Autor: Anna Dobrzańska

Doktor nauk ekonomicznych i doradca ekonomiczny w Departamencie Stabilności Finansowej NBP.

Upadek Silicon Valley Bank i zawirowania w amerykańskim sektorze bankowym

Od czasów globalnego kryzysu finansowego i upadku Washington Mutual w 2008 r. amerykański sektor bankowy nie doświadczał takich turbulencji. Zaburzenia na rynku bankowym nie ograniczyły się tylko do USA. Upadek Silicon Valley Bank (SVB) spowodował zawirowania w skali globalnej, przenosząc kryzys zaufania na rynek europejski.
Upadek Silicon Valley Bank i zawirowania w amerykańskim sektorze bankowym

(©GettyImages)

Wydarzenia ostatnich tygodni przypomniały nam jak kluczową rolę w działalności banków odgrywa zaufanie i co może się stać, gdy tego zaufania zabraknie. Szczególnie krytyczną sytuację może wywołać brak zaufania deponentów, którzy obawiając się o bezpieczeństwo zdeponowanych przez nich środków w banku zaczynają je po prostu wycofywać. Gdy klienci masowo wypłacają swoje pieniądze z banku, mówimy o zjawisku run’u na bank lub paniki bankowej. Nagły i znaczny odpływ depozytów powoduje pogorszenie, a nawet utratę płynności przez ten bank i w konsekwencji może doprowadzić do jego upadku.

Przypadki takie zdarzają się niezwykle rzadko, gdyż w obecnych czasach standardem jest gwarantowanie depozytów. Regulacje takie wprowadzone zostały właśnie po to, by klienci banków, którzy ulokowali w nich swoje oszczędności, mogli spać spokojnie. Jednak, ubezpieczenie depozytów najczęściej jest ograniczone do pewnego poziomu. W krajach Unii Europejskiej ten limit wynosi 100 000 euro, natomiast w USA jest to 250 000 dolarów.

Upadek SVB

Z masowym wycofywaniem depozytów mieliśmy ostatnio do czynienia w USA. Pierwszą ofiarą paniki bankowej padł Silicon Valley Bank. Był to bank działający głównie na obszarze Kalifornii i obsługujący przede wszystkim firmy z branży technologicznej, tj. start-upy i fundusze venture capital. W skali amerykańskiego sektora bankowego SVB nie był instytucją kluczową dla gospodarki ani systemowo ważną. Na koniec 2022 r. jego aktywa wyniosły 211 mld dol., co dawało mu 16-tą pozycję w rankingu największych banków w USA. Niemniej, w innym rankingu zajmował pierwszą pozycję. Był on bowiem bankiem z najwyższym odsetkiem nieubezpieczonych depozytów. Niemal 94 proc. (czyli ok. 150 mld dol.) depozytów ulokowanych w SVB nie było objętych gwarancją Federalnej Korporacji Ubezpieczenia Depozytów (Federal Deposit Insurance Corporation, FDIC). Jak wspominano, SVB był bankiem firm technologicznych z Doliny Krzemowej, tak więc z natury rzeczy środki, jakie te przedsiębiorstwa lokowały w banku przewyższały limit gwarancji. Tym samym, SVB miał znaczenie na poziomie regionalnym.

SVB był bankiem z bardzo wysokim odsetkiem nieubezpieczonych depozytów. Niemal 94 proc. (czyli ok. 150 mld dol.) depozytów ulokowanych w SVB nie było objętych gwarancją Federalnej Korporacji Ubezpieczenia Depozytów (Federal Deposit Insurance Corporation, FDIC).

