• Paola Subacchi

Nowy-stary populizm we Włoszech

06.11.2018
Włoski rząd koalicyjny, składający się z antyestablishmentowego Ruchu Pięciu Gwiazd (M5S) i skrajnie prawicowej Ligi, trafił na pierwsze strony gazet z powodu projektu nowego budżetu, który narusza zasady Unii Europejskiej. Nie jest to pierwszy włoski rząd, który składałby wybujałe obietnice.

Premier Włoch Giuseppe Conte (CC BY-NC-ND Fot. NATO)


Proponowany przez rząd budżet zakłada wzrost poziomu pożyczek w celu sfinansowania deficytu budżetowego wynoszącego w 2019 roku i dwóch kolejnych latach 2,4 proc. PKB. Chociaż taki deficyt nie przekraczałby unijnego limitu wynoszącego 3 proc. PKB, jest on znacznie wyższy od poziomu 1,6 proc., który włoski minister finansów nieformalnie uzgodnił z UE latem tego roku.

W przypadku Włoch, które zmagają się z głębokimi problemami strukturalnymi i przewlekle anemicznym wzrostem, podnoszenie docelowego poziomu deficytu budżetowego na 2019 rok jest działaniem co najmniej nierozważnym. Pogarszając już obecnie delikatną sytuację fiskalną Włoch, wyższy deficyt ograniczy przestrzeń do ewentualnej korekty w przypadku przyszłych wstrząsów.

Dług publiczny Włoch już obecnie wynosi ponad 130 proc. PKB – co jest drugim najwyższym poziomem w Unii Europejskiej (po Grecji). Według Banku Włoch, aby kraj zaczął podążać w stronę stabilizacji zadłużenia publicznego, nadwyżka pierwotna budżetu (różnica między przychodami i wydatkami pomniejszonymi o koszty obsługi długu) powinna zostać zwiększona do 3,5-4 proc. PKB. Tymczasem nadwyżka pierwotna ma spaść z przewidywanego w tym roku poziomu 1,9 proc. do 1,3 proc. PKB w 2019 roku, co utrudni, albo wręcz uniemożliwi, osiągnięcie planowanej redukcji zadłużenia.

Długoterminowe względy gospodarcze i społeczne w nieuchronny sposób kolidują z krótkoterminowymi celami politycznymi, szczególnie w przypadku partii populistycznych. Zwiększenie obecnie wydatków to jedyny sposób, w jaki włoskie partie koalicyjne mogą zrealizować swoje wielkie obietnice z kampanii wyborczej.

Podczas gdy M5S obiecał ubogim pewną formę „dochodu obywatelskiego”, a Liga dąży do wprowadzenia cięć podatków, obie partie chcą również uchylić reformę emerytalną z 2011 roku, która m.in. podniosła wiek emerytalny. Dla Ligi realizacja obietnic wyborczych jest kwestią szczególnie pilną, ponieważ pragnie ona przed przyszłorocznymi wyborami do Parlamentu Europejskiego umocnić swoją przewagę nad byłymi centroprawicowymi sojusznikami – w szczególności partią Forza Italia Silvio Berlusconiego – a także nad M5S.

Nie ulega wątpliwości, że koalicja rządząca we Włoszech reaguje, przynajmniej częściowo, na rzeczywiste i poważne problemy. Globalny kryzys finansowy i związany z nim kryzys w strefie euro znacznie obniżyły poziom życia wielu gospodarstw domowych, a około pięć milionów osób żyje obecnie w skrajnym ubóstwie. Realny dochód rozporządzalny na mieszkańca gwałtownie spadł w latach 2009-2012 i wciąż utrzymuje się poniżej poziomu sprzed kryzysu, który i tak był niższy od poziomu notowanego zanim Włochy przyjęły euro. Ponadto, ponieważ poziom realnych dochodów (i bogactwa) starszych gospodarstw domowych jest znacznie wyższy, zagregowane dane nie pokazują w pełni, jak trudna jest sytuacja młodszych gospodarstw domowych i tych w średnim wieku.

