Autor: Regina Skibińska

Dziennikarka specjalizująca się w tematyce ubezpieczeniowej.

Solvency II zrewolucjonizuje rynek ubezpieczeń

Dyrektywa Solvency II, która zacznie obowiązywać 1 stycznia 2016 r., wiąże się z uzależnieniem wysokości kapitału od wielkości ryzyka podejmowanego przez ubezpieczycieli. W dłuższej perspektywie czasowej zmieni ona rynek ubezpieczeń. Prawdopodobny jest wzrost składek, większa koncentracja i niższa konkurencja oraz spadek zainteresowaniem inwestorów rynkiem ubezpieczeniowym.

Prace nad dyrektywą trwały kilkanaście lat, termin wejścia w życie Solvency II był kilkakrotnie przesuwany. Dziś już jest pewne, że zmiany dotyczące wypłacalności ubezpieczycieli zaczną obowiązywać 1 stycznia 2016 r. i rynek jest do tego przygotowany na tyle, na ile pozwala na to obecny stan prawny, czyli brak przepisów wprowadzających dyrektywę do polskiego porządku prawnego oraz brak aktów wykonawczych.

Dyrektywa Solvency II zmieni sposób wyznaczania marginesu wypłacalności, czyli wymogi kapitałowe będą wyznaczane osobno dla ryzyka ubezpieczeniowego, finansowego i operacyjnego. Aktywa firm ubezpieczeniowych będą wyceniane na podstawie ich rzeczywistej wartości rynkowej, a zobowiązania na podstawie kwoty, za którą mogłyby zostać wymienione lub rozliczone w transakcji rynkowej. Kapitał wypłacalności będzie wyliczany ex ante w oparciu o spodziewane przyszłe wyniki finansowe, a nie tak jak do tej pory ex post na podstawie danych ze sprawozdań finansowych za zamknięte okresy operacyjne.

Na zmiany biznesu ubezpieczeniowego po wejściu w życie Solvency II będą miały wpływ trzy zmienne: zwiększone koszty kapitału, koszty sprawozdawcze oraz koszty modeli wykorzystywanych do kalkulacji wymogów kapitałowych. Te ostatnie wiążą się przede wszystkim z kosztami zbierania i utrzymywania danych oraz kosztami związanymi z budową i utrzymaniem nowych systemów informacyjnych.

– Ubezpieczyciele ponoszą koszty sukcesywnie od lat – mówi Robert Pusz, dyrektor ds. ryzyka w Allianz Polska – Do tej pory były to wydatki związane z wprowadzaniem systemu czy wzmacnianiem kluczowych funkcji (aktuarialnej, zarządzania ryzykiem, zgodności i audytu wewnętrznego), po wejściu w życie dyrektywy Solvency II będą to koszty związane z jego utrzymaniem. Koszt ogólnie pojętego IT jest największą pozycją w kosztach.

Skomplikowane modele

Nowy system oceny wypłacalności będzie dopasowany do rzeczywistych kategorii ryzyka, na jakie narażeni są ubezpieczyciele, a przed stratami ma uchronić skuteczna identyfikacja, ocena i ich monitoring.

Firmy ubezpieczeniowe narażone są nie tylko na ryzyka finansowe, jak np. banki, czyli zmiany stóp procentowych, ryzyko rynkowe, czy walutowe, ale też na ryzyka aktuarialne, czyli związane z przyszłymi wynikami technicznymi zależnymi od czynników losowych: częstości i intensywności szkód, zmian w składzie portfela, wypowiedzeń bądź konwersji umów ubezpieczenia, kosztów operacyjnych.

Wątpliwości w sektorze ubezpieczeniowym

– Dotychczasowy wymóg kapitałowy był tylko ryczałtem uzależnionym od wielkości biznesu ubezpieczeniowego, a po wejściu w życie Solvency II będzie kalkulowany za pomocą wyrafinowanych modeli, które muszą być zbudowane, utrzymywane w bardzo wysokim standardzie i zasilone bardzo szczegółowymi danymi – wyjaśnia Arkadiusz Stachecki, dyrektor Biura Ryzyka w PZU.

Tym samym wymóg kapitałowy będzie uzależniony od ryzyka ponoszonego przez zakłady ubezpieczeń, czyli – im dłuższy okres ubezpieczenia tym wyższy wymóg kapitałowy oraz im więcej akcji w portfelu inwestycyjnym tym wyższy wymóg kapitałowy.

Solvency II będzie stanowić wyzwanie zarówno dla zakładów ubezpieczeń, jak i dla nadzoru. Sytuacja ta wymaga zwiększonej współpracy rynku z nadzorem w celu wypracowania jasnych zasad funkcjonowania w nowych warunkach i wspólne zintensyfikowane prace trwają do kilku lat.

Składki mogą wzrosnąć

Jest logiczne, że im wyższy konieczny kapitał tym wyższy jego koszt. Ubezpieczyciele jednak niechętnie przyznają, że wejście w życie dyrektywy Solvency II odbije się na wysokości składek płaconych przez klientów.

Teoretycznie już dziś wszystkie sprzedawane polisy ubezpieczeniowe powinny być rentowne, ale konkurencja doprowadziła do tego, że składki w niektórych rodzajach ubezpieczeń są tak niskie, że sprzedaż tych polis jest na granicy opłacalności. Żaden ubezpieczyciel nie może pozwolić sobie na podniesienie cen z obawy przed tym, że klienci uciekną do konkurencji. Po wejściu w życie Solvency sytuacja może, choć nie musi się zmienić.

– Racjonalizacja wysokości ponoszonego kosztu będzie prowadziła do dostosowywania struktury aktywów i produktów ubezpieczeniowych z jednej strony i wysokości składki z drugiej – uważa Arkadiusz Stachecki. – Zmiana wysokości składki w szczególności w przypadku długich instrumentów ubezpieczeniowych może doprowadzić do braku zainteresowania nimi przez klientów. A w konsekwencji do ich usunięcia z oferty zakładów ubezpieczeń.

Ze wzrostem składek liczą się także inni ubezpieczyciele.

– Nie jest niezbędne bezpośrednie wkalkulowywanie kosztu kapitału w składkę, choć niektórzy to robią – mówi Robert Pusz. – Badania pokazują spodziewane zwiększone wymogi kapitałowe po wprowadzeniu Solvency II, a to najprawdopodobniej przełoży się na wzrost składki.

Skutki dla rynku

Dyrektywa Solvency II wpłynie na rynek na kilka sposobów. Jak przewiduje Arkadiusz Stachecki, w długim okresie wejście w życie wyższych wymogów kapitałowych może prowadzić nie tylko do wzrostu składek, ale także do niższego zwrotu z kapitału, mniejszego zainteresowaniem inwestorów rynkiem ubezpieczeniowym, konsolidacji rynku ubezpieczeniowego i niższej konkurencji.

– Niektóre zakłady będą wymagały dokapitalizowania – ocenia Jacek Wiśniewski, ekspert z Link4. – Wszystkie jednak będą musiały zatrudnić dodatkowe osoby i usprawnić dotychczasowe procesy. Oprócz nowych dodatkowych informacji raportowanych do nadzoru i publicznie, większość zakładów będzie musiała usprawnić procesy zarządzania ryzykiem.

Wyzwania i problemy związane z wdrożeniem Solvency II splotły się ze zjawiskiem długotrwałego utrzymywania się bardzo niskiego poziomu stóp procentowych. Jest to problemem dla tych firm  które zagwarantowały klientom stopy na poziomie 3 proc. lub wyższym.

Po wejściu w życie Solvency II, czyli po 1 stycznia 2016 roku, zjawisko niskich stóp będzie odczuwalne dla tych firm, które wzrost wymogu kapitałowego chciały zrekompensować sobie nowymi zasadami kalkulacji zobowiązań ubezpieczeniowych – mówi Arkadiusz Stachecki. – W największym skrócie nowe zasady polegać mają na użyciu do dyskontowania zobowiązań rynkowych stóp procentowych. Niestety niskie stopy powodują, że ten mechanizm rekompensaty nie będzie już tak efektywny.

Jak mówi Robert Pusz, zakłady, które prowadzą działalność w wielu liniach biznesowych będą miały korzyść z efektu dywersyfikacji, gdyż łączny wymóg kapitałowy dla wszystkich linii będzie niższy niż suma wymogów kapitałowych dla poszczególnych linii.

Oddziały czy spółki

Ubezpieczyciele mogą prowadzić działalność w innych państwach UE w postaci spółek-córek albo w postaci oddziałów w ramach swobody świadczenia usług wewnątrz UE. W pierwszym przypadku spółka-córka podlega nadzorowi państwa, w którym ma siedzibę. Po wprowadzeniu dyrektywy Solvency II spółki takie będą musiały spełniać wymogi dotyczące raportowania w państwie, w którym są zarejestrowane.

Inaczej jest z oddziałami zagranicznych firm ubezpieczeniowych. Podlegają one nadzorowi w państwie ubezpieczyciela otwierającego oddział, a do tego nie istnieją szczególne wymogi kapitałowe w stosunku do oddziału. To się nie zmieni po Solvency II. Wymagania dotyczące raportowania odnosić się będą tylko do firm, a nie do ich oddziałów, chcąc więc uniknąć skomplikowanego raportowania zakłady ubezpieczeń mogą przekształcać zagraniczne spółki-córki w oddziały. Tutaj jednak ostateczne słowo należy do nadzoru i nie wiadomo, czy KNF wyrażałby zgodę na takie zmiany.

Dyrektywa Solvency II porównywana jest czasem do bankowej Bazylei II, ale twórcy zmian dotyczących systemu ubezpieczeń kategorycznie odcinali się od tych porównań ze względu na różnice w specyfice ryzyka właściwego dla banków i ubezpieczycieli. Bez względu na różnice ubezpieczycieli czeka podobna droga co banki pod względem sformalizowania, wdrożenia procedur i poniesienia dodatkowych kosztów.

Czytaj także >>> Ubezpieczycieli nie należy wkładać do jednego worka z bankami<<<

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane

Niepewność podnosi ceny ubezpieczeń

Kategoria: Analizy
Drożeją polisy majątkowe i finansowe na całym świecie. Ostrożna ocena ryzyka jest skutkiem tego, że asekuratorzy nie są w stanie przewidzieć wszystkich konsekwencji pandemii, w tym także skali wypłacanych przez siebie odszkodowań.
Niepewność podnosi ceny ubezpieczeń

Tydzień w gospodarce

Kategoria: Raporty
Przegląd wydarzeń gospodarczych ubiegłego tygodnia (25–29.04.2022) – źródło: dignitynews.eu
Tydzień w gospodarce

Programy monitorowania stylu jazdy obniżają koszty ubezpieczeń

Kategoria: Usługi finansowe
Oparty na zasadzie dobrowolnego udziału program monitorowania, w ramach którego kierowcy przekazują ubezpieczycielowi informacje na temat swojego stylu jazdy, doprowadził do obniżenia składek płaconych przez uczestników oraz wzrostu zysków firmy ubezpieczeniowej.
Programy monitorowania stylu jazdy obniżają koszty ubezpieczeń