Do harmonizacji podatkowej szybko nie dojdzie

20.05.2011
Perspektywa szybkiego przyjęcia nowych, unijnych przepisów harmonizujących podatek dochodowy od osób prawnych coraz bardziej się oddalają. Unia tradycyjnie już brnie w jałowe dyskusje co komu się bardziej opłaca i kto na nowych rozwiązaniach straci. Politykom brakuje umiejętności spoglądania na problemy unijnej polityki z perspektywy interesów całego kontynentu.

Rząd Holandii, pod wodzą premiera Marka Rutte, odrzucił ideę unijnych przepisów harmonizujących podatek dochodowy od osób prawnych. (CC By maarten dirske)


Asumptem do tej niewesołej refleksji jest informacja, że oto właśnie kolejny kraj – Holandia – odrzucił ideę większej harmonizacji podatku dochodowego od osób prawnych (CIT). Zdaniem holenderskiego rządu wady CCCTB (tak w skrócie określa się ujednolicony podatek dochodowy od firm) przewyższają zalety tego rozwiązania. Tym samym rząd Holandii odrzucił ideę przyjęcia wspólnej skonsolidowanej podstawy opodatkowania CIT.

Zastrzeżenia do tego rozwiązania zgłoszone zostały liście holenderskiego rządu do parlamentu. Zdaniem Holendrów, wprowadzenie CCCTB w obecnie proponowanej formie spowodowałoby obniżenie podstawy opodatkowania podatkiem dochodowym od osób prawnych o 30 proc. Taki wynik miałoby transgraniczne kompensowanie strat.

Innowacyjni by stracili

To jednak nie jedyny argument. Holendrzy uważają ponadto, że dyrektywa w sprawie CCCTB w zbyt małym stopniu zajmuje się takimi kwestiami jak wartości niematerialne i prawne, czy aktywa finansowe. To stawia zaś na przegranej pozycji kraje, w których dominują usługi i innowacyjna gospodarka, czyli takie jak Holandia. Dlatego holenderski fiskus musiałby po wprowadzeniu CCCTB liczyć się z dużo mniejszym udziałem w partycypacji we wpływach z płaconego w tym systemie CIT, niż np. Niemcy.

Holandia to nie pierwszy i zapewne nie ostatni kraj, który mocno sprzeciwia się propozycjom Komisji Europejskiej, ogłoszonym w projekcie dyrektywy mającej wprowadzić CCCTB do unijnego systemu prawnego. Projekt w zamyśle unijnych urzędników miał otworzyć nowy rozdział w ślimaczących się od dziesięciu lat prac nad wspólną skonsolidowana podstawą opodatkowania CIT, czyli pierwszym krokiem do harmonizacji tego podatku na obszarze całej Unii.

Polska przeciw ucieczce podatków

Co ważne, negatywne stanowisko zasygnalizowała także Polska. I to przynajmniej dwukrotnie. Najpierw 14 kwietnia zrobił to rząd ustami wiceministra finansów Jacka Dominika (oficjalnego stanowiska rządu na razie brak). Później zrobiła to sejmowa Komisja ds. UE. Sejmowa komisja ogłosiła 11 maja, że o wprowadzeniu CCCTB w Polsce nie może być mowy.

Zdaniem Komisji Unia nie ma prawa podejmowania decyzji w sprawie podatków bezpośrednich, a do takich właśnie należy CIT. Argumentacja sejmowej komisji jest prosta. W projekcie unijnych przepisów Komisja Europejska powołuje się na postanowienia traktatu o funkcjonowaniu UE (art. 115). Ten zaś zezwala Unii na stanowienie prawa jedynie w zakresie podatków pośrednich, takich jak VAT, czy akcyza. Na tej bazie powstał projekt odpowiedniej uchwały Sejmu, z przyjęciem której nie powinno być najmniejszego problemu.

Czy Polska jest jednak rzeczywiście przeciwna harmonizacji CIT w zakresie podstawy opodatkowania? Odpowiedź na tak postawione pytanie brzmi – nie. Dał temu wyraz w czasie wystąpienia sejmowego wiceminister finansów Jacek Dominik. Polska jest gotowa do dyskusji na temat „szerokiej bazy podatkowej CIT”. Nie godzi się natomiast na dalsze rozliczanie różnych kosztów w ramach jednej grupy kapitałowej.

To tak naprawdę spór o pryncypia. Pomysł komisji Europejskiej sprowadza się do tego, by prowadzące na skalę międzynarodową spółki mogły konsolidować swoje dochody i straty z różnych rynków w jednej wspólnej podstawie opodatkowania, a następnie opodatkować taki skonsolidowany dochód w jednym państwie. By jednak inne kraje nie były tak zupełnie stratne podatek taki miałby być następnie dzielony według specjalnych zasad między wszystkie państwa działalności spółki. Tak w uproszczeniu wygląda skonsolidowana podstawa opodatkowania.