Niemniej jednak problemu nie da się rozwiązać po prostu zasypując go kwotą 10 mld euro (11,5 mld dolarów). Proponowany przez M5S „dochód obywatelski” nie wystarczy, aby wyciągnąć ludzi z ubóstwa. Może on nawet pogorszyć ich położenie, jeśli odciągnie uwagę decydentów od rozdrobnionego i źle ukierunkowanego systemu pomocy społecznej, nie wspominając nawet o potrzebie szerszych reform strukturalnych.

W obecnej sytuacji Włochy pozostają w tyle za innymi dużymi gospodarkami europejskimi, jeśli chodzi o wzrost produkcji, zatrudnienia i dochodów, przy czym tempo wzrostu płac nie nadąża nawet za skrajnie niskim wzrostem produktywności w tym kraju. Zamiast wprowadzania prowizorycznych rozwiązań, rządząca koalicja powinna działać na rzecz zwiększenia konkurencyjności Włoch, która jest od czasu kryzysu osłabiana przez słabe ożywienie eksportu i niski poziom inwestycji. Te ostatnie wynoszą poniżej 9 proc. PKB, czyli znacznie poniżej średniej w strefie euro.

Jest mało prawdopodobne, aby nawet zwolennicy Ligi poparli program dochodu obywatelskiego. Wynika to z przekonania, że promowałby on kulturę zależności i roszczeniowości, której wielu z nich się sprzeciwia. Do tego w koalicji zaczynają się uwidaczniać pęknięcia.

Póki co Liga i M5S pozostają zjednoczone w swojej determinacji do obrony suwerenności Włoch przeciwko wysiłkom UE zmierzającym do jej osłabienia. Po wielu tygodniach kłótni z przywódcami UE na temat migracji, rząd kwestionuje obecnie zasady Traktatu z Maastricht. Wszystkie te działania mają na celu utrzymanie poparcia społecznego.

Jednak również w tym przypadku krótkoterminowe interesy polityczne są sprzeczne z długoterminowymi imperatywami gospodarczymi. W świecie, w którym kapitał może natychmiastowo przepływać ponad granicami, sztywne postrzeganie suwerenności państwowej jest nie tylko niewłaściwe, ale także niebezpieczne, między innymi dlatego, że podsyca lęki międzynarodowych inwestorów. Jak dosadnie pokazało doświadczenie Argentyny, nieufność międzynarodowych inwestorów wobec populistycznych rządów może doprowadzić do wstrząsu politycznego: gdy wycofują oni swoje fundusze, kryzys zadłużeniowy staje się samospełniającą się przepowiednią.

Włochy nie są jeszcze w takim położeniu, ale od końca maja rentowności włoskich dziesięcioletnich obligacji skarbowych wzrosły o około 210 punktów bazowych, w wyniku czego spread względem rentowności niemieckich bundów osiągnął poziom ponad 270 punktów bazowych. Do tego we Włoszech obserwujemy już wszystkie symptomy potencjalnego kryzysu: słabe perspektywy wzrostu, słaba i pogarszająca się pozycja fiskalna, podatny na zagrożenia sektor bankowy ze znaczną ekspozycją na dług państwowy oraz brak wiarygodnego planu niezbędnych reform strukturalnych.

Jeśli zasiadający we włoskim rządzie zwolennicy wyjścia ze strefy euro zwyciężą, sytuacja stanie się jeszcze bardziej wybuchowa z powodu powszechnej destabilizacji gospodarczej i zniszczenia zaufania. W końcu to właśnie członkostwo w Unii Europejskiej i strefie euro było głównym czynnikiem odciągającym Włochy od nieodpowiedzialnego myślenia krótkoterminowego i popychającym kraj w stronę większej dyscypliny fiskalnej.

Historycznie rzecz biorąc, Włosi zawsze ufali UE bardziej niż własnym rządom. To mogło się jednak zmienić, co oznacza, że ​​narasta ryzyko wyjścia ze strefy euro. Jednak nawet jeśli Włochy pozostaną w strefie euro, jest wysoce prawdopodobne, że koalicja rządząca zachowywać się będzie podobnie, jak jej poprzednicy. Jedyną nowością mogą być rozmiary spowodowanych przez nią szkód.

Paola Subacchi jest starszym pracownikiem naukowym w Chatham House.

© Project Syndicate, 2018

www.project-syndicate.org


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły