Autor: Jacek Ramotowski

Dziennikarz zajmujący się rynkami finansowymi, zwłaszcza systemem bankowym.

Po testach bankowy krajobraz wciąż mglisty

Lepsze od oczekiwanych wyniki badania bilansów największych banków w strefie euro przez Europejski Bank Centralny nie usunęły kilku istotnych pytań. Najważniejsze dotyczą tego, czy dają one podstawę do powrotu zaufania na rynkach, czy banki faktycznie są gotowe zasilać pieniądzem realną gospodarkę i czy można zapomnieć o obawach o ponowną eksplozję kryzysu rządowego długu.
Po testach bankowy krajobraz wciąż mglisty

(CC By Juhan Sonin), infografika Darek Gąszczyk

Wyniki przeglądu jakości aktywów i stres testów ogłoszone w niedzielę 26 października okazały się bardzo dobre. Banki w strefie euro wykazały niedobory kapitałowe w wysokości zaledwie 24,6 mld euro. Badanie dotyczyło bilansów na koniec 2013 roku, a niektóre z instytucji w tym roku podniosły już kapitały. Na obecną chwilę trzynastu bankom brakuje już tylko 9,44 mld euro.

Co więcej, badania przeprowadzone przez Europejski Urząd Nadzoru Bankowego EBA dodatkowo w czterech duńskich, piętnastu polskich, węgierskim OTP, norweskim DNB oraz w czterech szwedzkich i czterech brytyjskich bankach–gigantach – HSBC, Barclays, LLoyds i Royal Bank of Scotland – nie wykazało żadnych niedoborów kapitałowych. Ani jedna z europejskich instytucji globalnych i systemowo ważnych nie chwieje się w posadach, choć niektóre – jak LLoyds – znalazły się tylko nieznacznie powyżej założonych granic bezpieczeństwa.

Przypomnijmy, że jeszcze niedawno rynki trzęsły się od pogłosek, iż wśród banków, które są za duże, by upaść, ale nie ma dla nich ratunku, znajdą się przynajmniej Deutsche Bank, Barclays czy BNP Paribas. Okazało się, że nie.

Dobrych wyników można było oczekiwać

Tak dobre wyniki – jak na skalę niedawnych obaw – nie są całkowitą nowością i nie powinny zaskakiwać. Według ostatniego monitoringu wdrażania reguł Bazylei III przeprowadzonego przez EBA na koniec 2013 roku w grupie 42 największych europejskich banków brakowało zaledwie 100 mln euro do spełnienia minimalnego wymogu najtwardszego kapitału CET 1 w wysokości 4,5 proc. aktywów ważonych ryzykiem i 83,1 mld euro do spełnienia wymogu całkowitego kapitału wraz ze wszystkimi buforami, w tym dla największych systemowo ważnych instytucji.

Banki,-które-nie-zaliczyły-kompleksowej-oceny-bilansu

W ciągu dwóch i pół roku nastąpiła kolosalna poprawa. Według pierwszego monitoringu, dokonanego na koniec czerwca 2011 roku w 45 bankach (próba o nieco odmiennym składzie), niedobór kapitałów do spełnienia wymogu 4,5 proc. CET 1 wynosił 17,8 mld euro, a kapitału całkowitego wraz z buforami także dla największych banków systemowo ważnych – aż 485,4 mld euro.

Jeśli chodzi o płynność krótkoterminową (LCR), to według ostatniego monitoringu badanym bankom brakowało 154 mld euro do spełnienia jej wymogów w 100 proc. w 2019 roku, a do spełnienia długoterminowej (NSFR) w 2018 roku – 473 mld euro. To jeszcze dużo, ale w połowie 2011 roku było to odpowiednio – 1,15 biliona euro i 1,93 bln euro.

Dziury w kapitałach są znacznie większe

Kłopot w tym, że metody identyfikacji niedoborów kapitałowych, a zatem i stabilności banków, zastosowane i w monitoringu Bazylei III, i przez EBC w ostatnich badaniach, budzą wątpliwości.

Profesorowie Viral Acharya z Stern School of Business w Nowym Jorku i Sascha Steffen z ESMT European School of Management and Technology obliczyli  na początku tego roku, że w zależności od przyjętej metodologii niedobory kapitałów do progu 8 proc. kapitału CET 1 w relacji do aktywów ważonych ryzykiem w 109 największych bankach strefy euro mogłyby wynieść od 7,5 do 66,8 mld euro.

Ile-bankom-jeszcze-brakuje-kapitałów

W warunkach skrajnych, ich zdaniem, niedobory kapitałowe wzrosłyby (w zależności od metodologii) do 82 mld euro, a nawet 176 mld euro, przy założeniu spełnienia wymogu kapitałowego CET 1 w wysokości 4 proc., podczas gdy EBC w scenariuszu szokowym wymagał 5,5 proc.

Szacunki Virala Acharyi i Saschy Steffena oparte są na danych dostępnych w bazach publicznych. Niedobory pogłębiłyby się jeszcze dużo bardziej, gdyby szok przybrał charakter systemowy i wystąpiła np. konieczność tworzenia odpisów na rządowe obligacje w portfelach banków. Jak wiemy, w przeglądzie dokonywanym przez EBC dług rządowy ma wagę ryzyka zero.

Rynki zareagowały sceptycznie

Dane opublikowane w niedzielę przez EBC i EBA nie do końca przyjęte zostały przez rynki jako jednoznacznie klarowny obraz sytuacji europejskiego sektora. Pojawiają się podejrzenia, że wyniki są zbyt optymistyczne. Reakcje rynków w poniedziałek 27 października  były mocno sceptyczne. Akcje firm finansowych zachowywały się najsłabiej ze wszystkich sektorów, a najgorzej z nich prezentowały się włoskie banki, te właśnie, które przegląd „zaliczyły”. Akcje UniCredit straciły 2,6 proc. a Intesa Sanpaolo 3,1 proc.

Handel akcjami Banca Monte dei Paschi di Siena był w poniedziałek i wtorek zawieszony, a papiery Banca Carige straciły 17,2 proc. Indeks FTSE MIB, benchmark dla włoskich spółek, spadł o 2,3 proc., najwięcej ze wszystkich wskaźników londyńskiej giełdy. Spadały także ceny akcji innych wielkich banków: Santandera o 3 proc., Deutsche Banku o 1,6 proc., ING o 1,8 proc. i hiszpańskiego BBVA o 2,3 proc.

– Sądząc po reakcji rynku, inwestorzy nie całkowicie dowierzają EBC. Są bardziej pesymistycznie nastawieni do banków. Upłynie jeszcze dużo czasu zanim zaufanie do nich zostanie przywrócone – powiedział Peter Garnry, szef strategii na rynkach kapitałowych Saxo Bank, cytowany przez portal MarketWatch.

Polityka odcisnęła swoje piętno?

Philippe Legrain, niezależny publicysta, autor książek ekonomicznych, były doradca szefa KE Jose Manuela Barroso, uważa że ocenę bilansów trudno nazwać kompleksową. AQR objął zaledwie 57 proc. aktywów 130 uczestniczących w nim banków, co daje mniej niż połowę (46,5 proc.) aktywów sektora bankowego strefy euro. Wyłączone – z powodu oporu rządu – były niemieckie banki oszczędnościowe (Sparkassen), których łączne aktywa to bilion euro. Jego zdaniem polityczne względy przemówiły za tym, że obraz niemieckiego sektora bankowego, który wyłonił się z przeglądu, był bardzo łagodny. Jedyny, niewielki zresztą Münchener Hypothekenbank, który test „oblał”, już zdążył uzupełnić kapitały.

Wątpliwość dotyczą także scenariuszy makroekonomicznych i rynkowych użytych w stress testach. Przyjęte na początku roku założenia warunków skrajnych obejmowały silny wzrost rynkowych stóp procentowych, w wyniku którego ceny papierów dłużnych spadały, a banki notowały na nich straty, kredytobiorcy natomiast tracili zdolność do obsługi zadłużenia.

Rentowności długoterminowych obligacji USA – w myśl tego scenariusza – miałyby wzrosnąć początkowo o 100 punktów bazowych (pb) w porównaniu do sytuacji z I kwartału 2014,  potem stopniowo o kolejne 150 pb, spaść na początku 2015 roku, ale pozostawać wciąż o 150 pb wyżej od założenia bazowego aż do końca 2016 roku. W strefie euro maksymalny poziom wzrostu rentowności długoterminowych papierów wyniósłby 153 pb, a w Niemczech – 109 pb. Wzrosłyby także koszty finansowania banków.

– To były bardzo surowe warunki dla banków, zwłaszcza silny wzrost rentowności, który przełożyłby się na straty tradingowe – mówi wysoki przedstawiciel jednego z polskich banków.

Scenariusz warunków skrajnych zakładał ponadto silny szok trwający od I kwartału 2014 r. do I kwartału 2015 r., powodujący spadek PKB w 2014 roku w strefie euro o 0,7 proc., a w 2015 roku o 1,4 proc. oraz stagnację w 2016 roku. Ścieżka inflacyjna w strefie euro to 1,0 proc. w 2014 roku, a w następnych latach – 0,6 proc. i 0,3 proc.

