• Vincent Reinhardt, AEI

Nakręca się spirala deflacyjna

06.05.2010
W czwartek 6 maja przed komisją Kongresu ds. zbadania przyczyn kryzysu stanie szef nowojorskiego Fed William C. Dudley. Obserwatorzy oczekują, że potwierdzi on, iż Fed nie zamierza w najbliższym czasie zatrzymywać mechanizmów wspomagających gospodarkę. Jak podkreśla jeden z prominentnych kongresmenów sen. Ted Kaufman, gospodarce globalnej grozi deflacja, która wciąż stanowi poważne zagrożenie.

Vincent Reinhardt, doradca ekonomiczny Komisji Finansów Senatu USA


Urzędnicy Rezerwy Federalnej przy prawie każdej okazji przypominają światu, że planują odejście od polityki niskich stóp procentowych. Deklaracje te prawdopodobnie skierowane są do osób zatroskanych perspektywą skoku inflacji, dla którego pożywką mają być bilionowe rezerwy w systemie bankowym. Ale jeśli Fed planuje w najbliższym czasie zaostrzyć politykę monetarną, to powinien najpierw przestudiować najnowszą prognozę Międzynarodowego Funduszu Walutowego, z której wynika, że malejąca inflacja, w niektórych krajach zahaczająca o spadek cen (deflację), wciąż stanowi poważne zagrożenie dla gospodarki światowej.

MFW dwa razy do roku publikuje World Economic Outlook, obszerną prognozę dla 183 krajów, zawierającą aktualne dane na temat produkcji i inflacji. Niektórzy ekonomiści i firmy konsultingowe dokładniej analizują sytuację w pojedynczych krajach, ale nikt inny nie gromadzi w jednym miejscu danych z tylu gospodarek.

Przy lekturze raportu należy mieć na uwadze dwa zjawiska, które obrazują deflacyjne zagrożenia dla gospodarki światowej. Po pierwsze, w WEO pojawia się wykres z liczbą krajów notujących inflację średnioroczną na poziomie 1 proc. lub niższym. Sporządzanie indeksów cen napotyka na wiele znanych trudności, na przykład gospodarstwa domowe przerzucają się z drożejących towarów na tańsze w sposób nie zawsze widoczny dla statystyków. W konsekwencji inflacja zmierzona na poziomie 1 proc. lub niższym w rzeczywistości prawdopodobnie oznacza, że średnie ceny towarów i usług nabywanych przez gospodarstwa domowe maleją. Długotrwała deflacja może być groźna dla gospodarki. Pracownicy, którzy mają stałą pensję, a jednocześnie produkują taniejące towary i usługi, stają się drożsi dla swoich pracodawców. Deflacja zwiększa obciążenie dla osoby, która musi zwrócić określoną sumę pieniędzy. Niektórzy konsumenci odkładają zakupy na później, licząc na dalszy spadek ceny. Bankowi centralnemu trudno będzie zrównoważyć te czynniki ograniczające wydatki.

Najniższa nominalna stopa procentowa wynosi zero, co oznacza, że decydenci nie są w stanie dalej podążać za inflacją, kiedy zamieni się ona w deflację. Na dłuższą metę pojawia się groźba spirali deflacyjnej: spadek popytu ciągnie ceny jeszcze bardziej w dół i tak dalej.

W 2009 r. około jednej czwartej gospodarek monitorowanych przez MFW doświadczyło deflacji. Jest to drugi wynik w 30-letniej historii raportu WEO – deflacyjny klub miał więcej członków tylko w 1998 r., podczas kryzysu finansowego w Rosji i Azji. Nie powinno budzić zaskoczenia, że w ubiegłym roku deflacja podniosła głowę, skoro połowa gospodarek objętych WEO zanotowała spadek realnego PKB. Malejące ceny odzwierciedlają jednak nie tylko dawne kłopoty, ale również przyszłe zagrożenia. Deflacja może pozostawić trwałe ślady w bilansach, a zaburzenia relacji cenowych nie zawsze szybko się korygują.

Dobra wiadomość jest taka, że analitycy MFW nie widzą 2009 r. jako początku spirali deflacyjnej. Autorzy raportu przewidują, że w tym roku spadek cen wystąpi w niecałych 7 proc. monitorowanych krajów.

Zwróćmy jednak uwagę, że prognozy na 2010 r., opublikowane w ubiegłym tygodniu, ale sporządzone miesiąc wcześniej, opierają się na skąpych jeszcze danych z bieżącego roku. Oprócz tej prognozy MFW publikuje także pewne informacje o inflacji, które powinny spowodować zapalenie się światełka ostrzegawczego.

W WEO zawarte są dane o inflacji średniorocznej i liczonej rok do roku. Na przykład jeśli ceny rosły przez cały rok, inflacja średnioroczna jest wyższa od liczonej rok do roku. Nawet jeśli później ceny się ustabilizują, musi upłynąć trochę czasu, zanim inflacja średnioroczna zrówna się z tą na koniec roku. W konsekwencji jeśli inflacja średnioroczna jest wyższa od swojej siostry z końca roku, to prawdopodobnie czeka nas spadek inflacji. Warto zatem przeanalizować raport WEO pod kątem dynamiki zmian cen.

Różnica między inflacją średnioroczną a liczoną rok do roku pomaga przewidzieć przyszły poziom inflacji. Oparta na znajomości trendów historycznych analiza wykresów zamieszczonych w raporcie sugeruje, że od 2009 do 2010 r. mediana inflacji dla wszystkich 183 krajów spadnie o 1,25 proc. Tymczasem MFW przewiduje, że ceny wzrosną o pięć ósmych punktu procentowego. Innymi słowy, prognoza inflacyjna MFW jest sprzeczna z procesami obserwowanymi przez ostatnie trzydzieści lat.

Ubiegłoroczna deflacja w wielu krajach była niepokojąca. W tym roku utrzymuje się deflacyjna dynamika, która każe zachować czujność. Deflacja jest kosztowna i należy jej unikać. Skala i zakres spadków cen oraz duże prawdopodobieństwo utrzymania się tych procesów w przyszłości raczej stanowią wystarczające powody do tego, aby Rezerwa Federalna przez dłuższy czas kontynuowała politykę niskich stóp procentowych.

Vincent Reinhardt, ekonomista. Jest doradcą ekonomicznym Komisji Finansów Senatu. W latach 2001-2007 był dyrektorem departamentu ds. polityki monetarnej w Federal Reserve.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test