Historia upadku Silicon Valley Bank zaczęła się dość niepozornie. Impulsem do kwestionowania sytuacji finansowej banku była niefortunna komunikacja ze strony samego banku, który 8 marca w liście do inwestorów i klientów poinformował o wcześniejszej sprzedaży portfela długoterminowych obligacji skarbowych. Bank wyjaśnił, że działanie to było podyktowane dążeniem do uelastycznienia bilansu, w związku z obserwowanym w ostatnim czasie zwiększonym odpływem depozytów. Zaobserwowane przez bank wzmożone wypłaty depozytów pod koniec 2022 r. i na początku 2023 r. nie stanowiły jeszcze runu na bank. Start-up’y będące klientami SVB doświadczały trudności z pozyskaniem funduszy z rynku, co było związane z utrzymującą się wysoką inflacją i rosnącymi stopami procentowymi w USA.  Nie mogąc pozyskać finansowania z rynku, sięgały one po swoje oszczędności w banku. Niestety, komunikacja o tym, łącznie z informacją o poniesionej stracie na sprzedaży portfela obligacji w wysokości 1,8 mld dol. i potrzebie podniesienia kapitałów o 2,25 mld dol., wywołały skutek odmienny od zamierzonego. Mimo zapewnień, że bank jest w dobrej kondycji finansowej, a podjęte działania strategiczne wzmocnią jego pozycję płynnościową oraz kapitałową, pojawił się niepokój wśród klientów banku o bezpieczeństwo ich oszczędności. W konsekwencji deponenci banku, mając świadomość, że ich środki nie są ubezpieczone przez FDIC, rzucili się do wypłaty depozytów. W ciągu zaledwie 2 dni bank zanotował odpływ depozytów na poziomie 42 mld dol., co stanowiło niemal 25 proc. bazy depozytowej. Czwartek, 9 marca, bank zakończył z ujemnym bilansem płynności. Obawy o kondycję SVB znalazły także odzwierciedlenie w jego wycenie. Od środy 8 marca do piątku 10 marca akcje straciły ponad 60 proc. Tak duży spadek akcji i panika jaka wybuchła wokół SVB skłoniły organy nadzorcze USA do działania.

Zmiana w percepcji systemowej ważności SVB i działania antykryzysowe

Działania instytucji sieci bezpieczeństwa finansowego w USA był szybkie i zdecydowane, choć należy zauważyć, że w krótkim czasie nastąpiła zmiana percepcji odnośnie systemowej ważności banku. W piątek 10 marca SVB został zamknięty i przekazany FDIC jako syndykowi (receiver), co oznacza, że pierwotnie zamierzano bank zlikwidować. Tego samego dnia FDIC poinformował, iż zgodnie ze swoim mandatem zabezpieczył depozyty gwarantowane (do 250 000 dol.), które zostały przetransferowane do nowo utworzonego podmiotu o nazwie Deposit Insurance National Bank of Santa Clara. Depozytów gwarantowanych w SVB było jednak niewiele. Znacznie bardziej istotna była informacja, co się stanie z depozytami nieubezpieczonymi. Nieubezpieczeni deponenci mieli otrzymać certyfikaty syndyka (receivership certificate) uprawniające do ubiegania się o zwrot środków z masy upadłościowej. Musiało to wywołać presję na władze państwowe, by nie dopuściły do utraty istotnej części funduszy, jakie firmy technologiczne posiadały w SVB. Groziło to bowiem problemami finansowymi, a nawet plajtą wielu strat-up’ów.

Stąd też, w trakcie weekendu okazało się, że SVB jest jednak na tyle ważny, że należy ogłosić tzw. systemic risk exception, czyli innymi słowy przyznać, że upadek SVB może mieć poważne negatywne konsekwencje dla stabilności finansowej, co wymaga podjęcia szczególnych działań. I tak w niedzielę 12 marca, przedstawiciele najważniejszych instytucji strzegących stabilności finansowej w USA, czyli Sekretarz Skarbu J. Yellen, Prezes Fed J. Powell oraz Przewodniczący FDIC M. Gutenberg ogłosili pakiet ratunkowy składających się de facto z dwóch elementów.

Pierwszym elementem było objęcie gwarancją FDIC wszystkich depozytów w SVB. Wszystkich – oznacza także tych ponad regulacyjny limit 250 000 dol.

Drugim elementem było ogłoszenie nowego programu płynnościowego przez Fed. W ramach Bank Term Funding Program (BTFP) Fed zobowiązał się udzielać pożyczek bankom o terminie zapadalności do 1 roku, pod zastaw kwalifikowalnych papierów wartościowych, w oparciu o ich wartość nominalną, a nie rynkową. Program Fed otrzymał także gwarancję Skarbu Państwa w wysokości 25 mld dol.

Jeden kryzys – kilka twarzy

O ile pierwszy element był nakierowany na to by uspokoić klientów SVB, o tyle drugi element pakietu ma na celu zapobieżenie podobnym przypadkom runu na inne banki. Dzięki bowiem dostępowi do programu BTFP inne banki mogą w razie konieczności (np. by zabezpieczyć płynność na wypłatę depozytów) sprzedać posiadane obligacje skarbowe bez straty.

Stwierdzenie „systemic risk exception” oznaczało, że FDIC został zwolniony ze stosowania zasady najniższego kosztu, która zakłada podjęcie działań wobec problemowego banku w sposób generujący najmniejsze straty dla funduszu gwarantowania depozytów (Deposit Insurance Fund). W związku z powyższym FDIC przystąpił do procedury resolution, w ramach której utworzył bank pomostowy Silicon Valley Bridge Bank N.A., do którego przeniesiono wszystkie depozyty (zarówno ubezpieczone, jak i nieubezpieczone). Generalnie bank pomostowy przejął aktywa i pasywa SVB, przy czym stratami obciążono akcjonariuszy banku i jego niezabezpieczonych wierzycieli. Swoje stanowiska straciła też cała kadra kierownicza, a nowym CEO banku pomostowego został T. Mayopoulos – doświadczony menadżer, który w latach 2012-2018 zarządzał Fannie Mae. Co ciekawe, zaraz po otwarciu banku zwrócił się on z apelem do byłych klientów, aby rozważyli powrót do banku i powtórne powierzenie mu swoich oszczędności.

Bank pomostowy jest z definicji konstrukcją tymczasową i powinien zostać sprzedany rynkowemu nabywcy. W USA standardową metodą resolution stosowaną przez FDIC jest przejęcie problemowego banku przez innego zdrowego nabywcę. Jest to tzw. transakcja purchase and assumption (P&A). Nie tracąc czasu, FDIC ogłosił więc ofertę sprzedaży tego banku pomostowego już 13 marca, jednak w pierwszym terminie nie znalazł się chętny. W związku z powyższym, ogłoszono dwie odrębne oferty sprzedaży, jedną na bankowość detaliczną SVB, a drugą na bankowość osobistą SVB. Ostatecznie jednak bank pomostowy sprzedano w całości.

26 marca FDIC zawarła transakcję P&A, w ramach której First Citizens Bank&Trust Comapny (dalej jako First Citizens Bank) przejął wszystkie depozyty i kredyty banku pomostowego Silicon Valley Bridge Bank N.A. W ramach transakcji First Citizens Bank nabył portfel kredytowy o wartości 72 mld dol. z dyskontem w wysokości 16,5 mld dol. Warto zaznaczyć, że nabycie portfela kredytowego nastąpiło przy uzgodnionym podziale strat (loss-sharing P&A), co oznacza, iż FDIC będzie miał udział w ewentualnych przyszłych stratach, jakie nabywca poniesie z tytułu przejętych aktywów. Pod zarządem syndyka (recievership) pozostało ok. 90 mld dol. papierów wartościowych i innych aktywów. Ponadto, do First Citizens Bank trafiły depozyty o wartości 56 mld dol. Należy podkreślić, że wraz z przejęciem depozytów przez rynkowego nabywcę, przywrócone zostały „normalne” reguły ubezpieczenia depozytów. Innymi słowy, depozyty przejęte przez First Citizens Bank są ubezpieczone do limitu 250 000 dol. Nabywca przejął także sieć 17 placówek ówczesnego SVB.

Pochodzący z Karoliny Północnej First Citizens Bank często uczestniczy w aukcjach FDIC. Od 2009 r. przejął już 15 upadłych banków w ramach transakcji P&A. First Citizens Bank, przejmując 110 mld dol. aktywów SVB podwoił swój rozmiar, osiągając 219 mld dol. aktywów. FDIC szacuje, że resolution SVB będzie go kosztować ok. 20 mld dol.

Diagnoza problemów SVB

Można zapytać z czego tak naprawdę wynikały problemy SVB? Czy zawinili tu deponenci, którzy masowo ruszyli po swoje oszczędności, powodując głęboki problem płynnościowy banku i w konsekwencji jego upadek? Nie, run na bank był raczej konsekwencją złego zarządzania SVB oraz niedostatecznego nadzoru nad bankiem.

Run na bank był raczej konsekwencją złego zarządzania SVB oraz niedostatecznego nadzoru nad bankiem.

Model biznesowy banku był dość nietypowy. Po stronie aktywnej było niewiele jak na bank kredytów, jedynie 74 mld dol., a wskaźnik kredytów do depozytów wynosił tylko 43 proc. Jednocześnie znaczną pulę aktywów (ok. 120 mld dol., czyli ponad 56 proc. aktywów) stanowiły inwestycje w długoterminowe obligacje rządowe lub inne papiery agencyjne gwarantowane przez rząd. Większość tych obligacji została zakupiona w okresie, gdy stopy procentowe były na historycznie niskim poziomie. Co więcej, większość z tych inwestycji miała być utrzymana do terminu zapadalności (held to maturity, HTM), co w momencie wzrostu stóp procentowych spowodowało znaczne straty niezrealizowane, które jednak nie znajdowały odzwierciedlenia w kapitale banku. Z kolei po stronie pasywów, bank miał niewiele kapitału, a jego głównym źródłem finansowania były depozyty firm z branży technologicznej (wysoka koncentracja na jeden sektor). Chociaż wskaźniki kapitałowe na koniec 2022 r. kształtowały się na przyzwoitym poziomie (wskaźnik CET1 wynosił 15,26 proc., a wskaźnik wypłacalności 16 proc.), to jednak należy pamiętać, że większość aktywów bank miał zainwestowane w papiery skarbowe, które mają zerową wagę ryzyka. Na koniec 2022 r. aktywa ważone ryzykiem SVB wyniosły 111 mld dol. Głównym źródłem finansowania banku były depozyty, w większości nieubezpieczone. Bank powinien był się  liczyć z możliwością ich nagłego odpływu, gdyż tego typu wkłady stanowiły niestabilne źródło finansowania.

SVB miał zatem niedopasowaną strukturę aktywów i pasywów, duże braki w zarządzaniu stopą procentową i wysoką koncentrację niestabilnych depozytów z branży technologicznej.

SVB miał zatem niedopasowaną strukturę aktywów i pasywów, duże braki w zarządzaniu stopą procentową i wysoką koncentrację niestabilnych depozytów z branży technologicznej. Dopóki stopy procentowe pozostawały na niskim poziomie ten model biznesowy jakoś działał. Jednak inflacja i wzrost stóp procentowych sprawiły, że taka koncepcja bankowości szybko okazała się błędna. Zwiększony odpływ depozytów spowodował, że bank musiał sprzedać portfel obligacji. Wzrost stóp procentowych obniżył jednak wartość rynkową obligacji skarbowych. Tak długo, jak bank nie decydował się upłynnić tych aktywów, strata z tego tytułu pozostawała niezrealizowana (czyli na papierze). Jednak w momencie sprzedaży bank zanotował faktyczną stratę, co wymagało podniesienia bazy kapitałowej.

Zbieżne w czasie podwyżki stóp procentowych, efekty zewnętrzne a ryzyko dla światowego wzrostu

W tym miejscu można zapytać, a gdzie był nadzór? Czemu nie zauważył narastających ryzyk w tym banku? Po pierwsze należy przypomnieć, po globalnym kryzysie finansowym wprowadzono w USA szeroko zakrojoną i restrykcyjną ustawę Dodd-Frank Act, które miała zapobiec przyszłym kryzysom. W ustawie tej systemowo ważne banki objęto szczególnym, wzmocnionym nadzorem oraz bardziej restrykcyjnymi regulacjami.  Systemowo ważne banki zdefiniowano wówczas jako banki, których aktywa przekraczają 50 mld dol. Jednak, lobbing sektora bankowego, w tym także ze strony SVB, doprowadził do tego, że w 2018 r. za czasów rządów prezydenta D. Trumpa zmieniono definicję banku systemowo ważnego, na taki którego aktywa przekraczają 250 mld dol. Zmiana ta spowodowała, że wiele banków, w tym SVB oraz Singature Bank, o którym piszę poniżej, przestały spełniać kryterium kwalifikujące je do wzmocnionego nadzoru. Silicon Valley Bank był to bank tzw. IV kategorii, tym samym podlegał łagodniejszym regulacjom, w szczególności nie musiał przestrzegać norm płynnościowych (LCR i NSFR) ani nie był poddawany stress testom Fed.

To pokazuje, że nieprzemyślana deregulacja może być istotnym czynnikiem kryzysogennym.

Po drugie, system nadzoru w USA jest dość skomplikowany. Nadzór nad SVB był podzielony między Fed a jego regionalny oddział Federal Reserve Bank of San Francisco. Z kolei odpowiedzialnym za zamknięcie banku był regulator stanowy Department of Financial Protection and Innovation. Z doniesień prasowych wynika, że nadzorcy Fed kilkukrotnie zwracali się do SVB z wnioskiem o usunięcie zidentyfikowanych słabości. Pytaniem bez odpowiedzi wciąż pozostaje, dlaczego to nie zostało wyegzekwowane? Być może dochodzenie, jakie wszczął w tej sprawie Fed i przegląd nadzoru wobec SVB rzuci więcej światła. Prezes Fed zapowiedział, że raport w tej sprawie ma się pojawić do 1 maja 2023 r.

Nie tylko SVB

Upadek SVB wywołał na zasadzie domina problemy innych banków amerykańskich. Na celowniku znalazły się przede wszystkim banki regionalne. Zaczęto szczegółowo analizować, które banki mają największy odsetek depozytów nieubezpieczonych w FDIC lub które mają w swoich bilansach największe straty niezrealizowane.

Upadek SVB wywołał na zasadzie domina problemy innych banków amerykańskich. Na celowniku znalazły się przede wszystkim banki regionalne. Zaczęto szczegółowo analizować, które banki mają największy odsetek depozytów nieubezpieczonych w FDIC lub które mają w swoich bilansach największe straty niezrealizowane.  

Drugim bankiem, który został zamknięty także ze względu na znaczny odpływ depozytów był Signature Bank. Był to bank o połowę mniejszy od SVB, z aktywami na poziomie 110 mld dol. i depozytami w wysokości prawie 89 mld dol. (dane na koniec 2022 r.). Signature Bank był znany jako „krypto-bank”, gdyż angażował się także w działalność związaną z kryptowalutami, a ok. 20 proc. deponentów było związanych z tą branżą. Wątpliwości co do sytuacji finansowej tego banku pojawiły się już wcześniej, ale upadek SVB zaostrzył odpływ depozytów. W piątek, 10 marca deponenci wycofali ok. 18 mld dol. depozytów, co stanowiło 20 proc. bazy depozytowej. W sumie, od początku roku bank utracił 50 mld dol. depozytów, czyli niemal 60 proc. Co istotne, Signature Bank charakteryzował się także wysokim, 90- procentowym udziałem depozytów niegwarantowanych. Decyzję o zamknięciu banku ogłoszono w niedzielę 12 marca razem z pakietem działań antykryzysowych. Warto dodać, że wobec Signature Bank zastosowano także systemic risk exception, co pozwoliło objąć gwarancjami FDIC wszystkie depozyty w tym banku.

Po zamknięciu banku, FDIC rozpoczął procedurę resolution. Utworzono bank pomostowy Signature Bridge Bank N.A., który przejął wszystkie aktywa i depozyty upadłego banku. Akcjonariusze i niezabezpieczeni wierzyciele ponieśli straty. Trzeba przyznać, że FDIC szybko znalazł nabywcę na ten bank pomostowy. Już po tygodniu, 19 marca, poinformowano, że Flagstar Bank będący spółką zależną New York Community Bancorp, nabył aktywa banku pomostowego w wysokości 38,4 mld dol., w tym portfel kredytowy o wartości 12,9 mld dol. z dyskontem. Flagstar Bank przejął także prawie wszystkie depozyty banku pomostowego. Z transakcji wyłączono ok. 4 mld dol. depozytów powiązanych z kryptowalutami. Co ważne, po przejęciu przez Flagstar Bank depozytów banku pomostowego – znowu obowiązują „normalne” regulacje, tzn. chronione są tylko wkłady do 250 000 dol. Nabytkiem Flagstar Bank jest także sieć 40 placówek Signature Bank. Można powiedzieć, że Flagstar Bank wybrał sobie najlepsze składniki bilansu, pozostawiając FDIC z ok. 60 mld dol. kredytów oraz 4 mld dol. depozytów, które pozostają pod zarządem syndyka. FDIC szacuje, że na tej transakcji odnotuje stratę w wysokości 2,5 mld dol.

Ogłoszenie działań antykryzysowych 12 marca nie uspokoiło jednak inwestorów. Pod presją znalazły się akcje banków regionalnych z największym odsetkiem depozytów niegwarantowanych, tj. First Republic Bank, Comeria Bank, Western Alliance Bank, Zions Bank czy Synovus Bank. Uwaga rynków szczególnie mocna skupiła się na pierwszym z nich.

First Republic Bank (FRB) jest bankiem o porównywalnej wielkości do SVB. Na koniec 2022 r. miał on 212 mld dol. aktywów i 176 mld dol. depozytów, z czego ok. 70 proc. nie było objętych gwarancją FDIC. Od samego początku kryzysu zaufania FRB stara się zapewnić inwestorów o swojej dobrej sytuacji płynnościowej oraz dodatkowych działaniach podejmowanych przez bank, aby jeszcze zwiększyć tę płynność. Przykładowo, już 12 marca bank poinformował o dodatkowym wsparciu płynnościowym od JPMorgan oraz dostępie do programu Fed, co gwarantuje mu w sumie 70 mld dol. płynności. To jednak nie wystarczyło i akcje banku zaczęły mocno spadać, a klienci ruszyli wypłacać swoje środki, przenosząc je głównie do większych banków, tj. JPMorgan, Bank of America czy Citigroup.

By zapobiec upadkowi FRB, największe amerykańskie banki ogłosiły 16 marca, że wspierają go płynnościowo kwotą 30 mld dol. Taką właśnie sumę w postaci depozytów niegwarantowanych przekazało 11 największych banków, manifestując swoje zaufanie w stabilność amerykańskiego sektora bankowego. Największe wkłady, po 5 mld dol., zdeponowali JPMorgan, Bank of America, Citigroup i Wells Fargo. Po 2,5 mld dol. ulokowali Morgan Stanley i Goldman Sachs. Natomiast BNY Mellon, PNC Bank, State Street, Truist i U.S. Bank przekazały po 1 mld dol. Depozyty te zostały złożone na 120 dni po stawkach rynkowych. Mogłoby się wydawać, że tak duży zastrzyk płynnościowy, jak również dostęp do płynności z nowego programu Fed, przywróci zachwiane zaufanie i zatrzyma kryzys tego banku. Niestety, kurs akcji FRB nie przestał spadać. W ciągu dwóch tygodniu (od 6 do 17 marca) akcje banku straciły niemal 80 proc. Bank podejmuje cały czas działania mające uchronić go przed upadkiem. Ogłosił już zawieszenie wypłaty dywidendy. Wyjściową opcją ratunkową jest podniesienie kapitałów, jednak w przypadku niemożliwości znalezienia inwestora, bank rozważa także sprzedaż części swojego biznesu.

Kruche fundamenty wyższej rentowności europejskich banków

Problemy banków nie tylko w USA

Od czasów globalnego kryzysu finansowego i upadku Washington Mutual w 2008 r. sektor bankowy USA nie doświadczał takich turbulencji. Nic dziwnego, że zaburzenia na rynku bankowym nie ograniczyły się tylko do USA. Upadek SVB spowodował szersze zawirowania w skali globalnej, przenosząc kryzys zaufania na rynek europejski, gdzie klika dużych banków doświadczało i nadal doświadcza spadków akcji. Bankiem, który szczególnie odczuł ten kryzys zaufania był szwajcarski Credit Suisse, który ostatecznie zostanie przymusowo przejęty przez większego rywala, UBS. Więcej na ten temat piszę w odrębnym artykule.

 

Artykuł wyraża opinię Autorki i nie może być traktowany jako stanowisko instytucji, w której pracuje.

(©GettyImages)

Otwarta licencja


Tagi


Artykuły powiązane