Od połowy tego roku wyraźnie zaczęło rosnąć prawdopodobieństwo całkiem innego scenariusza. Zamiast gwałtownego szoku – przewlekła recesja połączona z długotrwałą deflacją. Podobnego przebiegu zdarzeń w stress testach nie przewidziano. Ich wyniki nie dają odpowiedzi na pytanie, jak bilanse banków zachowałyby się sytuacji, której prawdopodobieństwo mocno rośnie.

Koniec delewarowania?

Niewielkie, uzupełniane już na bieżąco i możliwe szybko niedobory kapitału oraz dobra (lub przynajmniej bezpieczna) sytuacja wszystkich europejskich instytucji systemowo ważnych teoretycznie powinny spowodować, że banki zakończą delewarowanie i zaczną kierować pieniądz do gospodarki.

– (…) Naprawa bilansów banków, która będzie następstwem tych wyników, i odporność, którą ujawniła większość banków pomimo surowych warunków ćwiczenia gwarantuje, że ożywienie gospodarcze nie będzie hamowane przez ograniczenia w podaży kredytów z sektora bankowego ­– powiedział na konferencji prasowej prezentującej wyniki badań Vítor Constâncio, wiceprezes EBC.

Pytanie, czy banki mają jakikolwiek powód, żeby zacząć się tak zachowywać? Przed przystąpieniem do oceny bilansów EBC najpierw uratował sektor bankowy strefy euro. Od sierpnia 2012 roku pomaga mu na dwa sposoby.

Po pierwsze, dostarcza bankom w sposób nieograniczony płynność, biorąc pod zastaw gotówki coraz to mniej wiarygodne papiery. To spowodowało, że nawet instytucje będące w słabej kondycji nie musiały się obawiać, że nie dostaną pożyczki na rynku międzybankowym. Pamiętajmy, że po upadku Lehman Brothers rynek międzybankowy zupełnie zamarł i banki centralne na całym świecie postąpiły w podobny sposób, żeby nie doprowadzić do utraty płynności kolejnych instytucji.

–  EBC teraz przyjmuje już chyba wszystko – mówi jeden z wysokich przedstawicieli polskiego sektora bankowego.

Po drugie, zapowiedź ewentualności skupu rządowych obligacji z portfeli banków w 2012 roku doprowadziła do znacznego obniżenia rentowności tych papierów. I tak, rentowności obligacji 10-letnich Hiszpanii spadła z 7,751 proc. 25 lipca 2012 roku i 4,15 proc. przed rokiem i do 2,17 proc. w piątek tuż przed ogłoszeniem wyników AQR. W przypadku włoskich było to odpowiednio 6,706 proc., 4,224 proc i 2,51 proc., przy rentowności papierów niemieckich 0,89 proc. w piątek i 1,755 proc. przed rokiem.

Zyski z tradingu zamiast z kredytu

Zawężanie spreadów i sztuczna konwergencja stóp procentowych powoduje, że banki, które w tym okresie ponosiły straty na portfelach kredytowych i musiały zwiększać na nie odpisy oraz pokrycie rezerwami, dostały szansę zarabiania na obrocie papierami dłużnymi.

–  Dzięki zyskom z tradingu banki mogły pokrywać straty na portfelach kredytowych, a także wzmacniać kapitały – powiedział Obserwatorowi Finansowemu jeden z czołowych polskich analityków.

Dostarczanie płynności przez EBC pozwoliło na zyski z tradingu, ale nie przekierowało pieniądza do gospodarki. Jeśli nawet europejski sektor bankowy jest w tak dobrej kondycji jak pokazują to wyniki AQR, to wcale nie znaczy, że banki chętnie zmienią aktualny wciąż model generowania zysków.

Blade światełko w tunelu zapalają wyniki prowadzonego przez EBC co kwartał „The Euro Area Bank Lending Survey” (BLS). Już w II kwartale pokazał on, że po raz pierwszy od równo siedmiu lat banki złagodziły kryteria przyznawania kredytów dla przedsiębiorstw. Wpływ miała na to bardzo lekka poprawa percepcji ryzyka makroekonomicznego i biznesowego w tym sektorze. Zmniejszyły się również różnice pomiędzy poszczególnymi krajami w warunkach udzielania kredytów, co „wskazuje na dalsze zmniejszenie fragmentacji rynku finansowego” – napisał EBC.

Ryzyko nowego kryzysu zadłużenia

Zawężenie spreadów długu rządowego w strefie euro może wynikać nie tylko z ilościowego łagodzenia, ale także z tego, że zgodnie z unijnym prawem waga ryzyka rządowego długu w walucie krajowej wynosi zero.

– Problem postrzegania rządowych papierów wartościowych nie został rozwiązany. To powoduje, że nie jest właściwie postrzegana skala ryzyka na tym rynku – mówiła Małgorzata Zaleska, członek zarządu NBP, na III Kongresie Regulacji Finansowych FinReg Instytutu Allerhanda.

