Polska firma mogłaby kupić rafinerię w Rosji

20.05.2011
Wzrost wymiany handlowej wynika z ocieplenia w stosunkach politycznych. Po „resecie” wzajemnych relacji musi minąć jeszcze trochę czasu, żeby pojawiły się konkretne rezultaty gospodarcze – mówi w wywiadzie prof. Aleksander Dynkin z Rosyjskiej Akademii Nauk. Jego zdaniem nie ma nic groźnego w tym, że firma rosyjska mogłaby kupić Lotos, albo, że Polska zacznie wydobywać gaz łupkowy, by zmniejszyć dostawy gazu z Rosji.
prof. Aleksander Dynkin (fot. www.imemo.ru)

prof. Aleksander Dynkin (fot. www.imemo.ru)

prof. Aleksander Dynkin (fot. www.imemo.ru)

Obserwator Finansowy: Czy w gospodarczych stosunkach rosyjsko-polskich istnieją jakieś poważne problemy?

Prof. Aleksander Dynkin: Ogólnie nie widzę jakichś większych napięć. Handlowe kontakty rosyjsko – polskie są dosyć trwałe. O ile wiem Rosja jest drugim największym importerem w Polsce – po Niemczech – a Polska znajduje się w pierwszej dziesiątce największych partnerów handlowych, co zresztą odpowiada rozmiarom gospodarek obydwu krajów. Na pewno rozwiązaliśmy poważny problem tranzytu rosyjskiego gazu przez Polskę, która negatywnie odnosiła się do budowy gazociągu Nord Stream. Udało się podpisać umowę sprzedaży i tranzytu gazu na wiele lat. I dzięki temu ewentualne naprężenie w stosunkach zniknęło. Gazociąg Jamalski będzie dalej funkcjonował, a i Polska na ponad 20 lat ma zapewnione dostawy gazu. Przed wypadkiem w elektrowni w Fukuszimie w Polsce pojawiło się silne dążenie do rozwijania energetyki jądrowej…

I Polska nie rezygnuje z tych planów…

Jednak po tym gdy Angela Merkel zmieniła zdanie w sprawie elektrowni jądrowych o 180 stopni, także w Polsce musi upłynąć trochę czasu zanim zostanie sformułowane ostateczne stanowisko wobec energii jądrowej. Jeżeli Polska nadal będzie chciała budować swoją elektrownię atomową, Rosja z pewnością będzie chciała uczestniczyć w tym przedsięwzięciu.

Ostatnio w polsko-rosyjskich relacjach ma miejsce ocieplenie. Czy ma ono znaczenie wyłącznie polityczne?

Wzrost wymiany handlowej w ostatnim roku wynika również z ocieplenia w stosunkach politycznych. Pojawia się pozytywny impuls dla przedsiębiorców  w obydwu krajach, bo ci dobrze wsłuchują się w tego typu sygnały. I myślę, że po „resecie” wzajemnych relacji musi przejść jeszcze trochę czasu, żeby pojawiły się konkretne rezultaty gospodarcze. Mieszkając w Moskwie wiem, że również nasza biurokracja na to reaguje. Np. jeżeli jakaś rosyjska instytucja zajmująca się gospodarką utrzymuje kontakty z biznesmenami, to w sytuacji gdy przychodzą do niej Polacy, są oni przyjmowani  w pierwszej kolejności.

Rosjanie są zainteresowani prywatyzacją rafinerii Lotos – dlaczego?

Biznes naftowo-gazowy rządzi się swoimi prawami. Byłem niedawno w USA i widziałem wiele stacji benzynowych rosyjskiej firmy Łukoil. Ma to znaczenie dla międzynarodowego image’u firmy. Ponadto Rosja jest dostawcą surowca i kupienie polskiej rafinerii, to krok w kierunku integracji wydobycia i przerobu. To standardowa ekspansja biznesowa. Moim zdaniem zakup jednej rafinerii w Polsce nie jest niczym znaczącym, dla takich firm jak Gazprom czy Rosnieft, które są zainteresowane inwestycjami Polsce.

A czy to jest możliwe, by polski koncern kupił którąś z rosyjskich rafinerii?

Myślę, że tak. W Rosji strategiczne przedsiębiorstwa to te, które dysponują dostępem do złóż. W takim wypadku obcokrajowcy wchodzą do takich spółek jedynie jako udziałowcy mniejszościowi. Żadna z rosyjskich rafinerii nie należy jednak do grupy przedsiębiorstw strategicznych.

W Polsce bardzo dużo mówi się ostatnio o możliwościach wydobywania gazu łupkowego. Czy Rosja traktuje to jak zagrożenie? To by mogło chociaż w niewielkim stopniu uniezależniać Polskę od rosyjskiego gazu.

Polska postępuje zgodnie z tendencjami występującymi w UE, która kładzie nacisk na dywersyfikację źródeł energii. Budujecie też gazoport w celu odbierania skroplonego gazu z Kataru. W USA boom na gaz z łupków trwa już od jakiegoś czasu. Europie będzie trudniej rozpocząć wydobycie na tak masową skalę, bo występuje tu większa gęstość zaludnienia, inne są uregulowania ekologiczne i inne standardy własności. Jednak musimy się z tym liczyć, że Polska  może rozpocząć efektywną produkcję gazu łupkowego i strategia eksportu rosyjskiego gazu będzie musiała się zmienić, chociaż, podpisane umowy były długoterminowe. Logika postępu technicznego jest nieubłagana. Wasz kraj może stać się eksporterem gazu na Zachód a nawet na Wschód, to jedynie kwestia praw rynkowych. Być może będziecie nadal kupować rosyjski gaz i zajmować się jego reeksportem. Kto wie czy nie staniecie się druga Norwegią.

Czy w Rosji istnieje zrozumienie dla polskiego dążenia do dywersyfikacji surowców energetycznych?

Nie jest to jedynie tendencja polska ale ogólnoeuropejska. I uważam, że tzw. III pakiet energetyczny w Brukseli został napisany przez ludzi, którzy podchodzą do tego zagadnienia z punktu widzenia odbiorców surowców energetycznych. Jest to słuszne podejście, jednak jeżeli rozmawia się z szefami największych firm naftowych czy gazowych z Europy, USA czy Rosji, to oni nie bardzo zgadzają się z  takim podejściem. I wręcz nazywają to obsesją. Dywersyfikując źródła energii w Europie nie wzięto pod uwagę politycznego ryzyka, jakie występuje na Bliskim Wschodzie i w Afryce Płn. Straciły na tym głównie dwa kraje importujące stamtąd węglowodory – Włochy i Niemcy. Chwała Bogu, że Arabia Saudyjska i Rosja były wstanie pokryć braki w dostawach. Amerykanie jednak lepiej umieli przewidzieć  sytuację polityczną na świecie. Przez ostanie 10 lat, zanim w tym regionie wybuchły konflikty, Amerykanie dwukrotnie  zmniejszyli wielkość dostaw. Obecnie rynek amerykański otrzymuje nie więcej niż 12-14 proc. dostaw z obszaru całego Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Europejczycy byli bardziej uparci, jednak widać, że mniej rozumieją rynek surowców energetycznych.

Komu bardziej zależy żeby Rosja wstąpiła do WTO – samej Rosji czy jej partnerom? Pojawiły się opinie, że to USA wręcz popycha Rosję do wstąpienia do organizacji.

Dobrze znam opinie ludzi w administracji USA, którzy zajmują się tą kwestią. Amerykanie zdają sobie sprawę, że członkostwo WTO będzie instytucjonalnym wsparciem dla Rosji w celu zwiększenia konkurencyjności rosyjskiej gospodarki i dlatego to popierają. Jednak przede wszystkim jest tym zainteresowana sama Rosja, chociaż istnieją na miejscu grupy biznesowe, które występują przeciwko integracji, bojąc się zwiększenia konkurencji.

Wygra na tym rosyjski konsument, bo zwiększy się konkurencja na rynku wewnętrznym. Wpłynie to również na poprawę jakości klimatu inwestycyjnego – procedury staną się bardziej przejrzyste. Jeżeli mówimy o ideach modernizacji i innowacji promowanych przez prezydenta Miedwiediewa, to WTO niesie ze sobą najdoskonalsze instrumenty ochrony własności intelektualnej. Przykłady można wyliczać bez końca.

Rosja tworzy również swoja własną strefę wolnego handlu: Unię Celną z Białorusią i Kazachstanem. Europa, szczególnie Niemcy, jest nastawiona sceptycznie do tej idei. Jak pan sądzi, dlaczego?

Moim zdaniem nie wszyscy ludzie poradzili sobie ze stereotypami z czasów zimnej wojny. Wielu podejrzewa, że Rosja zamierza odtworzyć na nowo Związek Radziecki. Rzeczywistość jest inna i zresztą trzy kraje tworzące Unię Celną nie zamykają się na świat i również zamierzają wstąpić do WTO. Okazało się zresztą, że stworzenie Unii Celnej  bardzo szybko przyniosło pozytywne następstwa dla rozwoju wolnego rynku w Rosji. Podam przykład – w ubiegłym roku pojawiły się plany zwiększenia do 36 proc. tzw. podatku socjalnego, z którego środki przeznaczane są na fundusz emerytalny i ochronę zdrowia. Z tych planów jednak szybko zrezygnowano, bo bardzo wiele firm rosyjskich działających w regionach graniczących z Kazachstanem po prostu  zaczęło rejestrować swoją działalność w Kazachstanie, gdzie podatki są niższe. Uzyskali oni taką możliwość właśnie dzięki Unii Celnej. To dało mocny sygnał Moskwie, że trzeba dbać o klimat inwestycyjny w Rosji. W nowopowstałej wspólnej przestrzeni ekonomicznej firmy mogą się bowiem swobodnie przemieszczać i przenosić się tam gdzie im wygodniej.

Czy Ukraina dołączy do Unii Celnej?

Myślę, że nie, a ukraińskie sugestie na ten temat, to głównie rodzaj gry prowadzonej na potrzeby negocjacji w sprawie wstąpienia do strefy wolnego handlu z UE.

Czy Rosji udało się poradzić sobie z globalnym kryzysem? Premier Putin  w swoich wystąpieniach prezentuje optymistyczny obraz.

Z punktu widzenia zapobiegania następstw społecznych kryzysu – ma rację. W Rosji nie było gwałtownego spadku płac, nie zwiększyło się bezrobocie – nie było takich sytuacji jak np. w Hiszpanii czy na Łotwie. Jeżeli jednak patrzeć na wskaźniki makroekonomiczne, spadek PKB był najsilniejszy i wśród krajów G8 i BRIC i z tego punktu widzenia, sytuacja nie wygląda tak dobrze. Wydaliśmy o wiele więcej środków niż inne kraje, by  zmniejszyć następstwa kryzysu. Jak wiadomo z teorii ekonomicznych, kryzys niszczy ale również wzmacnia gospodarkę i pełni rolę oczyszczającą. W przypadku Rosji w wyniku zawirowań na globalnym rynku, struktura gospodarki właściwie się nie zmieniła – i nadal opiera się głównie na surowcach.

Rozmawiał Jakub Biernat

Prof. Aleksander Dynkin jest dyrektorem Instytutu Gospodarki Światowej i Stosunków Międzynarodowych Rosyjskiej Akademii Nauk.

Będzie on gościem XXXIII Sympozjum Współczesna Gospodarka i Administracja Publiczna organizowanego w najbliższy weekend przez Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie. Obserwator Finansowy jest patronem medialnym tego spotkania.


Tagi


Artykuły powiązane