Narracje wyprzedzają regulacje

25.05.2016
Co tak naprawdę mają na myśli ludzie, gdy krytykują generałów za to, że „wciąż prowadzą poprzednią wojnę”? Ten sam, w każdym razie, błąd, co generałowie popełniają nadzorcy rynków finansowych.


Nie chodzi bynajmniej o to, iż ludzie sądzą, że takie same będą pola bitew. Ten błąd – na skalę, w jakiej generałowie go popełniają – musi następować na poziomie, który trudniej uchwycić. Generałowe czasami za wolno zabierają się do przygotowania planów i wyposażenia do nowych systemów uzbrojenia i na nowe pola bitew. Równie ważne jest to, iż czasami przyjmują, że psychologia społeczna oraz wpływające na morale narracje – czynniki tak istotne do osiągnięcia zwycięstwa – są takie same, jak podczas ostatniej wojny.

Prawidłowość ta sprawdza się również w odniesieniu do organów nadzorczych, których zajęcie polega na zapobieganiu kryzysom finansowym. Z tych samych co generałowie przyczyn mogą one zbyt wolno wprowadzać zmiany, będące reakcją na nowe sytuacje. Skłonne są zbyt wolno dostosowywać się do zmieniającej się psychologii społecznej. Potrzeba regulacji zależy od społecznych percepcji ostatniego kryzysu, te zaś – jak wraz a Georgem Akerlofem dowodziliśmy w „Animal Spirits” [Zwierzęce instynkty] – są mocno zależne od zmieniających się popularnych narracji.

Najnowsze raporty Rady Stabilności Finansowej (Financial Stability Board, FSB) w Bazylei pokazują, że w 24 największych pod względem gospodarczym krajach świata nastąpiła zdecydowana poprawa w dziedzinie regulacji, zwiększających stabilność. Zamieszczone tam „przeglądarki” obejmują tablice, pokazujące postępy w 14 różnych regulowanych obszarach. Wszystkim 24 krajom FSB daje na przykład wysokie oceny za wprowadzenie uwzględniających ryzyko wymogów kapitałowych Bazylea-III.

Pomimo to sytuacja nie jest wcale uspokajająca. Uwzględniające ryzyko wymogi kapitałowe mogą być niewystarczająco wysokie. Dowiedli tego Anat Admati i Martin Hellwig w ważnej książce „The Bankers New Clothes” [Nowe szaty bankierów]. Poza tym w wielu innych dziedzinach monitorowanych przez FSB dziedzinach postęp jest znacznie mniejszy.

Weźmy na przekład przepisy dotyczące funduszy rynku pieniężnego, które według FSB wprowadziło od 2008 r. zaledwie parę krajów. Jeśli chodzi o przechowywanie pieniędzy, fundusze rynku pieniężnego stanowią alternatywę dla banków – oferują trochę wyższe oprocentowanie, ale bez gwarancji, jakie w wielu krajach chronią depozyty bankowe. Swoje pieniądze inwestorzy mogą – podobnie jak w bankach – wycofać w każdej chwili. Gdy w tym samym czasie zechce je wycofać wiele osób, fundusze te – tak jak depozyty bankowe – mogą stać się obiektem paniki.

16 września 2008 roku – parę dni po panice w amerykańskim banku Washington Mutual i zaledwie dzień po ogłoszeniu bankructwa Lehman Brothers – w poważnych kłopotach znalazł się najważniejszy w USA fundusz rynku pieniężnego Reserve Primary Fund, który inwestował w papiery dłużne Lehmana. Łączne aktywa tego funduszu były mniejsze od kwot, jakie winien był inwestorom. Wyglądało więc na to, iż paniki tylko czekać. Ponieważ niepokój społeczny narastał, rząd federalny w obawie przed wielkim parciem na inne fundusze rynku pieniężnego, udzielił im wszystkim rocznej gwarancji, licząc od 19 września 2008 r.

