Co dalej po Bretton Woods II?

08.10.2019
Wobec braku skoordynowanego dostosowania kursów walutowych i zakończenia konfliktu handlowego, świat mógłby wpaść w pułapkę cyklicznych wojen na dewaluacje i podwyżki ceł.

Na konferencji w Bretton Woods w 1944 r. państwa sprzymierzone podjęły próbę stworzenia porządku monetarnego, ustalając kurs walut w stosunku do dolara, a ten był powiązany ze złotem. (Fen Labalme CC-BY-SA)


„Stany Zjednoczone nie muszą już walczyć, mając jedną rękę związaną z tyłu” – tymi słowami prezydent Stanów Zjednoczonych, Richard Nixon, zwrócił się do rodaków w sierpniu 1971 roku. W przemówieniu ogłosił koniec powojennego porządku gospodarczego, zawieszenie wymienialności dolara na złoto oraz wprowadzenie ceł importowych.

Obecnie pod znakiem zapytania staje obecny porządek, wyłoniony z chaosu, jaki wówczas nastał. W innych okolicznościach jego upadek być może nie byłby opłakiwany. Ale z każdym kolejnym dniem szanse na gładkie przejście od jednego światowego systemu pieniądza do innego są coraz mniejsze.

Kolejna globalizacja

Handel międzynarodowy komplikuje posiadanie przez większość krajów własnych walut, których kursy wahają się w sposób dla siebie właściwy. Chcąc zwiększyć konkurencyjność kraju, można te kursy utrzymywać na niskich poziomach. Ale rządowe próby zarządzania kursami walut są obarczone znacznymi kosztami.

Powiązanie kursu z jakąś zewnętrzną kotwicą, by go ustabilizować, oznacza albo rezygnację z kontroli nad krajową polityką gospodarczą, albo ograniczenie napływu kapitału zagranicznego. Systemy walutowe, które rozstrzygają te dylematy w taki, a nie inny sposób, sprawdzają się tylko do pewnego momentu. Gospodarcza rozgrywka Stanów Zjednoczonych z Chinami przebiega w warunkach systemu walutowego, który kiedyś sprawdzał się, ale obecnie już nie działa.

Pierwsza epoka globalizacji, która rozpoczęła się pod koniec XIX w., opierała się na parytecie złota

Takie rzeczy się zdarzają. Pierwsza wielka epoka globalizacji, która rozpoczęła się pod koniec XIX wieku, opierała się na parytecie złota. Rządy ustalały wartość waluty w stosunku do złota, rezygnując po części z kontroli nad gospodarką krajową.

W okresie Wielkiego Kryzysu, kiedy odstąpiły od zobowiązań w sprawie pieniądza, nie dało się już tego utrzymać. Dewaluowano kolejne waluty, rozgniewani partnerzy handlowi wprowadzali cła, a świat podzielił się na konkurujące bloki walutowe.

W 1944 roku państwa sprzymierzone podjęły, na konferencji w Bretton Woods w New Hampshire, kolejną próbę stworzenia porządku monetarnego. Ustaliły kurs swoich walut w stosunku do dolara (z możliwością korekty). Dolar z kolei był powiązany ze złotem. System przetrwał zaledwie ćwierć wieku. W miarę kurczenia się salda handlu zagranicznego i wzrostu inflacji w Stanach Zjednoczonych w latach 60. i 70., słabła wiara w dolara powiązanego ze złotem. Drastyczne zaostrzenie polityki fiskalnej i pieniężnej mogło potencjalnie przywrócić jego wiarygodność za granicą, ale po wielkich kosztach ponoszonych w kraju.

Zmuszony do wyboru pomiędzy interesem wewnętrznym a przetrwaniem globalnego systemu walutowego, Nixon odstąpił od amerykańskich zobowiązań z Bretton-Woods.

Wymuszony skup dolara

Obecny system, opisywany często jako system Bretton Woods II, wyłaniał się powoli z ruin powojennego porządku. Dominacja dolara utrzymała się – znaczna część światowego handlu odbywa się w „zielonych”.

Zmiany w polityce gospodarczej USA wciąż wywołują reperkusje na całym świecie. Badania wskazują, że silniejszy dolar hamuje globalny handel, a zacieśnianie polityki pieniężnej pogarsza warunki finansowe na świecie. Na podstawie gorzkiego doświadczenia gospodarki wschodzące nauczyły się, że ochrona przed tymi zawirowaniami wymaga gromadzenia dużych rezerw dolarowych, więc zaczynają narastać w latach 90., by w 2014 roku osiągnąć najwyższą wartość.

Skup dolara przez rynki wschodzące spowodował utrzymywanie się jego zawyżonej ceny.

Skup dolara przez rynki wschodzące spowodował utrzymywanie się jego zawyżonej ceny i przyczynił się do wzrostu konkurencyjności eksporterów gospodarek wschodzących. USA zaczęły doświadczać dużych i utrzymujących się deficytów na rachunku obrotów bieżących. Innymi słowy, nadmierna konsumpcja w kraju finansowana była kredytem od wschodzącego świata, który inwestował swoje dolary w amerykańskie aktywa.

System Bretton Woods II opierał się na przepływie pieniądza od gospodarek gromadzących rezerwy, wśród których przewodzą Chiny, do USA, a także od amerykańskich konsumentów z powrotem do gospodarek akumulujących rezerwy. Ten system nigdy nie wydawał się szczególnie trwały.

Stany Zjednoczone nie mogły wiecznie pożyczać za granicą, a uporczywe deficyty obrotów bieżących pogarszały sytuację krajowych eksporterów. Na początku bieżącego stulecia część ekonomistów obawiało się, że inwestorzy mogą utracić wiarę w dolara, przyspieszając jego załamanie i światowy kryzys. Mało kto przewidywał, że Stany Zjednoczone mogą się zmęczyć odgrywaną przez siebie rolą.

Hegemon umocniony

Deindustrializacja spowodowała szkody wśród lokalnych społeczności USA, więc politycy wszystkich opcji zaczęli chłodniejszym okiem patrzeć na dobrodziejstwa globalizacji.

Przez pewien czas wydawało się, że łagodny koniec Bretton Woods II będzie jednak możliwy. Ponieważ gospodarki europejskie coraz bardziej się integrowały, a gospodarka Chin rosła, pojawiła się perspektywa świata wielobiegunowego, w którym dolar dzieliłby funkcję waluty rezerwowej z euro i renminbi, co zmniejszyłoby stan nierównowagi globalnej.

Kryzysy zadłużeniowe podkopały wiarę w euro.

Niestety historia potoczyła się inaczej. W obliczu zawirowań minionej dekady inwestorzy kurczowo trzymali się bezpiecznych aktywów dolarowych, umacniając hegemonię Stanów Zjednoczonych. Kryzysy zadłużeniowe podkopały wiarę w euro. Przekonanie o nieuniknionym wzroście znaczenia renminbi osłabło pod wpływem mniejszego tempa wzrostu Chin oraz gasnącego zapału reformatorskiego.

Tymczasem obecny system wydaje się bardziej osłabiony niż kiedykolwiek wcześniej. Nakręcane przez prezydenta Donalda Trumpa wojny handlowe i walutowe grożą obaleniem Bretton Woods II właśnie wtedy, gdy jest coraz mniej atrakcyjnych dla niego alternatyw.

Historia się powtarza

Minimalnie dokuczliwy koniec Bretton Woods II nadal jest możliwy. Jego los może być podobny do Bretton Woods I, zwłaszcza, jeśli Trump straci urząd w 2020 roku.

Demokraci wykazują większy nacjonalizm gospodarczy niż kiedyś, ale wciąż mają świadomość wartości ogólnoświatowej współpracy. Prezydent Bernie Sanders lub Elizabeth Warren mogą dążyć do jednorazowej deprecjacji dolara i jednocześnie przywrócić Stany Zjednoczone do systemu globalnego handlu. Recesja w Chinach mogła wystraszyć tamtejszych przywódców i przekonać ich do handlowych ustępstw, które USA mogłyby zaakceptować.

Ale doświadczenia lat 30. mogą okazać się lepszym wzorcem. Wobec braku skoordynowanego dostosowania kursów walutowych i zakończenia konfliktu handlowego, świat mógłby wpaść w pułapkę cyklicznych wojen na dewaluacje i podwyżki ceł. W miarę dezintegracji stosunków handlowych kraje mogą organizować się w rywalizujące bloki gospodarcze. Trudno sobie wyobrazić, że świat miałby powtórzyć tak paskudny okres swej historii. Ale już nie tak trudno, jak kiedyś.

Niniejszy artykuł ukazał się w dziale „Finanse i ekonomia” papierowego wydania The Economist pod tytułem „What comes after Bretton Woods II”.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test