Eskalacja krótkoterminowości

03.10.2018
Globalny kryzys finansowy nie tylko nie zapobiegł epoce napędzanej technologiami krótkoterminowości, ale prawdopodobnie ją przyspieszył.

CC BY-NC-ND Robin Schroder


W tym roku świat obchodził już 50. rocznicę Praskiej Wiosny (oraz jej stłumienia), stulecie zakończenia I wojny światowej oraz dwusetną rocznicę urodzin Karola Marksa. Czy w tym kontekście powinniśmy w ogóle zwracać uwagę na dziesiątą rocznicę upadku banku Lehman Brothers?

Tak, powinniśmy. Lehman Brothers nie był szczególnie dużym bankiem i prawdopodobnie nie był nawet niewypłacalny w momencie upadku. Mimo tego niemal doprowadził do zniszczenia światowego systemu finansowego i wywołał Wielką Recesję. Bankructwo banku Lehman Brothers miało przełomowe znaczenie, bo zasadniczo zmieniło sposób, w jaki ludzie postrzegali otaczający ich świat.

Po 15 września 2008 roku strach przed powtórką  bankructwa Lehman Brothers i pogłębieniem katastrofy finansowej popchnął Stany Zjednoczone w kierunku szeroko zakrojonych reform. Ponadto przykład bankructwa Lehman Brothers był nieustannie przywoływany w czasie europejskiego kryzysu finansowego, który wybuchł po 2010 roku, co uwypuklało obawy dotyczące możliwej „spirali śmierci” wynikającej z bankructw i niewypłacalności państw. Wydaje się, że od tamtego czasu ta alarmistyczna historia nieco straciła swoją moc oddziaływania. W Stanach Zjednoczonych trwa obecnie wycofywanie reform bankowych, natomiast w Unii Europejskiej wskaźniki długu publicznego do PKB są znacznie wyższe niż były w 2008 roku.

>> Zobacz także: „UE w kryzysie, ale może jeszcze zbyt małym, by wywołał zmiany”.

Niemniej jednak kryzys finansowy z 2008 roku stworzył trzy nowe wielkie narracje dla decydentów politycznych i osób kształtujących opinię publiczną. Po pierwsze, po upadku Lehman Brothers popularność znów zyskała znakomita książka amerykańskiego ekonomisty Charlesa Kindlebergera zatytułowana Szaleństwo, panika, krach. Historia kryzysów finansowych (Manias, Panics, and Crashes: A History of Financial Crises) z 1978 roku. Kindleberger wyraźnie opierał się na badaniach amerykańskiego ekonomisty Hymana Minsky’ego dotyczących cykli finansowych, a jego argumenty odczytywane były jako ostrzeżenie przed „rynkowym fundamentalizmem”.

Zgodnie z drugą narracją, upadek Lehman Brothers sprawił, że krach na Wall Street z 1929 roku oraz Wielki Kryzys stały się na nowo aktualne i istotne jako punkt odniesienia dla dzisiejszych debat. Decydenci polityczni wyciągnęli wnioski z okresu międzywojennego i z powodzeniem uniknęli pełnej powtórki tamtych wydarzeń. Podczas Wielkiego Kryzysu, szczególnie w Niemczech i Stanach Zjednoczonych, dominowało podejście wyrażone przez ówczesnego amerykańskiego sekretarza skarbu Andrew Mellona: „Zlikwidować siłę roboczą, zlikwidować akcje, zlikwidować farmerów, zlikwidować nieruchomości”. Tymczasem w reakcji na Wielką Recesją podjęte zostały działania polegające na wykorzystaniu długu publicznego do zastąpienia niepewnego długu prywatnego – interwencja taka mogła być utrzymywana tylko tak długo, jak stopy procentowe pozostawały na niskim poziomie.

Trzecia narracja głosiła, że ​​upadek banku Lehman Brothers zapowiadał koniec amerykańskiego kapitalizmu. Ta opowieść o rzekomym „efekcie motyla” zyskiwała popularność w każdym kraju zmęczonym wykonywaniem poleceń Stanów Zjednoczonych. Jak wyjaśniał we wrześniu 2008 roku ówczesny niemiecki minister finansów Peer Steinbrück: „Stany Zjednoczone stracą swój status supermocarstwa globalnego systemu finansowego. Nie stanie się to nagle, ale ulegnie on erozji”.

Początkowo kryzys z 2008 roku był powszechnie uważany za katastrofę typowo amerykańską, wynikającą z charakterystycznej dla tego kraju mieszanki napędzanego testosteronem rynku finansowego i skłonności do promowania posiadania domów na własność nawet w przypadku osób, których na to nie stać. Kryzys dopiero stopniowo uznany został za zjawisko prawdziwie transatlantyckie. Jak pokazali później w swojej pracy ekonomiści Hyun Song Shin i Tamim Bayoumi, źle uregulowane i przerośnięte europejskie banki odegrały kluczową rolę w procesie narastania ryzyka w systemie finansowym.