Dyskusję na ten temat zainicjowała tym razem Francja, uważając, że podatki bezpośrednie mogą mieć zasadniczy wpływ na przenoszenie się przedsiębiorstw. Francuski minister finansów podkreślił przy okazji, że w tym obszarze trwa nieuczciwa konkurencja podatkowa wewnątrz Unii. Wcześniej tego samego argumentu użyły Niemcy w sporze z Polską, zaraz po tym, jak obniżyliśmy stawki CIT. To Niemcy przechwyciły też szybko od Francji pałeczkę, stając się i tym razem liderem w walki o ujednolicenie CIT. Ujednolicenie na niemiecko-francuski sposób.

Najważniejsza wspólna podstawa

Ujednolicenia takiego nie chcą jednak mniejsze państwa, które na rozwiązaniach tych ewidentnie by straciły. Czego zatem chcą? Otóż chcą wspólnej podstawy opodatkowania CIT. Inaczej mówiąc wypracowania wspólnych zasad ustalania podstawy opodatkowania w całej Unii. Oznaczałoby to konieczność przyjęcia wspólnych, rozumianych w ten sam sposób w każdym kraju, definicji przychodów podlegających opodatkowaniu, kosztów uzyskania tych przychodów i jednakowej metody ustalania w oparciu o te dwa elementy dochodu do opodatkowania.

Oznaczałoby to także harmonizacje katalogu zwolnień z CIT (podobnie jak już dziś ma to miejsce w obszarze VAT). Harmonizacji nie podlegałby natomiast inny element – stawki podatku. I tu właśnie jest pies pogrzebany. Koncepcja ta jest nie do przyjęcia dla większości dużych państw unijnych. Jeśli bowiem dochód będzie taki sam, niezależnie od tego gdzie będziemy chcieli się opodatkować, jedynym elementem międzynarodowego planowania podatkowego pozostanie wędrówka za najniższymi stawkami CIT.

Dziś większość dużych państw unijnych ma tymczasem stawki CIT na poziomie dużo wyższym niż kraje małe i średnie. Wystarczy wspomnieć niemieckie naciski na Irlandię by ta podniosła swoją wyjątkowo niską stawkę podatku od osób prawnych i „przestała stosować w obszarze Unii wyjątkowo szkodliwą konkurencję podatkową”.

Duże kraje stawek nie obniżą

Konkurencja ta jest szkodliwa oczywiście dla niemieckiego fiskusa. Co więcej, duże kraje Unii nie bardzo mogą sobie pozwolić na obniżenie swoich stawek. Obowiązuje prosta zasada: im większy kraj, tym wyższe stawki podatkowe, bo większe są też potrzeby fiskalne. Stąd idea budowy „szerokiej podstawy opodatkowania CIT” nie ma poparcia ani w Niemczech, ani też we Francji.

Z kolei dalsze ułatwienia dla rozliczeń w ramach grup kapitałowych, które – nie ma co ukrywać – rzeczywiście wykorzystywane jest często do transferu zysków za granicę, nie ma szans na poparcie ze strony mniejszych krajów unijnych. Nie wróży to szybkiego końca prac nad wprowadzeniem CCCTB. A dyskusje na ten temat będą zapewne równie burzliwe, co bezowocne, podobnie jak przez ostatnie kilka lat.

Z punktu widzenia postronnego obserwatora warto zauważyć, że Unii nie stać dłużej na kontynuowanie jałowych sporów o harmonizację CIT. Potrzebne są raczej szybkie decyzje, dzięki którym wzrośnie podatkowa atrakcyjność starego kontynentu. Nie zapewnią nam tego nowe przepisy ułatwiające rozliczenia wyłącznie dużym firmom międzynarodowym. Dużo lepszym rozwiązaniem jest skierowanie wysiłków w kierunku opracowania wspólnych zasad ustalania podstawy opodatkowania, w takim kształcie w jakim jest to proponowane przez Polskę i co może szybko zyskać poparcie większości krajów unijnych. Przewartościowanie priorytetów prac nad harmonizacją CIT mogłoby stać się jednym z filarów polskiej prezydencji w ramach UE. Na szybki sukces trudno tu co prawda liczyć, ale moglibyśmy pchnąć wewnątrzunijne dyskusje na zupełnie nowe tory. Pytanie tylko, czy nasi politycy zechcą z tej szansy skorzystać.

Marek Kutarba jest zastępcą redaktora naczelnego Dziennika Gazety Prawnej


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test