeczne. Możemy mieć również do czynienia z pogłębieniem pewnego procesu spontanicznego, który już obserwujemy. Kilka dni temu Niemcy np. wprowadzili zakaz niezabezpieczonej krótkiej sprzedaży. Inne kraje, na przykład Francja, idą ich śladem. To może nie jest proces optymalny, ale lepszy niż nierobienie niczego.

EBC nie chce tak drastycznych regulacji jak Fed. Obawia się, że jeśliby je wprowadzić, największe grupy finansowe wyniosą się z Europy.

Ale takiego zagrożenia by nie było, gdyby drastyczne regulacje rynków finansowych jako pierwsi wprowadzili Amerykanie.

Czy myśli Pan, że w Polsce zasadne byłoby przyjęcie niektórych rozwiązań planowanych w Fed, np. stworzenie instytucji, która będzie miała prawo do zamykania firm stanowiących ryzyko systemowe?

Jesteśmy członkiem UE i musimy stosować się do ustawodawstwa unijnego albo do trendów w UE. Ale USA mają ciekawe propozycje rozwiązań i być może jako członek Europejskiej Rady Ryzyka Systemowego będę mógł je podnosić na posiedzeniach tego organu.

UE wyraźnie próbuje centralizować działania nadzorcze nad instytucjami finansowymi i fiskalne nad państwami członkowskim. Na ile mogą być one utrudnione przez to, że Komisja Europejska działa w Brukseli, EBC we Frankfurcie, a centrum finansowe mamy w Londynie?

Na tym polega piękno Unii Europejskiej, że jest policentryczna. O to bym się nie martwił, że wszystkie trzy centra nie są w Brukseli. Decentralizacja centrów nie ma znaczenia dla skuteczności funkcjonowania instytucji europejskich. Znaczenie mają tu za to interesy narodowe.

Dlatego teraz trwa dyskusja, gdzie mają być zlokalizowane trzy instytucje nadzorcze – nad rynkami kredytowymi, ubezpieczeniowymi i kapitałowymi – w jednym mieście czy trzech różnych. To są wszystko komplikacje europejskie, może nie podstawowe przy trudnościach budowania silnej infrastruktury instytucjonalnej UE, ale dla wielu krajów bardzo ważne, choćby ze względów prestiżowych.

W jaki sposób w rozwoju bezpieczeństwa w Europie miałoby pomóc utworzenie dwóch instytucji – ponadeuropejskiego rządu ds. budżetowych i gospodarczych oraz Europejskiego Funduszu Walutowego?

Obie te propozycje wymagają zmiany traktatu z Maastricht. Dlatego w Unii Europejskiej próbuje się znaleźć rozwiązania wzmacniające architekturę gospodarczą bez zmian traktatu. Unia przede wszystkim chce wykorzystać możliwości, które daje Pakt Stabilności i Wzrostu.

Ten pakt do tej pory nie spełnił swych zadań.

Bo jego sankcje były bardzo słabe, wręcz iluzoryczne. Opierał się na umowie gentlemańskiej. A mało który kraj okazał się gentlemanem. Teraz wszyscy się zgadzają, że należy nadzór nad polityką gospodarczą wzmóc, wykorzystując ustawodawstwo poniżej traktatowe, które nie wymaga korowodów konstytucjonalnych, ale w przyszłości zapobiegnie „jeździe na gapę”.

Ale w strefie euro nie ma jednomyślności jak to zrobić.

O to jest spór na linii Paryż-Berlin. Francja tradycyjnie była za stworzeniem europejskiego rządu. Niemcy przeciwnie. Dlatego spodziewałbym się innych rozwiązań.

W UE można sprawować przywództwo albo za pomocą przestrzegania reguł – ale z tym do tej pory nie było najlepiej. Albo można być przywódcą poprzez przykład. I Niemcy taki przykład dali. Wprowadzili do konstytucji twarde reguły polityki budżetowej. W 2016 r. obiecali sobie zrównoważyć budżet państwa – podkreślam sobie, nie krajom Unii. Ale jeśli któreś państwo będzie gorsze, albo stan jego finansów publicznych będzie znacznie odbiegał od niemieckiego, to rynki finansowe je ukarzą.

Teraz inne państwa Unii nie bardzo mają wybór. Muszą naśladować Niemcy. Możemy spodziewać się, że w niedługim czasie będziemy mieli do czynienia z proliferacją narodowych reguł budżetowych. Inne kraje – nie oglądając się na to, czy istnieje, czy nie istnieje rząd europejski, ponadnarodowy – będą robić to, co potrzeba. Polska jest oczywiście w samym środku tych wydarzeń.

Jakie z tego wynikają wnioski dla polskiego rządu, już wiemy. A jakie są z tym związane wyzwania dla NBP?

Musimy dbać o to, co nam nakazuje konstytucja – niskie tempo inflacji, stabilność cen i siłę złotego. Ale siłę złotego nie mierzoną odpowiednim kursem, lecz wiarą ludzi w stabilność polskiej waluty. To największy wkład, jaki NBP może wnieść w polepszenie kondycji gospodarki.

Rozmawiała: Beata Tomaszkiewicz

Prezes Marek Belka o finansach i bankach na nbpnews.pl

Prof. Marek Belka, prezes NBP

Tagi


Artykuły powiązane

Plan odbudowy europejskiej gospodarki napotyka na sprzeczne interesy

Kategoria: Trendy gospodarcze
Podczas zdalnego szczytu 19 czerwca przywódcy Unii Europejskiej zgodzili się, że potrzebne są pilne działania, by wyciągnąć gospodarki z najgłębszej od II wojny światowej recesji, spowodowanej epidemią COVID-19. Nie ma jednak żadnych postępów w uzgadnianiu szczegółów planu stymulacyjnego.
Plan odbudowy europejskiej gospodarki napotyka na sprzeczne interesy

Multilateralizm à la carte

Kategoria: Analizy
System wielostronnych instytucji pomocowych sprawdził się na początku pandemii, ale coraz bardziej ewoluuje w kierunku multilateralizmu à la carte. Eksperci OECD w opublikowanym niedawno raporcie Multilateral Development Finance 2020 proponują reformy jako element programu odbudowy globalnej gospodarki po COVID-19.
Multilateralizm à la carte

Północ kontra Południe, czyli wierzyciele kontra dłużnicy

Kategoria: Analizy
Asymetria, między krajami bardzo zadłużonymi a zadłużonymi umiarkowanie, jest groźna dla stabilności strefy euro, a także całej Unii Europejskiej. Zwiększa bowiem ryzyko przedłużającej się stagnacji gospodarczej.
Północ kontra Południe, czyli wierzyciele kontra dłużnicy