• Obserwator Finansowy

Ciemne chmury nad światową gospodarką, ale Polska się obroni

14.06.2019
Na IX Europejskim Kongresie Finansowym w Sopocie optymizm co do teraźniejszości światowej gospodarki mieszał się z pesymizmem co do jej przyszłości. Pesymistyczny był oczywiście słynny "Dr Doom", czyli Nouriel Roubini, ale jego śladem podążyli też polscy ekonomiści.

Nouriel Roubini (CC BY-SA World Economic Forum)


– Nie spodziewam się gorącej wojny między USA a Chinami w najbliższym czasie, ale boję się, i to nie tylko wojny handlowej, ale i technologicznej, zimnej wojny geopolitycznej, która może wciągnąć USA i Chiny. Pójdzie o to, kto będzie kontrolował AI, przemysł przyszłości, 5G. Przyjdą restrykcje handlowe, na produkty, usługi, prace, dane, technologię. Ta wojna to będzie początek świata zdeglobalizowanego, zbałkanizowanego i co gorsza, jeśli wojna faktycznie będzie miała miejsce, to zarówno Chiny jak i USA powiedzą reszcie świata: albo jesteś ze mną albo przeciwko mnie – ostrzegał prof. Nouriel Roubini w wykładzie otwierającym IX Europejski Kongres Finansowy w Sopocie.

W tym scenariuszu światowe łańcuchy wartości są zrywane jeden po drugim, a prymat polityki nad gospodarką przynosi słabsze wyniki firm oraz niższe płace i wyższe ceny dla konsumentów.

– Kolejnym zagrożeniem jest to, że USA i Iran są na kolizyjnym kursie na Bliskim Wschodzie. Patrząc racjonalnie żadna strona nie chce wojny (…), ale jak wiemy wypadki się zdarzają, gdy nastroje po obu stronach eskalują – ostrzegał prof. Roubini.

Przypomniał, że trzy z ostatnich czterech geopolitycznych kryzysów na Bliskim Wschodzie oznaczały wysoką inflację i globalną recesję. Chodzi o wojnę Jom Kippur z 1973 roku, rewolucję irańską z 1979 roku oraz I wojnę w Zatoce Perskiej w 1990 roku. We wszystkich mechanizm był taki sam – niepokoje na Bliskim Wschodzie wiążą się z embargiem na ropę naftową, a wyskok cen ropy dusi światowy wzrost gospodarczy.

– Zarówno wojna handlowa jak i wymienione szoki to technicznie rzecz biorąc negatywne szoki podażowe, który redukuje wzrost i zwiększa inflację, cenę energii i importowanych towarów. Banki centralne mają dylemat: czy luzować politykę w związku z mniejszym wzrostem, czy podnosić stopy w związku z rosnącą inflacją – wyjaśniał prof. Roubini. Jego zdaniem, jeśli do takich wydarzeń dojdzie, odpowiedzią nie będą podwyżki stóp, nawet jeśli inflacja będzie rosła.

Prof. Nouriel Roubini wspomniał jednak, że scenariusz, któremu poświęcił tyle czasu nie jest wcale najbardziej prawdopodobny.

– W bazowym scenariuszu liderzy osiągną porozumienie, co poprawi humor biznesu, inwestorów, konsumentów i wzrost gospodarczy i ta ekspansja będzie kontynuowana. To pozytywny scenariusz. Ale istnieje też taki, w którym ryzyka się materializują i wzrost gospodarczy spowalnia nawet do recesji – wyjaśniał.

Do recesji blisko, daleko?

Na pewno do recesji bardzo daleko jest Polsce. W 2019 roku mamy szansę trzeci raz pod rząd mieć wzrost gospodarczy znacznie przekraczający 4 proc. PKB. Zdaniem ekspertów EKF odnotujemy 4,3 proc. wzrostu PKB w tym roku. Potem mamy jednak wracać w kierunku wieloletniej średniej. W 2020 roku wzrost PKB wyniesie już tylko 3,5 proc., a w 2021 i 2022 roku po około 2,8 proc. PKB.

W odwrotnym kierunku będzie poruszać się inflacja. Na koniec tego roku nie przekroczy 2 proc., ale  w 2020 roku wzrośnie już do 2,9 proc., a w 2021 i 2022 roku wyniesie ponad 3 proc.

Ekonomiści, którzy wzięli udział w ankiecie EKF zgadzają się, że konsumpcja prywatna pozostanie najistotniejszym czynnikiem wzrostu PKB, ale jej obecny 4-proc. wzrost także będzie nie do utrzymania. Od 2021 roku tempo konsumpcji zmniejszy się do ok. 3 proc.

Największe obawy budzą jednak wydatki budżetowe, a precyzyjniej ich skala przy świetnej koniunkturze gospodarczej.

– To co po stronie wydatkowej wydaje się niepokojące to to, że mamy do czynienia z coraz większym usztywnieniem wydatków, wprowadzamy sobie nowe algorytmy do budżetu państwa (…) co przy regule wydatkowej, która wyznacza maksymalne limity wydatków powoduje, że manewru po stronie wydatkowej jest mało – mówił przy okrągłym stole makroekonomicznym w Sopocie Ludwik Kotecki, były wiceminister finansów.

– Z punktu widzenia konsumentów mamy największy impuls fiskalny w Europie bo 1,6 proc. PKB. Dla porównania niemiecki impuls fiskalny, na który bardzo liczymy, to 0,2 proc. PKB, a w całej strefie euro może 0,4 proc. PKB (…) Innymi słowy świadczenia socjalne, które w ciągu czterech lat zostały dostarczone to równowartość dochodów z PIT – dodawał Rafał Benecki, główny ekonomista ING Bank Śląski.

– Jeżeli popatrzymy na minionych już 7 kwartałów, to wzrost gospodarczy w Polsce był cały czas budowany na konsumpcji. (…) Czyli można powiedzieć, że na okres dobrej koniunktury było nałożone dalsze podgrzewanie gospodarki konsumpcyjnie. W momencie, w którym może przyjść negatywny impuls ze świata w momencie osłabienia koniunktury, w którym mamy już tak mocno wykorzystane wszystkie rezerwy pobudzania fiskalnego ze strony krajowej, to obawiam się bardzo poważnego tąpnięcia – ostrzegał prof. Dariusz Filar.

Wszyscy uczestniczy okrągłego stołu makroekonomicznego zgadzali się jednak, że w 2020 jak i pewnie w 2021 roku nie powinno być problemów ani z regułą wydatkową, ani z plasowaniem na rynku polskich obligacji.

– Karząca ręka rynku przez najbliższe dwa lata niekoniecznie musi działać mocno, dlatego że potrzeby pożyczkowe netto są bardzo niskie, one w przyszłym roku spadną o połowę w stosunku do tego, co jest dziś i wyniosą między 15 a 20 mld zł, a w tym roku wynoszą około 35 mld zł. Co więcej inwestorzy zewnętrzni są bardzo niedoważeni w polskich obligacjach wobec benchmarków, które są dla nich punktem odniesienia – mówił Rafał Benecki.

– Do 2020 roku włącznie cały czas mieścimy się w regule wydatkowej przy założeniu, że wpływy zostaną zrealizowane, a prawo które jeszcze nie zostało uchwalone uchwalone będzie. Ryzyko pojawia się w latach kolejnych. Stymulujemy kiedy rośnie i w ten sposób nie tworzymy miejsca na działania kiedy do spowolnienia gospodarczego dojdzie, no i wreszcie trwale zwiększamy sztywne wydatki państwa, niekoniecznie kierując je w najbardziej rozwojowych kierunkach – tak podsumował całą dyskusję jej moderator Marcin Mrowiec, główny ekonomista Banku Pekao S.A.

Chyba jako jedyny optymizm zachował Piotr Bielski, z Santander Bank Polska, który sugerował, że Polska gospodarka z zasady ma szczęście do pakietów fiskalnych, które uprzedzają zewnętrzne spowolnienia.

– Mieliśmy pakiet Gilowskiej, który wszedł tuż przed kryzysem, mieliśmy poprzednie spowolnienie w latach 2011-2012, które się nałożyło na szczyt wykorzystania pieniędzy unijnych, a później Euro 2012. I teraz po kolejnych 7 latach jesteśmy znowu w szczycie wykorzystania pieniędzy unijnych przy spowolnieniu na świecie, a na to znowu nakłada się pakiet wydatków fiskalnych – zauważył Piotr Bielski.

Także Marcin Mrowiec przypomniał, że w uniwersum krajów OECD są tylko dwa, które od 27 lat nie odnotowały recesji. Jednym z nich jest bogata w surowce Australia, a drugim właśnie Polska. Może więc poradzimy sobie i z kolejnym spowolnieniem.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test