Uznanie tej paniki za zjawisko tak alarmujące, że aż wymagało ono bezprecedensowego wsparcia rządowego, wynikało ze stanowiącej jej podłoże narracji. W rzeczywistości bowiem Reserve Primary Fund wcale nie stracił wszystkiego. On tylko „złamał dolca” [„broke the buck”], co oznacza, iż w księgach nie był w stanie wykazać, że za każdego wpłaconego dolara wypłaca również dolara; mógł jednak wypłacić 97 centów.

Cóż to więc za kryzys? Przecież jeśli nieoczekiwana inflacja osłabia realną siłę nabywczą oszczędności, to właściciele depozytów bankowych regularnie tracą jeszcze więcej (gwarancja obejmuje tylko nominalną ich wartość). Tym się jednak narracje nie zajmują. Utrzymywanie stabilności cen sprawiło bowiem, że ludzie zapomnieli o utracie realnej wartości na skutek inflacji – i już od dziesiątków lat temat ten nie pojawia się w społecznej narracji.

Nie zapomnieli jednak o Wielkim Kryzysie z lat 30. XX wieku, choć przecież większości z nich nie było wtedy na świecie. W 2008 roku wszędzie krążyła narracja Wielkiego Kryzysu, pełna barwnych opowieści o panice finansowej i wściekłych tłumach, zbierających się wokół zamkniętych banków. Ponadto miało się wrażenie, że darzone zaufaniem władze co i raz powtarzają, iż takie wydarzenia to kwestia odległej przeszłości i że się ponownie zdarzyć nie mogą. W 2008 roku zeitgeist – społeczna reakcja na stosunkowo drobne wydarzenie – nabrała oszałamiających proporcji.

Po kryzysie, amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd prawie sześć lat zajęło ograniczenie wrażliwości funduszy rynku pieniężnego na społeczną reakcję. W 2014 roku wprowadziła ona zasadę „płynnej NAV” (net asset value – wartość aktywów netto), co oznacza, że pierwszorzędne fundusze rynku pieniężnego nie obiecują już, że wypłacą po dolarze za każdy wpłacony dolar – licząc według wartości nominalnej. Wypłacą tyle, ile wynosi udział deponenta w aktywach. Nie chroni to inwestujących w te fundusze przed stratami. Otwartość ta pomoże jednak w zapobieganiu atakom paniki, bo oznacza, że nagłe wycofanie pieniędzy przez niektórych nie zaszkodzi stanowi rachunków osób, które pieniędzy nie wycofują.

Stan regulacji międzynarodowych zmienił się od 2008 roku na lepsze, ale żadne ich ulepszenia nie są w stanie przewidzieć wszystkich rodzajów zmian w narracji, które to zmiany stanowią podłoże społecznych instynktów zwierzęcych. Zasadę „płynnej NAV” nadzór mógł wprowadzić już dziesiątki lat wcześniej. Nie zrobił tego, gdyż nie przewidział narracji, która sprawiła, że fundusze rynku pieniężnego stały się niestabilne. Od władz nadzorczych nie można było oczekiwać, że przewidzą, iż społeczna uwaga zwróci się nagle na nowo odkryte zagrożenie panicznego ataku na niebankowe firmy finansowe.

Dopóki mamy system gospodarczy, w którym wzrost odbywa się poprzez nagradzanie natchnionych uczestników i inwestorów, dopóty grozić nam będzie ryzyko, że niepożądane wypowiedzi i opowieści mogą nagle i przejściowo to natchnienie przytłoczyć. Nadzór musi przeciwstawić się zagrożeniom, jakie tworzą struktury, które są same w sobie destabilizujące, tak jak były fundusze rynku pieniężnego. Narracje się jednak zmieniają, dlatego nawet najbardziej aktualne regulacje będą się zawsze odnosić do konkretnego czasu i kontekstu. To zaś, jaki odzew znajdą one w społeczeństwie, może ponownie ujawnić szpary w naszej finansowej zbroi.

Robert J. Shiller, laureat ekonomicznej nagrody Nobla w 2013 roku, jest profesorem ekonomii w Yale University i współautorem, wraz z George’em Akerlofem, książki „Phishing for Phools: The Economics of Manipulation and Deception”. [Łapanie naiwnych: ekonomia manipulacji i zwodzenia].

© Project Syndicate, 2016

www.project-syndicate.org

 

 


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test