Kryzysy są wieczne

14.10.2018
Burzliwe wydarzenia gospodarcze i polityczne z ostatnich lat to pokłosie globalnego kryzysu finansowego – przekonuje prof. Adam Tooze w książce “Crashed: How a Decade of Financial Crises Changed the World”.


Prof. Adam Tooze jest historykiem gospodarki, dyrektorem Instytutu Europejskiego na Columbia University. Wiadomo, że pisać umie, w przeszłości otrzymał nagrodę Wolfson and Longman History Today Prize za książkę “Deluge: The Great War and the Remaking of the Global Order 1916-1931” (2014). Teraz ukazało się jego najnowsze dzieło “Crashed: How a Decade of Financial Crises Changed the World” (“Skruszeni: jak dekada kryzysów finansowych zmieniła świat”, Viking 2018).

„Crashed” to monumentalna publikacja (720 stron), która jest przede wszystkim tak wierną, jak to tylko możliwe, relacją z przebiegu kryzysów finansowych i geopolitycznych ostatnich 10 lat. Tooze wybiera prostą narrację chronologiczną. Zaczyna od praprzyczyn kryzysu finansowego z lat 2007-09, których doszukuje się nawet w niezbyt odpowiedzialnej polityce fiskalnej administracji Georga W. Busha z lat 2003-04 (kiedy to nadwyżka budżetowa USA z roku 2000 w wysokości 86 mld dol. zmieniła się w deficyt sięgający 568 mld dol. w 2004 r.) czy w nierównowadze handlowej. Przed kryzysem kraje świata były bowiem podzielone na dwa obozy: te posiadające duże nadwyżki eksportowe i te z dużym deficytem importowym. Autor wskazuje, że główną przyczyną kryzysu był krach na rynku nieruchomościowych kredytów subprime – wysokiego ryzyka, których udzielano osobom o niskiej zdolności kredytowej. W latach 1990-2007 amerykański rynek nieruchomości został zdestabilizowany przez rynek finansowy i sekurytyzację kredytów hipotecznych, ich inkorporację do agresywnych strategii bankowych, zwiększenie podaży pieniądza oraz internacjonalizację zobowiązań kredytowych. „Źródeł takiego postępowania bankierów można się doszukiwać jeszcze w latach 70. XX wieku, w okresie po upadku systemu z Bretton Woods” – podkreśla prof. Tooze.

Od 2004 roku 50 proc. kredytów hipotecznych udzielanych w USA nie posiadało pełnej dokumentacji, a 30 proc. zostało przyznanych ludziom, którzy mieli problem z zapłaceniem pierwszej raty – twierdzi prof. Tooze.

Adam Tooze omawia następnie szczegółowo konstrukcję i działanie machiny finansowej, która doprowadziła do krachu oraz przebieg samego kryzysu. Aż trudno w to uwierzyć, ale skonstruowany przez amerykańskich bankierów system wręcz pożądał kredytów hipotecznych słabej jakości, z których – po odpowiednim „opakowaniu” – powstawał dobrze sprzedający się produkt zaawansowanej inżynierii finansowej. Od 2004 roku 50 proc. kredytów hipotecznych udzielanych w USA nie posiadało pełnej dokumentacji, a 30 proc. zostało przyznanych ludziom, którzy mieli problem z zapłaceniem pierwszej raty – twierdzi prof. Tooze.

Uczony z Columbia University zwraca uwagę, że same instytucje finansowe – gdy kryzys już hulał w najlepsze – dodatkowo pogłębiały go, próbując zarabiać na nieszczęściu innych. Tak postępował m.in. bank Goldman Sachs, który pod koniec czerwca 2008 roku zawarł swego rodzaju „zakład” przeciwko ubezpieczycielowi AIG. Goldman zarobił na tym około 20 mld dol. w ciągu kilku miesięcy, a AIG musiało zostać uratowane przez państwo (bo władze USA doszły do wniosku, że rynek nie zniósłby upadku jeszcze większej instytucji niż bank Lehman Brothers).

Autor „Crashed” nie omieszkał zwrócić uwagi na rolę, jaką w stworzeniu tego chorego systemu odegrały agencje ratingowe. Przypomniał, że na drodze dochodzenia w Kongresie USA wyciekły do opinii publicznej maile jednego z pracowników Moody’s, skierowane do pracownika S&P. Warto przytoczyć treść jednego z nich: „Miejmy nadzieję, że będziemy już na emeryturze i zdrowi, gdy ten domek z kart się rozleci”.

Autor „Crashed” nie omieszkał zwrócić uwagi na rolę, jaką w stworzeniu tego chorego systemu odegrały agencje ratingowe oraz instytucje finansowe ze Starego Kontynentu.

Do rozprzestrzenienia się przyczyniły się ponadto instytucje finansowe ze Starego Kontynentu. Amerykanie (i nie tylko) traktowali Londyn jako „platformę do lewarowania inwestycji”, na skalę niedostępną nigdzie indziej. To dlatego w stolicy Wielkiej Brytanii w roku 2007 siedzibę miało aż 250 zagranicznych banków, które czuły się – jak twierdzi twórca książki – niczym „panowie wszechświata”.

Prof. Tooze szczegółowo relacjonuje reakcje władz ekonomicznych i politycznych na kryzys i jego skutki gospodarcze, nie pomijając tego, co działo się w Europie (szczególnie w niezwykle dotkniętych kryzysem krajach bałtyckich). Autor „Crashed” zwraca uwagę, że zwiastuny nadchodzącej burzy finansowej, która nawiedziła aż 104 kraje, wpędzając je w recesję, można było dostrzec nawet w pozornie niewinnych znakach. Gdy wczesną jesienią 2007 roku zaczęto mówić o nadciągającym kryzysie dolara amerykańskiego, celebryci – tacy jak modelka Gisele Buendchen czy raper Jay Z – zaczęli odbierać gaże w euro.

Amerykanie (i nie tylko) traktowali Londyn jako „platformę do lewarowania inwestycji”. To dlatego w stolicy Wielkiej Brytanii w roku 2007 siedzibę miało aż 250 zagranicznych banków, które czuły się – jak twierdzi twórca książki – niczym „panowie wszechświata”.

Autor nie pomija oczywiście takich zjawisk społecznych, jak ruch Occupy Wall Street czy Tea Party. W książce znajduje miejsce nawet dla Radka Sikorskiego i jego słynnej wypowiedzi z Berlina z listopada 2011 roku: „Prawdopodobnie będę pierwszym ministrem spraw zagranicznych, który tak mówi, ale to powiem: mniej się obawiam niemieckiej siły, niż zaczynam bać się niemieckiej bezczynności” (w kontekście ratowania strefy euro).

Problemom Europy uczony poświęca sporo miejsca. Zwraca uwagę, że przeszła ona przez kryzys mocno poturbowana nie z powodu braku finansowych „kodów przeciwpożarowych”, ale dlatego, że nie miała „ekipy strażackiej” do gaszenia „pożarów” finansowych. „Europa nie popełniła błędu budując unię monetarną. Popełniła błąd nie budując instytucji ponadnarodowych zdolnych do zmierzenia się z kryzysem” – uważa prof. Tooze. I wskazuje, że z USA było inaczej, przywołuje badania i dane, które pokazują, iż kryzys z lat 2007-09 był jednak o wiele krótszy i płytszy niż Wielki Kryzys 1929-33.

Książka uczonego z Columbia University nie kończy się bynajmniej na roku 2011 czy 2012. Prof. Tooze prowadzi opowieść dalej, opisując kryzys geopolityczny związany z aneksją ukraińskiego Krymu przez Rosję (zauważa dużą rolę śp. prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego w budowaniu regionalnej opozycji antyrosyjskiej na arenie międzynarodowej), krach giełdowy w Chinach w 2015 roku, referendum brexitowe czy dojście do władzy Donalda Trumpa w roku 2016. Według prof. Tooze’go, kryzys z lat 2007-09 ma długi ogon i pokazuje, że to raczej polityka dzierży prymat nad ekonomią, a nie odwrotnie.

