• Obserwator Finansowy

Chiny przejmują w Europie projekty strategiczne

28.12.2017
Asymetria między względnym zamknięciem Chin na zagranicznych inwestorów, a otwartością Europy, a także gigantyczne plany Pekinu nabywania technologii cywilnej i wojskowej stawiają przed Europą nowe wyzwania – uważa Europejska Rada Spraw Zagranicznych (EFCR).

Prezydent Chin Xi Jinping w Parlamencie Europejskim (CC By NC ND European Parliament)


„Chiny u bram Europy” – tak zatytułowano raport będący obszernym audytem unijno-chińskich relacji gospodarczych. Oficjalne statystyki nie są niepokojące, dlatego eksperci zwracają uwagę na trendy i sygnały nie widoczne w rządowych tabelach.

Według oficjalnych danych w 2016 roku eksport Chin do UE stanowił ponad dwukrotność wartości importu, co spowodowało deficyt handlowy o wartości 174 mld euro. W porównaniu z wolumenami wymiany handlowej z innymi partnerami UE to nieduże liczby. Jeśli chodzi o bezpośrednie inwestycje zagraniczne (BIZ) w Europie, Chiny odpowiadają zaledwie za mniej niż 5 proc. z nich – według danych EY to 309 z 5845 projektów.

Żadna z powyższych liczb nie mówi jednak o innego rodzaju wpływach i aktywach Pekinu w Europie: o wartości posiadanych obligacji rządowych, udziałach w firmach poniżej poziomów wymagających ujawniania, o nieruchomościach nabywanych przez osoby fizyczne i oczywiście o ogromnych pożyczkach udzielanych przez Chiny.

„Chiny organizują własny szczyt z krajami Europy Środkowej i Wschodniej, tak zwane 16+1, i wykorzystały szansę kryzysu euro na masowe przejęcia w południowej Europie. Fascynujące jest to, że oferty i ich opakowanie nie różnią się zbytnio od ofert składanych krajom afrykańskim i innym krajom rozwijającym się: gwałtowny wzrost liczby projektów kreujących konkurencję wśród odbiorców, kredyty i silny nacisk na identyczne oświadczenia i umowy” – czytamy w raporcie.

Do tego duża część zewnętrznych przepływów z Chin przechodzi przez rynki offshore więc nie zalicza się do statystyk jako inwestycje chińskie. W latach 2010-2014 aż 70 procent chińskich napływów BIZ pochodziło z wysp brytyjskich i karaibskich. Ciekawy jest także przykład Hong Kongu, w którym rząd umożliwił wymianę do 50 tysięcy dolarów na „wydatki turystyczne”. Do końca 2016 r. wpływy z tego tytuły wzrosły do 240 mld dolarów. Banki w Hong Kongu nazywają proceder „kolumną mrówek” i przypuszczają, że pieniądze służą zupełnie innym celom.

Chiny przejmują po cichu i mądrze. Przede wszystkim firmy, które pasują do ich długofalowych celów gospodarczych. Szczególną uwagę poświęcają producentom układów scalonych, firmom od komunikacji szerokopasmowej, obrabiarek, robotów i sztucznej inteligencji, sektorowi kosmicznemu i silników lotniczych. Do tego dochodzi rzecz jasna strategiczna infrastruktura – Chińczycy, bez powodzenia, próbowali np. kupić największy europejski port w Rotterdamie. Na razie udało im się kupić udziały w greckim Pireusie i łotewskiej Kłajpedzie. W latach 2014-2017 ECFR zidentyfikował 63 przypadki prób takich inwestycji, z czego 42 dotyczyły tylko roku 2016 i połowy 2017. Widać więc, że Pekin nie traci czasu.

Charakterystyczne jest przy tym to, że o państwowe cele rywalizują też firmy prywatne. Huawei zatrudnia na Węgrzech aż 2500 pracowników. Od 2015 roku ma strategiczne partnerstwo z węgierskim rządem i tworzy wspólne centrum IT oraz Przemysłu 4.0 z Borsodchem, główną firmą petrochemiczną będącą również własnością Chin.

Chiny stawiają na fintechy

„Huawei jest najbardziej aktywną chińską firmą lobbingową, zarówno na poziomie państw członkowskich, jak i jeszcze bardziej w Brukseli. Militarne korzenie jej założyciela, Ren Zhengfei, i jego podstawowa działalność, polegająca na dostępie do sprzętu i oprogramowania do transmisji głosu i danych, zawsze stanowiły problem z punktu widzenia bezpieczeństwa” – czytamy w raporcie, w którym przypominano także, że w 2011 roku Londyn odrzucił ofertę Huawei, który chciał za darmo oferować zasięg sieci komórkowej w metrze.

ECFR zauważa ponadto, że toczy się bitwa o standard sieci 5G, która daleko wykroczy poza sieć komórkową i ma służyć do obsługi tzw. internetu rzeczy. Chińskie firmy są bardzo aktywne w definiowaniu norm 5G zgodnych z chińskim sprzętem.

Jednocześnie Chiny, mimo że są druga gospodarka świata, to zasłaniając się statusem kraju rozwijającego się zabraniają inwestycji w 11 sektorach swojej gospodarki, a w szeregu innych skutecznie inwestycje utrudniają.

Ponadto polityka przyjęta przez po 2012 roku zakłada, że od zagranicznych inwestorów wymaga się: transferu technologii, scedowania kodów źródłowych do systemów IT oraz umieszczania serwerów i pamięci masowych w Chinach. To właśnie asymetria, o której mowa w raporcie.

Niemcy dostrzegli, że kapitał ma narodowość

Optymistyczne w opracowaniu EFCR jest jednak to, że Unia Europejska mimo swoich licznych podziałów w sprawie chińskich poczynań gospodarczych w Europie jest w miarę zgodna.

Komisja Europejska w październiku 2017 roku zaproponowała wprowadzenie systemu monitoringu zagranicznych inwestycji. Szczególne uprawnienia Komisja miałaby dostać tam, gdzie dotuje technologie, ale także w sektorach, które są kluczowe dla gałęzi przemysłu przyszłości, i które mają bezpośrednie zastosowania militarne. Jest to bowiem obszar, któremu Chiny poświęcają wzmożoną uwagę. W raporcie wymienionych jest szereg chińskich programów rozwojowych, które mają łączyć rozwój nowoczesnych technologii z sektorem szeroko rozumianego bezpieczeństwa.

„Cele wojskowe są wbudowane we wszystkie plany (…). Spośród wielu nowych chińskich funduszy inwestycyjnych wykorzystujących rynki kapitałowe, podejmujących wspólne przedsięwzięcia z zagranicznymi firmami i inwestujących za granicą zidentyfikowano 30 instrumentów inwestycyjnych związanych z obronnością (prawdopodobnie ta liczba nie oddaje stanu faktycznego). Stanowią one około 10 proc. wszystkich znanych rządowych funduszy kierowanych”.

Raport jest bardzo wart uwagi. Analitycy EFCR przytaczają wiele przykładów udanych i nieudanych – z chińskiego punktu widzenia – akwizycji i prób wejścia do różnych europejskich podmiotów, ale przede wszystkim nakreślają bardzo wyraźny trend, którego nie wolno zignorować.

>> cały raport EFCR

(oprac. MP)


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły