Nobel z ekonomii: ekonometria górą

10.10.2011
Thomas Sargent i Christopher Sims - tegoroczny werdykt komitetu noblowskiego zaskoczył, jak zwykle, wszystkich. Ani jeden, ani drugi laureat nie byli typowani na tegorocznej liście kandydatów noblowskich. Choć przeciętnemu zjadaczowi chleba te nazwiska nie mówią absolutnie nic, to jednak w świecie ekonomii obaj naukowcy, słyną z olbrzymiego dorobku i cieszą się powszechnym szacunkiem.

„Gratuluję tegorocznym zwycięzcom Nagrody Nobla w dziedzinie nauk ekonomicznych. Całkowicie na to zasłużyli” – napisał na swojej stronie Greg Mankiw, znany ekonomista i komentator, profesor Harvard University.
Nazwisko Thomasa Sargenta uwzględniliśmy w naszym artykule pt. „Kandydaci do ekonomicznego Nobla” z 3 października 2011. Został on tam zaledwie wzmiankowany, bo mocniejszymi – obstawianymi np. przez ranking Reutersa – typami byli w tym roku: Douglas D. Diamond, Jerry A. Hausman, Anne O. Krueger czy Herbert L. White. Sargent, makroekonomista, twórca kompendium makroekonomicznej wiedzy pt. „Macroeconomic Theory”, profesor University of New York jest znany na całym świecie z uwagi na swój wkład w teorię racjonalnych oczekiwań, którą współtworzył razem z wcześnejszym laureatem Nagrody Nobla  Robertem Lucasem. Sargent specjalizuje się także w polityce monetarnej  oraz ekonometrii.

Drugi laureat – Christopher Sims, również makroekonomista, ale przede wszystkim ekonometryk –reu nie był typowany w żadnym liczącym się rankingu. Wśród ekonometryków wskazywano jako potencjalnego laureata raczej Jerry’ego A. Hausmana. Profesor Princeton University jest autorem licznych publikacji dotyczących między innymi modeli wektorowej autoregresji z lat 80. Pokazywał, jak przejściowe zmiany w polityce ekonomicznej mogą wpływać na sytuację gospodarczą danego kraju.

Obaj naukowcy nagrodzeni zostali – jak mówi werdykt – za badania nad zależnościami pomiędzy polityką gospodarczą a wskaźnikami makroekonomicznymi. Prowadzili swoje badania osobno, ale uzyskane przez nich wyniki są komplementarne.

Komentatorzy zwracają uwagę, że badania Sargenta i Simsa przydatne są między innymi w pracy banków centralnych, bo pozwalają szacować wpływ wskaźników makroekonomicznych na decyzje polityczne a także skutki decyzji politycznych na gospodarkę.

Profesor Krzysztof Opolski, kierownik Katedry Bankowości, Finansów i Rachunkowości Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego:

Dla mnie jest to zaskoczenie. Spodziewałem się laureata, który może zajmuje się bąblami spekulacyjnymi, rentą ekonomiczną… Z dwójki Sargent – Sims bardziej znany jest ten pierwszy. Przede wszystkim kojarzy się z teorią racjonalnych oczekiwań. To człowiek, który jest w podręcznikach do ekonomii i wszyscy się o nim uczymy. Werdykt komitetu noblowskiego w tym roku wydaje mi się bardzo ciekawy. Przecież Sargent, wraz z klasykiem Robertem Lucasem, stworzył teorię, która zakłada, że człowiek jest racjonalny w procesie podejmowania decyzji – że podejmuje je w oparciu o analizę informacji z przeszłości i teraźniejszości.  w podejmowaniu decyzji, analizując. Zakładając to właśnie, dochodzimy do wniosku, że państwo nie powinno ingerować w gospodarkę, a jedynie dawać impuls do pewnych zachowań – na przykład banki informują, że będą podnosiły stopy procentowe i przedsiębiorcy te informacje przetwarzają, wysnuwają wnioski i podejmują w oparciu o tę informację decyzje. Teoria racjonalnych oczekiwań zakłada, że człowiek się uczy, a informacje, które zdobywa są uczciwe, czytelne, dobrze podane. Rzeczywistości pokazała, że tak do końca nie jest. Ja jestem zwolennikiem ekonomii i finansów behawioralnych. Bardziej odpowiada mi tzw. „racjonalność ograniczona” H.A. Simona.

Wydaje mi się, że Nobel dla Sargenta i Simsa jest wyrazem dzisiejszego poszukiwania roli państwa we współczesnej gospodarce. Wiemy już, że postawa całkowicie liberalna zawiodła (z kolei że odpowiedzialność za gospodarkę po stronie państwa jest w ogóle sprzeczna z zasadą gospodarki wolnorynkowej). Kryzysy, które obserwujemy od kilku lat są powodowane pewną asymetrią, problemami z przepływem informacji itd. Werdykt komitetu noblowskiego to sygnał, by zwrócić uwagę na teorie, które pokazują, że państwo jest potrzebne w gospodarce. Jest to też ukłon w kierunku tradycyjnej ekonomii.

