Pułapka z Bretton Woods

04.10.2014
Amerykanie doprowadzili do tego, że dolar stał się walutą rezerwową świata, podstępem – wynika z książki Benna Steila „The Battle of Bretton Woods: John Maynard Keynes, Harry Dexter White, and the Making of a New World Order”.


Amerykańską delegacją na konferencję w Bretton Woods w 1944 r. kierował ekonomista Harry Dexter White. Do tej roli wyznaczył go sekretarz skarbu Henry Morgethau. Chciał on przesunąć światowe centrum finansów z Londynu do Nowego Jorku i sprawić, by dolar stał się światową walutą rozliczeniową. Jego zdaniem USA było „dobrym” supermocarstwem (w przeciwieństwie do „złych” europejskich, kolonialnych potęg), które nabytą władzę wykorzysta dla dobra wszystkich. Harry Dexter White miał wymyślić sposób, by zrealizować ten plan.

Obydwaj rozumieli, że USA odniosłyby z tego olbrzymie korzyści. Inne kraje utrzymywałyby rezerwy w dolarach, aby móc dokonywać międzynarodowych płatności, a Stany Zjednoczone musiałyby mieć bardzo niewiele walut innych krajów. Co więcej, USA zarabiałyby na tzw. rencie emisyjnej (różnicy między wartością nabywczą pieniędzy a kosztem ich druku i dystrybucji). Kraj ten mógłby też w długim okresie utrzymywać deficyt w handlu zagranicznym (oczywiście w granicach rozsądku) poprzez dodruk pieniądza. Stany Zjednoczono nie ponosiłyby także ryzyka kursowego z związku z wymianą towarową z zagranicą.

Rozumiał to także John Maynard Keynes, który za wszelką cenę nie chciał dopuścić do tego, by rolę funta w handlu międzynarodowym zajął dolar. Dlatego sugerował, by w tekście kończącym konferencję był zapis „rezerwy monetarne”, podczas gdy Amerykanie chcieli wstawić „złoto i dolary”. Keynes uważał, że dolar nie powinien mieć uprzywilejowanej pozycji, ponieważ w przyszłości wiele innych walut będzie wymienialnych na złoto. Dlatego Amerykanie użyli podstępu, by doprowadzić do celu.

Oszukany Keynes

6 lipca 1944 r. podczas spotkania tzw. Komitetu Drugiego Komisji Funduszu przygotowano robocze podsumowanie jego prac. Zawierało ono stwierdzenie, że podczas przyjmowania członka do Międzynarodowego Funduszu Walutowego wartość waluty kraju zostanie wyrażona w złocie. Amerykanie załączyli alternatywny „tekst A”, który zawierał dodatkowo stwierdzenie, że wyrażenie tej wartości będzie także możliwe w walucie wymienialnej na złoto (którą wówczas były w praktyce tylko dolary).

Tego tekstu nie widzieli Brytyjczycy. Nigdy nie zaakceptował go ich przedstawiciel na konferencję John Maynard Keynes. Przedstawiciele innych delegacji nie zwrócili na tę zmianę uwagi i zatwierdzili tekst do dalszych prac. Amerykanie zamienili następnie w tekście końcowym konferencji słowo „złoto” na „złoto i amerykańskie dolary”, w praktyce zrównując swoją walutę ze złotem w międzynarodowych rozliczeniach. Keynes dowiedział się o tych zmianach dopiero po powrocie do Wielkiej Brytanii.

Kiedy później pytano Harry’ego Dextera White’a o tę zamianę, odpowiadał: „Dla nas i dla świata amerykańskie dolary i złoto są synonimami. Nie ma żadnej możliwości, by Stany Zjednoczone kiedykolwiek miały problemy z kupnem albo sprzedażą złota po stałej cenie”.

Złoty dylemat

To twierdzenie niedługo później okazało się nieprawdą. USA, podobnie jak wszystkie inne kraje, nie mogły jednocześnie drukować dolara według potrzeb i utrzymywać dużych rezerw złota. Wykazał to urodzony w Belgii amerykański ekonomista Robert Triffin w czasie zeznania przed kongresem USA w 1959 r. (stąd nazwa „dylemat Triffina”). Tłumaczył on, że system, w którym stosuje się narodową walutę w rozliczeniach międzynarodowych, ma z natury wbudowany „destabilizator”. Inne kraje jako rezerwy zamiast złota gromadzą dolary, a następnie pożyczają je USA. To zwiększa krótkoterminowe zadłużenie tego kraju, co sugeruje, że USA powinny zwiększyć swoje rezerwy złota, by być w stanie wywiązać się ze zobowiązania zamiany dolara na złoto. Jeżeli USA to zrobią, to będzie brakować dolara na rynku. Jeżeli nie zrobią, to okaże się, że próbują gwarantować coraz większą liczbę dolarów w obrocie coraz mniejszą ilością złota.

