Duże firmy technologiczne są dużym problemem

01.08.2018
Czy technologiczni giganci – Amazon, Apple, Facebook, Google i Microsoft – stali się zbyt wielcy, bogaci i potężni, aby organy regulacyjne i politycy mogli się nimi kiedykolwiek zająć? Tak zdają się sądzić inwestorzy, jeśli za wyznacznik weźmiemy niebotyczne wyceny tych firm.

Kenneth Rogoff (Fot. PS)


Gwoli sprawiedliwości, sektor technologii był w ostatnich dziesięcioleciach dumą i radością gospodarki Stanów Zjednoczonych oraz pozornie nieskończonym źródłem innowacji. Szybkość i moc wyszukiwarki Google zapiera dech w piersiach, dając nam dostęp do nieograniczonej wiedzy na wyciągnięcie ręki. Telefonia internetowa, przy bardzo niskich kosztach, pozwala przyjaciołom, krewnym i współpracownikom na kontakt twarzą w twarz z drugiego końca świata.

Pomimo wszystkich tych innowacji, tempo wzrostu produktywności w szerzej pojętej gospodarce pozostaje jednak słabe. Wielu ekonomistów opisuje obecną sytuację jako „drugi moment Solowa”, nawiązując do słynnej uwagi Roberta Solowa, legendarnego ekonomisty z MIT, z 1987 roku: „Erę komputerów można zobaczyć wszędzie, za wyjątkiem statystyk produktywności”.

Erę komputerów można zobaczyć wszędzie, za wyjątkiem statystyk produktywności (Robert Solow, 1987 r.)

Istnieje wiele powodów powolnego wzrostu produktywności, w tym przede wszystkim dekada niskiego poziomu inwestycji w związku z globalnym kryzysem finansowym z 2008 roku. Mimo tego są podstawy do obaw, że piątka największych firm technologicznych stała się tak dominująca, tak dochodowa i tak wszechogarniająca, że obecnie start-upom bardzo trudno jest rzucić im wyzwanie, co prowadzi do zahamowania innowacyjności. Oczywiście, kiedyś początkujące firmy takie jak Facebook i Google zmiażdżyły Myspace i Yahoo. Ale stało się to zanim wyceny firm technologicznych wystrzeliły do kosmicznych poziomów, dając zakorzenionym na rynku graczom ogromną przewagę finansową.

Dzięki swojemu bogactwu, wielkie firmy technologiczne (tzw. Big Tech) mogą przejąć lub zablokować działania każdej nowej firmy, która – choćby tylko pośrednio – zagraża ich podstawowym źródłom zysków. Oczywiście nieustraszony młody przedsiębiorca wciąż może odrzucić ofertę wykupu, ale jest to łatwiejsze w teorii niż w praktyce. Niewiele osób jest wystarczająco odważnych (lub na tyle głupich), aby dzisiaj odrzucić ofertę miliarda dolarów, w nadziei na znacznie większe zyski w przyszłości. Ponadto istnieje ryzyko, że technologiczni giganci wykorzystają swoje ogromne armie programistów do opracowania prawie identycznego produktu oraz swoje ogromne zasoby prawne do jego obrony.

Wielkie firmy technologiczne mogą argumentować, że wielki kapitał, który wnoszą do nowych produktów i usług, napędza innowacje. Można jednak podejrzewać, że w wielu przypadkach ich celem jest zduszenie potencjalnej konkurencji w zarodku. Warto zauważyć, że firmy Big Tech nadal czerpią większość swoich przychodów ze swoich sztandarowych produktów – np. Apple iPhone, Microsoft Office i wyszukiwarki Google. Tak więc w praktyce potencjalnie innowacyjne technologie mają taką samą szansę na rozwój jak na marginalizację.

To prawda, że są pewne sukcesy. Niezwykła brytyjska firma z sektora sztucznej inteligencji DeepMind, wykupiona przez Google w 2014 roku za 400 milionów dolarów, wydaje się szybko rozwijać. DeepMind słynie z opracowania pierwszego na świecie programu, który pokonał mistrza świata w grze Go. Wydarzenie to podobno skłoniło chińską armię do rozpoczęcia wszechstronnych wysiłków na rzecz uzyskania dominacji w obszarze sztucznej inteligencji. Ale ogólnie rzecz biorąc DeepMind wydaje się być wyjątkiem.

Problemem organów regulacyjnych jest to, że standardowe ramy antymonopolowe nie mają zastosowania w świecie, w którym koszty ponoszone przez konsumentów (głównie w postaci danych i prywatności) są całkowicie nieprzejrzyste. Jest to jednak słaba wymówka dla braku interwencji w przypadku stosunkowo oczywistych działań ograniczających konkurencję, jak na przykład wtedy, gdy Facebook wykupił Instagram (wraz z jego szybko rozwijającą się siecią społecznościową) lub gdy Google wykupił Waze, swojego konkurenta w obszarze map internetowych.

Być może najpilniejszym obszarem interwencji byłoby osłabienie kontroli firm Big Tech nad naszymi danymi osobowymi. Kontrola ta pozwala Google i Facebookowi opracowywać ukierunkowane narzędzia reklamowe, które podbijają branżę marketingu. Europejskie organy regulacyjne pokazują jedną z możliwych dróg przyszłych działań, podczas gdy amerykańskie nadal pozostają bezczynne. Przyjęte przez Unię Europejską nowe Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych zmusza obecnie firmy, aby umożliwiły konsumentom – choć tylko tym w UE – przenoszenie ich danych.

Posner: Własność prywatna wymaga radykalnej reformy

W swojej wydanej niedawno ważnej książce „Radical Markets” (Radykalne Rynki) ekonomiści Glen WeylEric Posner idą o krok dalej i stwierdzają, że firmy Big Tech powinny płacić za dane użytkowników, zamiast przywłaszczać je sobie na własny użytek. Chociaż dopiero okaże się, jaka jest praktyczna możliwość wdrożenia takiego pomysłu, to indywidualni konsumenci z pewnością powinni mieć prawo wiedzieć, które ich dane są gromadzone i w jaki sposób są one wykorzystywane.

Oczywiście, amerykański Kongres i organy regulacyjne powinny ograniczyć działania Big Tech także w wielu innych kluczowych obszarach. Na przykład Kongres daje obecnie firmom internetowym wolną rękę w zakresie rozpowszechniania fałszywych wiadomości (fake news). Jeśli platformy Big Tech nie zostaną zmuszone do respektowania standardów podobnych do tych, które obowiązują media drukowane, radio i telewizję, wtedy wartościowe dziennikarstwo i weryfikacja informacji pozostaną zanikającą sztuką. Jest to szkodliwe zarówno dla demokracji, jak i dla gospodarki.

Organy regulacyjne i politycy w ojczyźnie firm Big Tech muszą się obudzić. Dobrobyt Stanów Zjednoczonych zawsze zależał od zdolności do powiązania wzrostu gospodarczego z innowacjami technologicznymi. Ale obecnie firmy Big Tech są częścią problemu w takim samym stopniu jak częścią rozwiązania.

Kenneth Rogoff jest profesorem ekonomii i polityki publicznej na Uniwersytecie Harvarda. W przeszłości był głównym ekonomistą Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

© Project Syndicate, 2018
www.project-syndicate.org

 


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test