Żadna z dwóch pierwszych popularnych narracji nie jest prawdziwa. Kryzys nie był wcale porażką rynku, ale raczej wynikiem działania nieprzejrzystych i dysfunkcjonalnych nierynkowych instytucji, które wykształciły rozległe wzajemne powiązania. Ujawnił on problem złożoności – a nie rynków jako takich.

Mówiąc konkretniej, powodem, dla którego bank Lehman Brothers stanowił tak duży problem, było to, że nie był on tak naprawdę pojedynczą korporacją. W rzeczywistości składał się on z około 7 tys. oddzielnych podmiotów działających w ponad 40 państwach, spośród których każdy musiałby przejść złożoną i kosztowną wycenę oraz procedurę upadłościową. Ten brak przejrzystości, który nie był wcale wyłączną cechą Stanów Zjednoczonych, wytworzył poczucie, że świat jest blisko wybuchu kolejnego Wielkiego Kryzysu, choć wcale nie był.

Kryzys był efektem eskalacji krótkoterminowości na rynkach finansowych. Podczas gdy banki chciały pozbyć się sekurytyzowanych produktów zanim stały się one toksyczne, inni uczestnicy rynku szukali zysku w krótkoterminowych zakładach, nie zwracając uwagi na długoterminową rentowność inwestycji. W tym sensie zmienność była pożądana, ponieważ stwarzała nowe możliwości zysku.

Po upadku banku Lehman Brothers bliźniacze narracje o „zawodności rynku” i „kolejnym Wielkim Kryzysie” wywarły ogromny wpływ na opinię publiczną, wzmacniając tym samym trzecią narrację, która jest rzeczywiście prawdziwa. Finansowa i polityczna przewaga Ameryki rzeczywiście uległa osłabieniu.

Globalny prymat Stanów Zjednoczonych opierał się na sile gospodarczej i politycznej, ale zależał również od czegoś bardziej fundamentalnego: wiary w zdolność Ameryki do wywiązywania się z własnych obietnic w perspektywie długoterminowej. Kryzys podkopał tę wiarę, mimo że potęga gospodarcza i polityczna Stanów Zjednoczonych została jedynie nieznacznie ograniczona. Na głębszym poziomie rozprzestrzeniająca się zaraza miała charakter intelektualny, a nie finansowy.

Działania finansowe nie są podejmowane w próżni. Ten sam rodzaj krótkoterminowego, nadpobudliwego sposobu myślenia, który powalił bank Lehman Brothers, zaczął się w tym czasie zakorzeniać również w pozostałej części społeczeństwa. Znamienne jest, że iPhone został wprowadzony na rynek w czerwcu 2007 roku, dokładnie kiedy zaczynały się pojawiać pierwsze objawy zbliżającego się kryzysu.

Wraz ze smartfonami pojawiły się wszelkiego rodzaju nowe możliwości. Przyspieszyły one rozwój raczkujących platform społecznościowych takich jak Facebook i Twitter. Dały one również podstawę do rozwoju Tindera i innych aplikacji, które przekształciły życie społeczne milionów osób, popychając relacje romantyczne w stronę krótkoterminowości i z dala od długoterminowego zaangażowania.

Nowe cyfrowe urządzenia i platformy skłaniały użytkowników do ​​hiperindywidualizmu. Jednak wpłynęły także na poglądy i zachowania polityczne, sprawiając, że wzmacnianie własnych poglądów i unikanie alternatywnych opinii jest obecnie łatwiejsze niż kiedykolwiek wcześniej. Nic więc dziwnego, że jednym ze skutków tych przemian jest obserwowana dzisiaj internetowa kultura demonizacji, nadużyć, nękania i manipulacji.

Znaczna część dzisiejszej niestabilności politycznej jest konsekwencją tych nowych sposobów myślenia i komunikacji. Technologia i finanse przyjęły ten sam etos: niszczenie ciągłości i gloryfikacja zamętu.

Upadek banku Lehman Brothers ujawnił defekt występujący nie tylko w finansach, ale również w polityce i społeczeństwie XXI wieku. Ironia polega na tym, że następujący później kryzys nie tylko nie zapobiegł epoce napędzanej technologiami krótkoterminowości, ale prawdopodobnie ją przyspieszył.

Harold James jest profesorem historii i stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Princeton i starszym pracownikiem naukowym w Center for International Governance Innovation.

© Project Syndicate, 2018

www.project-syndicate.org


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test