Rosja zagroziła USA wojną walutową, czy to realne?

13.03.2014

Wladimir Putin wycofał się na razie z próby bezpośredniej akcji zbrojnej w stosunku do Ukrainy, ale zagroził USA najdalej posuniętymi sankcjami handlowymi i walutowymi. Zagroził niespłaceniem kredytów w bankach amerykańskich, konfiskatą własności USA w Rosji, a nawet wojną z dolarem jako dominująca walutą w obrotach handlowych i kapitałowych. Co sadzą o tym analitycy w USA?

 

Rosyjskie groźby wobec USA wyraził w wywiadzie do rosyjskiej agencji prasowej RIA Novosti Serge Glazyev, doradca prezydenta Putina. Glazyev zagroził, że Rosja wycofa się z handlu ropą i gazem w dolarach, przejdzie na złoto, euro, nawet rubla. W dodatku rzuci na rynek międzynarodowy posiadane obligacje rządu USA, ma tego ponad 200 mld. dol. a ogółem rezerw dolarowych ma 500 mld dol. Zagroził też, że Rosja, dzięki dobrym stosunkom z Chinami i krajami arabskimi, namówi je do przyłączenia się do bojkotu dolara na świecie. To spowoduje załamanie całego systemu finansowego USA.

O groźbach tych pisali analitycy USA w artykule: Obama And Putin Are Trapped In A Macho Game Of „Chicken” and The Whole World Could Pay The Price na portalach amerykańskich „The Economic Collapse”. „Ousider Club” i Credit Writedowns.

„We will encourage everybody to dump US Treasury bonds, get rid of dollars, as un unreliable currency and leave the US market…an attemp to announce sanctions would end in a crash for the financial system of the United States, which would case the end of the domination of the United States in the global financial system, Russia Threatens Complete “Crash for the Financial System of the United States”, (Outsider Club, 6.03.2014).

Problem roli dolara jako podstawowej waluty rezerwowej, w handlu zagranicznym i na rynkach finansowych znajduje się cały czas niejako „w uśpieniu”. Dominację dolara w światowym porządku monetarnym krytykują Chiny (otwarcie od 2009 r.) i Rosja. Były nawet próby, ale nieudane, stworzenia wspólnego bloku anty-dolarowego przez kraje arabskie. Są dowody na to że Saddam Hussajn chciał oprzeć rozliczenia za ropę na euro, a Iran na złocie

W amerykańskich portalach ekonomicznych co pewien czas pojawiają się mimo wszystko apokaliptyczne scenariusze niewypłacalności amerykańskiego długu (wynosi on 17,2 bln. dol.) i upadku dominacji dolara. Powszechna sprzedaż amerykańskich obligacji skarbowych (długu) oznaczałaby jak wiadomo nagły spadek ceny tych obligacji i konieczność  gwałtownego powiększenia oprocentowania, a więc kosztu obsługi gigantycznego amerykańskiego długu publicznego. Mogłoby to wywołać nawet niewypłacalność USA jako państwa. Udział dolara jako waluty rezerwowej świata powoli, ale systematycznie spada. Na razie jednak dolar ciągle jest petrodolarem, ale także bezpieczną przystanią, a przy obecnej kondycji krajów euro konkurencja ze strony euro dolarowi nie zagraża.

Chiny mają 1,6 bln. amerykańskich obligacji skarbowych (przy prawie 4 bln. światowych rezerw dolarowych). Od 2009 r. Chiny postulują oparcie handlu światowego na nowej, międzynarodowej walucie, np. SDR-ach emitowanych przez MFW, opartych na koszyku podstawowych walut (w koszyku tym ma mieć większy niż obecnie udział chińskie renminbi). Chiny według wielu ocen mają już  drugie na świecie zapasy złota i przymierzają się do uwolnienia kursu juana i oparcia go na złocie. Powoli też zmniejszają stan posiadania obligacji rządu USA (w zeszłym roku o  50 mld. dol.)  zamieniając je na inwestycje w świecie.

Rosja, jak podaje Credit Writedowns z 4.03.2014 ma obecnie 486 mld dol. rezerw walutowych, z tego mniej niż połowa (225 mld. dol. w zeszłym roku) jest bezpośrednio w dolarach. Rosja jeszcze przed awanturą na Krymie zapowiadała, że zrezygnuje z gromadzenia rezerw w dolarach od 2017 r.  Biorąc pod uwagę ogromną skalę międzynarodowego rynku amerykańskich papierów skarbowych  wyprzedaż przez Rosję nawet 200 mld dol. obligacji amerykańskich nie mogłaby jednak zachwiać rynkiem światowym.

Dolarem mogłaby zachwiać jedynie skoordynowana akcja największych państw w gospodarce światowej, ale do takiej akcji daleko. Najpierw musiałoby powstać porozumienie międzynarodowe podobne jak z Bretton Woods. Owszem mówiło się o tym na samym dnie obecnego kryzysu finansowego, są różne postulaty i raporty (także MFW), ale jest mało realne aby USA mogły utracić dominację dolara w świecie, z czego ciągną swoistą rentę menniczą (exorbitant priviledge – jak to kiedyś określił de Gaulle). Zgodna akcja międzynarodowa mogłaby ewentualnie nastąpić w razie poważnego kryzysu o jeszcze większej skali niż ten z 2008 r. Są tacy którzy uważają że taki kryzys na skalę światową jest nieunikniony i cały światowy system finansowy po upadku Bretton Woods jest wielką prowizorką, ale nie znaczy to że nastąpi on dlatego że byłoby to teraz Putinowi na rękę.

W oświadczeniu Glazyeva zadziwiające jest, że zakłada on iż Rosja „namówi inne kraje”, np. Chiny, do akcji destabilizacji dolara a sama przejdzie na handel ropą i gazem w złocie. Nie wiadomo czy i kiedy Chiny postanowią rzucić  karty na stół i powiedzą: sprawdzam tylko dlatego że byłoby to teraz na rękę Putinowi. Chiny mają swoją długoplanową strategię rywalizacji z USA a teraz są skupione na wewnętrznych problemach, zmianie strategii rozwoju gospodarczego z eksportowej na rozwój rynku wewnętrznego i konflikcie z Japonią o wyspy Senyaku.

Jest wysoce wątpliwe czy Glazyev (tzn. Putin) konsultował to oświadczenie z Chinami i krajami arabskimi. Zatem był to bluff, jak pisze cytowany Credit Writedowns. Rosja jest zależna od kapitału zagranicznego, inwestycji i technologii i może ponieść dużo większe straty. Już je ponosi ze względu na osłabienie kursu rubla i zwiększenie kosztów obsługi kredytów w dolarach. Ale jak mówią Anglicy, „the fleet is being”, groźba jest niebezpieczna kiedy jest ukryta w zanadrzu (w porcie) i może być użyta.  Putin postąpił chyba histerycznie, odsłonił karty, które uważa za atutowe a jednocześnie ich nie użyje.

Portal „The Economics Collapse” jest bardziej pesymistyczny. Przyjmuje, że między Rosją a USA powstała klasyczna sytuacja jak w grze „w kurczaka”- kto pierwszy ustąpi. Putin zakłada, że Obama  nie ma wystarczających kart aby zaryzykować wojnę walutową. Co jednak gdyby USA podjęły rękawicę i przyjęły wezwanie Putina?

Hipotetyczny scenariusz jest taki. Rozpęta się wówczas wyścig, ale nie zbrojeń tylko sankcji  finansowo-walutowych, do którego musiałaby włączyć się UE. Ostatecznie jednak w tym   hipotetycznym scenariuszu dochodzi do wniosku świadomość, że straty byłyby bardzo poważne po obu stronach i najlepsza jest zatem gra win-win.

>>czytaj też: Kto embargiem wojuje, sam na nim traci

Zatem do wojny walutowej na razie nie dojdzie, skończy się zapewne na wojnie dyplomatycznej.

Artykuły powiązane


Tagi

Popularne artykuły