Fitch: Wyższy koszt pieniądza może być problemem w 2019 roku

12.02.2018
Stopy procentowe rosną w USA, w przyszłym roku w trend podwyżek włączy się Europa i wiele rynków rozwijających się. Dla większości gospodarek pojawi się problem wzrostu kosztów finansowania - turbulencji można się spodziewać w 2019 roku – uważają przedstawiciele Fitch Ratings.

(CC0 Pixabay)


– Kiedy mówimy o zadłużeniu, jako pierwsza przychodzi na myśl Japonia, i faktycznie okazuje się, że w tym roku musi pożyczyć sumę odpowiadającą ponad 40 proc. swojego PKB. Ale i inne rynki rozwinięte są w podobnej sytuacji: Belgia ponad 25 proc. PKB, Stany Zjednoczone przeszło 20 proc. PKB, do tego Włochy, Hiszpania i Portugalia powyżej 15 proc. PKB – wymieniał Paul Gamble, dyrektor z Fitch Ratings odpowiedzialny za rozwijające się rynki europejskie, na konferencji w Warszawie.

Z wyższymi stopami procentowymi wiążą się oczywiście wyższe odsetki od nowych obligacji, ale choć rynki rozwinięte są bardziej zadłużone niż rozwijające się, to jednak w tych pierwszych dług jest mniejszym problemem. Japonia jest zadłużona u własnych obywateli, Stany Zjednoczone emitują pierwszą walutę rezerwową świata, a kraje strefy euro mają za sobą Europejski Bank Centralny.

Bardziej wrażliwe mogą być rynki rozwijające się, głównie dlatego, że do ich grona zalicza się pojedyncze kraje szczególnie podatne na szoki rynkowe ze względu na swoje zobowiązania zewnętrzne.

– Na rynkach rozwijających się trzeba rozważyć dwie rzeczy: udział zadłużenia w walutach obcych oraz udział nierezydentów na rynku długu. W tym drugim przypadku ryzyko jest takie, że gdy stopy procentowe wzrosną w macierzystych krajach: w USA, w strefie euro, wówczas możemy obserwować odpływ kapitału z rynków wschodzących na rynki rodzime – wyjaśniał Paul Gamble.

Według jego danych szczególnie narażonych na turbulencje z tych dwóch przyczyn jest pięć krajów: Argentyna (68 proc. zadłużenia w walutach, 38 proc. udział nierezydentów), Ukraina (odpowiednio 67 i 41 proc.), Rumunia (48 i 44 proc.), Peru (45 i 37 proc.) oraz Indonezja (42 i 38 proc.).

Dla porównania – Polska znajduje się na bezpiecznym terytorium, z 30-proc. zadłużeniem w walutach i 33-proc. udziałem nierezydentów w zadłużeniu.

Jeszcze inna lista państw stworzy się, gdy weźmiemy pod uwagę walutowe potrzeby pożyczkowe w 2018 roku w stosunku do rezerw danego kraju. Tu na pierwszych miejscach są Bahrajn (potrzeba 71 mld dolarów, a więc aż 2155 proc. rezerw walutowych) oraz Panama (tegoroczne potrzeby pożyczkowe to 55 mld dolarów, czyli 950 proc. rezerw). Analitycy Fitch wyjaśniali jednak, że to wyniki, które nie powinny budzić niepokoju, a wynikają z tego, że oba kraje są centrami międzynarodowej bankowości.

Takim centrum na pewno nie jest niewypłacalna Wenezuela, która tylko w tym roku potrzebuje 35 mld dolarów, a więc 347 proc. swoich rezerw walutowych. Daleka od komfortowej jest też sytuacja Turcji, która potrzebuje w tym roku 207 mld dolarów, czyli 96 proc. swoich rezerw walutowych, ale analitycy Fitch podkreślają, że z dotychczasowymi turbulencjami Turcja radziła sobie nieźle.

– Wraz z zacieśnianiem warunków finansowania na świecie i wzrostem stóp procentowych w USA i Europie, inwestorzy będą bardziej selektywni i niektóre państwa z dużymi potrzebami finansowania potencjalnie mogą natrafić na stres rynkowy – uważa Paul Gamble.

I znowu, sytuacja ta nie będzie pewnie dotyczyć Polski, która cieszy się dobrym dostępem do rynków finansowych i jest bardziej zależna od polityki Europejskiego Banku Centralnego, niż amerykańskiej Rezerwy Federalnej.

Fitch spodziewa się, że EBC w 2018 roku wycofa się ze skupu aktywów, a podwyżki stóp łącznie o 50 punktów bazowych będą mieć miejsce w 2019 roku.

– Nie spodziewamy się znaczącego wpływu zacieśniania polityki pieniężnej zarówno na wzrost PKB, jak i na finanse publiczne w regionie – mówił Arnaud Louis, analityk Fitch zajmujący się regionem Europy Środkowej i Wschodniej.

Niepokojącą tendencją jest jednak fakt, że poziom zadłużenia do PKB w krajach Europy Środkowej i Wschodniej wzrósł średnio o 19 punktów procentowych od 2007 do 2017 roku. Powyżej progu 60 proc. są obecnie Węgry i Słowenia.

Silny ostatnio wzrost PKB, wzrost wpływów podatkowych, a także niskie koszty obsługi zadłużenia spowodowały jednak, że deficyty nominalne w wielu krajach regionu ostatnio spadają, albo przynajmniej pozostają stabilne w stosunku do PKB. Arnaud Louis podkreśla, że to ważny element bieżącej oceny ratingowej.

Jego zdaniem to dobry moment, żeby odbudować bufory fiskalne z myślą o gorszych czasach. Drogą do tego jest ograniczanie deficytu strukturalnego, opisującego, jaka byłaby kondycja finansów publicznych gdyby gospodarka funkcjonowała przy pełnym wykorzystaniu potencjału produkcyjnego.

– Widzimy w regionie dwie grupy krajów. Czechy, Słowacja i Słowenia obniżają deficyt, dług i budują bufory fiskalne na przyszłość. Na Węgrzech i w Polsce deficyt nominalny się poprawia, ale strukturalny już nie – mówił Arnaud Louis.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły