• Marek Chądzyński

RPP znów podwyższyła stopy, teraz zrobi przerwę

08.06.2011
Rada Polityki Pieniężnej podwyższyła stopy procentowe w czerwcu o 25 pkt bazowych. Prezes NBP Marek Belka zapowiada, że teraz RPP chce zrobić przerwę i przyjrzeć się skutkom, jakie powinny wywołać poprzednie decyzje o wzroście stóp.

(CC BY covilha)


Rynek spodziewał się takiej decyzji rady w czerwcu, bo jej członkowie w swoich wypowiedziach sugerowali przyspieszenie tempa podwyżek. Miało to pozwolić na zmniejszenie łącznej skali wzrostu stóp potrzebnego do ustabilizowania inflacji. Stopa referencyjna NBP wynosi już 4,50 proc. Od początku roku wzrosła już o 100 pkt bazowych.

Jako główne powody kolejnej podwyżki RPP w oficjalnym komunikacie wymienia wysoką inflację, oczekiwania dalszego jej wzrostu przez gospodarstwa domowe i ryzyko wzrostu plac przy jednocześnie rosnącym zatrudnieniu. To wszystko może wywołać efekty drugiej rundy, czyli wzrost inflacji spowodowany większym popytem generowanym przez wyższe płace  – a tego rada chce uniknąć.

Jednocześnie RPP dała wyraźny sygnał, że zamierza sobie zrobić przerwę w cyklu podwyżek. Jak napisano w komunikacie: dokonane od początku roku istotne zacieśnienie polityki pieniężnej powinno umożliwić powrót inflacji do celu inflacyjnego w średnim okresie.

– Rada zamierza w tej chwili poczekać, ale oczywiście nie wykluczamy dalszego dostosowania w polityce pieniężnej, jeśli zaszłaby taka potrzeba. To nie będzie koniec cyklu, tylko przerwa w nim. Po czterech podwyżkach przeszedł czas, żeby zobaczyć, co dalej będzie się działo w gospodarce. Mieliśmy znaczące zacieśnienie, musimy sprawdzić, jakie będą jego skutki – mówił prezes NBP Marek Belka na konferencji prasowej po posiedzeniu RPP.

Ekonomistów nie dziwi zapowiedź przerwy w cyklu. Zwracają oni uwagę, że rynek oczekuje jeszcze jednej-dwóch podwyżek, ale jeśli do nich dojdzie, to dopiero pod koniec roku.

Agnieszka Decewicz, Pekao

Sądziliśmy, że RPP jednak nie podwyższy stóp procentowych w czerwcu. Stało się inaczej, mamy czwartą podwyżkę w tym roku, trzecią z rzędu. To oznacza, że rada zdecydowała się na przyspieszenie cyklu. Chodzi o zakotwiczenie oczekiwań inflacyjnych i przeciwdziałanie wzrostowi inflacji w kolejnych miesiącach. Choć inflacja pewnie wytraci dynamikę w drugiej połowie roku, to będzie to częściowo spowodowane przez efekt bazy, zresztą nadal będzie wysoka. Na koniec roku wyniesie około 4,1 proc., a więc ciągle powyżej celu inflacyjnego NBP. Być może za czerwcową decyzją stały też jakieś wstępne informacje z najnowszej projekcji inflacji, która zostanie opublikowana w lipcu. Możliwe, że podwyższono w niej ścieżkę przyszłej inflacji i PKB. Jeśli rada ma takie sygnały od swoich analityków może próbować w ten sposób przeciwdziałać zagrożeniu.

Dodatkowym czynnikiem, który RPP wzięła pod uwagę, była sytuacja na rynku pracy. Mamy wzrost zatrudnienia i wynagrodzeń, a rada boi się ryzyka efektu drugiej rundy. Z drugiej strony poprawa na rynku pracy nie jest aż tak duża, żeby wywoływała presję na wzrost cen.

To, że rada zamierza przyjąć teraz postawę wyczekującą nie zaskakuje. RPP będzie analizować kolejne dane napływające z gospodarki i na bieżąco monitorować inflację. Dlatego należy raczej się spodziewać stabilizacji stóp procentowych w najbliższych kilku miesiącach. Nie wykluczamy jeszcze jednej podwyżki w tym roku, ale mogłoby do niej dojść dopiero pod koniec roku.

Urszula Kryńska, Bank Millennium

Kilka tygodni temu wydawało nam się, że bardziej prawdopodobna jest podwyżka w lipcu. Jednak po analizie wypowiedzi członków Rady Polityki Pieniężnej kilka dni temu zmieniliśmy zdanie i uznaliśmy, że stopy wzrosną już teraz. Z tego punktu widzenia decyzja RPP nie jest zaskakująca. Widać było, że raczej znajdzie się większość, co najmniej sześciu członków rady, którzy zagłosują za podwyżką stóp. To przyspieszenie cyklu może oznaczać, że łączna skala zacieśnienia będzie mniejsza. Tak to było zresztą tłumaczone przez zwolenników takiego scenariusza, czyli przez Jerzego Hausnera i Andrzeja Bratkowskiego. Oni uważają, że gdy podwyżki będą następowały szybko, to w sumie będzie potrzeba ich mniej, żeby ustabilizować inflację. Tak chyba należy tłumaczyć trzecią z rzędu decyzję o wzroście stóp.

Poważnym argumentem zwolenników podwyżki był fakt, że inflacja jest powyżej celu NBP – czyli 2,5 proc. – i według prognoz w horyzoncie oddziaływania polityki pieniężnej nie spadnie ona poniżej celu. Myślę jednak, że szalę przeważył argument, że mamy ciągle ujemne realne stopy procentowe – czyli ich poziom był niższy niż wielkość inflacji. Rada goni podwyżkami bieżącą inflację. Dane o PKB w I kwartale były dobre, ale nie bardzo dobre. Inwestycje wzrosły co prawda o 6 proc., ale wynikało to głównie z niskiej bazy statystycznej sprzed roku a nakłady przedsiębiorstw na maszyny i urządzenia spadają w skali roku – to już nie wygląda dobrze.

Tomasz Kaczor, Bank Gospodarstwa Krajowego

Po tym, co od czasu ostatniego posiedzenia mówili niektórzy członkowie rady zaskoczeniem byłby brak podwyżki stóp w czerwcu. RPP przyjęła strategię, która zakłada przyspieszenie cyklu by łączna skala zacieśnienia była mniejsza. Świadczy o tym zresztą nie tylko ton wypowiedzi, ale również wyniki poprzednich głosowań, które wskazują, że z wyjątkiem jednej osoby wszyscy opowiadają się za podwyżkami. Widać, że zdecydowana większość w radzie wypracowała kompromis i teraz konsekwentnie go realizuje.

Teraz w cyklu nastąpi przerwa, bo stopy ostatnio rosły dość szybko. Aż tak gospodarka się nie zmieniła w ciągu ostatnich sześciu miesięcy, żeby kontynuować podwyżki w takim tempie. Przerwa jest wskazana, bo dane makroekonomiczne wskazują, że podstawy wzrostu gospodarczego nie są zbyt solidne. Ostatnie informacje z Niemiec i ze strefy euro sugerują, że nie należy spodziewać się dużego tempa wzrostu gospodarczego w II kwartale tego roku. Poza tym inflacja pewnie na razie wyhamuje, bo zaczną działać efekty bazy, zresztą presja na wzrost cen żywności i paliw jest mniejsza. RPP zechce teraz zobaczyć, jak zadziałają poprzednie podwyżki. Powodów do podnoszenia stóp nie będziemy mieli przez najbliższe trzy-cztery miesiące. Do końca roku możemy oczekiwać powolnego zmniejszania się inflacji. Ale w pierwszej połowie przyszłego roku wskaźnik wzrostu cen może się ustabilizować na stosunkowo wysokim poziomie, więc pewnie jeszcze dwie-trzy podwyżki nas czekają.

Not. Marek Chądzyński


Tagi


Artykuły powiązane

Popularne artykuły

test