Prof. Tooze, jako przedstawiciel lewicowo-liberalnej elity amerykańskiej, wyraźnie boi się polityków pokroju Donalda Trumpa. Widzi w nich tylko i wyłącznie nacjonalistów zagrażających demokracji, ale już nie porządkowi neoliberalnemu, bo początkiem jego końca był – według autora „Crashed” – właśnie kryzys z lat 2007-09. Zdaniem naukowca z Columbia Univeristy wahadło mocno przesunęło się na stronę prawicy, czego dowody znaleźć można nawet w kulturze popularnej (prof. Tooze przytacza przykład piosenki Boba Dylana napisanej do reklamy koncernu Chrysler, która jego zdaniem jest „kiczem”).

Naukowiec uważa, że kolejnych kryzysów finansowych i gospodarczych nie da się uniknąć, bo są one niejako wpisane w naturę ekonomii. Według niego tylko silne instytucje państwowe oraz klasa polityczna zdolna do słuchania i dialogu może im się skutecznie przeciwstawić.

Kryzysów finansowych i gospodarczych nie da się uniknąć, bo są one niejako wpisane w naturę ekonomii.

„Jednymi z głównych ofiar zawirowań z ostatniej dekady są i będą stare partie polityczne w krajach rozwiniętych. Zapłacą cenę za swoją niezdolność do szybkiej i skutecznej reakcji” – sądzi uczony amerykański. Dlatego, według niego, czeka nas jeszcze wiele zaskakujących wyników wyborczych na Starym Kontynencie. „Od początku XVII wieku, odkąd zaczął pojawiać się kapitalizm w znanym nam kształcie, kryzysy są tymi ważnymi momentami, które stanowią o kształcie sceny politycznej i gospodarczej. Tym razem nie jest inaczej, historia lubi się powtarzać. […] My, ludzie cywilizacji zachodniej, jesteśmy w podobnym miejscu, jak w roku 1914. Znów pojawiają się pytania o to, dokąd zmierza postęp, jak powinny wyglądać instytucje polityczne? Którędy prowadzi droga do pokoju i stabilnego rozwoju? Czy porządek jest celem samym w sobie, może powinniśmy oddać władzę w ręce generałów?” – pyta prof. Tooze.

„Crashed” robi wrażenie przede wszystkim jako kronika ostatnich 10 lat. Naprawdę trudno sobie wyobrazić książkę o kryzysach finansowych i politycznych napisaną z większą dbałością o szczegóły. Być może jest to możliwe, ale pytanie kto przeczytałby trzy tomy liczące po 700 stron? Uporanie się już z objętością „Crashed” nie jest łatwe.

Mimo to jednak książkę naukowca z Columbia University czyta się niczym kryminał. Styl nie jest wydumany, a autor potrafi wydobyć z opowiadanej historii emocje i dreszczyk grozy. Książka „Crashed” zyskuje także dzięki ciekawym wykresom, grafikom i ilustracjom. Są one wykonane czytelnie i stanowią cenne uzupełnienie treści.

Z drugiej strony „Crashed” nieco rozczarowuje. Widać, że prof. Tooze jest przede wszystkim historykiem (potrafi gromadzić fakty i wyciągać z nich wnioski), ale nie filozofem czy publicystą. Naukowiec z Columbia University nie proponuje żadnych oryginalnych przemyśleń ani rozwiązań. Ileż można czytać i słuchać o podobieństwie obecnej sytuacji gospodarczej i politycznej do tej z lat przed II wojną światową.

Ale jeśli ktoś szuka kroniki kryzysów z lat 2007-18, powinien sięgnąć po „Crashed”.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły