Osobliwy przebieg finansjalizacji w Polsce, co dalej?

02.06.2020
Na przebieg finansjalizacji na świecie i w Polsce duży wpływ miał kryzys finansowy z lat 2008-2009. Niektóre trendy utrwalił, inne – zahamował lub zmienił ich bieg. Czy obecny kryzys będzie dla finansjalizacji kolejnym przełomem? I czy w Polsce zjawisko to będzie przebiegać tak samo czy odmienne niż w innych krajach świata?
bank1 kwadrat MAIN

(401(K) 2012, CC BY-SA 2.0)

(401(K) 2012, CC BY-SA 2.0)

Dotąd z finansjalizacją było tak, że w Polsce zjawisko to – w ostatnich latach – przebiegało nieco inaczej niż na świecie. Na pewno w naszym kraju finansjalizacja jest mniej zaawansowana niż w głównych gospodarkach światowych. We wszystkich sferach polskiej gospodarki – wliczając instytucje i rynki finansowe, gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa, instytucje sektora publicznego oraz rynek pracy – można zauważyć liczne zjawiska idące w odwrotnym niż światowe trendy kierunku.

Polacy zmierzają do społeczeństwa bezgotówkowego z gotówką w kieszeniach.

Pojęcie finansjalizacji zaczęło robić zawrotną karierę z chwilą ukazania się w 2005 roku książki pod redakcją Geralda A. Epsteina „Financialization and the World Economy”. Wcześniejsze jego użycia przechodziły bez podobnego rozgłosu. Definicja finansjalizacji, którą się posługuję, uwzględnia dorobek tego ekonomisty, a także analizy Grety Kripner, Özgüra Orghangazi, Thomasa I. Palley`a oraz innych ekonomistów. W języku ekonomii i finansów finansjalizacja jest to wielowymiarowy proces głębokiej transformacji światowej gospodarki oraz gospodarek krajowych, na który składają się oprócz przyspieszającego ubankowienia również takie zjawiska jak wzrost znaczenia rynków finansowych i ich przewaga nad sferą realną gospodarki. Do tego dochodzi także np. traktowanie wartości akcji jako podstawowego celu zarządzania firmami, ze szkodą dla ich stabilnego rozwoju, uzależnianie się gospodarstw domowych od instytucji rynków finansowych, bogacenie się przy wykorzystaniu rynków finansowych, i ogólnie – coraz większa nierównowaga między wartością instrumentów finansowych a wartością produktów wytwarzanych w sferze realnej.

Narastanie dominacji sfery finansowej nad sferą realną jest na pewno jednym z fundamentalnych procesów składających się na finansjalizację. Rynki finansowe, instytucje finansowe oraz inni aktorzy finansowi przestają być usatysfakcjonowani wypełnianiem dotychczasowych funkcji polegających na obsłudze podmiotów działających w sferze realnej, dzięki czemu  uzyskiwały relatywnie niskie dochody. Wykorzystując nagromadzone zasoby finansowe, uzyskują decydujący wpływ na procesy zachodzące w sferze realnej oraz przejmują coraz większą część produktu dodatkowego wytworzonego w jej obrębie. Źródeł rosnącej siły instytucji finansowych należy upatrywać w dwóch powiązanych ze sobą grupach procesów: w szybkim powiększaniu przez nie zasobów finansowych w ostatnich dekadach i  w rosnących potrzebach finansowych przedsiębiorstw, rządów oraz gospodarstw domowych. Procesy te razem wzięte budują coraz mocniejsze podwaliny do zewnętrznego finansowania sfery realnej przez instytucje finansowe. Z kolei finansowanie zewnętrze sfery realnej uzależnia ją od finansów.

Przełom XX i XXI wieku upłynął pod znakiem gwałtownego wzrostu finansowania zewnętrznego przedsiębiorstw i gospodarstw domowych. Do grona dłużników dołączają również kolejne państwa, powiększając swój dług publiczny.

Spadek lub  utrata rentowności przez dużych graczy finansowych prowadzi do załamania sprawności gospodarowania w sferze realnej. Dokumentuje to ostatni kryzys finansowy z lat 2008-2009.

W wymiarze makroekonomicznym wyrazem dominacji finansów jest obniżenie odporności sfery realnej na wstrząsy pochodzące ze sfery finansowej. Spadek lub utrata rentowności przez dużych graczy finansowych prowadzi do załamania sprawności gospodarowania w sferze realnej. Dokumentuje to ostatni kryzys finansowy z lat 2008-2009 oraz zamieszanie w strefie euro, które nastąpiło bezpośrednio po kryzysie. Również proces odwrotny, a więc wychodzenie z kryzysu oraz przywracanie gospodarce zdolności do wzrostu zależy od charakteru trendów, które wcześniej zaistnieją w sferze finansów.

W XXI wieku finanse stały się głównym miejscem osiągania zysku. Jest to przede wszystkim następstwem finansowania zewnętrznego sfery realnej i angażowania się kapitału finansowego w transakcje walutowe, a także kreacji pieniądza oraz innych instrumentów finansowych, w tym instrumentów pochodnych, na bazie długu oraz innych zobowiązań, a nie na podłożu nowo wytworzonych produktów i usług.

Polska specyfika

Przyjrzyjmy się sytuacji w Polsce. Jednym z aspektów finansjalizacji jest ubankowienie. W Polsce jest ono wyraźnie mniej zaawansowane niż w najważniejszych gospodarkach na świecie czy w Unii Europejskiej. Chociaż Polacy coraz częściej wykorzystują bezgotówkowe formy pieniądza, niemniej jednak ciągle są przywiązani do pieniądza gotówkowego. Jednocześnie fundamentem systemu finansowego w Polsce są banki, a nie rynki finansowe. To trochę inaczej niż w zachodnich gospodarkach. W związku z tym podmioty gospodarcze sfery realnej funkcjonują w środowisku finansowym, które jest dla nich bardziej przewidywalne, a zarazem bardziej sprzyja optymalizacji zarządzania ryzykiem płynącym ze świata finansów.

Finansjalizacja spowolniła

W naszym kraju nie wystąpiło zjawisko obecne w innych zaawansowanych gospodarkach – wielka nierównowaga między sferą realną a sferą finansową, a więc jedno z kluczowych zjawisk finansjalizacji. W 2006 roku aktywa finansowe przekroczyły 100 proc. wartości PKB, w 2019 roku były na poziomie około 130 proc. Natomiast w UE w 2019 roku było to aż 466 proc. wartości PKB. Nadal więc w Polsce utrzymuje się względna równowaga między sferą finansową a realną, podczas gdy np. w OECD mamy do czynienia z wielką nierównowagą – aktywa finansowe przekraczają sześciokrotność łącznego PKB krajów członkowskich.

Polska sytuuje się na średnim poziomie uzależnienia od światowych finansów, jeżeli wziąć pod uwagę takie miary uzależnienia, jak międzynarodowa pozycja inwestycyjna, stosunek MPI netto do PKB oraz mierniki wynikające z bilansu płatniczego. Niezależności gospodarki polskiej sprzyja kilka ważnych czynników, między innymi:

  • dominacja kapitału polskiego w małych i średnich firmach,
  • relatywnie wysoki udział przedsiębiorstw rodzinnych w stosunku do korporacji,
  • dominacja w niektórych sektorach przedsiębiorstw o kapitale krajowym,
  • znaczny udział przedsiębiorstw należących do Skarbu Państwa na liście 500 największych firm publikowanych przez Forbes,
  • gwałtowny spadek w ostatnich latach kapitału zagranicznego w kapitałach własnych banków.

Niemniej jednak to przede wszystkim ryzyko generowane przez światowy sektor finansowy, a nie krajowy, przekłada się na ryzyko w sferze realnej polskiej gospodarki.

Zadłużenie sektora finansów publicznych w Polsce do tej pory było relatywnie niskie w porównaniu z zadłużeniem większości dużych gospodarek w regionie i na świecie. W ostatnich latach mieliśmy w Polsce do czynienia z radykalnym spadkiem deficytu budżetowego. Zahamowany został również wzrost długu publicznego. Obecnie z powodu kryzysu związanego z pandemią koronawirusa zarówno deficyt,

jak i dług publiczny wzrosną. W budżecie na ten rok rząd planował minimalny deficyt finansów publicznych, jednak wiadomo już, że jego skala, podobnie jak skala zadłużenia, wzrośnie. Według ostatnich deklaracji premiera deficyt w Polsce będzie „znaczący, zapewne kilkuprocentowy”, przy czym kilkuprocentowy może oznaczać przedział od 5 do 8 proc. PKB. Natomiast według wiosennych prognoz Komisji Europejskiej z początku maja tego roku deficyt sektora general government może sięgnąć w Polsce 9,5 proc. PKB (wobec szacunków na ten rok deficytu zaledwie 0,2 proc. z jesieni 2019), a dług publiczny może sięgnąć 58,5 proc. PKB (wobec szacunków na ten rok z jesieni 2019 roku na poziomie 45,5 proc. PKB).

Ale to i tak niewiele w porównaniu z wielkościami, które notowane były już poprzednio w krajach zachodniej Europy, a które będą jeszcze znacząco większe po wprowadzeniu wielkich pakietów wsparcia fiskalnego w związku z obecnym kryzysem.

Można powiedzieć, że dotychczas tendencja polegała – do czasu pandemii koronawirusa – na uwalnianiu się polskiego sektora publicznego od ewentualnych, niekorzystnych wpływów ze strony rodzimych i światowych finansów. Jak będzie w czasie obecnego kryzysu, pokaże najbliższa przyszłość.

“Finansjalizacja” źródłem gospodarczych kłopotów

W drugiej dekadzie XXI wieku coraz więcej państw i gospodarek, włącznie z największymi krajami OECD, zaczęło podejmować działania na rzecz filtrowania wpływów z otoczenia finansowego oraz selektywnego otwierania się na światową gospodarkę. Na tle wielu krajów Polskę wyróżnia pozytywnie fakt, że nie są to działania, które łamałyby dotychczasowy, międzynarodowy ład finansowy. Są to przedsięwzięcia podejmowane w ramach obowiązujących rozwiązań instytucjonalnych, jak na przykład wykup przez państwo akcji krajowych instytucji finansowych oraz przedsiębiorstw, a także przedłużanie stanu derogacji w UGW. Zagadnienie wejścia Polski do strefy euro, a także znacznie szersze problemy dotyczące ograniczenia negatywnych dla gospodarki krajowej następstw ze strony procesów składających się na globalizację i finansjalizację, są coraz częściej analizowane w kontekście patriotyzmu gospodarczego. W drugiej dekadzie XXI wieku patriotyzm gospodarczy zaczyna być postrzegany w Polsce nie tylko jako wartość sama w sobie, lecz również jako remedium na dysfunkcje globalizacji oraz finansjalizacji.

Przedsiębiorstwa, gospodarstwa domowe i rynek pracy

Wziąwszy pod uwagę kolejne kryzysy występujące w XXI wieku, kapitał finansowy może mieć zdolność zakłócania – w stopniu niespotykanym w latach sześćdziesiątych, siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku – pewnego niezbędnego poziomu równowagi pomiędzy przedsiębiorstwami a gospodarstwami domowymi. Na rynku pracy, który łączy obydwa rodzaje podmiotów, finansjalizacja dała o sobie znać w wielu krajach szybkim wzrostem zysków pracodawców z jednej strony oraz niskimi płacami z drugiej. W konsekwencji prowadziło to do ograniczeń popytu wewnętrznego na towary i usługi, chyba że gospodarstwa domowe zadłużały się w celach konsumpcyjnych. Zadłużanie się gospodarstw domowych stawało się coraz powszechniejszą praktyką, natomiast zyski osiągane przez pracodawców w większym stopniu były przekształcane w kredyty konsumpcyjne dla gospodarstw domowych niż w kredyty inwestycyjne czy inwestycje bezpośrednie.

Nie tylko pasywa w bilansach polskich gospodarstw domowych w mniejszym stopniu podlegają procesom finansjalizacji, lecz również aktywa.

Z badań NBP wynika, że gospodarstwa domowe w Polsce są „umiarkowanie majętne” w porównaniu z gospodarstwami domowymi krajów strefy euro. Jednocześnie jednak – co warto podkreślić – nie zadłużają się na taką skalę jak te ostatnie. Poza tym nie tylko pasywa w bilansach polskich gospodarstw domowych w mniejszym stopniu podlegają procesom finansjalizacji, lecz również aktywa. Polskie gospodarstwa domowe, mniej niż zachodnie, angażują swoje aktywa na rynkach finansowych, przy jednoczesnym odchodzeniu od depozytów bankowych. Warto też podkreślić, że mają relatywnie duże oszczędności w bankach w porównaniu z przedsiębiorstwami. Podobnie jak w przypadku zadłużenia, skala posiadanych przez gospodarstwa domowe oszczędności jest zdecydowanie większa niż oszczędności przedsiębiorstw oraz instytucji finansowych. Oczywiście dotyczy to części gospodarstw. Niemniej jednak stanowi to o specyfice sfery realnej w Polsce.

Ważnym wyznacznikiem bezpieczeństwa finansowego oraz dobrostanu gospodarstw domowych we współczesnych społeczeństwach jest jakość systemów zabezpieczeń społecznych oraz ubezpieczeń. W skali świata, a szczególnie w wielkich gospodarkach, procesy składające się na globalizację oraz finansjalizację upływały pod znakiem malejących zabezpieczeń oraz ubezpieczeń społecznych. Zdawało się, że również Polska pójdzie w tym kierunku. Niemniej jednak ubezpieczenia społeczne – zarówno te administrowane przez ZUS, jak i przez KRUS – przetrwały, a potem zaczęły się rozwijać. Natomiast w drugiej dekadzie XXI wieku nastąpił, przy decydującej roli państwa, odwrót od OFE, które są w trakcie likwidacji. Nowy projekt ubezpieczeń kapitałowych (PPE) jest wprowadzany w życie. Ma mieć raczej charakter uzupełniający ubezpieczenia społeczne niż alternatywny, jak to było w przypadku OFE. Państwo polskie od momentu transformacji ustrojowej wspierało finansowo ubezpieczenia rolników, a od 2015 roku intensywnie rozwija kolejne programy zabezpieczeń społecznych (w tym 500+). W dodatku systematycznie podwyższana jest ustawowa płaca minimalna, co ma następstwa socjalne. W Polsce utrwalał się dotychczas trend, który przełamywał światowe tendencje związane z finansjalizacją ubezpieczeń oraz zabezpieczeń społecznych. Jest to kolejna polska cecha finansjalizacji.

Jeśli chodzi o polskie przedsiębiorstwa, to charakteryzują się one relatywnie niskim zadłużeniem w bankach w porównaniu z zadłużeniem gospodarstw domowych. Łączy się to ze skłonnością przedsiębiorstw do finansowania inwestycji własnymi środkami, a nie zewnętrznym finansowaniem. Jest to kolejna osobliwość finansjalizacji w Polsce. Przy czym udział finansowania zewnętrznego przez banki jest zdecydowanie większy niż przez niebankowe instytucje finansowe oraz rynki finansowe. W drugim przypadku polega to przede wszystkim na leasingu. Znacznie mniej jest emisji długoterminowych obligacji. Zaangażowanie private equity ma marginalny charakter. Okazuje się, że finansowanie zewnętrzne przedsiębiorstw jest w Polsce zdecydowanie niższe niż w krajach zachodnich i UE. Jest to szczególnie widoczne w stopniu zaangażowania niebankowych instytucji finansowych oraz rynków finansowych w finansowaniu firm.

Polskie banki dobrze przygotowane na skutki pandemii

Dobrym przykładem ilustrującym niewspółmierność procesów, które składają się na finansjalizację w Polsce, jest finansowanie nieruchomości. Z jednej strony można mówić o wysokim zaawansowaniu finansowania zewnętrznego. Z drugiej strony, obserwujemy niskie zaangażowanie instytucji niebankowych. Szczątkowy charakter ma również sekurytyzacja papierów wartościowych na bazie kredytów hipotecznych.

W ostatnich kilkunastu latach rynek pracy w Polsce stopniowo pozbywał się wielu typowych dla finansjalizacji cech „rynku pracodawców”, jeżeli użyć metaforycznego określenia. Stawał się rynkiem zarówno pracodawców, jak i pracobiorców. Okazuje się, że sytuacja pracowników najemnych oraz osób poszukujących pracy systematycznie się poprawiała, co sytuowało polski rynek pracy wśród tych gospodarek, które opierały się światowym trendom finansjalizacji. Liczba osób bezrobotnych systematycznie spadała. W drugiej dekadzie XXI wieku wyraźnie przyspieszyła dynamika wzrostu realnych wynagrodzeń, czemu towarzyszył wzrost produktywności pracy, a dynamika wzrostu była wyraźne wyższa niż w UE jako całości.

Dzisiaj, kiedy cały świat znajduje się w kryzysie spowodowanym pandemią, należy przypuszczać, że pojawią się nowe trendy w procesach składających się na finansjalizację. Które zjawiska się utrzymają, a które – zmienią, i jaką drogą pójdzie Polska, będziemy obserwować już niedługo.

Autor wyraża własne poglądy, a nie oficjalne stanowisko NBP.


Tagi


Artykuły powiązane