W efekcie USA musiałby albo zdewaluować dolara, albo wprowadzić restrykcje w handlu zagranicznym, aby zapobiec utracie rezerw złota. To z kolei mogłoby wywołać panikę na światowych rynkach i kryzys. Mechanizm ten rozumiał francuski prezydent Charles de Gaulle, który na konferencji prasowej 4 lutego 1965 r. oświadczył, że system finansowy stworzony po II wojnie światowej to de facto system kredytowania USA (aby do tego nie dopuścić, we wrześniu 1963 r. de Gaulle zażądał od Banku Francji, by ten wymagał spłacania w złocie 80 proc. deficytu USA w handlu z Francją).

Jeśli nie dolar, to co

Co zatem zamiast dolara? Triffin uważał, że należałoby wrócić do pierwotnego planu Keynesa z konferencji w Bretton Woods i stworzyć międzynarodową walutę o nazwie bancor, którą zarządzałby Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Z kolei doradca de Gaulle’a, francuski ekonomista Jacques Rueff był zwolennikiem powrotu do standardu złota sprzed 1914 r. (nie upierał się jednak, by złoto było podstawą systemu, mogły to być inne surowce; chodziło o zachowania mechanizmu ze standardu złota).

W 1968 r. Międzynarodowy Fundusz Walutowy wprowadził tzw. Special Drawing Rights (SDR), międzynarodową jednostkę rozliczeniową, która zaczęła funkcjonować w obrocie bezgotówkowym. Według części ekonomistów miał być to pierwszy krok do stworzenia w pełni funkcjonalnej międzynarodowej waluty na wzór Keynsowskiego bancora. To rozwiązanie poparł niedawno także Zhou Xiaochuan, gubernator Ludowego Banku Chin, wzywając MFW do powrotu do pomysłu Keynesa i przemiany SDR-ów w prawdziwą międzynarodową walutę.

Dzieło agenta

Co ciekawe, architekt uprzywilejowanej pozycji USA w światowym systemie fianansowym – Harry Dexter White – okazał się radzieckim agentem. Oskarżono go o to oficjalnie w 1948 r. (trzy dni po złożeniu zeznań zmarł na atak serca). White rozpoczął współpracę z radzieckim wywiadem z 1935 r. Przekazywał poufne dokumenty oraz zdawał raporty Whittakerowi Chambersowi, kurierowi radzieckiego wywiadu. White szpiegował z przekonania. Uważał, że radziecki system gospodarczy działa, a państwa kapitalistyczne idą w kierunku większego udziału państwa w gospodarce i większej regulacji. Oficerowie radzieckiego wywiadu chcieli pierwotnie przekazać White’owi wynagrodzenie za jego usługi, ale Chambers miał im powiedzieć:

– To komuniści z przekonania. Jeżeli zaoferujesz im pieniądze, nigdy nie będą ci ufać.

White otrzymał ostatecznie w prezencie dywan z Bukchary o wartości około 3 tys. dol. (dzisiejszych) z informacją, że „został utkany w Związku Radzieckiem jako dowód wdzięczności dla amerykańskich towarzyszy”. Kiedy jeden z jego gości zwrócił uwagę na dywan, ten zniknął z jego domu.

W opowieści Benna Steila jest mnóstwo takich historycznych smaczków. Wspomina on na przykład, jak Lydia Lopokova, żona Keynesa, opisywała miejsce konferencji jako „dom wariatów” i narzekała, że „z kranów ciągle leci woda, okna się nie zamykają albo nie otwierają”.

Książkę wydało uniwersyteckie wydawnictwo Princeton University Press, a więc nie należy oczekiwać tempa jak u Dana Browna. Przeszkadzało mi także poświęcenie dużo miejsca biografii White’a i Keynesa, w tym szczegółom nie mającym związku z budową systemu finansowego na konferencji w Bretton Woods.

Publikacja Steila to chyba jedna z najbardziej nagradzanych książek ekonomiczno historycznych ostatnich miesięcy (polecał ją m.in. „The Financial Times” i „Bloomerg”). Mnie jednak nie przekonuje. Polecałbym ją przede wszystkim miłośnikom historii ekonomii.

Benn Steil jest doktorem ekonomii (Oxford) i zawodowy pisarz. W 2009 r. opublikował z Manuelem Hindsem książkę „Money, Markets and Sovereignty”, a w 2006 r. (razem z Robertem E. Litanies) „Financial Statecraft: The Role of Financial Markets in American Foreign Policy”.


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test