Pod względem oceny ryzyka rządowych długów AQR nie poszedł ani o krok dalej niż stres testy, jakie przeprowadziła EBA w 2011 roku, ujawniając które banki mają portfele obligacji, jak wielkie i których państw.

– Korzystny efekt poprzednich stress-testów to ujawnienie portfeli obligacji rządowych.

Można było uruchomić własne symulacje i robić modele – mówi Bernhardt Speyer, doradca ekonomiczny Senatu Berlina, a wcześniej szef researchu w Deutsche Banku.

Rynki od dwóch lat ignorują to ryzyko, a poprawa warunków, jakie stawiają, zachęca rządy do rozluźnienia dyscypliny fiskalnej, czego domaga się m.in. prezydent Francji Francios Hollande. Gdyby zaczęły je znowu dostrzegać, EBC ma jeszcze jedną możliwość – kontynuować łagodzenie ilościowe rozpoczynając faktycznie skup papierów rządowych. Przeniesienia zadłużenia rządów z bilansu banków do bilansu EBC to zresztą jedna z koncepcji rozwiązania kryzysu zadłużenia państw. Jest uważana też za jedną z najbardziej ryzykownych.

Na efekty rozluźniania dyscypliny budżetowej nie trzeba było długo czekać. Agencja Standard & Poor’s obniżyła w październiku rating Finlandii do AA plus i perspektywę ratingu AA Francji do negatywnej. Dlatego na ostatnim szczycie Unii prezes EBC Mario Draghi apelował do rządów o przestrzegania reguł budżetowych. Nawoływał do rozważenia przeprowadzenia działań mających na celu pobudzenie popytu przez państwa, których sytuacja budżetowa na to pozwala.

– Jedną z przyczyn kryzysu zadłużenia jest postrzeganie papierów rządowych jako papierów bez ryzyka. Banki krajowe miały na ogół krajowe papiery, więc pogorszenie sytuacji suwerena powodowało pogorszenie sytuacji banków. Temu europejski nadzór nie zaradzi – mówił na Kongresie FinReg Paweł Smaga ze Szkoły Głównej Handlowej.

Gdyby zaufanie został odbudowane, banki zaczęłyby transferować pomiędzy sobą płynność, nie będąc zdane na kroplówki z EBC. To prawdopodobnie odbudowałoby także efektywność transmisji polityki pieniężnej. W cytowanej ankiecie na temat warunków kredytowych EBC odnotowuje poprawę dostępu banków do finansowania hurtowego, ale zróżnicowaną w zależności od kraju.

Wszystkie te zastrzeżenia nie znaczą, że badania EBC były jak wielka (i kosztowna) góra, która urodziła mysz. Bardzo wiele zależy od konsekwencji, jaką bank centralny okaże jako nadzorca. Tuż przed ogłoszeniem wyników przeglądu opublikował propozycje dotyczące nowej jakości raportowania przez banki. Tak czy inaczej to dopiero początek zażegnywania kryzysu w strefie euro. Przesilenie jest jeszcze odległe.

(CC By Juhan Sonin), infografika Darek Gąszczyk
Banki,-które-nie-zaliczyły-kompleksowej-oceny-bilansu
Ile-bankom-jeszcze-brakuje-kapitałów

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Dylematy Rady Prezesów EBC

Kategoria: Analizy
Banki centralne potrafią zaskakiwać. W przypadku zbliżającego się posiedzenia Rady Prezesów EBC panuje konsensus co do jednego: raczej można wykluczyć podwyżki oprocentowania.
Dylematy Rady Prezesów EBC

Niemiecki sektor bankowy w szponach niskiej rentowności

Kategoria: Analizy
Niemieckie banki cierpią z powodu niskiej rentowności i wysokich kosztów działania. Pandemia i związany z nią wzrost ryzyka kredytowego utrudni im odbudowę wartości i zmusi do przebudowy modeli biznesowych i dalszych cięć w zatrudnieniu.
Niemiecki sektor bankowy w szponach niskiej rentowności

Konsekwencje podatku od niektórych instytucji finansowych

Kategoria: Instytucje finansowe
Zgodnie ze wstępnymi wynikami badania przeprowadzonego przez autora artykułu podatek bankowy wpłynął na skalę wykorzystania instrumentów polityki pieniężnej, rynek pieniężny oraz oprocentowanie depozytów i kredytów. Badanie nie wykazało natomiast jednoznacznie, aby podatek istotnie zmniejszył wartość udzielonych kredytów czy rentowność banków.
Konsekwencje podatku od niektórych instytucji finansowych