Ja szczerze mówiąc, nie spodziewałem się tych nazwisk wśród laureatów. Oni nie pojawiali się na giełdzie nazwisk jako najmocniejsze typy.

Prof. Witold Orłowski, sekretarz Komitetu Naukowego Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, zasiada w Komitecie Nauk Ekonomicznych PAN, dyrektor Szkoły Biznesu Politechniki Warszawskiej, były doradca ekonomiczny Prezydenta RP:

Sargent i Sims to niespodziewane nazwiska, ale jeszcze się nie zdarzyło, żeby ktoś przepowiedział laureata Nobla ekonomicznego. Mój komentarz nie dotyczy więc nazwisk, a uzasadnienia. W uzasadnieniu do swojej decyzji komitet pisze o wpływie zależności makroekonomii na politykę, o modelach ekonometrycznych itd. To nagroda za „badania nad zależnościami pomiędzy polityką gospodarczą a wskaźnikami makroekonomicznymi”. Tymczasem wszyscy doskonale wiedzą, że nazwisko zarówno Sargent jak i Sims są znani wśród ekonomistów z innego powodu. Mianowicie z prac nad związkami pomiędzy polityką fiskalną i inflacją. To są badania niesłychanie aktualne w tej chwili, dotyczące niezwykle ważnych rzeczy i mam takie wrażenie, być może mylne, jakby komitet noblowski swoim werdyktem po prostu puścił oko. Komitet przyznał  nagrodę ekonomistom którzy są istotni z uwagi na ich rozważania, czy w warunkach nadmiernego zadłużania się, można prowadzić rozsądną pieniężną (rzecz bardzo aktualna!). Nazwisko Sargenta kojarzy się chyba każdemu ekonomiście z dość nieprzyjemną arytmetyką monetarną, a nie z badaniami, które są wspomniane w uzasadnieniu.

Prof. Krzysztof Rybiński, profesor i rektor Wyższej Szkoły Ekonomiczno-Informatycznej w Warszawie, były wiceprezes Narodowego Banku Polskiego:

Nie śledziłem giełdy nazwisk typowanych do Nobla, wiem, że jest taka i że nawet można coś wygrać obstawiając. Nazwiska Sargenta i Simsa to wielkie nazwiska. Szczególnie w świecie ekonometryków, do których swego czasu należałem. Teoria racjonalnych oczekiwań i teoria wektorowej autoregresji, czyli VAR, których są współtwórcami i twórcami, są bardzo znane każdemu ekonomiście. Rzeczywiście zarówno jeden naukowiec jak i drugi to osoby, które wprowadziły nową jakość do ekonomii. Za teorię racjonalnych oczekiwań akurat nagroda Nobla bardziej należała się Robertowi Lucasowi, który jest punktem odniesienia dla Sargenta. On ją stworzył i zresztą otrzymał ekonomicznego Nobla. Sargent, który również pracował nad teorią, był bardziej sceptyczny, niż Lucas – pokazywał, że modele ekonomiczne to jedno, ale rzeczywistość jest czasem inna. Teoria racjonalnych oczekiwań z czasem się załamała. Christopher Sims natomiast udowodnił swoimi badaniami, że teoria ekonomii bywa wręcz zawodna.

Wychowałem się na literaturze Simsa, a jego modele VAR stosowałem na bieżąco przy prognozowaniu różnych zjawisk ekonomicznych w pracy w komercyjnym banku.

W czasach, gdy wiele teorii ekonomicznych zawiodło, a ekonomiści zdają się być nieco bezradni, werdykt komitetu noblowskiego to symboliczny ukłon w stronę ekonomii empirycznej. Właśnie Sims to ekonometryk empiryczny, który mówi – „my nie bardzo wiemy, jak działa teoria ekonomii, spróbujmy nakarmić model danymi, zobaczymy, co nam z tego wyjdzie”.

Obaj – zarówno Sargent jak i Sims piszą trudne teksty. Sims to autor bardzo skomplikowanych analiz ekonometrycznych, których nie polecam nikomu, kto nie zna się na ekonometrii, bo ich nie zrozumie. Trochę inaczej jest z Sargentem. Kiedy na początku lat 90. organizowałem szkolenia dla profesorów ekonomii z krajów postkomunistycznych, ściągaliśmy podręczniki Sargenta do makroekonomii. I z nich się uczyliśmy. Dlatego dziś więcej osób go kojarzy.

> prof. Ryszard Kokoszczyński objaśnia dokonania obu noblistów

> czytaj też: Kandydaci do ekonomicznego Nobla

Artykuły powiązane


Tagi